Jump to content
Dogomania

*FPR-ZwP* umierajacy WEST TERRIER- pomocy!!! - Toska zostaje u nas.


Recommended Posts

Posted

olgaj napisał(a):
Nie dalismy rady, zastalismy rodzine Łukasza, przyjechali posiedziec z Sega, strzykawki wyladowaly z powrotem w torbie, jutro rano robimy po raz juz nie wiem, ktory te same badania, jedziemy na jeszcze jedna konsultacje.
Chcielismy zeby odeszla w domu, ale nie dalismy rady i pewnie jeszcze długo nie damy rady.
No coz, cały czas liczym na cud.
Zadne z nas tak naprawde chyba nie mialo odwagi zadecydowac o jej zyciu.
Przepraszam, napewno wielu z Was sie martwilo, ale ciesze sie, ze nie dalismy rady.
Jeszcze sprobujemy jej pomoc.


Oby ten cud się zdarzył :modla:

  • Replies 360
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Nie dalismy rady, zastalismy rodzine Łukasza, przyjechali posiedziec z Sega, strzykawki wyladowaly z powrotem w torbie, jutro rano robimy po raz juz nie wiem, ktory te same badania, jedziemy na jeszcze jedna konsultacje.
Chcielismy zeby odeszla w domu, ale nie dalismy rady i pewnie jeszcze długo nie damy rady.
No coz, cały czas liczym na cud.
Zadne z nas tak naprawde chyba nie mialo odwagi zadecydowac o jej zyciu.
Przepraszam, napewno wielu z Was sie martwilo, ale ciesze sie, ze nie dalismy rady.
Jeszcze sprobujemy jej pomoc.

Posted

Seguniu , niech ci sie uda, niech ci się uda, niech ci sie uda.....................................................................................................................

Posted

Po tym wszytkim zdarzyl sie mały cud.
Postanowilismy pojechac do lecznicy zabrac probowki na rano i oddac zastrzyki, chyba dopiero wtedy dotarlo do nas co mielsmy zrobic, chcielismy dac jej jeszcze troche wody przed wyjsciem, cud polegal na tym, ze po raz pierwszy Sega nie napiła sie powachala i odeszla. Nie wiem czy to przypadek, czy ona rozumie co sie dzieje, po co wszyscy tam przyjechali...?
Jutro powtorzymy badania na innych aparatach, podamy jeszcze inne leki, jeszcze raz wykluczymy moczówke prosta, pewnie jeszcze 1000 razy wykluczymy inne schorzenia :roll: sprobujemy ja wyciszyc lekami, moze to ma podłoze psychogenne, skonsultujemy to jeszcze z dwoma lekarzami.
Jesli to nie pomoze bedziemy jej szukac domu z ogrodem, gdzie bedzie mogła pic i sikac. To prawie niewykonalne, bo musiałby sie trafic ktos, kto swiadom całej sytuacji podejmie sie opieki, ale moze akurat... To jednak ostatecznosc.
Ja ciagle wierze, ze sie uda.


A co do Tolci to:
- biega
- gryzie
- ciagle jest nie nienajedzona
- coraz bardziej atakuje Kube, wiec dom bez psa i dzieci jak najbardziej wskazany, bo ja osobiscie nie znam drugiego takiego, ktory by sie nie odgryzł. Kazdy normalny pies na jej zaczepki wreszcie sie wkurzy, moj jest nienormalny, wiec to inna bajka :)
a... i niestety ubranko cioci Octawii jest super, ale Tolka predzej na zawał zejdzie lub nas pozagryza niz da sie w nie ubrac.
- zastanawiam sie zatem nad tym, jak powinno sie pielegnowac jej siersc bo absolutnie zaden fryzjer nie wchodzi w gre.
- szczeka rzadko, wlasciwe tylko na Kubka.
- lubi przesiadywac na kolanach, ale z pieszczotami trzeba ostroznie, nigdy nie wiadomo kiedy nasza dama sie rozmysli :diabloti:

Ogolnie bardzo sie lubimy, czesto sie kł€cimy, mnie sie wydaje, ze ja ją wychowam, jej sie wydaje, ze jak mnie ugryzie, to sie rozmysle, wiec czasem pokłucimy sie nie na zarty.
Generalnie kłucimy sie o Kube :P

Posted

No to widzę że jednak cuda się zdarzają :multi:
Trzymam kciuki za Segunie. Może dzisiaj mały cud, jutro większy i jakoś się uda. Proszę nas informować na bierząco żebym znów nie musiała pisać esów :lmaa:
A co do Tolci, to wiesz że mój piecho ma podobny harrrakterek w stosunku do ludzi, więc nawet ja sama jeśli chciałam go wykąpać, to szelki na łeb i kaganiec na morde. Nie dał rady gryźć i uciekać, to w końcu się poddał. To samo było ze strzyżeniem. Nie raz go w ucho ciapnęłam jak się wyrywał. Teraz kaganiec służy już tylko do obcinania pazurów, ale myślę że jakbym chciała coś założyć mu na kark to musiałabym skorzystać z tego pomocnika :razz:
Zawzięta ta Tolcia, a to że ciągle głodna to mnie akurat nie dziwi. Westy są chyba z natury obrzarciuchami, a poza tym musi nadrobić to co straciła w kanałach i nabrać nowych sił na atakowanie Kubusia :mad:. W końcu wagowo nie grają w tej samej lidze. Może malutka chce nadrobić :evil_lol:

Posted

Wszyscy chcieliby miłe i grzeczne pieski które nie brudzą, nie szczekają, mało jedzą, (nie wyciągają łachów właściciela :mad:) i najlepiej żeby były samowytarczalne, a jak zaczynają się problemy, to heja do schronu, albo z samochodu na ulicę :shake:
Nie chcę krakać, ale Toli chyba ciężko będzie znaleźć dom. Mój pieso też lubi szarpnąć za rękaw, ale na szczęście nie mnie. Poza tym ja się go nie boję, bo jest u mnie od szczeniaka.
Robiąc Toli allegro trzeba skupić się na zaletach (czy takowe wogule ma?:razz:) a jednocześnie nie pomijając jej wad. Nikt przecież nie chce żeby znów trafiła do kanału. :shake:

Posted

Agmarek napisał(a):
Wszyscy chcieliby miłe i grzeczne pieski które nie brudzą, nie szczekają, mało jedzą, (nie wyciągają łachów właściciela :mad:) i najlepiej żeby były samowytarczalne, a jak zaczynają się problemy, to heja do schronu, albo z samochodu na ulicę :shake:
Nie chcę krakać, ale Toli chyba ciężko będzie znaleźć dom. Mój pieso też lubi szarpnąć za rękaw, ale na szczęście nie mnie. Poza tym ja się go nie boję, bo jest u mnie od szczeniaka.
Robiąc Toli allegro trzeba skupić się na zaletach (czy takowe wogule ma?:razz:) a jednocześnie nie pomijając jej wad. Nikt przecież nie chce żeby znów trafiła do kanału. :shake:


Cały czas właśnie o tym myślę. Mam suczkę na DT, która ze strachu kłapie zębami do tego niszczy. Ja już się jej nie boję chociaż na ręce nie da sie jeszcze wziąć, ale postępy zrobiła kolosalne. Gorzej jest nawet z domownikami. Musiałam wyjechać dzisiaj do Warszawy i córka nie dała rady wyprowadzić jej na spacer (zęby idą w ruch). Jutro sytuacja się powtórzy bo znowu muszę jechać. I jak mam myśleć o adopcji, jeżeli pies nie da się zapiąć na smycz nikomu oprócz mnie, chowa się i kłapie? Na spacerkach może ze mną biegać luzem i często podbiega do obcych celem obwąchania, ale tylko od tyłu. Od przodu nie podejdzie, uskakuje. Boi się też psów i jak podchodzi to bardzo ostrożnie.
Kagańca i ja bym jej nie mogła nałożyć więc choć kąpieli i czasanka wymaga to na razie musimy czekać tylko jak długo to przyjdzie ? No i jak ją dobrze wy adoptować, aby nie wylądowała na ulicy lub w schronie?

Posted

Tolka pojdzie tylko w zaufane rece.
Ktos kto ja adoptuje najpierw bedzie musiał przychodzic do mnie, tak aby Tolka przyzwyczaiła sie do nowej osoby.
Adopcja zatem niestety, tylko z okolic Łodzi lub z samej Łodzi.
Chyba, ze trafi sie ktos kto mnie przekona tak intuicyjnie :) wiecie o czym mówie, czasem tak jest, ze wiemy i już.

O Toli napisze wieczorem, sklece cos bo chyba nikt inny nie bedzie w stanie opisac jej cech.:cool1:

Posted

Wanda Szostek no to mamy podobne psy, tyle że mój jest w DS. Nie wyobrażam sobie jego w innym domu. Słucha się tylko mnie I to nie zawsze, a jak wyjeżdżamy, to teściowa też nie może sobie poradzić z wyprowadzeniem go na spacer :diabloti:
Mój pies trochę złagodniał po kastracji, a poza tym teraz kiedy jest u nas Szansa też się trochę od niej uczy. Kiedyś dzikus totalny atakował wszystkich obcych, teraz widzi że onka nie gania ludzi, to i on nie zawsze to robi. Zaczął nawet "akceptować" znajomych którzy przychodzą do nas od kilku lat. Tak to musieliśmy go zamykać. Warczy nawet na moją mamę z którą mieszkaliśmy od samego początku. Nie mieszkamy u niej od dwóch lat, ale często nas odwiedza.
Jego plusem jest to że kocha moje dzieci i w ich obronie próbuje atakować nawet mojego męża kiedy się wygłupia z chłopakami, a oni wrzeszczą na ratunek. No to już taki typ jest. Mój mąż mówi że bezmózgi.
Jedne psy ze strachu stają się bierne, inne agresywne. W domu mam obydwa typy i każdy z nich ma inne wady. Jednak wolę jak pies jest bierny.
Olga wiemy coś na temat przekonań intuicyjnych. Czyż nie? :razz:
Niewiem tylko czy Tola zgodzi się na taki manewr. Lepsze byłoby to pierwsze wyjście. Żeby ktoś przychodził do Ciebie, zabierał ją na spacery i zapoznał się z suńką zanim weźmie ją do domu, bo obawiam się że jak rzucisz ją na głęboką wodę, to może się barrrdzo zdenerwować :mad:
To nie Szansa że po pięciu minutach poszła ze mną do samochodu. Tolcia pewnie będzie stawiać opór :mad:

Posted

Z Szansa bylo gorzej, bo bałam sie ze ona sie moze cofnac w skutek zmiany domu, Tolka da rade, on nie jest zasraszona tylko wrecz narwana :)
Bałabym sie raczej o tych ludzi, niz o Tolke :) oni poprostu musza miec swiadomosc, ze moze byc krwisto :evil_lol: i bolesnie :evil_lol:
Mnie juz tak nie kasa, ale nadal potrafi pokazac szczenę, jak jej sie cos nie spodoba.

Posted

No i widzisz. Szansa się nie cofnęła. Wręcz przeciwnie i cały czas robi postępy. Pamiętasz jak Ci mowiłam że mi naszczała na dywan? No. To robi postępy. Dzisiaj zlała się w garażu :mad:
Idąc jednak torem myślenia "normalnego" człowieka, to chyba nikt nie chciałby mieć psa po którym nie wiadomo czego można się spodziewać. Ja osobiście nie lubię jak Corso pokazuje mi zęby, albo na mnie warczy. Udaje że się go nie boję, ale staram się go nie prowokować.
Widzisz. Kocha nad życie, ale ząbki lubi pokazać. Nawet jak mi łapę podaje, to musi warknąć. Tolka niestety nie ogranicza się tylko do ostrzeżeń. Przechodzi do czynów.
No popatrz. Takie małe, a takie zadziorne cholerstwo :mad:

Posted

Tolci cos sie zrobilo na ogonku, cos dziwnego jakby na samym koniuszku cos zaczynało sie paprac.
Jutro jedziemy do weta obejrzec ogone i zrobic badania kontrolne.

Posted

mam nadzieję, że to tylko jakaś drobnostka ale uwazajcie bo westy mają dużą skłonność do alergii trzeba uwazac na karmę..

jak to świetnie, że Tolkę się udało odratować:loveu::loveu:

Posted

Mam nadzieję że nic jej nie będzie. To twarda bestia :razz:
Olga co z Segą? Czy ona nadal tak dużo pije? Napiszesz coś? Mieliście jeszcze się skonsultować i zrobić badania. No i cooo???!

Posted

olgaj napisał(a):
Tolka pojdzie tylko w zaufane rece.
Ktos kto ja adoptuje najpierw bedzie musiał przychodzic do mnie, tak aby Tolka przyzwyczaiła sie do nowej osoby.
Adopcja zatem niestety, tylko z okolic Łodzi lub z samej Łodzi.
Chyba, ze trafi sie ktos kto mnie przekona tak intuicyjnie :) wiecie o czym mówie, czasem tak jest, ze wiemy i już.

O Toli napisze wieczorem, sklece cos bo chyba nikt inny nie bedzie w stanie opisac jej cech.:cool1:


No to podobnie jak ja szukasz domu blisko siebie. Z moją DT nie wyobrażam sobie, adopcji do kogoś obcego. Właściwie to nie mam pojęcia jak ja wy adoptować, bo ona piekło robi jak któreś z moich dzieci się pojawi to dziamoli. Męża zna od kilku miesięcy a smyczy nie da sobie zapiąć i jak co to warczy i ucieka :placz:

Posted

Sega ma robione badania, codziennie Lukasz wkonsultacji z Jachmanem robia jej badania, Jutro podajemy zwiekszona dawke minirinu, badania watroby wracaja do normy. Czeka ja jeszcze badanie ale nie powtorze nazwy, a Łukasz na dyżurze :roll:
Bedziemy badali w ka zdym razie nerki bo sa strasznie powiekszone.

Tola nie zaskakuje mnie niczym nowym :evil_lol: dalej z niej taka cho...... jaka byla.
Na badania jedziemy we srode.
Beda ostateczne wyniki.
Dzis wlasnie odkrylismy kolejna nieprzyjemna dolegliwosc skorna u Tolki.
Na brzuchu pojawiło sie dziwne ciemne zabarwienie, a pannica zaczeła sie mocno chorcowac.

Posted

Tolka szczeka jak oszalala na kazdego kto wejdzie do domu :)

Tylko Kuba nie kuma " o co tyle hałasu... :cool1::roll:"

"Szczekac trzeba? O co chodzi? Dlaczego ona tak sie wydziera?"

:evil_lol:

Posted

olgaj napisał(a):
Tolka szczeka jak oszalala na kazdego kto wejdzie do domu :)

Tylko Kuba nie kuma " o co tyle hałasu... :cool1::roll:"

"Szczekac trzeba? O co chodzi? Dlaczego ona tak sie wydziera?"

:evil_lol:


Wiesz co Olga? To mamy podobną sytuację w domach. Mój zwariowany pies też szczeka na wszystko i wszystkich. Czy to obcy, czy swój, to szczeka tyle że na swoich inaczej. Dziamanie przechodzi w skomlenie :angryy:
Szansa wtedy też zazwyczaj nie wie o co chodzi, więc nie szczeka. Czasem tylko podniesie się żeby zobaczyć kto przyszedł (a nóż dadzą coś na ząb) nieraz powącha, może liźnie i patrzy co ja na to. Jakby co, to jeszcze pomerda ogonem.
Zazwyczaj jednak ogranicza się do postawienia uszu i zerknięcia w stronę drzwi. No... chyba że przyjdzie moja mama. Ona zawsze w kieszeni ma jakiegoś smakołyka :mad:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...