Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

[quote name='Figunia']Dziękuję serdecznie kochana!!!:lol:

W tamte strony wyrywa się moje serce,wszak najpiękniejsze wspomnienia z dzieciństwa, to pewna podkrakowska mieścinka, no i sam Kraków, gdzie żyje jeszcze Siostra mojej Mamy z mężem, czyli kochana Ciocia i Wujek, oboje koło 90-tki już...i tak wciąż dzwonią, by przyjechać...[/QUOTE]

i ja również zapraszam:), a może to o Skawinę chodzi;)??

  • Replies 455
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

[quote name='margoth137']i ja również zapraszam:), a może to o Skawinę chodzi;)??[/QUOTE]

Kochana Ciociu, niestety nie znam Skawiny. Ta miejscowość, to Krzeszowice. W Jaworznie jeszcze niedawno miałam Wujka..., też masa wspomnień...Teraz jeżdżę tam głównie na cmentarze...
Dziękuję pięknie za zaproszenie i pozdrawiam serdecznie!:lol:

Posted

[quote name='margoth137']jak jadę z Krakowa do Skawiny to widzę Beskidy;) no ale mieszkam na osiedlu między Elektrownią a Hutą aluminium:([/QUOTE]

No tak, Skawina...przykre to (delikatnie ujmując), że przemysł tak nas truje. I wszystko takie niezbędne dla człowieka...koszty cywilizacji...
Ja tam z wielu dobrodziejstw cywilizacyjnych mogłabym zrezygnować. Dla przyrody, środowiska, ziemi.
Ale nikt się mnie o zgodę nie pyta...

A Sońka dziś znowu nieco się opierała przed wejściem na schody przed bramą. Jak już udało mi się ją do tego skłonić, to szła ładnie. Nie wiem, co było tego przyczyną, bo spacer był spokojny, przyjemny, bez niepotrzebnych zgrzytów jak karcenie za pociąg do śmieci i zakładanie kagańca. Grzeczna była i usłuchana. Ale wokół chodniki, trawniki wysprzątane, śmieci pousuwane, to może dlatego...;)

Posted

[quote name='Figunia']Witam serdecznie Dziuniek u Sońki!!!
Moim zdaniem Sonia nie cierpi i oby nigdy tego nie doświadczyła...
Będę bardzo wdzięczna za odwiedzanie Soni jak tez wszystkie cenne rady.[/QUOTE]
Będę podczytywać...Fakt, że na starość pieskom i ludziom (też zresztą) zostaje tylko przyjemność jedzenia. Tak było z Misiem i nie broniłam mu tego, mimo że zrobił się ciut za gruby. Ja też gotuję raczej (suche w rezerwie), zresztą Miś i Karmelek (który nie ma ani jednego zęba, trzeba było wszystkie usunąć) suchego nie mogłyby pogryźć. Pozdrowienia dla Ciebie i psinki, może w jej przypadku rak nie wygra.

Posted

[quote name='dziuniek']Będę podczytywać...Fakt, że na starość pieskom i ludziom (też zresztą) zostaje tylko przyjemność jedzenia. Tak było z Misiem i nie broniłam mu tego, mimo że zrobił się ciut za gruby. Ja też gotuję raczej (suche w rezerwie), zresztą Miś i Karmelek (który nie ma ani jednego zęba, trzeba było wszystkie usunąć) suchego nie mogłyby pogryźć. Pozdrowienia dla Ciebie i psinki, może w jej przypadku rak nie wygra.[/QUOTE]

Sonia z uwagi na chore stawy, kręgosłup powinna parę kilogramów zrzucić.
Ale, tak jak piszesz, jedzenie to jej wielka przyjemność, więc jest to dość trudne.
Zjada solidną porcję obiadową (która dzielę na 2) a do tego jabłuszka, marchew i takie nietuczące zapychacze. Razem wsuwamy fasolkę szparagową, Sonia ku memu zdziwieniu lubi też ogórki - świeże...W ogóle lubi warzywka i owoce, z czego b. się cieszę. Może sobie chrupać a nie utyje.
Tak dzisiaj patrzę na nią z góry i może mi się wydaje, ale jakby była ciut węższa w pasie...
Dziękujemy za pozdrowienia i również pozdrawiamy serdecznie!
A raczysko...musi wycofać się rakiem. Nie ma innej opcji!!!

Posted

[quote name='ewa gonzales'][IMG]http://www.obrazki.info/miniatury/mot_2020211309.jpg[/IMG]Odwiedzam z milionem serdecznosci:iloveyou::iloveyou:[/QUOTE]

Bardzo radują nas te (i każde) odwiedziny!!!
Pozdrawiamy pięknie Cioteczkę!!!

Posted

[quote name='dreag']Witam Sonieczkę i życzę bardzo, bardzo, bardzo, by zdążyła mieć swego wyjątkowego ludzia, takiego własnego:loveu:.[/QUOTE]

No właśnie - żeby zdążyła!!!
Żeby ten człowiek zdążył!!!
To takie dobre, łagodne, poczciwe stworzonko. Tylko na spacerach wariuje, jak poczuje cos do jedzenia...nawet jesli to coś, dla nas jest odrażające i niejadalne...
Tak myślę, że ona musiała mieć jakiś epizod w życiu, gdy żywiła się na śmietnikach. Tak uparcie i zawzięcie do nich ciągnie, tak desperacko wciąż próbuje coś wygrzebać, wyniuchać i zjeść, zanim odciągnę. Ostatnio anim się spostrzegła, pożarła kawał sztucznej osłonki z czegoś w typie mortadeli. A przecież jej nie głodzę...

Dziękujemy za te piękne życzenia i niech się spełnią!!!!

Posted

[quote name='Figunia']No właśnie - żeby zdążyła!!!
Żeby ten człowiek zdążył!!!
To takie dobre, łagodne, poczciwe stworzonko. Tylko na spacerach wariuje, jak poczuje cos do jedzenia...nawet jesli to coś, dla nas jest odrażające i niejadalne...
Tak myślę, że ona musiała mieć jakiś epizod w życiu, gdy żywiła się na śmietnikach. Tak uparcie i zawzięcie do nich ciągnie, tak desperacko wciąż próbuje coś wygrzebać, wyniuchać i zjeść, zanim odciągnę. Ostatnio anim się spostrzegła, pożarła kawał sztucznej osłonki z czegoś w typie mortadeli. A przecież jej nie głodzę...

Dziękujemy za te piękne życzenia i niech się spełnią!!!![/QUOTE]

strasznie to przykre, ale myślę, że masz rację, bo Ona w ten sposób opowiada nam swoją historię;

kupiłam pestki z moreli, jeśli będziecie potrzebować Figuniu daj znać;

Posted (edited)

Odpowiadam Asiunib - bo nie zaznaczyłam wcześniej...

Jest już duużo lepiej, tak z szukaniem "jedzonka", jak i z zapieraniem się, gdy chcę iść nie tam, gdzie jej pasuje. Wystarczył kawalątek czegoś dobrego...przywołuję ją (gdy siada i odmawia pójścia albo ciągnie w inną stronę), czekam tak długo, aż w końcu podejdzie (czasem lekko pomagam...) chwalę i nagradzam. W sumie po jednym, dwóch razach załapała i teraz ochoczo idzie obok tam, gdzie chcę, wpatrzona jedynie w moje ręce. Co prawda (żeby nie było za dobrze :evil_lol:) zazwyczaj idzie za mną, podbiegając co chwilę, to z jednej, to z drugiej strony, oraz do przodu, efektem czego idę okręcona smyczą jak baleron i wciąż muszę się odkręcać... :evil_lol:
Do tego Sonia na początku, zapominała z emocji po co wyszła, jedno wielkie siusiu na początku, potem już tylko czekanie na kąsek, żadnego więcej kucania na trawce :diabloti: bo przecież trzeba pilnować te ręce...Ale tak było przez pierwsze 2,3 dni.
Oczywiście nagrodę dostaje wyłącznie wtedy, gdy wykona polecenie.

Inna sprawa, że na dzisiejszym spacerze Sonia owszem, szła grzecznie za mną, ale co chwilę stawała patrząc wymownie...Na słowa: "chodź, idziemy" - natychmiast przybiegała, mówiłam: "dobry piesek" (i kąsek wpada do pysia), a za 5 kroków powtórka :mad: I tak niemal cały czas...Ta bestyjka przechytrzyła mnie i tyle:angryy:...

Ale i tak cieszę się, bo nie ma już stresu, ciągnięcia na siłę, denerwowania się, jak coś chapnie, itp.

Asieńko kochana, przecież ja pieniążki na pestki mam. Jeszcze wciąż daję jej te nazbierane w sezonie, jak też ze śliwek i pestki moreli kupione wcześniej. Jak się to skończy, kupię paczkę nowych za pieniążki z bazarku ewunigonzales. Tak więc trzymaj pestki na wszelki... i oby nikomu nie były potrzebne!!! Dziękuję serdecznie!!!:lol:

Edited by Figunia
Posted

Zimnica Ewuniu. Okropność, że tak wcześnie się to zaczyna...Gdzie polskie "babie lato" pytam, kto je nam skradł???:mad:

Sonia miała niedawno coś jakby atak, sapanie takie. Nie umiem tego opisać. Figuni też się to zdarzało i lekarz (gdy jakoś usiłowałam jednak opisać) kazał zatykać wtedy psu nosek. Zatkałam więc jej nochalka, objęłam, przytuliłam i ustało. Nie wiem co to było, ale z racji choroby przeraziłam się, bo zaraz głupie myśli atakują...:shake:

Posted

To było pewnie sławetne kichanie wsteczne,Moje psy nieraz też tak robiły i robią.Wtedy ściskam swoimi łydkami albo rękami klatkę piersiową i ustępuje.

Posted

[quote name='Figunia'] z racji choroby przeraziłam się, bo zaraz głupie myśli atakują...:shake:[/QUOTE]
Jeszcze nie raz się przerazisz, musisz być na to przygotowana...Ja te nieszczęsne osiem miesięcy przygotowywałam się na najgorsze, aż przyszło...
Ale póki co, głowa do góry!!!

Posted

[quote name='Poker']To było pewnie sławetne kichanie wsteczne,Moje psy nieraz też tak robiły i robią.Wtedy ściskam swoimi łydkami albo rękami klatkę piersiową i ustępuje.[/QUOTE]

Bardzo możliwe, że to TO. Wygląda to trochę tak, jakby miała zwymiotować, jakby zbierało jej się na to...a przy tym taki charkot...Szkoda, że nie wiem, jak to ściskanie klaty wykonać, gdzie kładzie się ręce (czy nogi)?
Mam nadzieję, że to nie jest niebezpieczne dla psa ani b. męczące.
Muszę poczytać. Pewnie w sieci znajdę odpowiedź na wszystkie pytania, a jak nie, to dalej będę męczyć Cioteczki...

Posted

[quote name='dziuniek']Jeszcze nie raz się przerazisz, musisz być na to przygotowana...Ja te nieszczęsne osiem miesięcy przygotowywałam się na najgorsze, aż przyszło...
Ale póki co, głowa do góry!!![/QUOTE]

Byłam przygotowana na najgorsze w lipcu, kiedy miała do mnie przyjechać.
Ale jak zobaczyłam suńkę w całkiem dobrej formie (choć b. smutną), to nabrałam wiary, że Ona jeszcze sobie pożyje...Tylko trzeba zawalczyć. Nadzieja zawsze zresztą jest, musi być...
A teraz zapominam o Jej chorobie, bo nic (poza tym opisanym przypadkiem "ataku") na to w Jej zachowaniu nie wskazuje. Oby tak było jak najdłużej!!!
Bardzo martwi mnie to, że z racji swego wyjazdu za zimę, Sonia musi znaleźć nowy dom. Mam nadzieję, że tego zbyt mocno nie przeżyje...że nie przywiązała się bardzo do mnie...
Jest ogromnie łasa na jedzenie, więc myślę (i mam nadzieję), że jak dostanie dobrą miskę, ciepły kąt i głaski, to szybko o mnie zapomni. To suńka doświadczona przez życie wie, że człowiek jest zawodny, nie można mu ufać. Byle była pełna miska, a będzie dobrze.
Tak sobie marzę...

Posted

[quote name='Poker']Trzeba ścisnąć klatkę piersiową , żeberka rękami albo łydkami i chwilę potrzymać.Zazwyczaj szybko pomaga.[/QUOTE]

OK, już chyba kumam o co chodzi. Dziękuję :Rose:, przy najbliższej okazji (OBY NIE!) będę działać. Ściskanie, raczej zatykanie noska też pomaga, ale pewnie dla psa jest bardziej nieprzyjemne, więc wybieram tą metodę :lol:

Posted

Figuniu, jak Sońka jest taka łasa na jedzenie, to w tym wypadku dobrze, bo oznacza, że to przekupne stworzenie, jak większość zwierzaków zresztą ;)
Na pewno zmiana miejsca dla niuńki nie będzie ani dobra, ani łatwa, ale po pierwsze nie ma innego wyjścia, a po drugie i tak dzięki Tobie ten ostatni czas mogła spędzić w domku, przy człowieku, a nie w schronisku, czekając na cud:loveu:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...