Ulka18 Posted May 25, 2007 Posted May 25, 2007 Irenko, masz maila w sprawie potencjalnego domku dla kolaka. Zgloszenie z forum collie. Mam nadzieje, ze cos z tego wyjdzie. Quote
iwop Posted May 25, 2007 Author Posted May 25, 2007 ula irenka mówiła, że dzisiaj nie wejdzie raczej na dogo... :oops: Quote
zurdo Posted May 25, 2007 Posted May 25, 2007 uff, to wszystko da się szybko wyprostować. Najważniejsze, że to żadna przewlekła choroba. To teraz już tylko domek-marzenie dla Lorisa. Quote
Reno2001 Posted May 25, 2007 Posted May 25, 2007 Bardzo się cieszę, że cos juz wiadomo i, że nie jest tak źle z Loriskiem. Mam nadzeję, że szybciutko wyjdzie na prosta i znajdzie sie dobry domek. Quote
kingilka Posted May 25, 2007 Posted May 25, 2007 I znowu przejaw ludziej głupoty i lekkomyślności! Quote
nati-beagle Posted May 25, 2007 Posted May 25, 2007 Ale piękny collie!!!!!!!!!!!!!!!!!:-o jak można tak traktować zwierzęta????? Chociaż by się pofatygowali i do schronu odwieźli!!!Tam przynajmniej miałby co jeść i nie byłoby tak niebezpiecznie jak NA ULICY :-(:mad::angryy::placz: Quote
Anet Posted May 25, 2007 Posted May 25, 2007 Przeglądnęłam watek Lorisa. jest piękny, z reszta jak wszystkie collie. Mają cudny charakter. Nie rozumiem jak można wyrzucić jakiegokolwiek psa :angryy: Trzymam kciuki za Niego że znajdzie kochający domek. I gdyby nie Wy to pewnie byłoby źle. Quote
Ulka18 Posted May 26, 2007 Posted May 26, 2007 Irenka dzisiaj pojechala do hoteliku do Kajuni i Loriska. Na pewno wyglaszcze, wymizia psiaki od nas wszystkich :p Quote
irenaka Posted May 27, 2007 Posted May 27, 2007 Ulka18! Masz rację, było całowanie i głaskanie, smakołyki i zabawki. Przepraszam wszystkich za to, że to Iwonka przekazywała wiadomości na temat wyników Lorisa, ale miałam wczoraj tak fatalny telefon, że nie mogłam wejść na dogo. Zawsze myślałam, że ludzie którzy zajmują się bezdomnymi zwierzętami są dobrymi ludźmi i wczoraj, ktoś mnie z tego myślenia "wyleczył". Jeżeli nie można mieć do tych ludzi, których traktowałam wyjątkowo zaufania to do kogo na tym świecie? Chyba tylko zostały mi psy. Nie mogę nawet spać tak ciężko dostałam wczoraj po głowie. Może kiedyś opiszę całą sytuację na wątku krakowskim, ale teraz chcę się cieszyć dobrymi wiadomościami o Lorisku. Czy pamiętacie mój wpis po programie w czwartek, kiedy odezwał się w sprawie collie pewien pan? Wówczas płakałam, bo strasznie mnie potraktował. Myślał, że ja kradnę collie, że nimi handluję, że tyle collie w ogłoszeniu w Kundlu to skandal! Pomimo to, postanowiłam, że nie mogę go przekreślać, że zgodnie z moją zasadą człowiek ma być dobry dla psa nie dla mnie umówiłam się z tym panem na spotkanie w Niepołomicach. I jestem nim zachwycona!!!!!! Pan Ryszard żył do dzisiaj w przekonaniu, że może ludzie pozbywają się kundelków ale nie collie. Po drugie, chyba był policjantem lub wojskowym ponieważ zaraz chciał działać, kiedy usłyszał, że Loris był wyrzucony z samochodu. Kiedy usłyszał jak Loris był ratowany, jaki długi jest łańcuszek "dobrych dusz" to nie mógł uwierzyć. Facet nie ma bladego pojęcia jak ludzie traktują zwierzęta i kiedy to wszystko pozwolił mi w końcu wyjaśnić, przepraszał mnie za swoje zachowanie w czwartek. Tak naprawdę, to Pan Ryszard chciał zabrać moją Kaję, którą zobaczył w programie. Ale mieszka na drugim piętrze w starej kamienicy w Krakowie, schody są wysokie a moja kochana Kajeczka chodzi do 10-15 schodów, później trzeba ją nosić, dlatego zaproponowałam Lorisa. Pan Ryszard zdobył takie zaufanie Lorisa, że po trzech godzinach miałam wrażenie, że Loris zawsze był jego. Oczywiście nastraszyłam, że będę przyjeżdżać na kontrole, że TOZ też,ale facet po moim "wykładzie" wstępnym, miał już obraz tego jak staramy się pomóc i nawet proponował zaostrzyć warunki adopcji (wyczytane z umowy adopcyjnej). A ten "zdrajca" Loris który nie chciał nikomu aportować piłeczki, za każdym razem przynosił ją Panu Ryszardowi. Ja całuję, pieszczę, przymilam się do Lorisa, a on wybiera człowieka którego pierwszy raz widział. Czy myślicie, że to dobry znak? Nie podjęłam jeszcze ostatecznej decyzji. W poniedziałek mam jechać do niego do domu i zobaczyć warunki w jakich miałby mieszkać Loris. Pan Ryszard ma również dom pod Opolem. Ponieważ jest na emertyturze to chce w środę już tam jechać z Loriskiem. Ja się na to nie zgodziłam, ponieważ w tej chwili Loris jest wykończony po trasie Ostrowiec -Niepołomice i do tego chudy i w trakcie leczenia. Myślałam, że Pan Ryszard swoim zwyczajem zrobi jakąś "awanturkę" a on popatrzył mi w oczy i powiedział , że mnie rozumie, że faktycznie po tygodniu pobytu w hoteliku nie może zabrać Lorisa i zadeklarował, że po niego specjalnie przyjedzie z tego Opola, kiedy tylko stwierdzę, że może już jechać. Loris jest teraz w trakcie leczenia, ma codziennie kroplówkę, antybityk i musi nabrać trachę sił przed taką trasą. Na koniec Pan Ryszard stwierdził, że kiedy przeprowadzi się do tego domu na stałe to chciałby zabrać jeszcze Kaję, bo się w niej zakochał. Ale to zbyt odległy czas do mojej ślicznotki i dlatego usliliśmy, że zabiera na 95% tylko Lorisa. Te pozostałe 5% to sprawdzenie domu i opinia Lucyni i Iwonki (iwop). Przecież to własnie Iwonka uratowała Loriska i muszę poznać jej opinię. Z całą pewnością facet jest w stanie utrzymać finansowo Loriska i będzie na dodatek miał przez kilka miesięcy w roku dom z ogrodem. Czy myślicie, że znajdę kogoś na dogo kto pomoże sprawdzić jeszcze ten dom pod Opolem? Może ktoś się odezwie z tego rejonu? Iwop napisz co to tym sądzisz, czy Twoim zdaniem będzie to dobry dom? Quote
Puchatek Posted May 27, 2007 Posted May 27, 2007 Wygląda to wszystko pięknie. Pozostaje mieć tylko nadzieję że znasz się wystarczająco dobrze na ludziach i nie dasz się zmanipulować. Życzę Lorisowi żeby jego nowy Pan był człowiekiem. PS. Co do środowego wyjazdu to skoro aportuje piłeczki to może nie jest aż tak fizycznie wyczerpany jakby się wydawało. Jeśli podróz jest samochodem osobowym, na tylnej kanapie i nie ma upału a pies lubi samochód to nie jest to dla niego takie wyczerpujące. Tyle że jest to tak nagle i może nie da się do tego czasu sprawdzić domu. Quote
Reno2001 Posted May 27, 2007 Posted May 27, 2007 Bardzo sie cieszę, że sa jakieś widoki na domki :multi: . Co do nieśwaidomości ludzi na temat psów niechcianych... Kilka dni temu, gdy byłam na spacerze z Dotty, zagadnął mnie miły, starszy pan też z pieskiem na spacerku. Zobaczył, że Dott jest lekko wystraszona i gdy dowiedział się, że jest ze schroniska nie mógł uwierzyć, że taki pękny pies (tak ją określił :loveu: ) był właśnie w takim miejscu. Oczy jego mówiły, że faktycznie jest w szoku. Opowiedziałam mu więc co nieco :roll: . Poza tym cay czas napomykam komu mogę o schroniskowcach z utęskinieniem czekających na domki Ludzie cały czas myślą, że w schronach są tylko i wyłącznie "rasowe" kundelki wyłapane z ulicy, które co najwyżej komuś uciekły. Jak widać dużo jeszcze pracy przed dogomaniakami :roll: ! I to ciężkiej pracy :shake: !!! Trzymam kciuki za Pana Ryszara :loveu: :loveu: !!! Quote
Ulka18 Posted May 27, 2007 Posted May 27, 2007 Przepraszam wszystkich za to, że to Iwonka przekazywała wiadomości na temat wyników Lorisa, ale miałam wczoraj tak fatalny telefon, że nie mogłam wejść na dogo. Zawsze myślałam, że ludzie którzy zajmują się bezdomnymi zwierzętami są dobrymi ludźmi i wczoraj, ktoś mnie z tego myślenia "wyleczył". Jeżeli nie można mieć do tych ludzi, których traktowałam wyjątkowo zaufania to do kogo na tym świecie? Nawet zwykly, bezczelny mail z impertynencjami z allegro od nieznanego uzytkownika boli jak cios prosto miedzy oczy, a co dopiero od ludzi, ktorzy niby tak samo jak my pomagaja bezdomnym zwierzetom :-( Mam nadzieje Irenko, ze juz doszlas po nocy do siebie. Pamietaj, to jeden czlowiek, a nas jest wiecej, takich, ktorzy bardzo doceniaja to co robisz. Jesli pan Ryszard spodobal sie Lorisowi, jesli kontrola przedadopcyjna w domu wypadnie w porzadku, to mysle, ze Loris nie moglby lepiej trafic niz do pana na emeryturze. Jesli to wojskowy, to oni przeciez wczesniej ida na emeryture, wiec obawa, ze pan Ryszard jest 'za stary' na psa odpada. A czasu ma duzo na spacerki, na mizianka. W Opolu to chyba nie mamy nikogo, ale mozna sprawdzic na mapie dogo. Quote
iwop Posted May 27, 2007 Author Posted May 27, 2007 Dziewczyny bardzo dziękuje za to, że pytacie o moje zdanie:oops: Ale to wy ratujecie Lorisa. Wierzę, że wybierzecie najlepszy dom dla Loriska. :lol: Quote
zurdo Posted May 27, 2007 Posted May 27, 2007 A mnie bardzo ujęło, że pan zakochał się w Kai. Myślę, że to znak, że potrzebny mu pies do kochania, a nie do nie-wiadomo-czego. No i wygląda na to, że Loris nie miałby nic przeciwko. Ale i tak ostateczną decyzję może podjąć tylko ktoś, kto z panem rozmawiał. Quote
Agnie Koty Posted May 28, 2007 Posted May 28, 2007 Irenko, a pan Ryszard jest samotny? Czy ma jakąś rodzinę? Bo gdyby zachorował czy coś takiego, to czy ktoś zająłby sie Loriskiem? Przepraszam, że się tak wcinam ale czasami to problem, :oops: Quote
Ulka18 Posted May 28, 2007 Posted May 28, 2007 Irenko, masz maila ode mnie z potencjalnymi kandydatami do adopcji collie. Rodzinka z Krakowa, mieli collie przez 14 lat, chca tez kolaka. Sa gotowi przyjechac do hoteliku. Quote
kofee Posted May 28, 2007 Posted May 28, 2007 Wygląda, że zaczyna się układać:multi: Co do nieświadomości ludzkej - ja też żyłam w błogiej nieświadomości:oops: - miałam swojego kochanego pieska, leczyłam jak był chory, normalnie - jest członkiem rodziny (podobnie jak koteczka)... Aż do ubiegłego roku, kiedy na innym forum (budowlanym zresztą), przeczytałam o chorej dożycy, którą chciałam adoptować (niestety psinka nie przeżyła:shake: ). Stamtąd trafiłam na dogomanię i jak zaczęłam czytać PwP włosy stanęły mi dęba... Mam nadzieję, że Loris i Kaja znajdą takie domy, na jakie zasługują. Quote
irenaka Posted May 28, 2007 Posted May 28, 2007 Coś mi się skasowało. Zaczynam od nowa. Po pierwsze, przepraszam, że zawsze czekacie na moje wpisy tak długo, ale jestem czasowo bardzo "zakręcona". Dzisiaj po pracy jadę do Pana Ryszarda do domu i sprawdzę jakie ma warunki. Pan Ryszard jest faktycznie osobą samotną, młodym "emertyem" ale wynajmuje pokój studentce, która wyprowadzała jego poprzedniego collie w sytuacjach awaryjnych. Ze wzruszeniem mówił o tym swoim piesku ponieważ zmarł na białaczkę. Robił wszystko dla niego, żeby ratować i nie udało się. Myślę, że to nawet nie ja wybierałam Loriskowi dom, ale to on sam wybrał Pana Ryszarda. Od pierweszego momentu Loris okazywał mu sympatię. Mam nadzieję, że szczęśliwie zakończy się dzisiaj ta moja wizyta u Pana Ryszarda. Ulka18 zadzwoniłam do każdego kontaktu który mi podałaś i tylko ta rodzina z dziećmi z Krakowa zastanawia się na Kają. Nie wiem czy coś z tego będzie. Jutro jestem w Niepołomicach, może podjadą? Martwię się trochę sytuacją Kai, bo jest bardzo przywiązana do Niepołomic, czuje się świetnie, bawi. Ale nie mam dla niej perspektyw na dom. Gdyby ludzie zobaczyli jak ona kocha człowieka, to pewnie inaczej by to wyglądało. Ja natomiast wiem, że tak bardzo ją kocham, jak żadnego psiaka do tej pory. Nigdy też żaden psiak nie był tak przywiązany do mnie i dlatego się tak martwię. Ale taką mam nadzieję, że gdzieś tam czeka na nią taki prawdziwy dom z bajki. Kochający i serdeczny, który pozna się na mojej Kajeczce. Quote
irenaka Posted May 28, 2007 Posted May 28, 2007 Zapomniałam Was przeprosić za brak zdjęć, ale w sobotę tak lało, że na zdjęcia nie było szans, może jutro coś zrobię. Trzymajcie kciuki za domki. Quote
Ulka18 Posted May 28, 2007 Posted May 28, 2007 Irenko, trzymamy kciuki za Kaje i Lorisa. Kaja ma 5 obserwatorow na allegro. Nie wiem co to dla niej oznacza, moze ludziki mysla, zastanawiaja sie. Nie przepraszaj za rzadkie wpisy, jak Ci moglo cos takiego do glowy przyjsc, zeby przepraszac :???: kazdy z nas ma ograniczone ramy czasowe... Quote
kaLOlina Posted May 28, 2007 Posted May 28, 2007 mam nadzieje ze wszytko bedzie dobrze....z doswiadczenia wiem ze psy 'aktywnych emerytow' maja sie bardzo dobrze-po pare godzin na dworze-spacerki itp... wazne ze p.Ryszard nie jest 'zdziadzialy' ;) i ten domek z ogrodkiem:) no i ta jego reakca pierwsza-znaczy sie tez kocha zwierzaki:) sama dzis ocenisz...nigdy nic nie wiadomo...jesli sie zdecydujesz-moze warto zostawic Loriska i po paru dniach skontrolowac-po zachowaniu pieska od razu poznasz czy wszystko si;) Quote
Agnie Koty Posted May 28, 2007 Posted May 28, 2007 hm, jeżeli pan Richard miał collie to wie co go czeka... A rzeczywiście, aktywni emeryci to bomby energetyczne, :evil_lol: Quote
Ulka18 Posted May 28, 2007 Posted May 28, 2007 Ciekawe czy Irence spodoba sie pan Ryszard :roll: Quote
Ulka18 Posted May 29, 2007 Posted May 29, 2007 Irenko, jak tam wczorajsza wizyta u pana Ryszarda? Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.