Jump to content
Dogomania

Barf


cyryl
 Share

Recommended Posts

[quote name='hecia13']Matkoboskokochano, jakie wy macie wydelikacone pieski!!! Moja Mańka, 4 miesiące, 10kg, 80% mleczaków pochłania kadłuby kurze, pałki kurze, indycze szyjki, kości mostkowe i karkowe aż jej w tych mleczakach trzeszczą :evil_lol:[/QUOTE]
mój 4 miesięczny szczyl jakos też nie marudzi na gnaciory w naturalnej postaci

Link to comment
Share on other sites

mój szczeniak też jest odchowywany na BARFie :)
prawie 4 miesięczny...
u nas przodują różne szyje i korpusy kurze ;) dostał wieprzowe ogony to miał problem z pogryzieniem.. chyba za szybko :( tzn. poobgryzał mięso a kości zakopał :D kości karkowe też pięknie wcina ;)
A jak mu papki smakują :lol:

Kurze łapki dostaje gotowane. I czasem trochę makaronu.

Link to comment
Share on other sites

[quote name='kalyna']mój szczeniak też jest odchowywany na BARFie :)
prawie 4 miesięczny...
u nas przodują różne szyje i korpusy kurze ;) dostał wieprzowe ogony to miał problem z pogryzieniem.. chyba za szybko :( tzn. poobgryzał mięso a kości zakopał :D kości karkowe też pięknie wcina ;)
A jak mu papki smakują :lol:

Kurze łapki dostaje gotowane. I czasem trochę makaronu.[/QUOTE]
Moja mała też papki wcina, stare nie chcą. Ale ona zje wszystko co się nadaje do jedzenia (jak się nie nadaje, też spróbuje :eviltong:)

Link to comment
Share on other sites

Dzięki za wyjaśnienie! Zajrzę do spisu diet i zacznę od żwaczy. Ale mam pytanie podstawowe - co robić jeżeli pies naprawdę nie je i potrafi nie ruszyć jedzenia dwa dni mimo zmieniania na inne, i czekać aż dostanie to co lubi (czyli dokładnie to czego nie powinien jeść - to co je rodzina). Tak zachowują się nasze psy (bo są rozpieszczone??) i to mnie po prostu osłabia bo zawsze wymuszą na nas wszystko, a dzieciaki nie potrafią być konsekwentne. Polecano mi taką zasadę, że jak pies nie zje, to chowam miskę. Ale to się nie sprawdziło bo psy po prostu nie jadły.... nasze psy prędzej ""zdechną z głodu" niż zjedzą to co powinny. Więc jak nie ja, to ktoś inny się złamie i da to co lubią (szyneczkę) :roll: żeby pies nie opadł z sił.
A z tym weterynarzem dokładnie tak było. Odradzała BARF i zaproponowała jej zdaniem najlepszą karmę, więc zakupiliśmy u niej Trovet z kaczką i z drugi królikiem, to jest sucha karma.
A co do kości sklepowych - kupować czy odradzacie? Są do wybory niby wędzone i te takie białe maczane w czymś. Tych białych nigdy nie kupowałam.

Link to comment
Share on other sites

Ale jak zamieniane jedzenie? Ile najdłużej wytrzymaliście? Psy nie są durne, nie zagłodzą się na śmierć, no przynajmniej większość z nich, w końcu się złamią, ale wszystko zależy od konsekwencji domowników :)

Ja z zoologicznego biorę smakołyki "niekostne" raczej, po tym, jak mi się suka prawie udusiła prasowaną kością ze skóry - teraz dostaje tylko uszy, ścięgna, tchawice, żwacze, suszone rybki (smród jak nie wiem :D) i takie tam.

Link to comment
Share on other sites

To znaczy nie jadły suchego?
To jest mała rasa?

U mnie było identycznie - psy też nie chciały jeść suchego.
Też głodziłam, tak mi radzili 'mądrzy ludzie'.
Efekt był taki, że po dwóch dniach zupełnego postu suka miała braki cukru i był atak jak przy hipoglikemii...
Z małymi psami trzeba uważać, one momentalnie tracą cukier.

Moja obserwacja na barfie jest taka, że psy zdecydowanie chętniej go jedzą. Suczka która nie jadła suchego je go na prawdę ze smakiem, nie wybrzydza w ogole...

Sztucznych smakołyków typu uszy bielone się nie podaje.
Już mówię dlaczego.
Smakołyki bielone są perhydrolem. Jak dobrze wiemy z lekcji chemii perhydrol (3% roztwór perhydrolu to woda utleniona) w dużych stężeniach jest wręcz... rakotwórczy.
Nie kupuję tego i wszystkim radzę!
Sporadycznie być może nie zaszkodzi, ale nie jako stały przysmak.

Link to comment
Share on other sites

No właśnie tu zaczyna się dłuższa historia, ale skoro już zaczęłam o tym problemie i zawróciłam już Wam gitarę ;) , to opisze go szybko. Na przykład jak oleją duszone jajko z marchewką, to sypię Propera (ProperForm & Temper - taką mi polecili w zoologu), jak to też stoi pół dnia, to gotuję zupkę i na wieczór już ją mają.... zupa do wylania oczywiście. I tak w kółko. Największy problem jest w tym, że surowe jest nieruszone. O ile stare jedzą suchą i mokrą karmę, zupy z mięsno-warzywne z ryżem, twarogi, jaja itp, to młoda nie je nic psiego, nic surowego. Jedyne co lubi to jogurty, owocowe maślanki. Na starsze aż tak nie narzekam bo są pulchne, co narzekam na młodą. Młoda waży 5 kilo, ale w kłębie ma prawie 40 cm. Jak była mała to często zwracała jedzenie i trzęsła się gdy do syta zjadła. Wet w tym układzie kazał karmić ją kilka razy dziennie jedną łyżką stołową (ważyła wtedy niecały 1 kg i miała około 13 tygodni). Kiedy skończyła 7 mc i przestała cokolwiek jeść to stosowałam się do tych zaleceń z chowaniem miski i najdłużej co wytrzymałyśmy to dwa dni - nic nie jadła. Na drugi dzień miski już cały czas stały pełne przeróżnych dań, ale suczka gorzej się poczuła. Zaczęła dużo spać, nie mogła się obudzić i się wystraszyłam, poleciałam do apteki i momentalnie dostała do buzi glukozę w proszku rozmieszaną w wodzie. To chyba właśnie wspomniany spadek cukru, dla mnie tak szybki spadek jej aktywności i samopoczucia to był horror. Normą u nas jest, że pannica musi mieć podawane jedzenie z ręki do buzi, a nie z miski. Była odrobaczana kilka razy i to nie pomogło, więc miała natychmiast zrobione rtg, usg i pobraną krew. Mąż od razu po wynikach zadzwonił z Polski, że nic złego nie stwierdzono to mi ulżyło. Powiedzieli, że ona już taka jest i zacznie tyć po ukończeniu roku ale to do mnie nie trafia bo na mieszańca charta to ona nie wygląda, to raczej mix yorka i sznaucera. Dla porównania nasza suka 18 kilowa jest od niej mniejsza, a'la jamnik. Ostatnio pojechaliśmy na działkę i jakiś baran z ogródka obok zaczął do mnie sapać, że głodzę psa. A babka, która miała uszyć ubranko zimowe na wymiar odmówiła tekstem, że dla "niewymiarowego dziwadła szyć nie będzie". To mnie zabolało. Z jednej strony pies jest skoczny, niebywale szybki i widać, że w świetnej formie, jej życie to ruch. Znajomi nam się pytają co robimy, że ma tak wspaniałą kondycję. Trenuję z nią od niedawna amatorsko sporty bo zauważyliśmy u niej predyspozycje. Byłam pewna, że jak zacznie ćwiczyć to i więcej jeść. Ale tak się nie stało. Jako szczenię sama dla frajdy skakała przez wszystko co się dało przeskoczyć i trzeba ją było hamować wręcz żeby sobie nie zaszkodziła. Z drugiej strony wolałabym żeby jednak trochę przytyła, chyba głównie dlatego aby inni nie myśleli, że głodzę psa.... Po ostatnich komentarzach jest mi czasem wstyd. Nie wiem czy tak powinno rzeczywiście być, że ona jest taka chuda i nie interesuje ją jedzenie, że taka jej natura. To było głównym problemem już od początku także przy szkoleniu, ponieważ smak nie był dla niej żadną nagrodą, a przeciwnie - odskakiwała z wykręconym nosem od ciasteczka albo chrupki, heh. Dlatego nagrodą stały się zabawki, których głupol ma teraz 4 pudła. :)
Nie widać jej kości, ale mocno je czuć podczas głaskania. To tak z grubsza, mam nadzieję, że nie zanudziłam. Ogółem problemem jest jedzenie i chyba ta waga przy tym wzroście jest dość dziwna.

Link to comment
Share on other sites

[quote name='Dubin']
A z tym weterynarzem dokładnie tak było. Odradzała BARF i zaproponowała jej zdaniem najlepszą karmę, więc zakupiliśmy u niej [B]Trovet z kaczką i z drugi królikiem[/B], to jest sucha karma.[/QUOTE]
Noo, ale to i tak fajna wetka, że nie zasunęła royalem albo eukanubą. Trovet to niezła karma.

Link to comment
Share on other sites

Cieszę się bo zasuwały ze smakiem... i to jedyna karma, która nie została wyrzucona na śmietnik. Do Eukanuby mam wielkie obrzydzenie od czasu gdy kilka lat temu zobaczyłam jak ekuanuba znęca się nad psami podczas doświadczeń. Ohydne! Mam nadzieję, że Trovet nie prowadzi takich eksperymentów gdzie zwierzęta są torturowane.

Link to comment
Share on other sites

Wszystkie firmy testują swoje karmy na zwierzętach, nawet jak twierdzą, że nie... A co do tego, które karmy psom smakują, to wszystko zależy od "dosmaczaczy" w karmie. Im lepsza jakościowo karma, tym tego świństwa mniej. Niestety, u nas w Polsce dobrych, bezzbożowych karm jak na lekarstwo i są koszmarnie drogie. Trovetem próbowałam karmić moją Maryśkę
[*] kiedy już nie mogła kości jeść (miała raka wątroby z przerzutami i kości drażniły jej przewód pokarmowy - wszystko zwracała) ale za nic nie chciała tego jeść, musiałam ryż gotować z kurczakiem.

Link to comment
Share on other sites

A skarmianie porcji z ręki, za coś, przy szkoleniu? Nie da rady? Jakby ją przegłodzić np. jeden dzień, ew. mieć glukozę w pogotowiu, a potem zabrać na szkolenie, nagradzać karmą? Kurczę, nie wiem, co poradzić, bo w życiu nie miałam niejadka. Poszukaj może jeszcze jakichś sposobów w dziale żywienie, może coś znajdziesz, co Wam podpasuje. A tego Troveta młoda wsuwa?

Link to comment
Share on other sites

Poszukam. :)
Ja nawet wcześniej nie wpadłabym na to, że pies może być niejadkiem. Myśliwskie trzeba było ograniczać, ale te rasy często mają tendencje do obżerania się i tycia. Tym bardziej, że nasze po kastracji się ostro rozhulały. Byłam przyzwyczajona, że pies to pochłaniacz.

Trovet wsuwała aż miło jak był. Teraz mamy właśnie Propera, ale tego nikt nie je. Strasznie czuć jakby witaminami, więc nie dziwię się, że może odrzucać. Właśnie po przeczytaniu wypowiedzi, że Trovet to jednak dobra karma, dziś już rozmawiałam z mężem żeby kupić psicom znów ze dwie paczki królik i kaczka do wyboru. Dobrze jakby mała znów tak pałaszowała dlatego, że trochę by sobie 'rozciągnęła' żołądek i może by zaskoczyła z normalnymi porcjami jakie powinna zjadać. Ona jedzeniem chyba szybko się nudzi. Jak coś już je (ale zawsze delikatnie i jakby z musu), to góra dwa dni. Na razie próbujemy wszystkiego. Był już dobry etap zabawy z jedzeniem na zasadzie rzucania jak piłki, gonienia i radosnych okrzyków:lol:. W całej chacie narozwalane, ale jedzenie ostatecznie zostawało pożarte :) działało, ale krótko. Teraz to już nie przechodzi.
Ona ma też coś takiego, że nawet jak dostanie z ręki to wynosi jedzenie na środek salonu i się w nim długo tarza, a potem zostawia to. Szczególnie lubi się tarzać w owocach i warzywach (chociaż je akurat lubi i zdarza się , że zjada :eviltong: takie wyturlane i rozmiażdżone). Na spacerach dla odmiany jeszcze nigdy w niczym się nie wytarzała, nie ma tego w nawyku poza domem. Dzięki temu, że jest z niej niejadek nigdy nie było problemu zjadania kup i innych obrzydliwości na spacerze, co mieliśmy z psami myśliwskimi - pożerały na potęgę wszystko co śmierdzące. Dopiero na starość dały się zreformować. Młoda często też chowa jedzenie w tapczanach, upycha gdzie się da, zakopuje w ziemi, potem odkopuje - ale nie je. Myślałam też żeby kupić jej te ciasteczka z Herbal Pets z kminkiem, melisą. Albo żeby jej coś zdrowego i pożywnego samemu upiec. Nie wiem, trochę już mi się pomysły kończą. To nie jest wiadomo jakiś tam mega problem, ale mała trochę snu jednak spędza nam z powiek.

Link to comment
Share on other sites

Dubin, wspomniałaś wcześniej, że suczka czeka na to, co je rodzina. A co to jest? Może to się da przystosować do dosmaczania psu jedzenia (mniej przypraw, bez soli itp.)?
Mam niejadka - może nie takiego skrajnego, ale wybrzydzać potrafi, oj potrafi. Są okresy, kiedy karmię go gotowanym jedzeniem - mięso, podroby, warzywa ugotowane w nieosolonym rosole plus suplementy takie, jak przy barfie - olej z łososia, algi na przemian z pokrzywą, skorupki jajek.

Link to comment
Share on other sites

[quote name='hecia13']Wszystkie firmy testują swoje karmy na zwierzętach, nawet jak twierdzą, że nie... A co do tego, które karmy psom smakują, to wszystko zależy od "dosmaczaczy" w karmie. Im lepsza jakościowo karma, tym tego świństwa mniej. Niestety, u nas w Polsce dobrych, bezzbożowych karm jak na lekarstwo i są koszmarnie drogie. Trovetem próbowałam karmić moją Maryśkę
[*] kiedy już nie mogła kości jeść (miała raka wątroby z przerzutami i kości drażniły jej przewód pokarmowy - wszystko zwracała) ale za nic nie chciała tego jeść, musiałam ryż gotować z kurczakiem.[/QUOTE]

pojawiła sie na rynku nowa karma ProNature dla psów i kotów. Jest bezzbożowa z pełnego mięsa. I wcale drogo nie kosztuje przynajmniej u mnie w sklepie dla psa 15zł/kg. z Jagnięciną.

Link to comment
Share on other sites

a moje nie strajkują!!!! :) :) :) a to z mojej przyczyny - bo im od 3 tygodni mocno zmniejszyłam racje dziennego żarcia :) (są na odchudzaniu) no i tym sposobem wszystko pożerają co dostaną :) Żadnych strajkow czy fochów przy misce - jak jest ta ciupina żarcia to trzeba ja po prostu zjeść :diabloti:

Link to comment
Share on other sites

[quote name='panbazyl']no ja ostro trzymam u psów dietę, u siebie nie potrafię....[/QUOTE]

Skąd ja to znam :roll:

Dzisiaj robię bulwom głodówkę i od jutra tydzień żwacza. Całe życie na suchej karmie; młode są, więc mam nadzieję, że się szybko przystosują. Zobaczymy - trzymajcie kciuki proszę, żeby zasmakowało i służyło :)

Link to comment
Share on other sites

[quote name='japanisze']Skąd ja to znam :roll:

Dzisiaj robię bulwom głodówkę i od jutra tydzień żwacza. Całe życie na suchej karmie; młode są, więc mam nadzieję, że się szybko przystosują. Zobaczymy - trzymajcie kciuki proszę, żeby zasmakowało i służyło :)[/QUOTE]
nie zrażaj się tym, jak w pierwszym tygodniu zwrócą żwacze i po chwili je zjedzą. Nie wiem czemu psy tak robią, ale tu na wątku chyba wszystkie psy co jadły żwacze po dniu lub 2-3 zwracały porcję i zaraz zjadały znów ze smakiem. Moje też mi tak zrobiły, ale każdy innego dnia. I to było jednorazowe. Podejrzewam, że zjadły zbyt łapczywie (psy kochają zapaszek i smaczek żwaczy).
Kciuki trzymamy :)

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

×
×
  • Create New...