Jump to content
Dogomania
gayka

nasze staruszki

Recommended Posts

Kochani
tak mi przyszło do głowy , żeby było na dogo takie miejsce , gdzie będą się mogli wygadać właściciele starzejących się piesków.Ja ciagle szukam róznych informacji na ten temat i pomyślałam, że może w tych poszukiwaniach nie jestem odosobniona?? Co o tym sądzicie?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Moj ma co prawda dopiero jakies 9 lat, ale miałam wczesniej suczke, ktora zyła 14 lat (i pozyłaby na pewno dłuzej, gdyby nie nagła smierc o ktora moja mama do dzis sie obwinia :shake:) Sucz miała poczatki zaćmy ale wciaz była strasznie zywa (jak na swoj wiek)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Ja jestem bardzo ciekawa jak starzeją się inne psy.Moja sunia troszkę już choruje, głównie dokuczają jej stawy.Ale jest jeszcze pełna życia i naprawdę podziwiam jej chęc zycia! No i jeszcze mamy mały problemik i sunia sie odchudza;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Moja łobuziara ma juz prawie 13 lat i oczywiscie zaczynają sie problemy ze stawami, czasem ciężko jej się podnieść, kuleje, ale to na szczęście jest sporadyczne, głównie wtedy gdy nie zważając na to że jest juz panią w podeszłym wieku szaleje na dworze jak opętana ;-) Ma tez o wiele bardziej wrażliwy żołądek niż kiedyś. Generalnie gdybym nie znała jej wieku to w życiu tyle lat bym jej nie dała. Częściej zachowuje sie jak szczeniara niz jak starsza pani ;-)) i mam nadzieję, że jeszcze bardzo długo tak będzie.Pozdrawiam

Share this post


Link to post
Share on other sites
mój dobek ma 10 i pól roku ,ale żeby on sie starzał to ja nie widzę ;) czasem wiecej sypia ,ale wulkan energii i zdrowie mu dopisuje.Jak dziczy z moim 10 miesięcznym psem to nie widać różnicy który w jakim jest wieku.


Oby tak jak najdłużej :kciuki:

Share this post


Link to post
Share on other sites
Mój sznaucerek 1 listopada skończy 15 lat. Jest nadal bardzo żwawym i zadziornym pieskiem. No i bardzo jurnym, mimo sędziwego wieku :loveu: Troszkę szwankuje mu wzrok, ale mama dzieli się z nim kroplami do oczu Quinax. Dzięki temu nie jest jeszcze tak najgorzej. Kilka razy miał usuwany kamien z ząbków, ale i tak ma usuniete dolne jedynki i dwójki. Pani doktor stwierdziła, że tak trzeba. Pongo całe życie jadał gotowana wołowinę z makaronem. w wieku 10 miesięcy miał parwo i lekarz zalecił wyłacznie taką dietę. Nadal 3 razy dziennie jest na 30 minutowych spacerach, prowadzi niezwykle uregulowany tryb życia. spacery są o godz.8, 15 i 21. Moja mama ma lekkiego szmergla na tym punkcie i nie wyobraza sobie, żeby było inaczej. A staruszek już na kwadrans przed wyznaczoną na spacer godziną czeka na założenie obróżki. Zimą jest ubierany w coś ciepłego żeby się nie przeziębił. Fryzjer 3 razy w roku ( nawet ja tak często nie zmieniam fryzury). ogólnie rzecz ujmując, gdyby o nas ktos tak dbał to miałybyśmy szansę dożyć do minimum setki :lol:.
[FONT=Comic Sans MS][SIZE=3][COLOR=magenta][COLOR=Black][B][COLOR=Red]
Pomóż NERO, zalicytuj...[/COLOR][/B]
- słodkości (bombonierka Lindt):
[/COLOR][/COLOR][/SIZE][/FONT][URL]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=83601[/URL]
[FONT=Comic Sans MS][SIZE=3][COLOR=magenta][COLOR=Black]- mega pojemnik RC:
[/COLOR][/COLOR][/SIZE][/FONT][URL="http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=83596"]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=83[/URL]



[IMG]http://www.dogomania.pl/forum/images/icons/icon1.gif[/IMG]
[URL="http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=83996"][IMG]http://img227.imageshack.us/img227/210/100500bx5.jpg[/IMG][/URL]

Share this post


Link to post
Share on other sites
ale wiecie co , już nie z jedną osobą rozmawiałam że łapiemy się na tym że psy mają lepiej od nas :diabloti:
Ja jadę najpierw 30 km do rodziców po ich psy ,a potem jeszcze kilkanaście km z psami do fryzjera , bo pani miła i psy ją lubią - tak 4 razy do roku ..
ja bym nie jechała ze sobą 2 godziny by się ostrzyc :evilbat:

Share this post


Link to post
Share on other sites
taaa:evil_lol:a potem dumna jesteś jak purchawka jaka to piękna fryzura wyszła Twojemu pieskowi! i co minutę chwalisz jak bożka!:evil_lol::klacz:ochy i achy! a może jeszcze apaszka dla kontrastu?:razz: i takie tam:loveu:

Share this post


Link to post
Share on other sites
przeważnie po wizycie idziemy kupić jakąś nową zabawkę
a zachwycamy się całą rodziną - bo to ogromne wydarzenie , jak jestem z nimi u fryzjera to mój tata a ich prawowity opiekun (ja jestem ciotka od "złego" czyli fryzjer , weterynarz) dzwoni co pół godziny i muszę opowiedzieć w szczegółach przebieg strzyżenia , potem tata dzwoni do mamy jak jej zda relacje oddzwania do mnie i tak w koło :diabloti: .A że jestem z dwoma psami to spędzam tam do 4 godzin.
Po powrocie na psy czeka miska smakowitości , a mi to tam jakąś kawe zrobi hihihi
Ja mam świra na punkcie psów ,ale mój tato przebija nas wszystkich na dogo razem wziętych ...
Np potrafi zadzwonić do mnie i opowiedzieć jaką Denis lub Tomasz zrobili kupę , kolor , zapach , konsystencja , miejsce i do swojej żony czyli mojej mamy też dzwoni i opowiada - do mamy to do pracy dzwoni ... stado ludzi dookoła mamy a ona rozmawia przez telefon o kupie psa :diabloti:

a wracając do tematu , mój poprzedni pies odszedł w wieku 12 lat , miał dyskopatie , zwyrodnienie kręgu lędźwiowego i do końca swoich dni mimo że był sparaliżowany - ganiał za piłeczką i rzucał się na każdego ONka.

Share this post


Link to post
Share on other sites
To ja sie dołączam do "mających bzika"... :evil_lol: Byłam własnie z KrA na wystawie (jako widz oczywiście). No i były stoiska.... Wróciłyśmy z karmą (L&R dla KrA, Orijen na próbę dla Pałka :oops:), ubrankami w moro, kagańcem fizjologicznym (bo biedactwo musi miec wygodnie).... Na siebie bym tyle i z taką uciechą nie wydała :shake:

A wracajac do staruszków- ja je absolutnie uwielbiam!!! Obecnie mam Pałka, 14 lat, ale on to żaden staruszek, jesli nie liczyć głuchoty (wybiórczej). Śmiga równo jak wariat :evil_lol: No i jest Rudzia.... z wierzchu ma z 17 lat, a zęby 7-latki. Do tego cukrzycę, chorą wątrobę i niewidzące oczka. I mimo to cały czas się zastanawiam, czy panna nie nawiała komuś, bo jak "włączy dopalacze", to szukaj wiatru w polu :evil_lol:

Moja pierwsza, ukochana suczynka żyła ponad 23 lata od zabrania jej ze schroniska, w tym 17 lat ze mną....

Share this post


Link to post
Share on other sites
Co ja bym dala żeby moja sunia mogła dozyc wieku 23 lat....ma 16 i widzę , że to juz babcia. Stawy dokuczają!! Chociaż dzis rano na spacerku uciekła mi i wrąbała coś pysznego w pobliskich krzakach;) kiedys to mnie denerwowałao, a teraz...każdy jej objaw dobrego zdrowia to wielka radość!!! choć jednak chyba smycz pójdzie w użytek, bo jamnik wyjada wszystkie paskudztwa w okolicy :evil_lol:
W zasadzie to tylko te stawy nam dokuczają. No i troszke watroba...dlatego jest na diecie a z suchej karmy to tylko RC Hepatic!

Share this post


Link to post
Share on other sites
Bardzo dobry temat.:multi: Uwielbiam stare psy,mają w sobie coś takiego szczególnego,a do tego jeszcze te siwe pysia...:loveu:
My też mamy staruszka,ale dokładnie nie wiem ile ma lat. Jak zabierałyśmy go w maju 2004 z azylu,to szacowano go na ok.12 latek...choć jest głuchy (i ma bardzo chore jedno ucho) i nie widzi to jest bardzo kochanym psiakiem.
Jego celem w życiu jest wygodne spanko, jedzonko i króciutkie dreptanko po ogrodzie:cool3:

Share this post


Link to post
Share on other sites
Ja też uważam, że najpiekniejszy czas obcowania z psem to wasnie starośc.Ja się budzę, suka sie budzi, ja ide na kawkę, suka na przekąskę, ja wskakuje w dresik suka w przedpokoju, ja przed telewizorem, suka obok, wszystko prawie bez słów, bez smyczy, bez upominania....NIEOPISYWALNA KOMPATYBILNOŚĆ I POROZUMIENIE! ie miłam pojęcia że cos takiego wogóle jest mozliwe.Ona wie , że dresik to spacer, a jak pani w czarnych sopdekach i z teczką to robota a suka czeka!! czasem sie budze i od razu stwierdzam: Gusia jest chora! i zawsze mam racje, a to uszko boli, a to łapka....nigdy się nie pomyliłam, choć zawsze rodzina się dziwi skąd to wiem...A ja spojrze w jej oczy i wiem jak się czuje! Moje słonko ukochane....nie wiem jak kiedys będę żyć bez niej....

Share this post


Link to post
Share on other sites
Wow, 23 lata :mdleje: Niesamowite :multi:

Kaja ma 14 na karku. Już nie jest tak filogranową dziewczynką jak kiedyś ;) Widać że starość ją dopadła....:( Jej ruchy są już powolne i takie :hmmmm: sztywne? Stawy nie są już takie jak kiedyś. Na całe szczęście nie musi dźwigać dodatkowego ciężaru bo to i kręgosłup i stawy obciążone a dla jamnika to tragedia ;)
Przeszła w wieku szczenięcym złamanie tylnej łapy (niestety to było w etapie socjalizacji :roll: co się odbiło na poźniejszej relacji z psami), później ropomacicze po dyskopatie, o mniejszych chorobach nie pisze :eviltong: Nie ma trzech bocznych zębów ;) Raz miała usuwany kamień.

Ale tak do końca zniedołężniała to ona nie jest :lol!: :lol!: Potrafi jeszcze biegać po domu :evil_lol: Jak jej się zachce :evil_lol: Zwłaszcza widać to po przyjściu z dworu :evil_lol:

Czasami udaje że nie słyszy :diabloti::diabloti:

Ostatnio miała robione badania i jak na starszą panią wszystko jest OK :multi:

Share this post


Link to post
Share on other sites
To jeszcze dodam, że Koralik miała do końca życia wszystkie zęby, z wyjątkiem dwóch, które dość wcześnie straciła, na skutek upiornego przodozgryzu... Stawy też były w miare ok, niestety w końcu siadły nerki, reszta była zdrowa...

Pałek miał 14 urodziny we wrześniu, co mu nie przeszkadza nadal szaleć na spacerach, zbiegać ze schodów z odbiciem od ściany (inaczej nie wyhamowuje na zakrętach) i wskakiwać pańci na ręce znienacka....

Share this post


Link to post
Share on other sites
A moja Agusia ma około 15 lat, trafiła do nas troszkę nietypowo..... została " wykradziona":razz: Przed niespełna 3 laty miała operacje - przepuklina - no i teraz wyłazi jej to pskudztwo z drugiej strony:placz:niby jej to nie przeszkadza , nic na to nie wskazuje , jak na swój wiek jest niezwykle żywotna chociaż pyszczek siwiuteńki, a ja mam dylemat , czy ponownie ją operować , czy przetrzyma narkozę. Poprzednim razem zniosła wszystko baaardzo dobrze , jestem raczej nastawiona NA , ale ciągle jeszcze się zastanawiam . Bo gdyby cos jej sie stało , to nie mogłabym sobie tego darować . Weci jak to weci- wyciąć , ale gwarancji też nie dają , bo i nie mogą . Czy ktos miał podobne doświadczenia ze swoimi starutkimi psiakami?

A mój mąz również twierdzi że jest gorzej traktowany niż psiunki:evil_lol:
pozdr

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='gayka']Ja też uważam, że najpiekniejszy czas obcowania z psem to wasnie starośc.Ja się budzę, suka sie budzi, ja ide na kawkę, suka na przekąskę, ja wskakuje w dresik suka w przedpokoju, ja przed telewizorem, suka obok, wszystko prawie bez słów, bez smyczy, bez upominania....NIEOPISYWALNA KOMPATYBILNOŚĆ I POROZUMIENIE! ie miłam pojęcia że cos takiego wogóle jest mozliwe.Ona wie , że dresik to spacer, a jak pani w czarnych sopdekach i z teczką to robota a suka czeka!! czasem sie budze i od razu stwierdzam: Gusia jest chora! i zawsze mam racje, a to uszko boli, a to łapka....nigdy się nie pomyliłam, choć zawsze rodzina się dziwi skąd to wiem...A ja spojrze w jej oczy i wiem jak się czuje! Moje słonko ukochane....nie wiem jak kiedys będę żyć bez niej....[/QUOTE]

Zgadzam się! Moja Baryłka ma teraz 8 lat. Jesteśmy tak zżyte, że rozumiemy się bez słów. Ona rozumie moje skinienie głową, spojrzenie.. Kiedy coś jej dolega, widzę to od razu, choć nie zawsze potrafię wyjaśnić, po czym to poznałam.
Sunia ma niedoczynność tarczycy, zimą czasami dolegają jej już stawy (zdarza jej się lekko utykać na porannym spacerze). Ale na spacerach jest żywa, gania jak szalona, uwielbia aportować, pływać... Rozpiera ją energia ;) choć w domu jest o wiele spokojniejsza niż kiedyś, więcej śpi.

Pierwszy "mój" psiak Misiek był staruszkiem. To był łańcuchowy pies mojej prababki [*], i słodkiego życia nie miał.. Cały czas na ciężkim łańcuchu, ciasna obroża, do jedzenia pomyje i suchy chleb.. :-( Ja miałam jakieś 9-10 lat, kiedy zaczęłam się nim opiekować i niewiele mogłam poradzić na warunki jego życia. Prawie codziennie go karmiłam, z kieszonkowego kupiłam szelki zamiast obroży, wyprowadzałam na spacery, szczotkowałam... Ze smutnego skołtunionego starego psa stał się ślicznym, żywym, puszystym, białym zwierzakiem, któremu nikt nie dawał tyle lat, ile miał w rzeczywistości. Kiedy zaczynałam się nim opiekować, miał lat 17... Później nie wyglądał nawet na 10. Uprosiłam rodzinę, żeby zawieźli go do weta, bo miał zapalenie uszu i bardzo cierpiał. Oczywiście mi przypadło podawanie leków, bo nikomu innemu nie pozwalał dotknąć chorych uszu. Miał też chore stawy, po tych wszystkich zimach w budzie. Bardzo chciałam zabrać go do nas do domu, ale nie udało mi się przekonać rodziców. Pies po 17 latach życia na łańcuchu na pewno sprawiałby problemy w bloku, a ja jako dziecko w podstawówce na pewno bym sobie z nimi nie poradziła (Misiek był całkiem sporym psem) - a rodzice nie zamierzali współpracować. Miś odszedł zimą '99, prawdopodobnie na serce. Miał 20 lat. Dobrze że wtedy od kilku miesięcy była już ze mną Baryłka...
Teraz ona powoli się starzeje, a ja chcę żeby były to dla niej tak dobre i szczęsliwe lata, jak tylko to będzie mozliwe.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


Announcements

×
×
  • Create New...