Jump to content
Dogomania

starsza BARBI po niesamowitej przemianie - zostaje u JoSi :)


Recommended Posts

  • Replies 1.1k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

halcia napisał(a):
Jesteś drugim Franciszkiem z Asyzu.Nie jest kpina,zastrzegam!!!Życze Ci,by wreszcie te zwierzaczki mogły cieszyć sie Toba i zdrowiem,by nic im nie dolegało.


Franciszek z Asyżu stał się takim po ciężkim urazie głowy mieczem. Długo chorował. Wcześniej był bogatym, rozrywkowym chłopcem. Czytałam bijografię.

Tusia cudem przeżyła swoje choroby, teraz się starzeje (14-ście lat?) jak i reszta, więc dolegliwości narastają i tak już będzie. Najważniejsze, żeby nie cierpiały.
Nie wybieram się dzisiaj z Barbisią do Arki, jest trochę lepiej a nie gorzej. Coraz mniej wycieka z nosa bezbarwnej substancji, mimo przerwy w podawaniu antybiotyków, z oczu nic nie leci. Nosek ma przemywany wodą tylko raz dziennie i jest to dużo łatwiejsze. Oddycha cicho przez sam nos.

Barbi pokazała ONkowi jaka z niej dzielna niewiasta. Wielki ON w kagańcu metalowym podbiegł do niej znienacka aż pisnęła ze strachu. Po chwili wilczur uciekał widząc zęby i słysząc warczenie ze szczekaniem. Oczy mi wypadły ze zdziwienia, właścicielowi psa też. W drodze powrotnej cieszyła się z Fafikia, którego nie opuszczała do końca spaceru, lizała po pysku aż do samych drzwi mieszkania. Przygoda dobrze jej zrobiła, nie podbiega już do każdego psa blisko, nastawia uszka i staje w bezpiecznej odległości. Być może została stuknięta z tyłu kagańcem gdy pies chcial ją powąchać.

Posted

JoSi;11897253
[URL="http://www.fotosik.pl" napisał(a):
[IMG" rel="external nofollow noopener">http://images48.fotosik.pl/75/decd14b3f91b13fdmed.jpg


zawsze wydawała się taka przygarbiona, pogięta - a tu proszę -prosta jak strzała...:loveu::loveu:...i taka ciekawa świata.....

Posted

dziekujemy za piekne chwile , ktore nam panciu pieskowa dajesz:Cool!::Rose: Barbunia cudooo dziewczynka:loveu: Wszystkie cudowne i spokojniutkie:loveu: zdropwka dla Was duuuuzo1!!!

Posted

Na tych zdjęciach brakuje Frotki wychodzącej na spacery osobno.

Barbi trzyma się Fafika i nie odchodzi od niego a gdy podchodzi jakiś duży pies, np. dzisiaj golden, Fafik jest zawsze między nimi.
Ten słaby lub żaden węch jej przeszkadza, myli sobie inne czarne pieski wędrując za nimi przez chwilę.
W ciągu ostatniego tygodnia mózg mi się trochę zlasował przez jazdy z Tusią najpierw do okulisty, później kardiologa a to jeszcze nie koniec. W poniedziałek kontrola Barbi, od której zależy c.d. Chyba na oko jest lepiej, wyciek (czysty) jednak dalej nie ustępuje i zabiegi czyszczenia noska z nim związane.
Tak bardzo spokojnie nie jest jak się wydaje. Fafik, psychol rzucił się na naszej klatce na boksera łapiąc go za gardło i uszkadzając trochę. Bokser był u sąsiadki z trzeciego piętra okazjonalnie a Fafik bez kagańca więc afera na całego się zrobiła. Na szczęście bokserowi niewiele się stało tylko później wyjść z mieszkania nie miał ochoty a ja przepraszałam bez końca ofiarowując zwrot kosztów weta. Nie chcieli.
Właśnie z Fafikiem jest najwięcej problemów. Musi chodzić na spacerach w kagańcu i ze smyczy jest spuszczany gdy nie ma innych psów w okolicy.
Barbisia cieszyć się umie jak każdy piesek, podskakuje i wita na spacerach wiele razy. Dalej są problemy z namówieniem jej do wyjścia z mieszkania, kiedyś miną.

Posted

Czytam,podziwiam,łączę wyrazy podziękowań za to co robisz dla tej superowej gromadki:loveu:
Czytając ostatni wpis Josi,mało zawału nie dostałam- po wpisie jak to Fafik bokserowi do gardła się rzucił- miał szczęście,że bokser spokojny,bo mógł to być ostatni atak Fafika:-(

Posted

Barbisia docenia spanie na łóżku... skopanym. Układa sobie kocyki energicznie cała zdziwiona nie znajdując akceptacji dla takich poczynań.
Usiłuje zaszczekać na spacerze, wyraźnie z radości. Gdy pierwszy raz wydała ten dźwięk z siebie, przestraszyłam się czy jej nic nie boli. Było to coś między skowytem i warczeniem zakończone szczekiem. Kilka razy nastapiła powtórka tego czegoś w momencie entuzjazmu, nawet na schodach przy wychodzeniu zbiorowym. Uszka ma wtedy nastawione i uśmiech na pyszczydle.

Posted

halcia napisał(a):
To juz przeszło najśmielsze oczekiwania:multi::multi::multi::multi:Barbulek sie usmiecha:multi:Dzieki TOBIE,wiesz o tym.


Dzieki temu, że jest psem, my tak nie potrafimy przejść do porządku po popapranym życiu i cieszyć się chwilą.

Posted

Wiesz doskonale,że gdyby nie Ty,być moze dalej byłaby w schronisku i nie miałaby powodu okazywac radości....albo jeszcze gorsza wersja...,ze Babulka by nie było i ani jednego dnia psiej radosci.

Posted

Disiaj jedziemy do Arki na godz. 14.30 i już się boję jaki będzie werdykt.
Barbisia, na pocieszenie, szczekała normalnie nie mogąc się doczekać jak wejdę na parter gdzie ona już była a ja pakowałam smycze do jednej torby, Tusię do drugiej, na samym dole klatki schodowej.
Parę dni temu ugryzła TZta w rękę podczas łapania za szelki na spacer. Symbolicznie ugryzła ale już umie się postawić jak coś jej nie odpowiada.
Jeszcze siusia raz dziennie w domu na podłogę, koo juz dawno nie robi.
Ma piękny kolor futerka - stalowy, jest ono niesamowicie gęste, brzuszek jasny, kosmaty, nie widać na nim guzków ani kawalka sutka tylko da się wyczuć gdy leży na pleckach, żeby wygłaskać.

Posted

Niestety, dalej niewiele wiadomo. Dopiero 31.03 będzie szczegółowe badanie w narkozie. To co widać nie jest zapalne i zarosło cieniutką warstewką.
Nosek dalej zatykany tym co wycieka i zasycha.
Barbi wygląda ogólnie na zdrową.
Jutro ponowna wizyta w Arce, tym razem u kardiologa z Tusią, której oko nie jest w tej chwili w stanie zapalnym.

Posted

JoSi napisał(a):
Niestety, dalej niewiele wiadomo. Dopiero 31.03 będzie szczegółowe badanie w narkozie.


A czy Barbulek zniesie kolejną narkozę bez szwanku? Jak na tą kwestię zapatruje sie wet?

Posted

Niuni&Pupi napisał(a):
A czy Barbulek zniesie kolejną narkozę bez szwanku? Jak na tą kwestię zapatruje sie wet?


W Arce stosują narkozę wziewną, bezpieczniejszą i są to TYLKO wskazania weta. Jeśli przetoka zarosła to nastąpią dalsze narkozy, reperacja złamanego kła i usuwanie listw mlecznych. Zęba wyrwać nie wolno mimo nieprzyrastania do kości szczęki, której nie ma w tym miejscu. Nie robią też jednorazowo wszystkiego, podobno nie wolno.
Barbi kicha seryjnie schodząc po schodach i biegając na spacerze. Wtedy z nosa dużo wylatuje.
Najtrudniejszy jest wieczorny spacer z trzema psami na plączących się smyczach, . Ryfka też musi być zabezpieczona bo po ciemku mało widzi i ucieka w łyse krzaki. Tusię wynoszę w torebce, później biega już samodzielnie nie oddalając się od nóg. Muszę ją kierować słownie na miejsca bezpieczne. Ona prawie nic nie widzi i w dzień i w nocy, pewnie dla tego sama bardzo pilnuje, reaguje na każdą uwagę.

Posted

JoSi napisał(a):
W Arce stosują narkozę wziewną, bezpieczniejszą i są to TYLKO wskazania weta.


JoSi wiem, ze wskazania weta, a nie Twoje, czy czyjeś, chodziło mi tylko jak on ocenia stan Barbi pod kątem narkozy, tzn. czy bardzo się na niej odbije, czy to tylko zło konieczne, żeby dziewczynie pomóc.
Sama niedawno swoja babinę operowałam i miałam z tym tyle stresu, że hej...

Super, że macie klinikę z wziewną narkozą, oby Barbulek trzymał się nam jak najlepiej :loveu:

Posted

Sądzę, że każda narkoza jest złem koniecznym. Teraz jeszcze sugerują weci narkozę Tusi, by wyrwać jej wszystkie zęby siejące w najsłabszym miejscu czyli w oko.
Barbi ma coraz mocniejszy wyciek z noska zaklejającego się parę razy dziennie. Wet nie wie co to jest. Sama suczka wygląda na mocną.
Czy chore i słabe zwierzątko biega bardzo prędko na spacerach, wchodzi na czwarte piętro łatwo, je doskonale, bywa wesołe?
Nie wiem, może nadrabia stracone lata?
Wczoraj Ryfka skończyła 13-ście lat.
W poniedziałak okaże się co będzie z Tusią.
Za dwa tygodnie dokładne badanie Barbi.
Codzienna gimnastyka i zmiany pampersów Frotce.
Stała kontrola Fafika na spacerach, psychol atakuje już tylko większe psy ale on chodzi w kagańcu więc grozi mu pogryzienie.

Przez "czynnik ludzki" bywają momenty wesołe. Wyszłam parę dni temu z psami na spacer, lał deszcz a ja z gołą głową ( nie licząc włosów), Ryfka biegła puszczona ze smyczy, Tusia w torebce, w jednej ręce smycz czerwona (Barbi), w drugiej niebieska (Fafik), podchodzi jakaś kobieta (w kapeluszu) mówiąc:
-może pani wyciągnąć mi parasol z siatki i otworzyć?
-Przepraszam, nie mogę, nie mam czym.

Posted

wziewna narkoza...

u mnie nie mają :( i 3 miesiące temu umarł przez to mój Dymeczek...
miał chore migdałki... brali mu wymaz... dwie takie narkozy w ciągu tygodnia miał... no i się zadusił.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...