Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Zawieźliśmy kocurka znajdę na kastrację.

Domówiłam worek karmy na zapas bo pomiędzy Świętami, a Nowym rokiem wiele firm nic nie wysyła.

Od rana po łące obok nas i w okolicy skrzyżowania błąka się pies/suka w typie spaniela - czarny z długimi uszami. Nie znam tego psa i nigdy go nie widziałam. Czy to porządki świąteczne jakiegoś pseudointeligenta z dziurą w łepetynie zamiast mózgu?

Nic to, ale już jestem przerażona.

Posted

Przelałam wlaśnie 241 zł z bazarku biżu :)

Proszę o potwierdzenie na wątku jak dojdą - http://www.dogomania.com/forum/topic/144340-rozliczambi%C5%BCuteria-pi%C4%99kne-nowe-zestawy-dla-mestudio-do-1212-g-22007/page-7#entry15968222

A bardzo dziękuję :-).

Marysiu, dziękujemy pięknie :-).

Posted

Już ja nic sprawdzała nie będę, znając moje szczęście to zaraz z psem zostanę- możliwe że to pies ludzi mieszkających kawałek dalej na uboczu bo bywa, że łazi po wsi, ale nie zaglądał w te rejony wcześniej. Niestety u nas łąki rozległe i trudno z takiej odległości dokładnie się przyjrzeć. W te strony psy same nie uciekają, tu nic nie ma oprócz Wisły i końca świata za 2 km od nas :-). Jak coś łazi to albo wiejski burek albo przywieziony w prezencie. Zobaczymy w weekend czy pies się pojawi.

 

Deszczowo i zimno, kocurek wykastrowany i odpoczywa.

 

Koszt kastracji i odpchlenia 80 zł, karma zapasowa 122 zł.

 

Buszujący w ogrodzie.

028.JPG

 

027.JPG

 

001.JPG

 

002.JPG

 

No i Bafi drażniący Lady na łące.

020-MOTION.gif

Posted

Mestudio, a czy ja mówię, że Ty masz sprawdzać...?

Tak se tylko głośno myślę...

Bo co mogę?

:sad:

No a kto jak nie ja? Toż tu nikogo tak nawiedzonego jak ja więcej nie ma :-).

Posted

No a kto jak nie ja? Toż tu nikogo tak nawiedzonego jak ja więcej nie ma :smile:.

No, ale jakieś jednostki nieco mniej nawiedzone bywają chyba, nie?

 

Dobra, lepiej już nic nie mówię, bo jeszcze po łbie dostanę... :nerwy:

Posted

To czarno-dropiate to moja ulubiona rasa.

Nie potruliście się? Bo ja nigdy nie wiem, gdzie jadu dorzucę  :krolik:

mówisz o Jordim?

 

A co do trucia, to jeśli piszesz o tym o czy myślę to zostawiliśmy to na specjalną okazję. Ale jeśli z jadem to spróbujemy w święta.... :evil_lol:

Posted

 Mestudio, proszę na pw o nr psiego konta, chyba, że jest Ci wsiorybka gdzie wyślę :)

Możesz wysłać kochana pomocnico na to co masz, później podam to typowo psie.

Bafi wygląda wspaniale. Nie ten sam pies :).

No może i wygląda wspaniale, za to moje drzwi i futryny wyglądają mniej wspaniale. Jak tak dalej pójdzie to w nowym roku trzeba będzie wymienić nie tylko drzwi łazienkowe z futryną bo szczeniak je zasikał i się nie zamykają, a oprócz nich drzwi pokojowe bo Bafi je podrapał już i każdego dnia poprawia swoje dzieło. 

Nie powiem abym była radosna z tego powodu.

Bafi potrzebuje być z człowiekiem, jednak niszczy nawet na naszych oczach. Rozgryzł dwa legowiska, zwyczajnie porwał zębami i to przy mnie i TZ-cie. Kładzie się i niby śpi, a po chwili słychać rozrywany materiał i jest dziura i za późno na reakcję. Dodatkowo skacze bez ograniczenia na drzwi jeśli chcę aby został z psami w pokoju - zazwyczaj są to 2-3 minuty jak ktoś się dobija po coś. Bafi w ogóle nie reaguje na to, że nie wolno skakać.

Niestety psy niszczą bardzo, a dodatkowo tworzą więzienie dla osób takich jak my - nigdzie nie można pojechać, nawet odwiedzić rodziców w podeszłym wieku bo to wyprawa minimum na 3 dni.

 

Nie będę się rozpisywała i użalała bo pewne decyzje już podjęliśmy i się będziemy ich trzymali w 200%. Mam nadzieję, że tuż po Świętach Pręga pojedzie do swojego domu, a potem musi się wyadoptować Pola i Bafi. Co do reszty psów mam ogromne obawy, że zostaną mi w spadku na wieki.

 

Z okazji Świąt się przeziębiłam i przestaję już widzieć cokolwiek przez cudowny katar. Za oknem jakiś koszmar - nie dość że zimno i pada to jeszcze wichura. Uroki mieszkania w polach. Zresztą sami zobaczcie jak nasze ranczo jest położone.

https://www.google.pl/maps/place/D%C4%85br%C3%B3wki+41,+26-900+D%C4%85br%C3%B3wki/@51.5808625,21.6005905,638m/data=!3m1!1e3!4m2!3m1!1s0x471891bd6ee5588b:0xc75311bafbc2e9c8

 

Nic to, idę na dłuższy spacer z psami, a jak wrócę to podeślę psie konto.

 

A, dotarły Ziutkowe fundusze bazarkowe i pięknie dziękuję. Uzupełnię później.

Posted

Czyli, Bafi tylko wygląd poprawił i zachowanie na spacerach , a w domu - nadal niefajnie :(.

 

Z tym uwięzieniem, to prawda. Nas przez wiele lat "więziła" nasza poprzednia sunia, która  nie uznawała żadnych gości w domu. A potem była prawie dwuletnia walka z jej licznymi chorobami i nieuchronną starością i.....demencją. I bardzo trudna decyzja :(.

Cóż, nikt nie powiedział, że będzie łatwo :(. Dokonujemy takich a nie innych wyborów i ponosimy ich konsekwencje. A co najlepsze - innych wyborów , pewnie byśmy nie dokonali, nawet mając 200%  ;) dzisiejszej świadomości ich konsekwencji........

 

Życzę Ci przede wszystkim - zdrowia. Precz z katarem :). A pod choinkę - szczęśliwych adopcji  :)

I faktycznie - mieszkacie "daleko od szosy " ;)

Posted

Co do Bafiego to ja się obawiam jego zostawania w domu samodzielnie. Ja się nie odważę bo widzę, że on szybko się nudzi, no i musiałabym z domu wyprowadzić wszystkie koty bo za niektórymi biega. Dodatkowo myślę, że jakby został sam to naprawdę pogryzłby trochę rzeczy z nudów. Pomimo tego, że ma zabawki to i tak szuka innych bodźców do psocenia. Na spacerach jest niby ok, ale nie umie normalnie chodzić na samej obroży, muszą być szelki. Ponadto kopanie to jego pasja i razem z Pręgą są głusi................dziś 40 minut na polu w deszczu ich odwoływałam. Jeden i drugi głuchy, mokre jak kury, ale zmachane niemożliwie. 

W sumie to fajny pies, ale bardzo natarczywy w domu, czasami nie daje człowiekowi spokoju i dwie godziny pod rząd tylko pcha się na kolana albo chce żeby z nim tarmosić piłkę, rzucać i takie tam różne. 

Co ważne zjadł tylko część budy jak mieszkał w kojcu i zrobił dziury w dwóch legowiskach - no i skakanie na drzwi jest dużym problemem bo pazurami niszczy bardzo. Wg mnie nie jest bardzo źle. Myślę, że dom z ogrodem, ale nie wymuskanym pod linijkę jest mu potrzebny i z właścicielem, który z nim choć raz dziennie wyjdzie na dłuższy spacer.

Posted

Ja to się w ogóle nie nadaję do tego Towarzystwa. Nie mam skłonności do poświęceń. Kilka lat temu zrobiłam sobie masę krzywdy przez takie poświęcanie (nie o psy chodziło) i teraz staram się robić tylko tyle, ile się mieści w granicach egoistycznie pojętego rozsądku, bo wiele mnie kosztowało dojście do względnej normy. Wtedy ludzie patrzyli na mnie z podziwem, ale ja już nie chcę ani tego podziwu, ani tej świadomości ratowania świata, coś mi pękło, widocznie przesadziłam   :)

 

Toteż sądzę, że można robić wszystko, byle bez przesady. I lepiej trochę za mało, niż odrobinę za dużo.

 

Wesołych Świąt!  

Posted

Ja to się w ogóle nie nadaję do tego Towarzystwa. Nie mam skłonności do poświęceń. Kilka lat temu zrobiłam sobie masę krzywdy przez takie poświęcanie (nie o psy chodziło) i teraz staram się robić tylko tyle, ile się mieści w granicach egoistycznie pojętego rozsądku, bo wiele mnie kosztowało dojście do względnej normy. Wtedy ludzie patrzyli na mnie z podziwem, ale ja już nie chcę ani tego podziwu, ani tej świadomości ratowania świata, coś mi pękło, widocznie przesadziłam   :)

 

Toteż sądzę, że można robić wszystko, byle bez przesady. I lepiej trochę za mało, niż odrobinę za dużo.

 

Wesołych Świąt!  

Zgadzam się i dążę bardzo stanowczo do normalności. Wzbudzam tym samym zgorszenie wśród niektórych z zewnątrz, nie zaglądających na dogomanię. Niezrozumiałe jest bowiem jak mogę nie wziąć sobie jeszcze dwóch pieseczków bo mam kojce (wykorzystywane tylko jak muszę wyjść). No i jak to, nie mogę mieć 9 kotów? Toż to skandal.

Zresztą co tu pisać. Tak jak napisałam już kiedyś - my tu mieszkamy i jesteśmy na co dzień i za wszystko co mamy płacimy sami, włącznie z wymianą zniszczonych drzwi, cyklinowaniem drewnianych podłóg i wymianą zniszczonych mebli. Jak ktoś tego nie pojmuje to znika z kręgu moich znajomych. Zwyczajnie zrobiłam się wredna i niedobra.

Posted

Nie chcę Was  martwić, ale obawiam się, że osiągnięcie normalności*  **, jest trudne.

*Normalność – nieodbieganie od przyjętych norm

**za normalne uważa się to, co częste, najbardziej powszechne w danej populacji.

 

Normalność, oznacza często obojętność, nieczułość. Może więc nie o normalność nam chodzi, a o postawienie sobie granicy w tym pomaganiu?

 

Ale jak już pomagamy zwierzętom, to  w opinii naszych sąsiadów  - mamy być istnymi stachanowcami ;) tej opieki. Pomagać - bez granic. Nawet - zdroworozsądkowych.

Moja tutejsza znajoma(ja jestem elementem napływowym ;)), pomagająca od zawsze makowskim kotom i psom, została dzisiaj zwymyślana przez pana, który już nie chce mieć dalej  psa(bynajmniej nie wziętego od Niej), więc Ona - powinna go od niego zabrać. I już.

Zaś jej sąsiadka, nie może dłużej patrzeć na bezdomne, moknące na deszczu pieski, bo ją serce boli, więc ta moja znajoma, powinna się nimi zaopiekować - zwłaszcza, że jest gminną wolontariuszką...... Sąsiadka, opiekować się nie będzie, bo wolontariuszką - nie jest. I nieważne, ile masz zwierząt w domu i skąd masz brać na to pieniądze.

 

 Tak często wygląda polska "normalność" :(.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...