Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Monia - to aż dziwne, że w kagańcu Hexę zaczepiali :-o Ja mam jeden prosty sposób na unikanie ludzi, ich pogłaskać i cmokań... Kaganiec właśnie. Jak pies jest w kagańcu to ludzie omijają go łukiem, rzucają przestraszone spojrzenia, odskakują, na schodach świrują, żeby tylko koło psa nie iść... Nie wiem w sumie co gorsze :lol: Frotek ma kaganiec, bo odwala na widok psów, a ludzi ma głęboko pod ogonem... Ale ludzie uważają, że kaganiec=wcielone zło, agresja i nienawiść do świata. Toteż robią różne dziwne rzeczy na jego widok (a wygląda jak szorstka szmaciasta ciapa i zazwyczaj nikt się go nie bał... w kagańcu też wygląda raczej jak dront dodo a nie jak groźny pies :cool1:). W sumie mi to nawet odpowiada, nie muszę się przejmować, że ktoś go zaczepi czy coś. Dzieci są automatycznie odsuwane itd. Dziwię się tylko, bo normalnie człowiek powinien się bardziej bać psa bez kagańca niż w...:cool3:

  • Replies 1.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Jak Hexa jest w kagańcu to prezentuje sobą obraz 'nędzy i rozpaczy' - spuszczona głowa, smutny wzrok, powolne ruchy i do tego ociera się co chwila o mnie. Najczęściej powoduje to litość i większość ludzi się użala nad biednym, nieszczęśliwym i dręczonym pieseczkiem :mad:. Nawet halti na pysku powoduje litość i ludzie ją pocieszają :cool1:.
Dzisiaj spytałam sąsiadkę czy możemy z nią do windy wsiąść (ja+2 psy+ona z wózkiem) i nie miała nic przeciwko. Wypytałam się czy sucze nie wyją i czy nie są uciążliwe. Dowiedziałam się, że ich duetu nie słychać tylko innego psa (mieszkamy naprzeciwko pani) i nie przeszkadzają. A ja słyszę jak mnie żegnają 'minutą śpiewu' za każdym razem jak zjeżdżam windą :mad:. Na szczęście zostają same mniej więcej co trzeci dzień.

Posted

Frotek też rozpacza, ale w bardziej impulsywny sposób :evil_lol: Ociera się, skacze, wiruje, no co się tylko da...:cool1: Ale przy ludziach ładnie idzie, a i tak go się boją :diabloti:
Dobrze, że żegnają minutą śpiewu, a nie godziną :evil_lol: Sąsiadka pewnie by się poskarżyła, gdyby jej coś nie odpowiadało ;)

Posted

Hexa zawsze ofiarą losu była i to wykorzystuje :evil_lol:. Za to szczeniątko mi się rzuca do psów :mad:. Wcześniej miała spięcia tylko z jedną sunią, a teraz coraz bardziej się stawia do innych. Nie jest to zabawne szczeniaczkowe warczenie i podgryzanie jak w zabawie np. z Hexą :shake:. To małe ma niecałe 4 miesiące :roll:.
Jest minuta (mniej więcej), stoję zawsze na dole i czekam aż się uspokoją. Jak by się nie uspokoiły to chyba bym wróciła i łebki poukręcała :mad:. Po wyciu jest momentalnie zupełna cisza i pewnie lot do okna pomachać ;).

Posted

Groźne małe :-o Ciekawe czemu tak.. Moja sucz jedna jest agresywna lękowo (po ataku haszczaka), Fro też znielubił pieski po kilku atakach.. Chibi raczej psy lubi, ale uczy się od pozostałej dwójki, że są be :roll: Ech, te stadne zachowania :roll: Ale tak ni z tego ni z owego to dziwne, że mała się rzuca...

No, moim też się zdarza zbuntować, że wychodzę - słyszę szczek Luki albo wycie Frotka :evil_lol: Ale się szybko uspokajają ;)

Posted

No paskudna jest i dlatego kontakty z niektórymi psami ograniczamy. Sama nie podchodzi raczej, ale jak pies podejdzie to potrafi dziabnąć (przy moich rzeczach suczkę złapała, dorosłą). Z jedną suczką regularne walki są - chwila super zabawy i później wojna :shake:, innym czasem potrafi do pyska doskoczyć i złapać. Wczoraj bassetkę przewaliła chwytem za kark i po niej skakała, w zabawie niby, ale później się za bardzo rozszalała :cool1:. Na początku psy obszczekiwała i patrzyła na reakcję Hexy i moją - Hexi nic, ja 'fe' i się uspokoiło szczekanie. Temu obsrańcowi psy pozwalają na wszystko, żaden jej nie pokaże wyraźnie gdzie jej miejsce to sobie szczeniucha coraz więcej pozwala, a ja sędzia jestem i nie pozwalam na zbyt bezczelne zabawy :mad:. Mam w domu 2 nietowarzyskie egzemplarze nie lubiące zabaw. Tylko jak mam szczeniuchę wybiegać jak ona nie zabawkowa, nie patyczkowa tylko jedzonkowa... :roll:

Na początku pomagało moje pukanie w drzwi i powiedzenie spokój, ale teraz muszą swoje odśpiewać i mnie nie słuchają.


Dzisiaj dziewczyna w autobusie chciała pogłaskać małą, zapytała się czy można i już wyciągała rękę gdy jej mama ją powstrzymała: "Nie głaszcz tego małego, bo jego mama się zdenerwuje i się rzuci na ciebie" :cool1:. Powiedziałam, że to nie mama małej i wcale nie ma zamiaru się rzucać na nikogo (kaganiec na pysku oczywiście był), ale dziewczyna się przestraszyła i już ręki nie wyciągała. Szkoda, bo małej kontakt by nie zaszkodził, a Hexa nawet matkować nie próbuje, poza domem wręcz się do niej nie przyznaje :evil_lol:.

Posted

Mojego Dobermana może głaskać każdy kto tylko ma na to ochotę, jak chce proszę bardzo, ten pies kocha ludz, nawet bardzo. Ze zwierzętami jest podobnie, kocha wspólna zabawę, ale jest jedno małe ale, zanim zacznie się zabawa z innym psem, to pytam jego właściciela czy zabawa u jego psa nie przeradza się w "walkę" bo mój Black Spirit obronić się potrafi i to bardzo skutecznie, a to mi do szczęścia nie jest potrzebne...
Jak na spacerze widzę kogokolwiek kto boi się mojego psa to ja schodzę mu z drogi a nie czekam aż on zejdzie, po prostu szanuję innych ludzi i akceptuję to że ktoś nie lubi psów, albo lubi psy tyle że nie Dobermany.

Posted

*Monia* - Luka też nakręcona na żarcie ponad wszystko... Dłuuugo uczyłam ją aportowania, którego na początku nie znosiła :diabloti: Ale za żarcie łaskawie przynosiła węzełek... Teraz (po trzech latach od nauczenia aportowania :cool1:) czasem sama się domaga, żeby coś jej rzucać :evil_lol:

Jak mała sama nie zaczepia to pół biedy... Frotek piszczy na widok pieseczków, ktoś mógłby pomyśleć, że chce się bawić, a nie zrobić rozróbę :roll:

Było do przewidzenia, że Hexa zostanie "matką" szczeniora :evil_lol: Choć jak do mnie przybyła malutka jeszcze Chibi, to Luka nie była jej matką, a... żoną :-o Słyszałam: "to tatuś i mamusia, prawda?" - nie, kurczę, nieprawda; a po za tym czyimi rodzicami miałyby być? :evil_lol:

black spirit - gratuluję kultury :p

Posted

Nie załamuj mnie z tym aportowaniem, bo na agility wskazane jest nakręcenie na zabawkę :cool1:.
Na pytania czy Hexa jest matką zaczęłam już odpowiadać "Nie, ciotką", a na to miny dziwne ludzie robią :roll:.
Dzisiaj spotkałam 2 panie z córeczkami malutkimi. Jedna mała wyrwała do psów, ale matka ją złapała i tłumaczyła że nie wolno. Poluzowałam szczeniuchowej smycz, Hexę wzięłam za siebie i zapytałam czy dziecko chce pieska pogłaskać. Dziewczynki obydwie chciały (ledwo jeszcze na nóżkach stały) i nadzwyczajnie delikatnie się zabrały do dotykania szczeniaka. W międzyczasie tłumaczyłam, że mała nigdy z dziećmi kontaktu nie miała, a Hexa dzieci się boi i ich raczej nie lubi i dlatego nie pozwalam do niej podchodzić. Było bardzo miło, sryl się przekonał, że małe ludziki nie są straszne i podziękowałam za poświęcony czas. Panie były bardzo zdziwione, że im dziękuję, bo widocznie uważały że nie ma za co. Ale ja miałam za co, bo każdy kontakt z nieznanym dla szczeniaka jest bardzo ważny. Dla Hexy zresztą też była to dobra nauka, bo dzieciaczki nawet nie miały możliwości jej zdenerwować/spowodować dyskomfortu :razz:

Posted

Takich pytan musze przyznac, ze nie znosze...drazni mnie piszczenie dzieci "o jaki sliczny piesek", oczywiscie pozwalam poglasac Shirai'a, ale np: juz wsiadac na niego NIE (poniewaz tez takie dzieciaki spotkalismy), dawac reki do lizania NIE, jak wychodzimy z nim na spacer na deptak to jest tragednia nie mozna spokojnie przejsc :shake: i jeszcze te pytania " to Husky ?" :evil_lol:

Posted

Wczoraj z racji chłodu pierwszy raz w tym roku ubrałam Gracji dresik i poszłyśmy odwiedzić znajomą w zoologu. Ludzie widocznie jeszcze się nie opatrzyli z psimi ubrankami, bo od okrzyków "Zooobaaacz yorkuś w ubranku, jaki słoooodki!!" zrobiło mi się niedobrze po kilku minutach :mad: No i dodatkowo "śmieszne kokardki na wąsikach" (papiloty) przyciągały uwagę...
Sprowadzało się to do tego, że co drugi człek na naszej drodze chciał łapy do Gracji pchać, ale pytać czy wolno to już niekoniecznie :angryy:

Czy ja jedyna mając wystawowego yorasa nie mam ogródka? Czy ja nie mogę przejść z psem w pobliżu centrum, żeby się nie zdenerwować? Chyba nie... :angryy:

Posted

Ja pozwalam głaskac Bingasa tylko ludziom dorosłym i po uprzedzeniu ,że skacze i może pobródzic :eviltong: jeżeli ktoś to zaakceptuje to ok (jeszcze subiektywnie wybieram głaskaczy psa:diabloti:) ,ale dzieci wara od niego ,bo to jest szogun straszny i nie jest zbytnio ostrożny:diabloti: i dopóki go czegoś nie nauczę dzieci mogą tylko popatrzec:eviltong:

Posted

A ja pozwalam dziecią glaskać Dejzi bo ona strasznie je lubi :)
i delikatna jest dla nich...
Ale wkurzają mnie pijani ludzi pchajacy te swoje łapska do Dejzi, was też ten problem dotyczy?

Posted

Nuka też mnie ostatnio baaaardzo zdziwiła, bo ruszyła ostro i wrogo do sąsiada mojego (naprzeciwko mnie w bloku mieszka), a Nuka go bardzo lubi i zawsze on ją pogłaszcze pogada i wgl, dopiero po ok 5 min się kapnęłam że sąsiad był nieźle pijany i się ledwo trzymał na nogach (wcześniej się o płotek opierał) więc teraz to ja mam pewność, że pijak do mnie na pewno nie podejdzie, a tak ogólnie to zazwyczaj Nuka nikomu nie pozwala do nie dochodzić :evil_lol:

Posted

Moja Zuza również nie cierpi pijanych osób, a ci nadzwyczaj często próbują ją głaskać. Kończy się zazwyczaj atakiem (kontrolowanym, bo mała chodzi na smyczy) i wielkim zdziwieniem człowieka, którego ręka już nie lgnie tak do suni :D Zuza nie cierpi również mundurowych. I tu pojawia się problem. Zawsze obawiam się, że w końcu dostanę przez nią mandat. Przepis mówi, że jeśli pies nie jest agresywny kagańca nosić nie musi, ale jak mam wytłumaczyć takiemu policjantowi, którego ona próbuje zjeść, że ona nie jest agresywna, tylko mundur jej się nie podoba? :)

Posted

No a Dejzima anoielską łagodnosć...
Czasem jak taki pijak się zbilża to szczeknie dwa razy ale jak łape wyciąga to Dejzi siedzi cicho już jakby miała zpelnić swóhj obowiązek, chociaż nidy jej do osób pod wplywem podchodzić nie pozwalam..
Kiedyś pijak ją w autobusie pogłaskał a ta na szcześliwą nie wyglądała ale nic mu nie zobiła, nawet nie warkneła....
No ale tak ją wychowałam..:p

Posted

paulina2904 napisał(a):
U mnie pijacy nie pchaja się do Bingsa ,bo ten kiedy wyczuje u kogoś alkohol to nastawia się wrogo i warczy a nawet szczeka więc ja tego problemu nie mam ;D


U mnie na szczescie tego problemu nie ma ( podobnie ja u paulna 2904 )Shirai nie znosi pijakow i odrazu zaczyna szczekac, a ze jest duzy i ma mocny glos to ich skutecznie oodstrasza i nawet go obijaja jakk najdalej podobnie jest ze starszymi ludzmi, zupelnie nie wiem czemu ich nie akceptuje, a szczegolnie tych co maja laski :shake: !!!

Posted

Bo laska to coś dziwnego i psy się boją/nie lubią. Hexa też miała jakieś 'ale' do takich ludzi, ale odkąd mój dziadek chodzi o kuli to jakoś się z tym oswoiła i nie panikuje. Chociaż ostatnio pani ją pogłaskała laską (jak by ręki użyć nie mogła :angryy::mad:) i Hexa odskoczyła jak by niemalże ją ktoś pobił :roll:.

PS. Zauważyłam, że łapki mi zniknęły i jakiś 'mentor' mi się pod nickiem pojawił... Gdzie moje łapki? :placz:

Posted

A ja Wam powiem, że mnie początkowo też bardzo denerwowało jak ludzie zaczepiali moją Tośkę. Tym bardziej, że ona wyglądała (i nadal wygląda) jak maskotka. W ciągu 15 minutowego spaceru potrafiło nas zaczepić 8 osób :crazyeye: Ale myślałam też innymi kategoriami. Tośka jako szczeniak potrzebowała socjalizacji. I pozwalałam na głaskanie - dorosłym i dzieciom. Choć każdy ruch kontrolowałam. Nie pozwalałam na karmienie (wrrrrrrrrr...) i branie na ręce (bo i takie pomysły, głównie wśród dorosłych! były).
Dziś Tośka uwielbia ludzi (a dzieci wręcz kocha). Na nikogo nie warczy, na nikogo nie szczeka. Weterynarza też kocha (wylizuje Go przy każdej wizycie), a jak ostatnio kurier przywiózł mi paczkę to wskoczyła Mu na kolana i twarz Mu wylizała. Był kompletnie zaskoczony :evil_lol: Boską miał minę :razz:
Więcej jest według mnie korzyści z takiego zaczepiania niż problemów. Oczywiście nie wolno pozwalać na wszystko. I trzeba kontrolować każdy ruch - szczególnie dzieci :)

Posted

Oczywiscie socjalizacja jest niezbedna, ale chyba nie chcesz socjalizowac psa z jakami pijakami i wrzeszczacymi dziecmi co robia z Twojego psa konia !!!! Przez to ze ktos nie pozwala na dotykanie psa to nie uwazam ze jest to cos zlego...pijakow i smierdziuchow sama nie uznaje i jestem zadowolona ze Shirai tez ich nie akceptuje...a jak ktos mi pcha lapy do buzi mojego "Maluch" zeby piesek polizal to ja pytam "A tobie ja tez moge wlozyc rece do buzi" ? Shirai jest nauczony, ze robi to na co mu sie pozwala i akceptuje to na co mu pozwalamy np: nie skacze na gosci i nie wchodzi im na kolana !!!! :lol:

Posted

Ja nie napisałam, że pies powinien się socjalizować z pijakami. Co do krzykliwych dzieci - tak, uważam że powinien, aby w przyszłości nie było problemów. Normalne jest, że dzieci nie są idealne. Oczywiście nie pozwalałabym na wkładanie psu rąk do pyska, czy próby wchodzenia na psa. Nie pozwalałabym też na dokuczanie zwierzakowi. U nas na szczęście takich przypadków nie było ;)
Co do wskakiwania na kolana - jesteśmy w trakcie uczenia Tośki co może, a czego absolutnie nie akceptujemy. Moja "mała" ma dopiero 4 miesiące, więc pomyłki się zdarzają i jeszcze pewnie długo będą :p
Tak to już jest ze szczeniakami.

Posted

Wlasnie, pies nie moze robic krzywdy dzieciom i generalnie ludziom, jedna dzieci powinny tez wiedziec oczywiscie w wieku, kiedy juz cokolwiek rozumieja i nie mowie o 2-3 latkach, ze zwierzatkom nie wolno dokuczac, krzyczec do ucha, ciagnac za ogon i tak moge wymieniac bez konca !!! Zwierzatko mozna poglaskac i przytulic, opiekowac sie, a takich dzieci jest jak na lekarstwo !!!

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...