basia2202 Posted July 6, 2007 Posted July 6, 2007 Aniuś napisał(a):Była pewnie przekonana, że jej suka jest silniejsza i wygra. Ale jakie to ma znaczenie??!! Po zdarzeniu nadal chodziłam z tą grupą. Oni się odłączyli. I jeszcze miałam wrażenie, że mają do mnie pretensje... :-? :niedowia: durna głupia baba! Quote
Wiza Posted July 6, 2007 Author Posted July 6, 2007 kiedys miałam sytacje na polu, był luzem puszczony on i moja Kiara, kiara oczywiscie leci sie powąchać skulona do onka no a on na nią i zaczyna ją tarmosić ona piszczy a wlaścicielki se stoją i gadają dopiero potem trzasła tego kundla w dupsko smyczą Quote
Aniuś Posted July 6, 2007 Posted July 6, 2007 basia2202 napisał(a)::-? :niedowia: durna głupia baba! No niestety - nie wszyscy właściele psów są odpowiedzialni (o mądrości to już nawet nie spominam). Znam kobietę, która kiedyś miała skundlonego owczarka niemieckiego. Ogromnego. W końcu podobno "musiała go oddać" bo nie dawali sobie w domu z nim rady - z jego agresją... To było w czasach, gdy jej jeszcze nie znałam i tylko z opowiadań wiem o tym... Potem miała drugiego owczarka niemieckiego, którego już znałam od szczeniaczka. Śliczna sunia, długowłosa... Co z tego, gdy znowu tak agresywna, że lepiej nie mówić. Atakowała ludzi, atakowała psy. A co pani w tym momencie robiła????? NIC lub prawie nic. Nie ukarała psa, nawet specjalnie nie reagowała. No... po jakimś dobrym momencie raczyła się ruszyć i zabrać psa... Gdy pies był młody - czasem spotykałyśmy się na spacerach. Potem omijałam ich szerokim łukiem, zresztą wszyscy ich omijali... Raz nawet ta suka zaatakowała moją Kamę... Pies agresywny i bardzo silny - a chodził bez smyczy prawie zawsze. Co z tego, że w kagańcu. Tym kagańcem też mógł zrobić krzywdę. Ta suka już zdechła (nie wiem dokładnie dlaczego). Teraz mają rothwailera... :angryy: Ciągnie ich po ulicy, lewo go utrzymać mogą... Dobrze wychowany pies, nie ma co... KOSZMAR jakiś. Niektórzy ludzie powinni mieć zabronione posiadanie psów :angryy: . Quote
Zorlis Posted July 6, 2007 Posted July 6, 2007 Dobrze, jeśli ludzie biorą agresory na smycz, kiedy tylko widzą innego psa, ale ostatnio ciągle spotykam się z tym, że jak ktoś widzi mojego (czy jakiegokolwiek) psa luzem, podchodzącego do ich zwierzaka (labka dajmy na to, czy młodego husky) to biorą psa na smycz i przyciskają do nogi... To, że Aris lata luzem, to chyba znaczy że jest łagodny i mam do niego zaufanie, a ci "nadopiekuńczy" właściciele wychowają sobie tylko psa strachliwego, jeśli nie agresywnego... Chyba, że się nie znam... Quote
Patka Posted July 6, 2007 Posted July 6, 2007 Zorlis Ty to wiesz inni nie - psy nie maja kartek na grzbiecie jestem łagodny - skoro ja spotykam właścicieli, którzy mówią "mam łagodnego psa tylko sie rzuca" ;) i lata on luzem, wole zapobiegliwość - wiem ze moja suka na przejaw agresji także nie pozostawała bierna dlatego lepiej wziąć psa na smycz i tego samego wymagam od innych psiarzy - do tego mimo całej łagodności porostu nasze psy mogą sobie nie przypaść do gustu lepiej na smyczach podejść do siebie zapytać wzajemnie jakie maja charaktery nasze pupile i wtedy pod kontrolą pozwolić na zabawy luzem .... Aniuś o takich ludziach mówię, a rozdzielać psy trzeba umieć do tego ludzie wpadają w panikę ostatnio takze mi sie zdarzyła taka sytuacja a często jak próbujesz kogoś czegoś nauczyć to właśnie ta mina obrażona - przecież ja jestem super znawcą psów nie będziesz mnie pouczać ... :shake: trudne czasem jest życie odpowiedzialnego psiarza ;) Quote
Aniuś Posted July 6, 2007 Posted July 6, 2007 Patka napisał(a): Aniuś o takich ludziach mówię, a rozdzielać psy trzeba umieć do tego ludzie wpadają w panikę ostatnio takze mi sie zdarzyła taka sytuacja a często jak próbujesz kogoś czegoś nauczyć to właśnie ta mina obrażona - przecież ja jestem super znawcą psów nie będziesz mnie pouczać ... :shake: trudne czasem jest życie odpowiedzialnego psiarza ;) No tak... rozdzielać psy trzeba umieć... Ja nie umiałam i podejrzewam, że nadal nie umię... ;) To była chwila, impuls. Nie myślałam, dzialałam. Co lepsze - nawet nie pamiętam do końca co robiłam ;) . Gdy obu właścicieli rozdziela psy - to sprawa wydaje się prosta. Wystarczy złapać swojego psa za obrożę i odciągnąć... Gorzej, gdy jeden właściciel próbuje rozdzielać, a drugi stoi i patrzy sobie tylko... :angryy: Quote
Bzikowa Posted July 6, 2007 Posted July 6, 2007 Wiesz, Zorlis, to, że Ty masz zaufanie do swojego psa to nie znaczy, że znają go wszyscy. Ja na widok puszczonego luzem psa (chyba, że go znam i wiem ze się z Bzem lubią) biorę Bezika na smycz. La luźną smycz ale chcę mieć kontrolę. Za dużo miałam sytuacji niebezpiecznych z innymi psami. I inni właściciele powinni robić to samo, bo nigdy nie wiadomo co psu strzeli do głowy, nawet jeśli myślisz ze znasz go na wylot. Poza tym z Twojej strony to tez nie jest szczyt odpowiedzialności, jeśli Twoj pies lata luzem i podbiega do innego to nie liczy sie tylko to, ze Twoj jest łagodny. Drugi (tak, nawet golden, wiem, ze wiekszosc przedstawicieli tej rasy jest łagodna ale KAŻDEMU psu moze się coś nie spodobać w drugim) może być agresywny i zrobić krzywdę Twojemu... Ja właśnie z tego powodu biorę psa na luźną smycz. Wiem,że mój, zaatakowany się odgryzie każdemu :angryy: Szkoda tylko, że ludzie poproszeni o zabranie psa na smycz, nawet jeśli widzą, że między nazymi zwierzakami przyjaźni nie ma wyraznej, najpierw zadają tysiąc pytan "a to suczka czy pies?" , "a pani to gryzie? bo moj łagodny, muchy nie skrzywdzi", "ciekawe czy sie polubią..." :angryy: W takim momencie może nie stać się nic (np jesli drugi to suka albo rzeczywiscie jest łagodny i moj to odwzajemnia) ale moze równiez dojsc do bojki :shake: Quote
olekg89 Posted July 6, 2007 Posted July 6, 2007 anius a jak wyglada rothwailer?NIe widziałem nigdy psa takiej rasy:( Quote
Vella Posted July 6, 2007 Posted July 6, 2007 Kiedyś byłam świadkiem gdy wielki wilczur (suka puszczana luzem na ulicę, własciciel w domu, lub u siebie na podwórku) "zainteresował" się małym pieskiem (jamniczek? szczeniaczek? coś malutkiego to było...)trzymanym na krótkiej smyczy przez małą dziewczynkę, tak z 6-9 lat. Dziecko blade z przerażenia, kurczowo trzyma smycz na której końcu kotłują się dwa psy - a dokładnie duży szarpie i tarmosi małego. :angryy: Wyobrażacie to sobie? :angryy: :angryy: Obserwowałam rzecz z balkonu, nie było czasu by zbiec na dół i włączyć się czynnie do akcji, a zatłukłabym wilczycę siekierą w tym momencie bez wahania :mad: a chwilę potem jej własciciela :mad: Wydarłam się tylko na debila żeby sie ruszył bo jakoś nie spieszyło mu się zabranie swojego psa. Potem jeszcze wielokrotnie miałam spięcia z tym debilem, bo puszczał tę swoją Azę luzem na dwór a ona do małych psów jakiś uraz miała i mojej Bambi też się czepiała, i to dość ostro. A suka niby łagodna, przecież z małymi dziećmi wtedy mieszkała... Quote
BlackSheWolf Posted July 6, 2007 Posted July 6, 2007 hi hi no ja tez nie widzialam nigdy psiaka tej rasy :D :D pewnie jakaś nowa odmiana :D a co do spuszczania psiaka ze smyczy, ja koło bloku mam łąki i łąki i później zalew :) jest to bezpieczny teren i puszczam psiaka samego, bo wiem, że mnie słucha ;) jak widzę znajomego psiaka spuszczonego to Kleksa nie zapinam :) ale jak widze jakiegoś nieznajomego to go wołam i zapinam :) Quote
Kincia Posted July 6, 2007 Posted July 6, 2007 Hehe :) Jak Jacky był malutki to kazdy go głaskal czasem mnie to juz doprowadzało to szału raz tez dzieci z mojego bloku przyszly zapukaly do drzwi i sie spytaly czy Jacky wyjdzie na dwor haha nie no :D Oczywiscie bylo ze on juz byl. Atakowaly nas na spacerze za blokiem wrrrr:angryy::angryy::angryy: A teraz jak go hca glaskac to go odciagam bo gryzie a w szczegolnosci nienawidzi dzieci xD Quote
Aniuś Posted July 6, 2007 Posted July 6, 2007 olekg18 napisał(a):anius a jak wyglada rothwailer?NIe widziałem nigdy psa takiej rasy:( Nabijacie się ze mnie... :razz: ?? No dobrze - rottweiler, albo rotwailer... spotkałam się z wszystkimi pisowniami... również z rothwailerem... Ja tam znawcą w tej kwestiii nie jestem ;) . Ale wiem, że na psim forum takie niedociągnięcia nie wchodza w grę ;) Przepraszam, wybaczycie :oops: ?? A co do piesków biegających luzem (choćby niewielkich)... Gdy takie widzę - również biorę moją psinę na smycz. Z różnych powodów : 1. raz, że boję się reakcji własnego psa - w końcu nie musi polubić towarzysza, 2. dwa, że nie znam psa - i nie wiem czy on nie będzie agresywny, 3. moja psina jest stara - nawet gdyby towarzysz chciał się tylko pobawić to i tak... może sprawić ból mojej :( Kiedyś szłam ulicą z moją Kamą na smyczy, w drugiej ręce trzymając dziecko... Z przeciwka widzę - idzie facet z psem wielkości mojej psiny, bez smyczy. Pies przodem (wśród ludzi, przy ulicy), Pan z tyłu. Zatrzymałam się - nie wiedziałam czy ta psina to pies, czy suka. Nie wiedziałam czy agresywna nie jest... Poprosiłam grzecznie Pana, żeby złapał swojego psa... A on mi, że "ona jest łagodna"... ONA. Dwie suki, a ja z jedną na smyczy i z dzieckiem... Wkurzyłam się i powiedziałam "ale moja łagodna nie jest". Pan łaskawie, leniwie złapał swoją sukę... Ludzie czasem nie myślą... A szkoda - bo myślenie nie boli (no... przynajmniej nie powinna :P) Quote
Czarna_Owieczka Posted July 6, 2007 Posted July 6, 2007 Mnie się jeszcze nikt nie spytał czy może psa pogłaskać, zawsze obchodzą na około, obracają się, gapią , czasem powiedzą: "jaki słodki piesek" ;) U mnie w klasie jest dziewczyna która ma sunię i puszcza ją na osiedle, a sama siedzi d***kiem w mieszkaniu, a na moje pytanie dlaczego tak robi odpowiedziała, że sunia już zna okolice i sie nie zgubi, a jej się nie chce chodzić z nią na spacer :shake: Quote
Bzikowa Posted July 6, 2007 Posted July 6, 2007 Niestety u mnie na osiedlu jest kilka psów puszczonych samopoas bo ludziom się nie chce o nie zadbać. Całe dnie spędzają na dworze bez żadnej opieki. Owszem, trzymają się osiedla ale do cholery, ile jest wypadków ? Pzecież ktoś może go potrącić, pies może go pogryźć, wszystko się może zdarzyć! Ale tych ludzi to nie interesuje, jakby pies im nie wrócił na noc do mieszkania to pewnie olali by sprawę Takim ludziom powinno się te psy zabierać... Nie wiem po co je w ogóle trzymają. Anuś, wybaczamy! :cool: Quote
Aniuś Posted July 6, 2007 Posted July 6, 2007 Czarna_Owieczka napisał(a): U mnie w klasie jest dziewczyna która ma sunię i puszcza ją na osiedle, a sama siedzi d***kiem w mieszkaniu, a na moje pytanie dlaczego tak robi odpowiedziała, że sunia już zna okolice i sie nie zgubi, a jej się nie chce chodzić z nią na spacer :shake: Też miałam taką koleżankę :mad: . Piesek biegał po całej Pradze Płn. w Warszawie... :-o Kiedyś nawet do kościoła za koleżanką poszedł. Oczywiście dopiero w kościele koleżanka go zauważyła... Hmm... nie przyznała się do psa... :roll: Quote
Aniuś Posted July 6, 2007 Posted July 6, 2007 an_bzik napisał(a): Anuś, wybaczamy! :cool: Po pierwsze... nie znam żadnej Anuś... to chyba jakiś nowy forumowicz 8-) :evil_lol: Po drugie - dziękuję :Rose: i obiecuję poprawę ;) Quote
Blow Posted July 6, 2007 Posted July 6, 2007 Aniuś napisał(a):Też miałam taką koleżankę :mad: . Piesek biegał po całej Pradze Płn. w Warszawie... :-o Kiedyś nawet do kościoła za koleżanką poszedł. Oczywiście dopiero w kościele koleżanka go zauważyła... Hmm... nie przyznała się do psa... :roll: już nie wpomnę o uciażliwości dla mieszkańców i ich psów:cool3: raz jeden mały fafik ganiał nas przez całe osiedle z wyraznym zamiarem przelecenia mojego psa:diabloti:nie mogłam go za Chiny ludowe odpędzić iodprowadził nas aż pod klatkę:cool3:potem parę godzin pózniej wychodziłam z domu a pies nadal tam sterczał(!)tyle,że mój Qndzio nie miał cieczki bo topsiur;)niestety niektóre psy notorycznie go bzyczą bo czują,że jest młodziutki i na razie słaby hierarchicznie:cool3::loveu: Quote
Aniuś Posted July 6, 2007 Posted July 6, 2007 [quote name='an_bzik']ojj, przepraszam zjadłam "i" ;) an_bzik... wybaczam! 8-) ;) Quote
Aniuś Posted July 6, 2007 Posted July 6, 2007 Blow napisał(a):raz jeden mały fafik ganiał nas przez całe osiedle z wyraznym zamiarem przelecenia mojego psa:diabloti:nie mogłam go za Chiny ludowe odpędzić iodprowadził nas aż pod klatkę:cool3:potem parę godzin pózniej wychodziłam z domu a pies nadal tam sterczał(!)tyle,że mój Qndzio nie miał cieczki bo topsiur;)niestety niektóre psy notorycznie go bzyczą bo czują,że jest młodziutki i na razie słaby hierarchicznie:cool3::loveu: Te pieski "od cieczek" to chyba niekoniecznie takie puszczane wolno są... Czasem idąc za głosem natury ;) uciekają od właścicieli... Ja kiedyś z rana otwieram drzwi (Kama miała cieczkę), a przed drzwiami stoi... jamnik i doberman :razz: . Oba raczej zwiały właścicielom. Nigdy wcześniej nie widziałam ich biegających w samopas... Dobrze, że ja nigdy się psów nie bałam. Moja mama to ze strachu chyba by całą okolicę na nogi postawiła... ;) Quote
Czarna_Owieczka Posted July 6, 2007 Posted July 6, 2007 Aniuś napisał(a):Hmm... nie przyznała się do psa... :roll: Ja ja może z innego tematu: Często ludzie wsiadają do autobusu z psem, bez smyczy i kagańca, nie przyznają sie że to jego, a gdy wysiadają to wołają psa i szybko uciekają :roll: Quote
Kincia Posted July 6, 2007 Posted July 6, 2007 Czarna_Owieczka napisał(a):Ja ja może z innego tematu: Często ludzie wsiadają do autobusu z psem, bez smyczy i kagańca, nie przyznają sie że to jego, a gdy wysiadają to wołają psa i szybko uciekają :roll: Ehhhh ludzie to mają pomysły :angryy::roll: Quote
basia2202 Posted July 6, 2007 Posted July 6, 2007 Czarna_Owieczka napisał(a):U mnie w klasie jest dziewczyna która ma sunię i puszcza ją na osiedle, a sama siedzi d***kiem w mieszkaniu, a na moje pytanie dlaczego tak robi odpowiedziała, że sunia już zna okolice i sie nie zgubi, a jej się nie chce chodzić z nią na spacer :shake: Pamiętam, jak Alfa (jamniczka) była mała i miała pierwszą cieczkę.... puszczone luzem samopas psy - raczej czyjeś, bo zadbane - były prawdziwą plagą!! dosyć trudno było ją uchronić przed tymi na smyczy... a te luzem... czułam się, jakby pół schroniska za nami leciało :mad: Quote
Vella Posted July 6, 2007 Posted July 6, 2007 [quote name='Aniuś'] Ja kiedyś z rana otwieram drzwi (Kama miała cieczkę), a przed drzwiami stoi... jamnik i doberman :razz: . a to dobre! Tacy goście z samego rana - prześliczny widok [ ----- [quote name='basia2202']Pamiętam, jak Alfa (jamniczka) była mała i miała pierwszą cieczkę.... puszczone luzem samopas psy - raczej czyjeś, bo zadbane - były prawdziwą plagą!! dosyć trudno było ją uchronić przed tymi na smyczy... a te luzem... czułam się, jakby pół schroniska za nami leciało :mad: No popatrz, a jak Bambi miała cieczkę to mało który pies się za nią obejrzał. Wcale seksowna nie była ;) A jak już któryś się zblizył i powęszył to Bambi sama załatwiała sprawę, odwracała się, szczerzyła zeby, i psy - o dziwo - rezygnowały. Nigdy nie miała szczeniaków, i z tego co wiem, na zawsze pozostała niewinna jak lilija ;) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.