madzia828 Posted June 10, 2008 Posted June 10, 2008 psiaki miały kąpiel i ochłodę:evil_lol::evil_lol: Quote
agata51 Posted June 11, 2008 Posted June 11, 2008 Bo on jest troszkę wyżłowaty. moje wyżły z pyskiem pod wodą wytrzymywały dość długo - aż wygrzebały z dna kamora, aż złotą rybkę wyłowiły (spinning). jeden z moich wyżłów, dzień cały siedział w jeziorze i czekał... nie wiadomo na co. Simsonku, ty myśliwski jesteś! Quote
Pianka Posted June 12, 2008 Author Posted June 12, 2008 Miałam maila, ale nie bardzo mnie przekonuje. A przed chwilą był telefon. Pani jeszcze to obgada z mężem i jutro zadzwoni. Ale warunki wydaja się wprost idealne. Trzymać kciuki:cool3: Allegro znów działa:evil_lol: Quote
rita60 Posted June 12, 2008 Posted June 12, 2008 :thumbs::thumbs::thumbs:ło matko,zeby mu sie udało:roll: Quote
agata51 Posted June 14, 2008 Posted June 14, 2008 No i co? Pani dogadała się z mężem? Simson, tak trzymam, że kciuków już nie czuję. Quote
Pianka Posted June 14, 2008 Author Posted June 14, 2008 Pani zadzwoniła. Wszyscy się zgadzaja na Simsonka. Z tym, że teraz będa mieli remont i będa stawiać nowy płot, a pani nie chce żeby Simson jej uciekł. A druga rzecz przez lipiec i sierpień będzie co chwile wyjeżdżać do Kołobrzegu. Jedynie na weekendy będzie w domu. W domu zostaje syn, ale pracuje i cały dzień go nie. Pani nie chce żeby Simson był sam. Powiedziała, że mam nie blokowac Simsona i jeśli ktoś inny się zgłosi to go wydać. Ale jesli tak się zdarzy to mam jej zadzwonić. Bo jeśli ona nie dostanie telefonu ode mnie będzie uznawała, że on nadal czeka i zadzwoni sama do mnie. Pani mieszka w Drawsku w puszczy noteckiej. I co ciekawe mieszka w leśniczówce. Ma niedaleko stawek, Simsonek by się tak kapał. Ma już jednego psa, wczesniej miała dwa, ale jej odszedł. Pani jest na emeryturze, wiec będzie z Simsonem cały czas. Aha- Simson by mieszkał na dworze, nie w domu. Quote
madzia828 Posted June 14, 2008 Posted June 14, 2008 czyli co kiedy Simson by do nich jechał we wrześniu dopiero:roll: Quote
rita60 Posted June 15, 2008 Posted June 15, 2008 madzia828 napisał(a):czyli co kiedy Simson by do nich jechał we wrześniu dopiero:roll: No własnie:roll:nie mieszkałby w domku,nie miał swojego kocyka:shake:/moze wydziwiam:oops:/ale to chyba lepsze od schronu. Quote
agata51 Posted June 16, 2008 Posted June 16, 2008 Moze do wrzesnia znajdzie się dom z kocykiem. Staw przy domku - jak najbardziej, ale spanko koniecznie w domu! Quote
grzenka Posted June 16, 2008 Posted June 16, 2008 Ja też tak myślę!!!Miejmy nadzieję że taki domek się znajdzie! Quote
Pianka Posted June 16, 2008 Author Posted June 16, 2008 Wiecie co? Aż mi ciśnienie dzisiaj podskoczyło:angryy: Szok co za ludzie na świecie chodzą:shake: Proszę was jak ogłaszacie Simsona to nie podawajcie miejscowości. Gdyby ten ktoś znał miejscowość to ja nie wiem co by było. A było tak wczoraj o 23 dzwoni jakiś facet. Ja oczywiście już spałam. Ale dobra odbieram. To w sprawie Simsona. Facet daje swoją żona do słuchawki, bo mówi, że to jej pomysł. Ta mnie się pyta czy może przyjechać go zobaczyć, mówię, że może i zaczynam gatke, że to nie jest łatwy pies, że to pies po przejściach, a ona dalej o tym, że chce przyjechać. To mówię, że tak, ale jak ja będę w schronisku i mówię, że wtorek, a ona, że oni pracują i że w sobotę. No to ja ok i kończymy rozmowę. [jakie szczęście, że nie podałam miejscowości] Dzisiaj dzwoni do mnie facet ponownie i ze on chce po niego pojechać. A ja mu, że on nie zostanie wydany przed kastracją ani przed wizyta przedadopcyjną. I zaczął sie ze mną kłócić, że na co to i po co to. Że co ma na celu sprawdzenie ta wizyta. Ja mu na spokojnie wszystko chce tłumaczyć, a on do mnie z nerwami. On mówi, że w takim razie mam przyjechać dzisiaj, a ja że to nie ma tak od razu bo ja tak blisko nie mieszkam i że Simson nie zostanie wydany przed kastracją. Potem na końcu mi mówi, że bardzo mu zależało na psie, ale skoro są trudności to on rezygnuje. A ja mu "no to dobra" i odkładam słuchawkę. Ale szok niesamowity. Jak dla mnie jakby mu naprawdę zależało to by zgodził się na każde warunki. Po godzinie znów ktoś dzwoni. Inny numer telefonu, wiec odbieram. To jego żona. Jak zaczęła mi krzyczeć do słuchawki:crazyeye: Aż mnie uszy zabolały. Ona do mnie z takim tekstem "to szczyt bezczelności, żeby nie wydać psa komuś kto chce dać mu miłość". To ja znów tłumacze, ale ta mi dojść do słowa nie daje. I do mnie, że co ta za cyrki są, że mąż przyjeżdża do schroniska a psa mu wydać nie chcą (z zaznaczeniem, że był tam gdzie nie trzeba, ale oni o tym nie wiedzą) ja taki szok:crazyeye:. Ona dalej mi nawija, że rozumie, że chcemy dobrze, ale że powinniśmy im dać psa i dopiero potem sprawdzić jak się ma. I jak jest coś nie tak to zabrać go z powrotem. Potem mówi, że wie co to mieć psa bo miała takiego, ale został przejechany. I że mamy nie przesadzać, bo robimy jakieś testy jak przy adopcji dziecka i że to jest pies a nie dziecko. I mamy ich nie porównywać, bo to TYLKO pies. Już nie wytrzymałam i zaczynam sama do niej się drzeć. Mówię jej, że on jest po nieudanej adopcji i ze się tak objechałam, że żaden pies nie pójdzie do adopcji bez sprawdzenia warunków. I ze to nie jest mebel, który można przestawiać i ze dla niego to jest większa krzywda jak wraca do schroniska niż jak tam siedzi dłużej A ona do mnie, że mam sie zastanowić i za 5 minut jej oddzwonić i dać odpowiedzieć, bo im zależy na psie. To jej mowie, że to nie jest kwestia 5 minut bo sprawdzenie warunków może trochę potrwać. A ona do mnie, że jej maż teraz sterczy pod schroniskiem i na darmo tam jechał i że mam jej dać odpowiedź czy może psa zabrać. A ja jej, żeby mąż tam nie czekał, bo pies nie zostanie wydany przed kastracją, bo tego się nie robi w 5 minut. I baba sie rozłączyła. :angryy: Powiem wam tylko tyle, że facet czekał nie pod tym schroniskiem co trzeba i dlatego psa mu nie wydali. Nawet nie wiedzieli o jakiego psa chodzi, bo w tamtym schronisku taki nie istniał. Dlatego tak wiele razy prosze o nie podawanie informacji gdzie pies przebywa. Gdyby facet pojechał do odpowiedniego schroniska, pewnie Simson zostałby wydany. A wtedy ja nawet nie wiedziałabym co z nim się dzieje. Quote
rita60 Posted June 16, 2008 Posted June 16, 2008 Cholera całe szczescie,ze trafili do nieodpowiedniego schronu:evil_lol:jakies czuby,czy co:shake: Quote
madzia828 Posted June 16, 2008 Posted June 16, 2008 ale się porobiło:-o:-o ciekawe do jakiego schroniska pojechał moze do Rybnika:roll: eh ja już raz miałam do czynienia z podobnymi ludźmi więc wiem coś na ten temat:mad: allegro się skończyło Quote
grzenka Posted June 16, 2008 Posted June 16, 2008 Matko moja!Dobrze że nie dostali Simsonka. :angryy: To najgorszy typ ludzi-wszystko chcą mieć, ot tak, w 5 minut, bo tak sobie wymyślili- CHCą i już,! Ale tu się nie udało spełnić zachcianki-na szczęście, uff!Simsonek musi mieć prawdziwy dom z najlepszymi ludzmi!!! Quote
Pianka Posted June 16, 2008 Author Posted June 16, 2008 Słuchajcie jest domek dla Simsona. NIE MÓŻMY ZMARNOWAĆ TEJ SZANSY. Bo inaczej sie załamie:shake: Domek w Krakowie. Pani mieszka w bloku z narzeczonym. Są tam łąki, pani mówiła, że nie jest to jakaś okolica w której są ciągłe hałasy. Miała kiedyś pieska ze schroniska, na którego zaufanie musieli pracować rok. Kto sprawdzi domek w Krakowie? prosimy... Quote
rita60 Posted June 17, 2008 Posted June 17, 2008 Halo!!! Krakowskie cioteczki,Simsonek czeka na sprawdzenie domku,to pilne........ Quote
Onaa Posted June 17, 2008 Posted June 17, 2008 Od dłuższego czasu kibicuję Simsonkowi w jego poszukiwaniach kochającego domu. Przez pewien czas mnie nie było na dogo ze względu na domowe sprawy. Właśnie przeczytałam to o tych ludziach i tak się zastanawiam czy świat już całkiem zwariował. Jeśli ktoś naprawdę chce pieska ze schroniska i jakiegoś sobie upatrzy to zrobi wszytsko żeby mu dać kochający domek a nie będzie robił jeszcze problemy i awantury. Takiemu to ja bym nawet kwiatka do podlewania nie zostawiła. Gdybym ja brała psiaka ze schroniska to byłabym wdzięczna że mogę z kimś porozmawiać, dowiedzieć się i doradzić w sprawie tego pieska. I bardzo żałuję że nie mogę wziąść Simsonka do siebie. I dlatego też mam nadzieję że znajdzie naprawdę dobry domek. Aha - a gdzie ten domek w Krakowie , jaki rejon ? Quote
eria Posted June 17, 2008 Posted June 17, 2008 dziewczyny napiszcie do Weszki !!! ona jest z Krakowa, może pomoże? Quote
agamika Posted June 17, 2008 Posted June 17, 2008 :roll: przypadkiem znalazłam temat ... 1. w jakim rejonie Krakowa domek ? (weszka duzo pracuje ostatnio :( ale moze jesli bedzie gdzies w jej okolicy ,,, ) generalnie ciezko sie sprawdza domek "dla kogoś " bo to duza odpowiedzialnośc , ale popytam dziewczyn z doświadczeniem , na pewno sie zgodzą, tylko dobrze by było wiedziec która czesc Krakowa ;) acha na przyszłość w dzlae "na rzecz bezdomnych psów " jest ogólny Krakowski wątek, tam najlepiej takie prośby umieszczać , wtedy na pewno beda o tym wiedziec te osoby co trzeba Quote
rita60 Posted June 17, 2008 Posted June 17, 2008 agamika własnie miałam do ciebie pisac na PW:roll:/spotykamy sie na watku Gina:lol:/. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.