Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

[quote name='kejciu']Poproszę ponownie o przesłanie ne konta bo gdzieś mi wcięło PW z numerem a w pierwszych postach wątku nie odnalazłam
edit:
znalazłam i pieniązki w drodze :)
proponuje uzupelnic nr konta w pierwszym poscie bo jak ktosik zajrzy to bedzie mial problem jesli zechce wesprzec psiaka grosikiem :)
KEJCIU, BARDZO SERDECZNIE DZIĘKUJĘ!!!!!!!!!

Numer konta będę jednak chyba wysyłać na pw bezpośrednio do zainteresowanych (wolałabym nie upubliczniać swoich danych w Internecie ;)).

Byłam dzisiaj u Filonka.
P. Marta pozamykała większość piesków z potencjalnego stada Filonka do klatek i weszłam z nim do pokoju. Niestety długo się nie dało wytrzymać, bo psy strasznie szczekały, a Filuś drapał w drzwi, żeby jak najszybciej stamtąd wyjść. Zrobiłyśmy więc inaczej - do pokoju Filonka p. Marta wprowadziła dwie grzeczne suczki (jedna bardzo bojąca). Było bezproblemowo. Filuś nawet próbował bawić się z Pysią - bojącym dudkiem. Druga suczka - Lenka - nawet weszła do jego klatki i się położyła - bez reakcji. Potem więc p. Marta wpuściła kolejne 2 czy 3 psy. No i to już było za dużo dla Filonka zdenerwował się bardzo i jak psiaki podchodziły za blisko to kłapał zębami. To zdecydowanie kameralny piesek. Zauważyłam też, że bardzo podchwytuje nastroje i jak słyszy szczekające psy, to zaraz się do nich dołącza.
Próby spacerowania nieudane.
Siedzieliśmy, a Filuś wpatrywał się w drzwi.
Co więcej przy mnie nie siusia i nie załatwia się. Dopiero jak poprosiłam opiekunkę, żeby chwilę przy nim postała natychmiast podniósł nogę (nie - właściwie to przykucnął).
Przysmaki przyjmuje chętnie, poznaje mnie, ale jedynie p. Marta daje mu poczucie bezpieczeństwa.
Jest tam wiele psów radosnych, otwartych, pogodzonych ze stadem.
Filonek nie potrafi się odnaleźć. Potrzebuje przyjaciela dla siebie.


Przez najbliższy czas będę rzadziej na dogomanii, ale jak tylko będę mogła, to oczywiście będę zaglądać.

Posted

Kasiu - wspaniały wynik bazarku - dziękujemy! :)
Jolu, cudownie, że mogłaś odwiedzić Filusia - dzięki! Cholerka, ja cały czas liczę na cud, że znajdzie się DT domowe... Kcd wyjechała na urlop, ale jak wróci, wiem, że ruszy do działania ze zdwojoną siłą ;)

Posted

Dzisiaj do Boguszyc pan przywiózł psa znalezionego w lesie przywiązanego do drzewa. Pies był tak zestresowany, ze przywarł do ziemi i nie chciał iść. Pan go niósł 2 km ---

Posted

[quote name='jola_li']Dzisiaj do Boguszyc pan przywiózł psa znalezionego w lesie przywiązanego do drzewa. Pies był tak zestresowany, ze przywarł do ziemi i nie chciał iść. Pan go niósł 2 km ---


Mateńko...nie mam słów :(

Posted

Cześć :-) Wróciłam z urlopu, mam mnóstwo psich spraw do ogarnięcia, ale jak tylko się obrobię, biorę się za promowanie Moruska. Mamy już ponad 1500 osób na wydarzeniu, a to dopiero początek. Jeśli jest możliwość wyślijcie mi proszę jak najwięcej zdjęć i dodatkowych informacji o Morusku, może być na dogo, a jeszcze chętniej na maila. Wydarzenie musi żyć, żeby przynosić efekty :-)

Jedno, co mnie zmartwiło, to telefon 14.06 o 7 rano od bardzo zdenerwowanego Pana, który twierdził, że przekłamuję na wydarzeniu i czego ja w ogólę chcę i dlaczego kłamię. Nie wiem kto to był, nie przedstawił się, ale jeśli minęłam się z prawdą na wydarzeniu, to proszę powiedzcie mi, co mam sprostować i jak:

Są takie historie, o których trudno mi pisać... i zdjęcia które trudno jest wstawiać.

Widok Moruska w tym kagańcu, na smyczach na długo pozostanie w mojej pamięci... a co musi pamiętać Morusek? Wolę się nawet nie zastanawiać...

Morusek został odebrany "człowiekowi", który okazywał mu czułość kijem i butem i trafił do przytuliska, w którym nie umie się odnaleźć - nie je, nie pije, wynoszony na rękach na spacer siada i patrzy w stronę boksu...

Powoli zaczął rozpoznawać swoją opiekunkę, cieszy się na jej widok i dopomina głasków noskiem... Ale cóż można zrobić z takim psiakiem, jak zapewnić mu wystarczająco ciepła i opieki, jeśli odwiedza się go raz w tygodniu?

Bardzo proszę o Dom Tymczasowy dla Moruska - zapewnimy jedzenie, dowóz, opiekę weterynaryjną i behawiorystę, jeśli będzie to konieczne.

Oczywiście cały czas szukamy Domu Stałego!

Aktualnie Morusek przebywa w przytulisku Fundacji "Ostatnia Szansa"

Jest zdrowy, zaszczepiony i wykastrowany. W stosunku do nowych ludzi jest jeszcze bardzo nieśmiały – wracają dawne bolesne wspomnienia i nie jest pewien, czy może po raz kolejny zaufać – ale chwila bliskości i odrobina serca sprawia, że Morusek zakochuje się po uszy. Dobrze czuje się w towarzystwie innych psiaków, nie jest konfliktowy. Toleruje również koty. Jest smukły, ma ok. 48 cm w kłębie, waży ok. 13 kg.

Posted

Kdc, przede wszystkim bardzo serdecznie Ci dziękuję za troskę o Filonka....

Co do tekstu, nie wiem o co konkretnie panu chodzi, ale wprowadziłam uściślenia w 3 akapitach:

[...]
Morusek został odebrany "człowiekowi", który okazywał mu czułość kijem i butem i trafił do przytuliska, w którym nie umie się odnaleźć (początkowo nawet nie jadł i nie pił), a teraz wynoszony przez wolontariuszkę na spacer siada i patrzy w stronę boksu...

Z radością i ufnością wychodzi jedynie za swoją schroniskową opiekunką, którą pokochał podczas krótkich chwil bliskości, szaleje na jej widok, piszczy i dopomina głasków noskiem i najchętniej zalizałby ją na śmierć... Tylko, że opiekunka ma pod opieką wiele innych psów i nie może poświęcić mu zbyt wiele czasu, a wolontariusze nie bywają w schronisku częściej niż raz w tygodniu i to zaledwie na parę godzin, a schroniskowa atmosfera nie sprzyja socjalizacji wrażliwego psa.
[...]
Jest zdrowy, zaszczepiony i wykastrowany. W stosunku do nowych ludzi bardzo niepewny – wracają dawne bolesne wspomnienia i nie jest pewien, czy może zaufać. Wyraźnie jednak odczuwa potrzebę bliskości człowieka. W towarzystwie 1-2 psów czuje się dobrze, próbuje się nawet bawić, w większym stadzie nie odnajduje się w ogóle, czuje się najwyraźniej zagrożony, a na podchodzące zbyt blisko psy reaguje szczerzeniem zębów.
Jest smukły, ma ok. 48 cm w kłębie, waży ok. 13 kg.
Morusek należy do grupy oryginałów, którym natura nie dała ogona, dlatego otrzymał nowe imię Filonek (Bezogonek).



O jego stosunku do kotów nic mi nie wiadomo, a w schronisku nie ma możliwości sprawdzenia, więc po prostu lepiej na ten temat nie pisać.

Posted

Domyślam się kto do Ciebie dzwonił i o co miał pretensje...

[...]
Morusek został odebrany "człowiekowi", który okazywał mu czułość kijem i butem

Ostatnią opiekunką Moruska była dobra, empatyczna kobieta, która go przygarnęła, gdy błąkał się po wsi. Niestety, nie mieszkała u siebie, a u starszej osoby, której się pies w domu nie podobał i nie przepuściła żadnej okazji, żeby mu nie przyłożyć laską. Morus się jej bał, a - jak wiemy - ze strachu kłapie zębami. Dlatego musiał nosić kaganiec... Opiekunka Moruska z pewnych powodów musiała trafić do domu dla bezdomnych (opieki czy innego - nie pamiętam), gdzie nie mogła go zabrać ze sobą. Dlatego na cito trzeba było znaleźć miejsce dla niego. I wtedy z nieba zstąpiła Jola_li, która wybłagała miejsce w Ostatniej Szansie.
Nie ulega wątpliwości, że Filonek był w swoim życiu mocno skrzywdzony przez człowieka. I myślę, że na wydarzeniu taki opis jak Kasi robi lepsze "wrażenie", ale fakt faktem, że mija się z prawdą, bo to, że Filonek znalazł się w przytulisku nie jest wynikiem odebrania psa złemu właścicielowi. Może nie do końca właściwemu, ale z pewnością nie złemu.
W moim tekście do ogłoszeń jest o tym mowa.

Posted

[quote name='Nutusia']Domyślam się kto do Ciebie dzwonił i o co miał pretensje...

[...]
Morusek został odebrany "człowiekowi", który okazywał mu czułość kijem i butem

Ostatnią opiekunką Moruska była dobra, empatyczna kobieta, która go przygarnęła, gdy błąkał się po wsi. Niestety, nie mieszkała u siebie, a u starszej osoby, której się pies w domu nie podobał i nie przepuściła żadnej okazji, żeby mu nie przyłożyć laską. Morus się jej bał, a - jak wiemy - ze strachu kłapie zębami. Dlatego musiał nosić kaganiec... Opiekunka Moruska z pewnych powodów musiała trafić do domu dla bezdomnych (opieki czy innego - nie pamiętam), gdzie nie mogła go zabrać ze sobą. Dlatego na cito trzeba było znaleźć miejsce dla niego. I wtedy z nieba zstąpiła Jola_li, która wybłagała miejsce w Ostatniej Szansie.
Nie ulega wątpliwości, że Filonek był w swoim życiu mocno skrzywdzony przez człowieka. I myślę, że na wydarzeniu taki opis jak Kasi robi lepsze "wrażenie", ale fakt faktem, że mija się z prawdą, bo to, że Filonek znalazł się w przytulisku nie jest wynikiem odebrania psa złemu właścicielowi. Może nie do końca właściwemu, ale z pewnością nie złemu.
W moim tekście do ogłoszeń jest o tym mowa.
No tak...
Ale ja to uznałam za prawdę, bo - nie wchodząc w historyczne szczegóły, które dla ewentualnego DT nie mają większego znaczenia - po wyjeździe opiekunki został tylko ze złą osobą i to od niej był zabrany. Jest to pewien skrót, ale prawdziwy. Gdyby był z dobrą osobą, to nikt by nie myślał o zabieraniu go stamtąd. Zresztą jego opiekunka też nie była szczytem psich marzeń, bo trzymała go w kagańcu i nie potrafiła obronić przed razami kobiety, u której mieszkała (i fakt, że być może miała najlepsze intencje nic tu nie zmienia).

Telefon (o 7 rano) z pretensjami za chęć pomocy pozostawię bez komentarza.

Posted (edited)

To może tak - żeby uniknąć kolejnych telefonów, do których zresztą kcd powinna była już przywyknąć, bo już raz jej się oberwało za chęć pomocy ;)

W momencie wyjazdu opiekunki Filonka do domu (opieki, pomocy czy innego...), pies od razu trafił w ręce osoby dzwoniącej (najprawdopodobniej). Nie został u tej kobiety, która go prała laską i nie trzeba go było odbierać. Umówmy się - żadna z osób - ani ta, która go wywaliła ani te, które się nim zaopiekowały nie były szczytem marzeń choćby dlatego, że jedna nie miała możliwości zapanować nad własnym życiem i przeciwstawić się babie tłukącej psa laską, druga nie miała możliwości zatrzymać go u siebie na DT, bo nie ma na to warunków, ma swoje zwierzęta. Szczytem marzeń nie jest Ostatnia Szansa. Szczytem marzeń jest DT domowy, a najwyższym szczytem jest rozsądny, cierpliwy i wyrozumiały DS. I nic z tych wymienionych rzeczy nie zmienia faktu, że kcd robi dużo, żeby pomóc i za to jesteśmy Jej z Jolą bardzo wdzięczne. No i za to, że nie zniechęcają jej żadne "przeciwności losu" :)
I tak jak Jola napisała - osoba, która zdecyduje się dać Filonkowi dom - stały czy tymczasowy - nie będzie wnikać jak to było po kolei. Bo gdyby było dobrze, pies nie potrzebowałby pomocy.

Edited by Nutusia
Posted

Dobrze, już zmieniam, zgodnie z wytycznymi. Jakby dało radę podeślijcie mi jakieś świeże zdjęcia psiaka, ludzie podpytują...

Posted

Zdjęcia pewnie będą dopiero za tydzień, jeśli Joli uda się pojechać do Filusia...
Kasia - dzięki! :)
Zadzwonię do Cię po robocie, z telefonu Małża, bom ciekawa wczorajszej rozmowy ;)

Posted

z Filonkiem mam styczność częściej niż Jola Li , obserwyję, próbuję sie z nim zaprzyjaźnić, niestety jak na razie bezowocnie . W ostatnia niedziele został zaskoczony, nieznana mu osoba nie bojąc sie jego zabków , zapięła smycz i zabrała na spacer, był zaskoczony m nie ugryzł ale i głównie siedział w miejscu . Niestety nie ma możliwości połączenia go z grupą tez jak on małych i średnich psiaków w liczbie obecnie 10 - atakuje je. W naszej ocenie albo doświadczony ds mający świadomość co przeszedł ten psiak i to zaakceptuje a on niewątpliwie bardzo sie przywiąże jak do naszej pracownicy albo doświadczone dt uczące Filonka współzycia z człowiekiem zaufania na nowo. Pracownica w schronisku na tak indywidualną opiekę niestety nie ma czasu , Jest w dużej klatce jak dla kaukaza, ma swój kocyk, dostaje smaczki , kilka razy dziennie na spacerach ale to nie to , postępy będą szły żółwim tempem . Filonkowi jest potrzebny dom , mieszkanie, nie najlepiej odnajduje się w naszych warunkach choć bardzo się staramy na ile są możliwości, czas. Wspaniele,że Jola z nim pracuje ale raz w tygodniu to dla takiego psa jest za mało. Ewa

Posted

Jakie to smutne... :-( Będzie bardzo ciężko znaleźć DT, który podejmie się pracy z takim łobuziakiem. I przede wszystkim musi to być DT bez innych psów a gdzie taki znaleźć? :-(

Jakby dało radę, to czekam na nowe zdjęcia, bez kolczatki, kagańca etc., może kogoś na fb jednak coś ruszy...?

Posted

Ewo, bardzo dziękujemy za informacje, choć nie napawają one optymizmem, niestety. Jola mówiła, że on w mniejszym psim gronie ma szanse się odnaleźć. Im więcej psiaków, tym bardziej się stresuje. U swojej opiekunki był przecież z naszą Duszką i jakoś się dogadywali. Myślę, że gdyby w DT był jakiś pozytywny psiak, mógłby Filonka wiele nauczyć. Oby kogoś poruszył jego los, choć łatwo nie będzie.

Posted

Tak, myślę,że 1-2 przyjazne suczki byłyby do zaakceptowania. Szczególnie w warunkach mniej stresogennych. Tu czynnikiem hamującym socjalizację jest dodatkowo silna więź z opiekunką - bez niej ani rusz, kompletny paraliż...
Jutro wychodzi ze szpitala po bardzo poważnej operacji mój ojciec, więc obawiam się, że i w tę niedzielę nie dam rady odwiedzić Filonka (ani "moje" mazurskie psy - już nie pamiętam kiedy u nich byłam, ciągle coś stoi na przeszkodzie :( :( :(...).

Posted

Nutusia napisał(a):
Jolu, są rzeczy ważne i ważniejsze. Zdrowia Tacie życzę i wytrwałości Tobie.

Ja rowniez Jolu zycze Twojemu Tacie szybkiego powrotu do zdrowia.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...