Jump to content
Dogomania

starsza BARBI po niesamowitej przemianie - zostaje u JoSi :)


Recommended Posts

Posted

becia66 napisał(a):
Ten obcy pan to chyba dobry człowiek......:roll:


Tak, miał dobre oczy, nie denerwowały go psy depczące po nim.

PANCA, dziękuję.

Muszę iść z Tusią do weta, coś się dzieje z jej okiem.
Barbisia na śniegu to nie ten sam pies, biega wesoło, już trafia do naszej klatki, bardzo interesują ją inne psy, które wita bez względu na płeć.
Tylko ten wyciek z nosa jest dalej, chociaż oddycha dosyć czysto.

  • Replies 1.1k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

JoSi napisał(a):

Tylko ten wyciek z nosa jest dalej, chociaż oddycha dosyć czysto.


JoSi, nie chce sie mądrzyć, co do wycieku z nosa. Pewnie u zwierząt jest inaczej, ale mój mąż miał zatoki przynosowe w ciężkim stanie, musiał mieć przebijaną przegrodę nosową i masę nieprzyjemnych zabiegów. Potem też mu się z nosa ślimaczyło, tylko, ze on umiał to, hmmmm... no... wysmarkać ;) Barbi pewnie w chusteczki nie smarka, dlatego dłużej wyciek trwa. Adam smarkał ponad 3 miesiace, aż do zupełnego oczyszczenia zatok:p...ale jak pisałam, u zwierząt pewnie troszke inaczej i dłuzej będzie trwać.

Posted

Magda, u Barbi ro zupełnie coś innego, ona NIE MA przegrody nosowej, wszystko zniszczone, został niecały centymetr od góry. Przeszkadzają jeszcze nie do końca wypłukane resztki kości nosowej i podniebiennej, większość i większe kawałki dało się wypłukać podczas zabiegu. Wet określił ten wyciek jako odrzucanie przez organizm martwych kawałaczków.
Jedyna poprawa to coraz bardziej czyste oddychanie samym nosem. Coraz mniej furczy, drugi dzień wcale.

Posted

Przyszła p. Magda S. wręczając 200 zł na Barbi. Zupełnie obca, bardzo miła osoba.
Mamy obie z sunią szczęście. Kontrola dzisiejsza teoretycznie ma być gratis ale jeśli dojdą leki to niezupełnie. Poprzednio wyszło 60 zł. - antybiotyk + lakcid.
Dzisiaj coś się okaże... chyba.
Trzymajcie mocno.

Posted

Anouk - bardzo dziękuję.

Przetoka goi się ładnie, nie jest to wszystko razem nigdzie zaczerwienione.
Dzisiaj ostatni antybiotyk, jeśli po odstawieniu coś będzie się działo mamy jechać w sobotę na dyżur dr Gawora.
Gdy będzie dobrze wizyta dopiero 9-tego marca i dokładne badania pyska za pomocą mikro-przyrządów. Chodzi o wniikliwe sprawdzenie zarośnięcia, zaglądanie nie jest dokładne.
Mam dalej przemywać i czyścić nos wodą. Barbi kicha przy tym na odległość przetykając dokładnie nos. Kolor jest normalny, taki zwykły katar.
Z oczu nie leci już substancja brunatna.
Jeszcze ma problemy z wychodzeniem, trzeba łapać suczkę, sama nie ma odwagi wyjść mimo zaciekawienia. Podchodzi do drzwi z uszkami nastawionymi jednak progu nie przekracza.
Na spacerze zaczyna podskakiwać z radością jak baranek. Psy bardzo ją interesują bez żadnej agresji, ludzi też się nie boi. Merda na ich widok ogonkiem.
Szelki wyglądają jak za ciasne, wcinające się za głęboko a ona potrafi przez nie przełożyć przednią łapę. Futerko jej odrasta, pogrubia optycznie, nie widziałam tak gęstego. Bardzo miłe w dotyku.
Tusia po leczeniu pięciodniowym oka, które już jest prawie normalne, całkiem nigdy nie będzie. Dostała w sumie 11-ście zastrzyków, maleńka bida.

Posted

JoSi napisał(a):
Magda, u Barbi ro zupełnie coś innego, ona NIE MA przegrody nosowej, wszystko zniszczone, został niecały centymetr od góry. Przeszkadzają jeszcze nie do końca wypłukane resztki kości nosowej i podniebiennej, większość i większe kawałki dało się wypłukać podczas zabiegu. Wet określił ten wyciek jako odrzucanie przez organizm martwych kawałaczków.
Jedyna poprawa to coraz bardziej czyste oddychanie samym nosem. Coraz mniej furczy, drugi dzień wcale.

Aaaaa...skoro różnosci zalegały jej tyle czasu i dopiero niedawno to zostało usunięte, to faktycznie goi się szybko, na szczęście jak to u psa...biedna suńka, widać na zdjęciach, ze docenia szczęście które ją spotkało

Posted

sleepingbyday napisał(a):
cudowne nowiny! a n iemówiłam już kiedyś? powoli, drobnymi kroczkami, barbisia wychodzi na prostą!


Ta zdrowotna prosta nie jest taka pewna., okaże się po 9-tym marca czy wszystko zaroslo szczelnie.
Na prostą wychodzi pomalutku jej psychika chociaż jeszcze nigdy tak nie wymiotowała jak wczoraj w drodze do Arki. W powrotnej spokojnie, tylko się śliniła. Bez względu na przeżycia nie czołga się po chodnikach tylko zapiera łapkami idąc do samochodu, który poznaje razem z bratem i nakręca strach znikający jak mówię wracając "jedziemy do domu".
Dziś bardziej się mnie boi i tak będzie przez dzień cały, wczoraj, już w domu, lizała po rękach. Przepraszała? Przykre, to ja ją męczę. Może poprostu cieszył ją powrót do domu, może w psach po przezyciach długo tkwi niepewność jutra, strach przed rozstaniem?

Posted

Nie nauczyła sie co prawda smarkac w chusteczke:eviltong: ale zastapiła to kichaniem i co ma wyjsc wychodzi.Jesli sa tak ogromne postepy,to jest nadzieja,ze bedzie dobrze.A to ,ze Barbulek umie sie cieszyć-rewelka!I ufa ludziom!Zycze dobrej ostatecznej diagnozy.

Posted

SBD, nie mówię, że nie widzę postępów tylko gołym okiem nie można ocenić, jak dowiedziałam się od weta.
W zachowaniu też huśtawka, czasem dobry kontakt, czasem wielki strach i trudno się dziwić, to co robię nie jest dla Barbi miłe. Prawdopodobnie czucie lewej strony nosa, tej "lepszej", jest dobrze zachowane więc sunia się broni jak może, odwraca głowę i najchętniej ucieka.
Dla niej cale moje postępowanie nie jest fair, pierwszy napotkany na dłużej czlowiek ją dręczy nie umiejąc wytłumaczyć dlaczego nawet najcieplejszym tonem.
Barbisia wchodzi na moje łóżko wieczorem i zostaje do rana. Często zastaję ją z przytulonym Hackerem, śpiącym z głowę na niej. W tym domu ten kot jest lekarzem, przytula się do chorych zwierząt i miejsc z dolegliwościami człowieka. Wyczuwa bezbłędnie, wiem po sobie.

Posted

barbi jest smielsza, pewniejsza siebie, zarówno w domu i na spacerach, jasne, ucieka, bo cos jest nieprzyjemne, ale z twooich postów zmiana w psychice i poczuciu bezpieczeństwa pokazuje się równie duża, co w zdrowiu fizycznym. jasne, sa kroczki w tył, kazdy ma złe dni, a co dopiero tak skrzywdzona psina, ale ja jestem przekonana, że temu psu jest bardzo dobrze na świecie, że wróciła do zycia. wiesz, można być przewlekle chorym i potrzebowac bolesnej terapii, a poza tą terapią być spokojnym, szczęśliwym, bezpiecznym.

ona te lęki na pewno ma silne. ale jej zasmakowanie w zyciu jest równie silne. silniejsze od lęku - inaczej byłaby dalej tak autystyczna i przerazona, jak na początku.

pozdrawiam was.
kota zwłaszcza. nie dość, że ma talent i własciwości lecznicze, to jeszcze tego używa.

Posted

sleepingbyday napisał(a):

pozdrawiam was.
kota zwłaszcza. nie dość, że ma talent i własciwości lecznicze, to jeszcze tego używa.


My też pozdrawiamy, Ciebie i wszystkich sekundujących Barbi.
Hacker bardzo chce lepiej pomagać suczce i kłaść swoją głowę na jej, ale Barbisia warczy, więc ogranicza się do karku lub zadu.

Narazie nie ma większej (lub żadnej) różnicy po skończeniu antybiotyku. I oby tak zostało bez wędrówki do Arki w sobotę, wystarczy wędrowanie z Tusią do okulisty i kardiologa w Arce, której stan zapalny oka wrócił po dwóch dniach przerwy w zastrzykach. Tusia przynajmniej nie wymaga wożenia samochodem, wystarczy tramwajem godzinę w jedną stronę.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...