Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

jeszcze nie, zaraz jedziemy.
A poki co chcialam Wam opowiedziec ze stala sie rzecz dziwna. Siedzialam z Morgana i Zocha i wzielam malego kotka zeby pobaraszkowal. Bo narazie trzymam koty wciaz osobno i tylko pod nadzorem sa razem i na krotko. Zocha jak zwykle bawila sie z nim "na ostro", co chwile musialam na nia pokrzykiwac.
I raz jak maly zaczal piszczec Morgana rzucila sie na nich... nie wiem, chyba chciala go bronic...
wtedy w Zoche wstapil diabel, rzucila sie na Morgane, zaatakowala jakby bronila dziecka! wsciekla i zjerzona rzucala sie na uciekajaca pod meblami Morgane! Morgana uciekala z piskiem,a ja nie moglam zlapac Zochy bo strasznie drapala!! Jak lwica!! Wreszcie porwalam sweter i przez sweter zlapalam ja i wywalilam za drzwi.
Za dwie godziny wpuscilam.Zjezyla sie na widok Morgany i popedzila szukac malego.
I teraz go juz nie gryzie! (Poki co). Siedzi obok i patrzy jak on spi. Jak Morgana sie ruszy pod krzeslem to Zocha sie jezy i mrauczy na nia.
Zrozum tu babe...:shake: o co biega?

  • Replies 3.1k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

LALUNA napisał(a):
Chce sama go zameczyc :eviltong:

chyba chcecie, żebym pękła ze śmiechu w piątek 13! A ja zupełnie nie wierzę w takiego pecha:eviltong:

Posted

no coz, ja tez nie wierze a jednak

wrocilysmy od weterynarza

zrosly sie tylko 2 z czterech zlamanych kosci. Jedna mniej druga bardziej. Dwie nie zrosly sie w ogole. Jedna z nich ma szanse sie zrosnac, bo choc zlamana jest na 3 kawalki to leza one w osi i dosc blisko siebie. Czwarta kosteczka przemiescila sie zupelnie, dwa konce zlamania stercza w dwoch przeciwnych kierunkach i nie dotykaja sie nawet. Nie ma szans aby sie to zroslo.
pierwsze wyjscie- zostawic i jakos to bedzie, ale bedzie bolec i bedzie kulec.
I nie wiadomo jak dlugo, moze zawsze.
Drugie wyjscie- zrobic operacje nastawic i zesrubowac. Zaszyc zalozyc opatrunek i sie modlic. Koszt 600 zl.

Ponadto na prawie calej lapce skora jest odparzona i czerwona, saczy sie. W dwoch miejscach odlezyny- dziury wielkosci 10gr.

Dzis lapke ogolono, zdezynfekowano po rtg i posmarowano mascia z antybiotykiem. Nalozono kilometry specjalnej pianki antyodlezynowej i zalozono szyno-gips z siatki termoutwardzalnej. Opatrunek jest o wiele wiekszy z powodu tej pianki i Mordzain ledwo radzi sobie z nowa lapa- dwa razy szersza i poltora raza dluzsza niz normalnie.
Zaplacilam 113 zl.

LKupilam tez jedzenie specjalne dla kotka leczniczo-zdrowotne suche specjalne dla kociat 4 tygodnie do 4 miesiace, bo ma srakepermanentna caly czas. 16,70 zl.

Jestem zdołowana.
Bede Was prosic o zbiórke na rzecz łapki Mordzian. Tak bardzo chcialabym, by jeszcze biegała, by nie musiala skakac do końca zycia na 3 lapach... :placz:

Posted

Dorotko , czy Ty kotkowi dajesz normalne mleko ?
Po zwykłym mleku koty miewają srakę .
Biedna Mordzia . I co masz zamiar robić ?
Jest szansa na 100% , że operacja się uda ?

Posted

To rzeczywiście wyszedł z tego jednak pechowy 13.:shake: Nie bolało ją jak ganiała czy jak.. Zmienię podpis , bo to i sterylka i operacja łapki..:shake:
Można powiedzieć jak nie urok to...

Posted

kotek dostaje wode. Jak mu dalam to syuche teraz nowe to nie wie ze to jest do jedzenia. Wrzucilam do tego saszetke, moze zajarzy.

Mordzian boli ta lapka caly czas, nie obciazala jej, lekarz powiedzial ze to sie zdarza gdy do nastawienia jest naraz az 4 kosci, co innego jedna gora dwie. Nie da sie 100% napewno nastawic je przez skore tak by wszystkie pasowaly i dac gwarancji ze sie nie przemieszcza. Tam nic nie trzymalo pionu bo wszystkie kosteczki byly zlamane.:-(

operacja to chyba 100% poniewaz srubuje sie kostke i tyle, i ona nie ma prawa sie przemiescic. Tylko Mordzian ma drobniutkie kosteczki, cieniutkie, wiec to bedzie zegarmistrzowska robota, srubowanie kosteczki cieniutkiej jak zapalka. DLatego moj lekarz postanowil zawezwac na konsultacje i pomoc specjaliste chirurga. No i stad ta cena :-(

Posted

ojeju, biedna mordzia, biedna i dorotka nasza..:glaszcze:

no coś trzeba będzie zaradzić - a jakże..
przecież nie pozwolimy, zeby morgana po szesciu latach bezruchu w klatce musiała teraz skakać na tzrech nogach..nie, nie...

Posted

dziekuje , jestes kochana....

a ja jestem zalamana, przerazona i zrozpaczona :-(

Postawilam Morganie miske i nie zauwazylam, ze podchodzi maly kotek... uslyszalam tylko warkot wrzask miauk i zobaczylam jak Zoska pedzi jak strzala i rzuca sie na Morgane.

Maly kotek podszedl do miski Morgany. Morgana przepedzila malego kotka. Zrobila mu jakas krzywde i nie wiem czy on przezyje...

Tuz po tym szedl kawalek zataczajac sie, nie mogac zlapac rownowagi, potem sie wywrocil,wykupal cala zawartosc jelit , teraz lezy na brzuchu, nie mruczy, tylko postekuje ciezko czasem, oczy ma zamkniete i jak otwiera to tylko troszeczke, i ma strasznie duza trzecia powieke, i oczy takie chore i nieprzytomne, zawinelam go w swetr, nie wstaje, lezy w nim, nie moze sie ruszyc, widze ze bardzo cierpi!!

CO JA MAM ZROBIC???:placz::placz::placz:

kOTKU NIE UMIERAJ BLAGAM...:placz:boje sie ze to kregoslup... chociaz ogonem ruusza... albo cos wewnatrz... to takie malenstwo... Boze ratuj go...:placz:

Posted

Dorothy do weterynarza. Nic internetowo sie nie poradzi. A Morganie trzeba tej operacji. Szkoda ze ten weterynarz od razu nie postawił sprawe jasno. Bo tak dodatkowe koszty i jeszcze cztery tygodnie stracone.:shake:
I zwierzaki rodzielić.

Posted

Qrwa jednak nie najlepszy ten dzień.
Problemy z łapką i teraz jeszcze z kociakiem.
Dorotko trzymaj się... no bo co ja mogę napisać innego.
Spróbuję coś znaleźć na bazarek dla Mordzianki.
A czy ten tam twój wet to dobry chirurg??? Żeby nie spaprał roboty...

Posted

Dorotko no nie wiem jak sobie poradzisz sama.Postaram sie coś wymyślić.Kurcze już za parę minut koniec tego "szczęśliwego" dnia:angryy: A miałyśmy świętować zdjęcie gipsu:shake:

Posted

Jasna doopa :mad::mad::mad: Biedne kocie :placz:
I co , żyje ?
U mnie nawet psy na tymczasie nie tykają kotów . Kocięta grzebią w misce Frytki i Rokusia .
LALUNA pewnie mnie nakrzyczy , ale ja ma doskonale wykształcome odruchy warunkowe .
Jak pies ze pierszym razem zaczyna warczeć lub gonić kota , to ja go z wrzaskiem za kark i do ziemi . Potem mu tego kota pod pysk , i jak nie widzę skruchy , to w łeb .
Metoda drastyczna , ale skuteczna :shake:


Shot with DC2300 at 2007-07-14



Shot with DC2300 at 2007-07-14

Posted

LALUNA pewnie mnie nakrzyczy , ale ja ma doskonale wykształcome odruchy warunkowe .
Jak pies ze pierszym razem zaczyna warczeć lub gonić kota , to ja go z wrzaskiem za kark i do ziemi . Potem mu tego kota pod pysk , i jak nie widzę skruchy , to w łeb .
Metoda drastyczna , ale skuteczna :shake:

Pewnie ze nakrzyczę :cool3:
Nie jestem za rozwiązniami siłowymi polegającymi na przygniataniu do ziemi. Z prostej przyczyny. Jest to olbrzymia próba sił i konfrontacji między psem i czlowiekiem.
Psy się tak konfrontują kiedy zaczynaja walczyć o zycie. Zaczynajac taka walke, ten który ulega nigdy nie wie na jaka łaskę może liczyć. Być moze ten co wygrał daruje mu zycie i pozwoli odejsć a być moze będzie chciał go zagryźc. stad też niektóre psy bedą walczyć do upadłego i z nimi nie wygrasz nawet jesli siłowo je pokonasz. I zostaniesz w sytuacji patowej. Bo pies nie podda się, straci zaufanie a w dodatku wyzwalasz agresję ze strachu. Jezeli trafisz na psa silniejszego to zostaniesz pogryziona i pies wygra. Oczywscie mozeszmieć też szczescie i trafić na takiego który uzna te siłe i pokaze uległość. Ale moze bardzo szybko sie skapować ze pokazanie uległosci kończy atak, ale zabawa kotkiem jest taka ekstra ze najwyzej znowu mi sie dostanie pokaze uległośc i jest OK. No i ten nieliczny odsetek który uzna taka nauczkę.
Dlatego lepiej kontrolowac i wproadzać wolno do stada i dawac wiecej swobody jak już jestesmy pewni ze zwierzaki sie zaakceptowąły i są na tyle zaradne ze nawet jak bedzie konflikt dadza sobie rade. Przy malutkich zwierzach ostrożnośc trzeba zachować, nawet jakby to bylo na wyrost.

No dobra, tyle mojego krzyczenia.
Co z kotem?

Posted

przemas-ol napisał(a):
Mam pytanko: Czy moglibyście mi skrócić co się dzieje, bo ja po zabiegu i siedziec dlugo nie moge. Prosze.


Morganie łapka sie nie zrosła i powinna mieć operację śrubowania .
Morgana zakochana bo ma cieczkę
Morgana złapała maleńkiego kotka Dorothy przy misce i bardzo go uszkodziła - nie wiadomo co z kociakiem .
Cała reszta OK

Posted

Dlatego mówiłam LALUNA , że będziesz krzyczeć , bo wiem , że to żle .
Ale czasem są sytuacje , że muszę pokazać psu , kto rządzi .
Oczywiście nie dotyczy to obcych psów , niech każdy wychowuje swoje .
Amstaf sąsiada zagryzł kilka kotów i psów . Jak ma w mordzie kota , który wlazł na jego podwórko , to sąsiad mówi " fe Kanuś , tak nie wolno " - Kanuś jest po szkoleniu i sąsiad tez .
Jak mój Roki był mały i złapał kota , to oberwał i kotów już nie łapie .Sąsiedzkich , które wpadły z wizytą też nie morduje .
Jak komuś nagle ginie kot , to nigdy nikomu nie przychodzi do głowy , żeby mieć pretensje do mnie , tylko do 2 właścicieli astów z mojej ulicy .
Jeden ma sprawę w sądzie , bo jego suka napadła na szczeniaka sąsiada i chłopy się pobili .
Mały pies , mały problem . Jak mój waży ponad 50 kg i jest totalnie walnięty , to albo ja go ustawię , albo on będzie rządził . Wiesz ile osób na moim osiedlu oddało lub uśpiło psy z powodu agresji ?
Najpierw ma 2 rotki i nagle szczenie goldena :shake: , albo dobka , a za chwilę coś innego . Jak pytam co się stało , to mówią , że nie dawali sobie rady .

Posted

Przemas:

zrosly sie tylko 2 z czterech zlamanych kosci. Jedna mniej druga bardziej. Dwie nie zrosly sie w ogole. Jedna z nich ma szanse sie zrosnac, bo choc zlamana jest na 3 kawalki to leza one w osi i dosc blisko siebie. Czwarta kosteczka przemiescila sie zupelnie, dwa konce zlamania stercza w dwoch przeciwnych kierunkach i nie dotykaja sie nawet. Nie ma szans aby sie to zroslo.
pierwsze wyjscie- zostawic i jakos to bedzie, ale bedzie bolec i bedzie kulec.
I nie wiadomo jak dlugo, moze zawsze.
Drugie wyjscie- zrobic operacje nastawic i zesrubowac. Zaszyc zalozyc opatrunek i sie modlic. Koszt 600 zl.

Ponadto na prawie calej lapce skora jest odparzona i czerwona, saczy sie. W dwoch miejscach odlezyny- dziury wielkosci 10gr.

Dzis lapke ogolono, zdezynfekowano po rtg i posmarowano mascia z antybiotykiem. Nalozono kilometry specjalnej pianki antyodlezynowej i zalozono szyno-gips z siatki termoutwardzalnej. Opatrunek jest o wiele wiekszy z powodu tej pianki i Mordzain ledwo radzi sobie z nowa lapa- dwa razy szersza i poltora raza dluzsza niz normalnie.
Zaplacilam 113 zl.

Dorotko, tak mi przykro. Ja wiem, że to mało pocieszająca konkluzja.
Chyba potrzeba Wam więcej aniołów do pomocy. :roll:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...