Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

[quote name='irbis']
jutro zdam szczegółowa relacje z podróży i z pierwszego kontaktu z nami, pewnie znowu będę ryczała !!! ale ostatnio to już norma
A ja myślałam, że to tylko ja się starzeję ;):razz::eviltong:

  • Replies 978
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

[quote name='irbis']jako blondynka z tendencją do tycia i to bez kastracji /nie wszyscy będę niestety wiedzieli o co chodzi hi hi/ na dodatek z miękkim serduchem, to muszę mieć w którymś miejscu szczęście, no dobrze mówie czy nie? :mad:


:errrr:

dobrze godosz dobrze :evil_lol::evil_lol::evil_lol: :loveu:

Posted

Chandler napisał(a):
Rety... - czuję się, jak dywan na trzepaku...
Ale wszystko jest OK...:multi: Ami pojechał do domku...:loveu:

Szczęsliwej drogi:multi::multi::multi::loveu:

Posted

Irbis już powinna dojeżdżać do Opola..., no to Amadeusz też...:loveu:

niedzwiadek - i moja ostatnia (:placz:) relacja dla Ciebie...;)

Amadeusz dzisiaj wymyślił nam wszystkim atrakcje - pewnie pomyślał, że jak się żegnać, to na maxa...:lol:
W nocy robił jakieś wygibasy i dobrał się do rany i musiał trochę nad nią popracować, bo rano już był stan zapalny... I żeby jeszcze było weselej - dostał rozwolnienie...

Pożegnanie z ciocią Weroniką było w ogromnym pośpiechu, bo Amiego rozpierała energia, a tu jeszcze nieplanowana wcześniej wizyta u weterynarza... Ale widziałam oczy cioci Weroniki...:-(
Potem szybko weterynarz, a irbis już właściwie dojeżdżała do stacji benzynowej, na której się umówiłyśmy...
U weterynarza okazało się, że z okazji zainteresowania ranką Ami będzie miał dłużej kołnierz i szwy...:diabloti:

Słuchajcie - irbis to przemiła, uśmiechnięta babka...:lol: i muszę przyznać, że nie tylko Ona, ale i Jej Mąż cieplutko przywitali się z Amim. Właściwie to Mąż irbis od początku zajął się Amadeuszem - tak że nie tylko Mamusia, ale i Tatuś są OK...:evil_lol:
No i jeszcze wymiana informacji, uściski, pożegnalna fotka Amiego... i.... pojechali...
Pa, pa Amisiu... Żegnaj...:placz:
I witaj w nowym domu...:multi::loveu:

Ami...:loveu:





Zaraz rusza w drogę... :placz::loveu:




Teraz już będą relacje irbis...:loveu:

Posted

To znowu ja...:diabloti:
Dzwoniła irbis... Już są w domu...

Koty w szoku...:crazyeye: - jest szansa, że się w nocy spakują i przeprowadzą do sąsiadów..., zwłaszcza, że Ami dokończył ich jedzonko...:evil_lol:
Amadeusz spokojny - jak zobaczył kota - zrobił "wow", ale irbis powiedziała nie rusz i spoko...:multi:Ami zakumplował się już z Michałem - synem irbis... (mówiłam Wam, że Ami spokojnie reaguje na dzieci). Zaraz idą na spacerek..., no i muszą odpocząć...

irbis prosiła, żeby Wszystkich pozdrowić, co też niniejszym czynię... Pewnie wieczorkiem wpadnie na dogo...:lol:

Posted

hahahaha moja siostrzenica grała na kompie w taką grę flashową w której trzeba się było opiekować kotem - głaskać, karmić, kuwetkować itd... i jak się nie dało rady to kot brał kijek i tobołek i się wyprowadzał - myślałam, że umrę ze smiechu bo wyprowadzał sie non stop :roflt: :evil_lol::evil_lol::evil_lol:

Kochany Ami :loveu::loveu::loveu:

Posted

hej hej kochani, jesteśmy już w naszym domku, praktycznie 16.10 dojechaliśmy na miejsce, fakt,że jestem padnięta jak śledź, ale i tak muszę zdać relację - obiecałam- więc najpierw spotkaliśmy Tosię -przemiłą słodką koteczkę,-- była troszeczke zestresowana po drodzę niewiele ale płakała, cały czas jej tłumaczyłam że zaraz będzie z mamusią i tatusiem już na nią czekają, spokojna gglskałam ją po pyszczku przez szczebelki i było dobrze - później spała. W całości przekazałam jej rodzicom.
ale ale ja tu gadu gadu o koteczce, a nasz Ami???
--- za chwilunię podjechała Cicia Chandler z Wójkiem chwilkę rozmawialiśmy, oczywiście myślałam, że pęknę i zacznę buczeć jak zobaczyłam tego kochanego urwisa, ma tak spokojne i łagodne spojrzenie, ale jest w tym oku taka diabelska iskierka łobuza.
wiem, że było Wam trudno się z nim pożegnać, chociaż nie dawaliście tego po sobie poznać, ale jak tu nie tęknić za takim smykiem :loveu:
podróż minęła nam świetnie, Ami był grzeczniutki jak aniołek, na początku dał mi super buziaka tym swoim mokrym jęzorem i cały czas był spokojny przytulił sie do mojego mężusia i leżał sobie, a co jakiś czas zaglądał do mnie do przodu, mówiłam mu spokojnym głosem żeby się nie denerwował nie ma takiej potrzeby, i po nosku dlelikatnie głaskałam co mu się wyraźnie podobało :lol::lol::lol: ale mi chyba bardziej ;-)
robilismy w sumie 3 przystanki, wąchał ale nie robił siusiu, napił sie wody, żeczywiście ma tyle siły, ze szok- ale to jest chyba takie szaleństwo z wolności, że w końcu ją ma!!
po rzyjeździe już na podwórku, w końcu zrobil siusiu naorawdę duuużooo- z reszte nie dziwota, pospacerowaliśmy chwilkę oczywiście wszystko go ineresowało, wszysko musiał powąchać i obejrzeć. po wejściu do domu spotkał mojego synka, Michał mało co nie wyskoczył ze skóry jak zobaczył Amadeusza :lol::lol::lol:, odpieliśmy smycz, a Michał złapał Amiego za obrożę i biegali razem po całej chacie, Ami wyraźnie był zadowolony i absolutnie nie wyrażał żadnego /nawet najmniejszego sprzeciwu/ w między czasie Amadeusz posluchał się mnie jak powiedziałaM siad i noga- podszedł do mnie od razu. nie krzycze ale mówie zdecydowanym tonem. w momencie kiedy Ami podszeszdł do mojego mężusia z uśmiechem jak nic na pyszczychu, staną na dwóch nogach i zaczął go delikatnie mówiąc gwałcić, a mój małżonek zachował się jak spłoszona dziewica- bo mówi no odejdź! no odejdź! co ty robisz! a Ami co robił to robil dalej, no niestety warkneła zostaw i psisko spokojnie jakby nigdy nic odeszło sobie, a moja dziewica została w szoku hi hi- chyba Ami będzie go wykorzystywał :evil_lol::evil_lol::evil_lol::evil_lol::evil_lol:
koty są w cięzkim szoku, Amos ten większy schował się za taczkę mojego synka i zaciąga co jakiś czas żurawia, a Afrodyda - to wogóle jej nie widać- jak bylismy na spacerku to sie wymurzyły- ale znowu zaliczyły dziuplę- mam nadzieję, że sie do rana nie wyprowadzą.
Ami oczywiściw juz zdążył wszamać ich jedzonko, popił wodą, w międzyczasie bylismy na spacerze, i walczył ze sznurkiem, który dostał od Cioci Chendler i Wójka , a zapomniała jak zobaczył kota sąsiada i naszego to zrobił takie surer WOW, ale nie startował do ataku.
a teraz jakpisze to cały czas leży sobie spokojnie obok mnie. wiem, że on z chwili na chwilę sie będzie rozkręcał, ale nie ma w nim ani grosza agresji- no poza drobną próbą gwałtu- ale to sie nie liczy hi hi
ranki nie rusza, nie zagląda do niej jest spokojny
uwaga!! pilnie poszukuję "stringi" [SIZE=2]oczywiście dla Amiego na noc żeby nie kombinował z lizaniem, no wiecie czego :cool3:
ps
a tak miedzy nami, to Ciocia Chendler i Wójek-- to tak naprawdę SUPER CIOCIA I SUPER WóJEK
[SIZE=4]przesyłam dla wszystkich miłośników Amiego, a zwłaszcza dla tych, którzy go wyciagneli i doprowadzili do porządku, nie tylko fizycznego; wielkie, ogromene, płynące prosto z serca podziekowania za to, że nie zwątpili w niego, że dali mu szansę na to żeby się otworzył i pokazał co mu leży na serduchu, ja w niego wierzyłam od chwili kiedy go zobaczyłam i to na zdjęciu, a teraz kiedy sobie leży koło mnie i posapuje wiem, że dobrze zrobiłam i dopełnię wszelkich starań, żeby był z nami szczęśliwy
[SIZE=2]jutro dam znać jak minęła noc i cyknę parę fotek
buziaki dla wszystkich KOCHANYCH CIOTECZEK

Posted

ale się uryczałam :loveu::loveu::loveu: :multi: tusz z rzęs spłynął chyba cały :lol: :oops: najbardziej przy powitaniu Michasia i Amadeusza :loveu::loveu::loveu:

a co do gwałcenia Twojego męża :evil_lol: poinstruuj Go, że tez musi stanowczo Amadeusza karcić za to, bo bedzie potem miał problem - najwyraźniej Ami chce zająć Jego miejsce u Twojego boku :lol:

Posted

irbis - Amadeusz już jest na swoim miejscu, we własnym domu... Normalnie cuuuudnie jest...:loveu:
I słuchaj irbis mądrych rad cioteczek, żeby sielanka trwała non stop i ze słodkim łobuziakiem kłopotów nie było....:lol: Wiele osób piszących w wątku ma sznaucery, więc sporo mogą podpowiedzieć i pomóc w razie potrzeby...
Ja, co prawda mam teriery, ale mogę chyba coś czasem napisać...:hmmmm:

I plisss FOTY!!!! A może da się uchwycić Amiego na tej nodze...:evil_lol:? I w stringach...:evil_lol:? I z Twoim synkiem...:loveu: I z kotami - o ile się nie wyprowadzą...
A tak w ogóle, to się zastanawiam, co te koty myślą sobie teraz o Was... Nie będę pisała, co mi przychodzi do głowy, bo to publiczne forum...:diabloti:

Jest suuuper...:multi::multi:, cuuudnie...:multi::multi:
Ami jest w domu..:loveu::loveu:

Posted

jestem zmęczona ale naładowana takimi emocjami że nie mogę usnąć!!
Amadeusz cały czas kołomnie leży, przed chwilą przeszedł obok niego Amos, cichaczem i tak jakby ile mógł szybko, Ami naewt na niego nie spojrzał, ale jutro po południu na bank będzie BONANZA hi hi
malawaszko kochana chyba Cie tym płaczem zaraziłam, bo ja wyłam przez ostatni tydzień
zchyba moje koty nie złożą mi wypowiedzenia hi hi
ale mój mężus kochany musi miec konkurencję, na innych facetów nie patrze bo kocham mojego mężusia, o koty był zazdrosny, to teraz coś nowego Amadeusz, i kolejka do przytulania jak za Gierka hi hi

Posted

strasznie sie ciesze ze wszystko sie dobrze ulozylo! Ami na pewno czuje, ze ma teraz kochajacy dom:)
strasznie mi glupio ze nie dopilnowalam go w nocy :( ja nistety nie ma strasznie czueo snu:( budzik musi dluo dzwonic, zeby do mnie dotarl. uslyszalam go dopiero nad ranem, kiedy robijal mi sie kloszem po sypialni. Byc moze odczuwal ostatnio taka trasza chec lizania wlsnie dlatego, ze zul, ze sie cos tam dzieje (zakazenie)
jednak juz sie przyzwyczail do klosza, wiec spokojnie prztrzyma te pare dni dluzej

to jest naprawde cudowny pies :) i bardzo dobrze, ze ma kochajacy dom!!!!!

a co do kotow- skoro ich nie zjadl, to znaczy, e bedzie dobrze :) jeszcze pare dni, i beda razem spaly, hehe, a ja wtedy koniecznie poprosze zdecia :)

Posted

uwaga widomość z ostatniej chwili!!!!!!!!
Ami spi jak suseł, a Amos /rudy/ krąży wokół niego i kombinuje jakby tu podejść :razz: i w razie co nie zebrać :mad:
szanowna Ciociu Chendler- moje koty są kulturalne i nie są złośliwe "jeno troche wydygane" więc napewno nic złego nie myślą?! :evil_lol:
no i się stało!!! Ami startną za Amosem, ale że mam napastowane podłogi, to kot szybciej zlapał przyczepność z gruntem niż Ami i zwiał, a Ami niestety musiał zrobić siad no i repremenda ....
o ile nie zasne przed kompem to będzie więcej news'ów
veebee- nic sie nie stało, to co zrobilaś dla Amiego jest nie do opisania, gdyby trafil na kogoś innego nie wiadomo jak by reagował, a moze by sie nie otworzył tak szybo, naprawdę jesteś WSPANIAłA, WIELKA, NIEOCENIONA
fotki będą bankowo

Posted

Coś mi się wydaje że to będzie hot topic :)
Musicie mieć teraz wesoło w takiej bandzie. Mam nadzieję że ustawka kocio-psia przebiegnie w miarę płynnie i wszyscy będą żyli długo i szczęśliwie :)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...