Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 455
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

Figunia napisał(a):
Rzeczywiście, ostatnie kilkanaście metrów do domu musiałam ją ciągnąć. Przed bramą znowu odpięłam smycz, miałam nadzieję, że będzie za mną biegła. Owszem, pod bramę podeszła, ale dalej już nie. Musiałam przekupić ciasteczkiem...łaskawie weszła na ganek i dalej znowu kicha...Siadła przed schodami i ani rusz. Z góry schodów wabiłam ciasteczkiem - na próżno... Poszłam wyżej,na drugie piętro (mając nadzieję, że w końcu ruszy za mną) - zero reakcji. Zeszłam do niej, dałam ociupinkę ciastka i łaskawie ruszyła...ale jak!!! Pierwsze 6 schodów pokonała dwoma susami...tak robi już po raz drugi!
Opisuję tak szczegółowo, bo mam nadzieję, że teraz ktoś mądry się wypowie. Czy ją boli, czy tylko nie lubi schodów, albo mojego małego mieszkanka...
Dodam, że po kolejnym spacerze weszła na schody bez żadnych cyrków.


Figuniu, jak dla mnie to ona się nauczyła że za wejście na schody dostaje coś dobrego,to poco ma wchodzićbez ciasteczka jak może z ciasteczkiem:D
Cieszę się że Sonia trochę żywsza:)

Byłam wczoraj u weta.Opisałam jak teraz u Sonii, opisałam obawy przed podawaniem leku o długotrwałym działaniu - lekarz stw że skoro widać u niej poprawę i nie ma żadnych skutków ubocznych ze strony ukł.pokarmowego to spokojnie może brać tabl te codzienne, wg niego należy kontynuować kurację jeszcze przez 2 tygodnie, góra trzy i odstawić lek. Działanie tego typu leków jest nie tylko p/bólowe ale i p/zapalne, więc w jakimś stopniu niwelują one stan zapalny ktory powoduje ból. Przy pogorszeniu stanu znów będzie trzeba powtórzyć kuracje.
Pytałam czy nie można by zamienić na Scanodyl, no więc jeden i drugi lek zawierają tą samą główną substancję czynną, przy czym (tu wet się dziwił, bo sam nie wie jaka substancja dodatkowa może to powodować) wielu z jego pacjentów właśnie po scanodylu miało biegunki, wymioty, stąd też bardziej poleca caprodyl. Kazał mi wybierać co chce i pomyślałam że skoro Sonia dobrze się czuje po tym leku, to chyba nie ma co robić z psa królika doświadczalnego i wprowadzać jej teraz nowy lek. Niech skończy tą kurację tym lekiem, a przy ewentualnym nawrocie bólu może za jakiś czas wypróbować tamten.
Figuniu w pt podrzucę tak gdzieś wieczorem tabletki. Mizianko dla Sonii:)

Posted

Poker napisał(a):
A może panienka chce pokazać kto rządzi?
Pocieszające ,że dobrze wchodzi po schodach.


Żeby tak wiedzieć, co w tym czarnym łebku siedzi...

Też się cieszę jak głupia, kiedy ładnie maszeruje po schodach ;)
Rządzenie - ona już raczej wie, że jej duuużo wolno, prawie wszystko...

Posted

sunia2000 napisał(a):
Figuniu, jak dla mnie to ona się nauczyła że za wejście na schody dostaje coś dobrego,to poco ma wchodzićbez ciasteczka jak może z ciasteczkiem:D
Cieszę się że Sonia trochę żywsza:)

Byłam wczoraj u weta.Opisałam jak teraz u Sonii, opisałam obawy przed podawaniem leku o długotrwałym działaniu - lekarz stw że skoro widać u niej poprawę i nie ma żadnych skutków ubocznych ze strony ukł.pokarmowego to spokojnie może brać tabl te codzienne, wg niego należy kontynuować kurację jeszcze przez 2 tygodnie, góra trzy i odstawić lek. Działanie tego typu leków jest nie tylko p/bólowe ale i p/zapalne, więc w jakimś stopniu niwelują one stan zapalny ktory powoduje ból. Przy pogorszeniu stanu znów będzie trzeba powtórzyć kuracje.
Pytałam czy nie można by zamienić na Scanodyl, no więc jeden i drugi lek zawierają tą samą główną substancję czynną, przy czym (tu wet się dziwił, bo sam nie wie jaka substancja dodatkowa może to powodować) wielu z jego pacjentów właśnie po scanodylu miało biegunki, wymioty, stąd też bardziej poleca caprodyl. Kazał mi wybierać co chce i pomyślałam że skoro Sonia dobrze się czuje po tym leku, to chyba nie ma co robić z psa królika doświadczalnego i wprowadzać jej teraz nowy lek. Niech skończy tą kurację tym lekiem, a przy ewentualnym nawrocie bólu może za jakiś czas wypróbować tamten.
Figuniu w pt podrzucę tak gdzieś wieczorem tabletki. Mizianko dla Sonii:)


Nie zawsze dostaje, staram się jak najrzadziej dawać, wszak ma schudnąć...no i żeby nie myślała, że ma "jak w banku"...nie ma tak dobrze...:mad:.

Czekamy zatem na dostawę świeżych tabletek :lol:

Posted

[quote name='Poker']Sonia przecież może brać Caprodyl czy Scanodyl , bez różnicy. Byle nie brała o przedłużonym działaniu.[/QUOTE]

Tak więc Sonia zaczęła trzecie opakowanie Carprodylu F i naprawdę - jest lepiej :multi:
Co gorsza - z apetytem też...

Posted

[quote name='ewa gonzales']:buzi:Sliiicznosci calusne :modla:odwiedzam z pozdrowieniami:iloveyou:[/QUOTE]

Sliczności bardzo głośne Ciociu ;), jak zacznie szczekać, to nie ma końca - tak zawzięcie walczy o "jeszcze troszkę" jedzonka...
Także ślemy serdeczności!!!

Posted

[quote name='Poker']Ale ona białe ząbki , wcale nie jak babulinka.
Nie karmić, nie karmić :mad:[/QUOTE]

Niestety, ząbki wcale nie są tak białe, zdjęcie kłamie...
Ale mocne są. Jak upadnie mi pestka śliwki, to w mig jest pogryziona i pożarta. Cała, nie tylko ten wartościowy środek, czyli pesteczka.
Obierałam dziś cukinię, ogórka, myślę "tego nie zje" i pokazuję obierki.
Były bardzo dobre, tylko mało...:evil_lol:
Nie wiem, czy jest coś, czego by nie zjadła...

Posted

[quote name='Poker']To może dawać jej właśnie ogórki i marchewkę.Mało kalorii , a brzucholek będzie pełny.

Bazarek również na Sonię
http://www.dogomania.pl/forum/threads/247098-LENIUCHA-PRZEPISY-KULINARNE-NA-PYSZNE-POTRAWY-EDYCJA-NR-1-Do-24-09-g-22?p=21307611#post21307611

Właśnie tak robię, jak już nie mogę sobie poradzić z jej obłędnym szczekaniem, daję kawał marchewki i jest spokój...czasem nawet dość długo. Straszna potrafi być...

Kolejny bazarek na Sońkę, ogromnie dziękuję!!!!

Jestem bardzo wzruszona i naprawdę nie wiem jak dziękować, choć zupełnie na nic nie liczyłam, kiedy brałam ją do siebie. Stwierdziłam, że dam radę (w dodatku z tak wielką pomocą Suni2000 i Sziry). W ogóle nie wiem, co mam z tą kasą zrobić... Sunia2000 już dostała zwrot za tabletki (80zł). Wymyśliłam jednak, że kolejne pieniążki przeznaczę na kupno pestek z moreli dla Sońki. Do tej pory dawałam jej pestki moreli, brzoskwiń, śliwek, które kupowałam i sama jadłam (ona oczywiście też). Ale morele się skończyły, a że są najbardziej wartościowe, zatem wypada kupić je i kurację kontynuować.

I pędzę na bazarek...

Posted

[quote name='paula_t']Jak ma taką opiekunkę, to co się dziwić:loveu:[/QUOTE]

Paulinko, dobre czasy się skończyły...:evil_lol:
Sonia chodzi w kagańcu i jest to dla niej dotkliwy cios. Widać po spojrzeniu.
Chyba wolę nie wiedzieć, co myśli o opiekunce...:mad:

Posted

[quote name='Figunia']Paulinko, dobre czasy się skończyły...:evil_lol:
Sonia chodzi w kagańcu i jest to dla niej dotkliwy cios. Widać po spojrzeniu.
Chyba wolę nie wiedzieć, co myśli o opiekunce...:mad:[/QUOTE]

Ja myślę, że Sonia pomimo tego kagańca kocha swoją obecną pańcię :):):)

Posted

[quote name='Figunia']Rzeczywiście, ostatnie kilkanaście metrów do domu musiałam ją ciągnąć. Przed bramą znowu odpięłam smycz, miałam nadzieję, że będzie za mną biegła. Owszem, pod bramę podeszła, ale dalej już nie. Musiałam przekupić ciasteczkiem...łaskawie weszła na ganek i dalej znowu kicha...Siadła przed schodami i ani rusz. Z góry schodów wabiłam ciasteczkiem - na próżno... Poszłam wyżej,na drugie piętro (mając nadzieję, że w końcu ruszy za mną) - zero reakcji. Zeszłam do niej, dałam ociupinkę ciastka i łaskawie ruszyła...ale jak!!! Pierwsze 6 schodów pokonała dwoma susami...tak robi już po raz drugi!
Opisuję tak szczegółowo, bo mam nadzieję, że teraz ktoś mądry się wypowie. Czy ją boli, czy tylko nie lubi schodów, albo mojego małego mieszkanka...
Dodam, że po kolejnym spacerze weszła na schody bez żadnych cyrków.[/QUOTE]
Jeśli mogę się wypowiedzieć, bo, jak rozumiem, psinka ma przerzuty do płuc...A kilka tygodni temu odszedł mój Misio, też z przerzutami. Misio po operacji guza w schronisku żył u mnie 8 miesięcy. Jadł do przedostatniego dnia , kiedy zostawił pół porcji, zrozumiałam, że to już koniec. Brał sterydy na poprawienie komfortu życia. Od kwietnia bardzo dyszał, wyglądało to jak z gorąca, ale przyczyną była trudność w oddychaniu. No i słabł coraz bardziej. Spacerki stawały się coraz krótsze. Nowotwór na pewno sieje spustoszenie w organizmie. Miś w którymś momencie już nie mógł wchodzić na schody (a znosić go nie mogłam, bo kaszlał po wzięciu na ręce), potem, ostatnie dwa tygodnie, już go nie zmuszałam do wychodzenia.
Myślę, że trzeba psince dać jak najwięcej miłości w tych ostatnich dniach i pilnie patrzeć na jej stan zdrowia. Będę zaglądać, opieka nad chorym pieskiem to trudne zadanie, ale na pewno daje dużo NAM.

Posted

Figuniu, wiedziałam że masz jakiegoś tymczasika ale wciąż brakowało czasu by go namierzyć ...
No, ale dzięki bazarkowi Poker jestem w końcu u Ciebie i babcinki Soni ...;)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...