Jump to content
Dogomania
spadzista

PSEUDOHODOWCA i jego grupa wsparcia walczy o swoje prawa przeciwko FUNDACJI AwP

Recommended Posts

Muszę poruszyć ten temat bo TY [B]BOŻE WIDZISZ I NIE GRZMISZ[/B]!


Od jakiegoś czasu przyglądam się akcji na zachodzie Polski, gdzie tworzy się coś co wygląda na „lobby [B]pro-pseudo-hodowlane[/B]”. I wcale bym się tym nie przejęła gdyby nie fakt, że owo lobby wytoczyło krucjatę przeciwko mojej ulubionej fundacji Akity w Potrzebie.
Piszę tu by znaleść wsparcie dla zaszczutej fundacji - nie dosyć, że na własnym forum to jeszcze w mediach. Uważam, że jak ktoś tyle lat działa pomagając bezinteresownie psom należy mu się w takich chwilach by nie został sam. Bo dla nikogo miłe nie jest być obrzucanym g**nem.

Co się wydażyło - w skrócie z forum AwP i FB:
Dla tych wnikliwych -sprawa jest rozwłóczona po kilku wątkach [URL]http://www.awp.akita-world.de/index.php[/URL] oraz na FB kilku wydawało by się propsiowych osób.
Fundacja Akity w Potrzebie wywodzi się z Poznania i pod tym miastem ma swój azyl.
Któregoś lipcowego dnia trafił do fundacji pies-akita z ulicy - w strasznym stanie, brudny, z wykrzywiona łapą, zapchlony.
Co robi fundacja - wiezie psa do weterynarza i oprócz oczywistego odpchlenia i czyszczenia uszu postanawia zrobić RTG aby dowiedzieć się czemu noga w bok mu sterczy- okazuje się to być stare zaniedbane złamanie. Jak wiadomo do RTG psa potrzebna jest narkoza i przy okazji takowej pies zostaje wykastrowany - jak każdy pies w fundacji.
Owszem pies ma tatuaż i chipa - ale jego stan nie wskazuje na posiadanie opiekuna.
Jednak takowy się odnajduje i odbiera psa. Wyczyszczonego, odpchlonego i bez jaj :-)
[IMG]http://i48.tinypic.com/15yxgfd.jpg[/IMG] link z forum AWP


Przy okazji okazuje sie, że pies jest reklamowany jako rep - bez jakichkolwiek uprawnień i za [B]1400zł można kupić jego dzieci[/B]


[IMG]http://i48.tinypic.com/33ygyvn.jpg[/IMG] link z forum AWP
[IMG]http://i45.tinypic.com/3fqrb.jpg[/IMG] link z forum AWP
[IMG]http://i49.tinypic.com/jto13r.jpg[/IMG] link z forum AWP


I nagle co się dzieje
Ni stąd ni zowąd w sierpniu br cztery osoby rozpoczęły krucjatę przeciwko Fundacji Akity w Potrzebie - na facebooku, na forum fundacji, a nawet ostatnio ukazał się stronniczy artykuł na stronie poznańskiego radia Merkury [URL]http://www.radiomerkury.pl/informacje/pozostale/wykastrowany-pies-pomylka-fundacji.html[/URL]
.
Weterynarz „Małgorzata” z Wrocławia, „Psicholog” z Jeleniej Góry, Pani Sylwia -tancerka- właścicielka psa oraz „Edyta” chyba prawnik z Wrocławia [SIZE=1](nazwy w „” z forum fundacji AwP-http://www.awp.akita-world.de/index.php?topic=893.0 - a Pani Sylwia założyła grupę na FB)[/SIZE] - wypowiedziały wojnę o jajka zaniedbanego, bezprawnego reproduktora. Czy to jest ok w przypadku naszej([SIZE=2]tu myślę o nas - prawdziwych miłośnikach psów[/SIZE]) wojny z pseudohodowlami ? Stały się nielegalne, a jak widać nadal mają wielkich zwolenników i obrońców. Którzy nie dosyć, że się za nimi opowiadają, je wspierają to jeszcze chcą skrzywdzić fundację, która wykonywała swoje statutowe zadania! Co więcej, nie była to pierwsza samodzielna wycieczka psa poza dom - jak przyznała sama właścicielka.
Wnioskując z postów widzę, że ludzie Ci chcą doprowadzić do sprawy sądowej i wnosić o odszkodowanie za kastrację - nie bacząc jakie fatalne skutki dla psów ma to działanie - jak dowartościowuje pseudohodowców! Jak wiadomo - w tych kręgach liczy się tylko KASA!


Nie patrzą, że fundacja będzie musiała zajmować się głupią sprawą zamiast Akitami w potrzebie!


[B]Toteż proszę wszystkich o wsparcie, choćby ciepłym słowem,dla fundacji w tych trudnych chwilach, gdy została zaatakowana przez tę dziwną grupę obrońców pseudohodowczyni. Rozsądne komentowanie głupich postów i artykułów grasujących po sieci ! Pokażcie, że Fundacja nie jest sama!

[/B]stan psa w jakim znalazł się w fundacji: [URL]http://www.awp.akita-world.de/index.php?topic=879.0[/URL][COLOR=#000000] [/COLOR] Edited by spadzista

Share this post


Link to post
Share on other sites
Przykro mi ale o ile chodzi o pozbawienie jajek kundelka nikt procesu raczej nie wytoczy. Tutaj pies był wytatuowany i chyba z rodowodem o ile dobrze rozumie, co teoretycznie wskazuje na właściciela nie mówiąc o chipie!
Za duży pośpiech chyba był i mogą być problemy.
To, że właściciel jest nieodpowiedzialny, nie znaczy, że nie może pozwać fundacji. Zmniejszyła się wartość tego psa do hodowli (fakt, że w tym stanie ciężko by było go użyć na rozpłodowca, bo ja o kundla bym zadbała bez planów hodowlanych i nie puszczałabym go luzem).

Moim zdaniem za szybko pies został wycięty, tak mi się wydaje.
Były próby odnalezienia opiekuna? Czy ktoś stwierdził brudny, chudy, wynędzniały pewnie go wyrzucili?
Intencje były dobre ale wyszło jak wyszło, prawnie może być nieciekawie.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Czy pies został sprawdzony i najpierw odszukany właściciel czy z automatu na cięcie?
Zawsze psa mógł ktoś ukraść a jakby był on cennym reproduktorem?
Czasem np. jakiś listonosz itp. może psa wypuścić niechcący, później problem z odnalezieniem psa.
Szukałam kilka razy psów, większość się nie odnalazła bo u nas panuje przekonanie jak biega to ktoś wyrzucił.
Ważne jest żeby szukać właściciela.
Życzę, żeby się dobrze zakończyło.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Ale co złego jest w wykastrowaniu psa - I TO ZA DARMO ! stare niezadbane źle zrośnięte złamanie mówi o właścicielu dość dużo - po za tym biały akita, który byłby ukradziony zanim zaczął gnić od pcheł - powinien być już poszukiwany przez właściciela - a nie był

[URL]http://www.awp.akita-world.de/index.php?topic=879.0[/URL] tu jego stan po znalezieniu

Share this post


Link to post
Share on other sites
Widziałam te ogłoszenia. Bardzo dobrze, że został wykastrowany, nawet jak by miał uprawnienia to nie wyobrażam sobie aby odpowiedzialny właściciel suczki pokrył ją psem w takim stanie. Czy ktoś wie co dzieje się z psem? Czy hodowca wie co spotkało psa z jej hodowli?

Share this post


Link to post
Share on other sites
[URL]http://www.radiomerkury.pl/informacje/pozostale/wykastrowany-pies-pomylka-fundacji.html[/URL]

[B][COLOR=#000]Taką treśc zamieściło radio Merkury na swojej stronie internetowej.

[/COLOR][/B][COLOR=#000]" Niefortunna pomyłka fundacji wyłapującej bezpańskie psy. Jej prezes zlecił wykastrowanie znalezionego na poznańskiej Cytadeli psa rzadkiej rasy akita inu pomimo tego, że zwierzę miało pod skórą czipa i tatuaż na uchu.[/COLOR] Zrozpaczona właścicielka zgłosiła zaginięcie psa i jest zaskoczona, że pracownicy fundacji wykastrowali go bez jej zgody.
"Znalazłam psa przez straż miejską. Pojechałam do fundacji dnia następnego, gdzie usłyszałam, że muszę zapłacić 500 złotych za zabieg. Powiedziałam, że nie odbiorę psa dopóki nie wypiszą mi zaświadczenia, że odbieram psa wykastrowanego bez mojej woli" - mówi właścicielka.
Marek Łomiński, prezes fundacji "Akity w Potrzebie" przyznał się do wykastrowania, ale nie do błędu. Twierdzi, że pies był zaniedbany, brudny i z jego doświadczenia wynika, że takie psy nie mają czipa. Jak ustalił nasz reporter sprawdzenie czy pies jest zaczipowany trwa kilkanaście sekund. Prezes fundacji najpierw odpowiedział na nasze pytania po czym wycofał zgodę na emisję rozmowy. "

[B]Treść jaką zamieściła na FB właścicielka Kazika.[/B]

[URL]http://www.facebook.com/groups/434625519922769/[/URL]

" Witam Wszystkich moich bliskich i tych troche dalszych znajmomych :)

Utworzyłam tą grupe z MIŁOŚCI DO KAZIKA ,ponieważ ostatnio w naszym życiu dużo sie dzieje !!!

Kazik -Kazuaki z metryki.
3 letni piękny i wesoły piesio...

Na chwile obecna już tylko piękny ,bo do radości to mu dużo brakuje po historii ktora go spotkała między 9/11 Lipca !!!

Poświęćcie 3 minutki na przeczytanie Historii Kazika ktora wydażyła sie NAPRAWDE!!!
Zaczynam więc...

DNIA 9 LIPCA- PONIEDZIAŁEK ok godzin południowych mój piesio jakims cudem otwiera sobie furtke( możliwe jest że skoczył na nia w celu wystraszenia listonosz) i postanawia wyruszyć sobie na spacer.. Jego celem jest CYTADELA znajdujaca sie 3/5 minut od mojego domu-miejsce naszych spacerów i miejsce które doskonale zna :)
Tu jeszcze wstawie uśmiech bo nie ktorzy z Was wiedzą że miał czasem chęć wyjścia ,ale szybciutko go znajdywałam i brudnego i szczęśliwego dostarczałam do domu...
Tym razem było inaczej...:(
Poszukiwania rozpoczełam ok godz. 14 dzwoniłam co godzine do STRAŻY MIEJSKIEJ,DO SCHRONISKA I INNYCH PLACÓWEK ZAJMUJĄCYCH SIE PSIAKAMI I POMAGAJĄCYCH W ICH ODNALEZIENIU,niestety bez skutku ...
minął Poniedziałek ...jeszcze póżnym wieczorem wyruszyłam z jego smyczą z łzami w oczach w poszukiwaniu ,ale nic.
WTOREK 10/07 moje telefony do Straży Miejskiej i Schroniska już Ich troche bulwersowały,ale nie poddając sie dzwoniłam nie ustannie... Za każdym razem z zapartym tchem oczekiwując odpowiedzi..
Szukając go wszędzie,spacerując torami prowadzącym za moim domem myślałam czy zaraz zobacze mojego Kazia potrąconego przez pociąg ...ale dzięki Bogu nie...
Minął Wtorek...:((( nie przespana noc każdy pisk opon samochodow stawiał mnie do PIONU ,nawet nie zlicze ilekroć stałam przy bramie czekając na mojego Kazika...
ŚRODA 11/07 .
Telefon do Straż Miejskiej o wczesnych godzinach porannych ,i ciepły głos pewnego miłego Pana oznajmiającego mi ...cytuje :
DZIEŃ DOBRY... WIEM GDZIE JEST PANI PIESEK!!!!!!!!!!
ZOSTAŁ ODŁOWIONY I PRZEKAZANY FUNDACJI "AKITA W POTRZEBIE"!!!!!
Nie mogłam powstrzymać sie od łez!!! SZCZĘŚCIE SZCZĘŚCIE !!!
Pan ze Straży powiedział że zaraz załatwi mi numer telefonu w celu kontaktu z "FUNDACJĄ"
Otrzymałam numer do samego prezesa ..
UWAGA DZWONIE!!!
Dzień dobry dzwonie w celu potwierdzenia czy to mój piesek trafił właśnie do waszego azylu???
Pan stanowczym głosem odpowiada ,tak pies do nas trafił ,ale go

W Y K A S T R O W A L I Ś M Y !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Nie wiedziałam co mam powiedzieć..czy płakać ze szczęścia czy z rozpaczy,co On musiał tam przejść .....MIAŁAM PUSTKE W GŁOWIE !!!
KAZIK ŻYJE ALE WYCIELI MU JAJKA!!!
W JAKIM CELU ,JAKIM PRAWEM JA SIE PYTAM!!!???!!!
PIĘKNY RASOWY PIES !!!
TO BYŁA "MOJA WŁASNOŚĆ " !!!
Niewiedziałam co robić...

ZDECYDOWAŁAM SIE NA DRASTYCZNE DZIAŁANIE,zadzwoniłam do tego uprzejmego Pana ze Straż ,by poiformować go o postępowaniu "Fundacji"
a On zaproponował mi pomoc i zaproponował że odbierze Kazika ze mną od tej chorej "Fundacji"
Pojechaliśmy ok godz 21 cel ZIELĄTKOWO DROGA NA OBORNIKI.
Dojechaliśmy z trudnościami ,ale w końcu zobacze moje Kazia..
Strasznie sie bałam o niego , i myślałam co to za ludzie !!!
Wielka brama ,szczekające psy i zdenerwowany Pan pracowni ktory otwiera nam brame!
Gdzie jest mój piesek mówie , a on już gotowy do drogi postanawia szybko oddać mi psa i czym prędzej sie NAS pozbyć..

Chce rozmawiać z Prezesem- nie ma go !
Nie odbiore Kazika bez oświadczenia iż odbieram psa WYKASTROWANEGO BEZ MOJEJ WIEDZY I WOLI !!
PIES MIAŁ CZIP ORAZ TATUAŻ DLACZEGO NIE DZWONILIŚĆIE CO Z WAMI !!!!

Długo można by czekać,dopiero zdanie Pana Strażnika:
Dzwonie do koleżanki z telewizji było wystarczającym argumentem by wypisać mi oświadczenie!!!

Powód KASTRACJI :
Brudny,zaniedbany,brudne uszy ,zadrapany nos i skrzywienie przedniej kończyny...!!
Prostując Kazik w wieku 6 miesięcy miał złamana przednią łape ( wpadł pod samochd przed samym domem ) Dokumentacja weterynaryjna mówi o naszych częstych wizytach i doskonałej opiece nad łapką!
KAZIK JAK WIECIE JEST BIAŁY JAK ŚNIEG ,więc każdy brudek jest widoczny .
Tym bardziej że Kazik uwielbia sie kulać w piachu i jeżdzić "nosem po trawie:)"
Nieważne ,w każdym razie czy brudny psiak mieszkający na ogromnym ogrodzie to potencjalny cel do KASTRACJI !!!???!!!???

POSZLI PO NIEGO DO JAKIEGOŚ ZAMKNIĘTEGO POMIESZCZENIA...
Jak go zobaczyłam to serce mi pękło///
Odużony jakimiś mocnymi lekami w jak to nazwać "wielkiej lampie "
założonej na szyi ,smutny z łzami w oczach!!!
Był tak naładowany lekami,że nie wiedział co sie dzieje ,nawet nie nie poznał ":(((

Zabrałam go czym prędzej do auta i odjechałam !!!
ODCIELI JAJKA MOJEMU KAZIKOWI??? ... TO BYŁO PYTANIE KTORE CAŁY CZAS SOBIE ZADAWAŁAM...JAK MOGLI!

GDY OCHŁONEŁAM POSTANOWIŁAM ŻE TAK TEGO NIE ZOSTAWIE !!!!
Może On to robią notorycznie innym psom ,musze temu zapobiec !

Dnia następnego po odbiorze pojechałam do naszej Kliniki,Weterynarz chwycił sie za głowe ,oczywiście nikt nas nie poinformował co podawć psu po takim zabiegu.
Na szczęście Lekarz wszystko wiedział i podał lekarstwo w zastrzyku!
Z opisu Lekarza Kazik jest zadbany,dobrze odżywiony,a brudny pies to szczęśliwy pies!!! tak powiedział :) o łapce powiedział że jest bardzo ładna i niema sie czym przejmować!!:)
wizyte powtarzałam co 48h w celu podania leku.
Płacąc za wszystko oczywiście płacąc z własnej kieszeni,a zapomniałam dodać że
PAN PREZES ŻĄDAŁ PO PIERWSZEJ ROZMOWIE KWOTY 500zł za kastracje!!!!!!szczegół:/

Kazik powoli dochodzi do siebie ,mimo to zauważam po nim że przeszedł traume i cierpi!!!!

WALKA!!

WYTACZAM IM PROCES O KOSTRACJE PSA ,ZNISZCZENIE MIENIA Z POWODZTWA CYWILNEGO ORAZ JAKO SPRAWE KARNA DOMAGAJĄC SIE ZADOŚĆ UCZYNIENIA !!!

To będzie trudna sprawa ,ale nie odpuszcze!
Mamy świadkow zaczynając od Strazy miejskiej,po wolontariuszy którzy tam pomagali
i po tej sytuacji zostawali zmuszani o fałszywe zeznanie że odłowiony Kazik miał zerwany worek moszny i dlatego wykonali kastracje( wszyscy odeszli od tej fundacji)
FAŁSZUJĄ ZAŚWIADCZENIA ,ZACIERAJĄ ŚLADY ,KŁAMIĄ I ZASTRASZAJĄ!
Mam dość dużo materiałów od Pewnego Miłego Pana który również z nimi współpracował do czasu tego feralnego wydażenia .
Mało tego ktoś próbował sie włamać no moją skrzynke mailową.

To dość poważni ludzie prowadzący tą "FUNDACJE"
i dużo mogą ,mają firmy ,pieniądze ,władze ale to ich nie usprawiedliwia od faktu bez prawnego WYKASTROWANIA mojego Kazika ....

SPRAWA ROBI SIE MEDIALNA ,TWORZONE SĄ FORA INTERNETOWE NA TEN TEMAT ,DYSKUSJE I WIELKA WOJNA O SPRAWIEDLIWOŚĆ !!!

WIEM DUŻO WIĘCEJ ALE TO W SWOIM CZASIE !!!
Poczytajcie fora internetowe zapoznajcie sie ze sprawą i wyrażcie swoją opinie ! "




[B]Obserwuje całą sytuację od jakiegoś czasu i niestety musze powiedzieć, że całość jest szyta bardzo grubymi nićmi. Sam kilka miesięcy temu miałem okazję przekonać się na własnej skórze co to znaczy zaginięcie psa.
Cała sytuacja rozegrała się o godzinie 23 w nocy, a przyczyną były opóźnione fajerwerki.
Pies też ma chip i po godzinie była już zawiadomiona straż miejska, policja, która nie chciała się sprawą zająć, a do rana rozplakatowane zostało połowę miasta i zawiadomione wszystkie przytuliska.
Sunia znalazła się po niespełna 20 godzinach, 10 kilometrów od domu, dzięki życzliwości innych osób.

Ja wiem, że gazety i reporterzy szukają taniej sensacji, ale pisząc jakikolwiek artykuł powinno po pierwsze zachować się obiektywizm, a po drugie podawać prawdę.

Jak podaje sama właścicielka, o zaginięciu psa zorientowała się w dniu 09/07 i jak sama podaje to nie była pierwsza taka eskapada tego psa. Po jednej z takich właśnie wycieczek ma pamiątkę w postaci źle zrośniętej przedniej łapy.

Jeśli pies został odłowiony przez Straż miejską i przekazany do Fundacji w dniu 09/07 to jak to możliwe, że ta sama Straż miejska przez dwa dni nie miała takiej informacji, gdzie znajduje się pies.

Druga sprawa przez kilka, a nawet kilkanaście godzin pies, który jest regularnie odrobaczany i zabezpieczany środkami nie jest w stanie mieć ektopasożyty.

Trzecia sprawa chip i ja posiadam oba psy z chipem wpisane do ewidencji , a czy ten pies też posiadał taki wpis bo z tego co zdążyłem zauważyć nie posiadał uprawnień hodowlanych czyli nie był zarejestrowany w ZKwP, albo innej organizacji kynologicznej. Jeśli nie posiada uprawnień hodowlanych to też nie mógł być reproduktorem, a jednak nim był powiększając przytuliska o psy bez rodowodu.

W artykule użyto sformułowania „ Fundacja wyłapująca bezpańskie psy „ i czy P. Redaktor się czasem nie pomylił, bo sama właścicielka Kazika napisała, że pies został odłowiony przez Straż miejską.

To już jest raczej nawet nie lekkie nadużycie i niestosowna nadinterpretacja.

Na przyszłość zanim P. Redaktor napisze jakikolwiek artykuł to jednak powinien zrobić wywiad środowiskowy, zbadać dogłębnie wszystkie watki i informacje i obiektywnie spojrzeć na całość sprawy nie szukając taniej sensacji, która się sprzeda jak świeże bułeczki.[/B] Edited by wilczakrew

Share this post


Link to post
Share on other sites
Witam serdecznie. Trafiłam do tego wątku przypadkiem. A więc tak:
Skoro pies posiada tatuaż to już pół biedy...
Jeżeli ma metrykę niewyrobiona na rodowód i został dopuszczony do rozrodu to przede wszystkim fundacja powinna zgłosić do Związku Kynologicznego z tym, że musi udokumentować krycie. Może aukcja z allegro wystarczy chodź szczerze w to wątpie. Jeżeli właścicielka wykastrowanego psa posiada psy z udokumentowanym pochodzeniem a psiaki nie mają uprawnień hodowlanych to niestety prowadzi PSEUDOHODOWLĘ bo "PO RODOWODOWYCH" jak to się teraz w kręgu HodoFców mówi.
Co do kastracji, hm. Pies został znaleziony więc trafił do fundacji. Jeżeli fundacja nie sprawdziła numeru chip i tym samym nie skontaktowała się z właścicielem i zrobili po swojemu to z tego tytułu mogą mieć poważne problemy. W głównej mierze wł pseudoreproduktora może domagać się zadośćuczynienia w postaci odszkodowania. Jeżeli fundacja powoła się na opinię lek wet, a pies faktycznie został zaniedbany jest szansa nawet odbioru psa włascicielce. Fundacja powinna skontaktować się z radcą prawnym a przede wszystkim z oddziałem TOZ w swoim mieście.
Pozdrawiam.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Czy Fundacja popełniła błąd z punktu widzenia prawa, nie mnie oceniać - jeśli popełniła to mogę tylko żałować, że tak prawo jest skonstruowane.
Czy z mojego punktu widzenia popełniła błąd kastrując psa? Nie! Stokrotne NIE w świetle wklejonych screenów ogłoszeń o kryciu!

Pies brudny, co widać na zdjęciach zamieszczonych na forum akit, stan sierści nie różnił się od Burka mieszkającego na łańcuchu przy budzie. A to pies z rodowodem! Ale jaki pisze "właścicielka": Z opisu Lekarza Kazik jest zadbany,dobrze odżywiony,a[B] brudny pies to szczęśliwy pies!!![/B] (tego stwierdzenie nie mogę komentować bo mnie zbanują :) ) zaniedbany, błąka się po ruchliwych ulicach Poznania. Fundacja podejmuje takie a nie inne działania w stosunku do psa, działania, które mają na celu wyłącznie dobro psa - sorry ale inaczej tego nie widzę :) i za te działania, przy tym konkretnie psie dostaje po "łapkach" :/
Za kastrację psa.
Za uniemożliwienie krycia "właścicielce" suk z pseudohodowli.
Za potencjalne zmniejszenie w przyszłości liczby "wędrujących, zapchlonych, brudnych" podobnie jak tatuś akit.

Hm i czego tu nie rozumiem?
Argumentów przeciwników tej kastracji.

I tyle w temacie!
Swoją drogą, może psa udałoby się odebrać owej Pani? A może sama wkrótce go odda, kiedy źródło dochodu zostało wyczerpane?
Wolę Fundację kastrującą psy i walczącą z pseudo niżeli Fundację, która spędza czas wyłącznie na wirtualnych przepychankach.

Bo czy w tej kłótni chodzi naprawdę o kastrację psa? Zaczynam w to powątpiewać...
Czy chodzi o decyzyjność?

Share this post


Link to post
Share on other sites
zawsze najpierw szuka się właściciela! a nie od razu psa na stół operacyjny. czasami właściciele znajdują się po długim czasie. ale ta historia ma dużo nieścisłosci, jak już zauważył wilczakrew

aha i pies na zdjęciach wygląda jak normalny, błąkający się kilka dni BIAŁY pies.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Chyba chodzi o to, że większość takich zabiegów, a także większość adopcji psów w Polsce jest w - świetle prawa (mniejsza o jego ocenę) - nielegalna. Bo pies przez prawo traktowany jest jak rzecz i prawo własności do niego wygasa po 2 latach od zgubienia i po 3 latach od skradzenia. Z tego wynika, że - mimo niemożności ustalenia właściciela (a tu niestety ta okoliczność nie zachodzi) - w zasadzie wszystkie psy w schroniskach powinny mieć 2-letnią kwarantannę. W przeciwnym bowiem razie schronisko/fundacja dysponuje czyimś mieniem. Paranoja? Owszem - i na szczęście mało kto się tym przejmuje. Niemniej w sytuacji, gdy właściciela dało się ustalić za pomocą chipa czy tatuażu, to postępowanie rutynowe okazało się proszeniem się o kłopoty.
Teraz zależy - czy właścicielka udowodni, że została pozbawiona potencjalnych dochodów finansowych (mam nadzieję, że w obliczu nowej ustawy o ochronie zwierząt tak się nie stanie, bo jeśli pies nie ma uprawnień, to zgodnie z zapisem ustawy, właścicielka nie ma prawa go rozmnażać).

Share this post


Link to post
Share on other sites
chodzi o to czy wykastrowanie psa, mega zaniedbanego przez właściciela powinno być powodem takiego gnębienia fundacji. Do tego gnębienia przez pseudohodofcę i jego klikę. Po za tym pies trafił na stół z powodu łapy źle zrośniętej , kastracja była przy okazji.

Share this post


Link to post
Share on other sites
ja na zdjęciach nie widzę mega zaniedbań. nie ma tam 'strasznego stanu'. i niestety nie dziwię się babie, że wytacza proces.

to nie znaczy, że popieram pseudo. jednak biorąc pod uwagę niedopatrzenia fundacji, to samo mogło spotkać psa z hodowli zkwp

Share this post


Link to post
Share on other sites
czy patrzysz na zdjęcia reklamowe pseudo repa czy zdjęcia ze stanu i opisy weterynaryjne? Zapchlony i stare samozrośnięte złamanie - czy to zadbany pies ? - poza tym białych repów z papierem nie jest tak wiele by ich nie znać...

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='spadzista']chodzi o to czy wykastrowanie psa, mega zaniedbanego przez właściciela powinno być powodem takiego gnębienia fundacji. [/QUOTE]
Nie, na pewno nie - przynajmniej nie z punktu widzenia tzw. "poczucia sprawiedliwości".
Akcja ma zapewne na celu "przygotowanie gruntu" pod ewentualny proces.
Czy do niego dojdzie, to pewnie zależy od kroków jakie podejmie fundacja - jest parę rzeczy, które można zarzucić właścicielce oprócz niezgodnego z ustawą rozmnażania psów. Poza zaniedbaniem (jeśli uda się je udowodnić) także nieupilnowanie zwierzęcia, które błąkając się bez opieki stanowi potencjalne zagrożenie. Podobno nie pierwszy raz pies był na "gigancie".
No ale dla fundacji na pewno nauczka, że "przy okazji" może wyjść bokiem.

Share this post


Link to post
Share on other sites
wybacz ale na zdjęciu nie widać pcheł :cool3: na zdjęciu pies jest brudny- no, a jaki ma być, skoro zwiał/zgubił się i od x czasu się błąka?
właścicielka twierdzi, że ma dokumentacje weterynaryjną dotyczącą tego złamania... owszem, widać je. to jednak nie jest powód, by pominąć tak ważną rzecz, jak czip. jeśli nawet fundacje nie sprawdzają czipów, to po co czipować psy? czy czip nie jest po to, by odnaleźć właściciela, gdy pies się zgubi? a tu się okazuje, że czip był bezużyteczny...

Share this post


Link to post
Share on other sites
nie wiem jak w tym przypadku było - ale 1 to zachipowanie psa , a 2 zarejestrowanie go w jakiejś chodliwej bazie danych
- sama miałam z tym problem bo baz wiele i nie wiadomo która ta najlepsza... np jeden mój pies(adoptowany) był zarejestrowany tylko w jakiejś regionalnej wrocławskiej bazie chipów..

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='motyleqq']wybacz ale na zdjęciu nie widać pcheł :cool3: na zdjęciu pies jest brudny- no, a jaki ma być, skoro zwiał/zgubił się i od x czasu się błąka?
właścicielka twierdzi, że ma dokumentacje weterynaryjną dotyczącą tego złamania... owszem, widać je. to jednak nie jest powód, by pominąć tak ważną rzecz, jak czip. jeśli nawet fundacje nie sprawdzają czipów, to po co czipować psy? czy czip nie jest po to, by odnaleźć właściciela, gdy pies się zgubi? a tu się okazuje, że czip był bezużyteczny...[/QUOTE]

Nie uwierzę, że pies który błąka się dosłownie parę godzin po ulicach Poznania wygląda tak jak Kazik na zdjęciach. Po kilku godzinach nie nałapałby pcheł na tyle aby wet stwierdził: liczne ektopasożyty. Ani nie miałby dzięki kilkugodzinnym pobycie na spacerze "uszu wymagających czyszczenia".
Właścicielka pisze:[B] DNIA 9 LIPCA- PONIEDZIAŁEK ok godzin południowych [/B]mój piesio jakims cudem otwiera sobie furtke( możliwe jest że skoczył na nia w celu wystraszenia listonosz) i postanawia wyruszyć sobie na spacer.. Jego celem jest CYTADELA znajdujaca sie 3/5 minut od mojego domu-miejsce naszych spacerów i miejsce które doskonale zna :smile:

Opinia z gab. wet jest wystawiona już w dn. 09.07.12
zatem pies został odłowiony przez SM już kilka godzin po ucieczce z domu i co, uważasz, że te kilka godzin sprawiły, iż stan sierści był taki jak w opisie weta? hehhee, chyba to jest efekt długotrwałych zaniedbań przez właściciela. I ta kwestia nie ulega dyskusji.

Zastanawiam się, dlaczego nagonka nie jest skierowana na właścicielkę, która zaniedbuje psa, kryje nim suki z pseudo i na dodatek dopuszcza aby wałęsał się po mieście... Gdyby to był pies wzięty od kogoś z dogomanii to baba miałaby delikatnie mówiąc przesrane.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Co do nogi - to wydaje mi się bardzo stosownym działaniem ze strony fundacji, zabranie się za leczenie psa a nie rozpatrywanie czy może można się go pozbyć i nigdy tego nie zbadać - w końcu po co kasę wydawać.... kłopotać się....

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='spadzista']nie wiem jak w tym przypadku było - ale 1 to zachipowanie psa , a 2 zarejestrowanie go w jakiejś chodliwej bazie danych
- sama miałam z tym problem bo baz wiele i nie wiadomo która ta najlepsza... np jeden mój pies(adoptowany) był zarejestrowany tylko w jakiejś regionalnej wrocławskiej bazie chipów..[/QUOTE]
A moj pies został zaszczepiony darmowym czipem z gminy (taka walka z bezdomnością) a numer byl wprowadzony wyłacznie do bazy w urzedzie miasta. Czyli gdyby zagubił sie w miescie odległym o 2 km to nikt by mnie, jako własciciela nie odnalazł... I nawet weci o tym nie informowali w momencie czipowania.

Share this post


Link to post
Share on other sites
ja nie biorę udziału w nagonce. pytam dlaczego fundacja dopuszcza się takich zaniedbań, jak nie sprawdzenie czipa. nawet jeśli pies jest zarejestrowany w każdej możliwej bazie to się tego znalazca nie dowie, póki nie sprawdzi czytnikiem.

co do wyglądu psa: białe psy często są brudne. mój pies nie jest biały i też często jest brudny. gdyby po wizycie w lesie w deszczową pogodę mi zginęła, to czy jej stan-a zapewniam, byłaby cała oblepiona błotem-byłby powodem do nie podjęcia próby szukania właściciela? uważam, że w żadnej sytuacji nie należy raz dwa zabierać się za wycinanie jajek. chyba, że z jajkami jest coś widocznie nie tak i jest to kwestia zdrowia/życia psa.

zastanawia mnie też kwestia tego, że pies tak szybko znalazł się w Fundacji, a tak późno dowiedziała się o tym właścicielka? pomijając już to, że obowiązkiem Fundacji było sprawdzenie czipa-wtedy pies od razu trafiłby do właściciela- dlaczego SM nie była w stanie od razu podać tej informacji? a w ogóle, to od kiedy SM odwozi do Fundacji, a nie do schroniska? w Warszawie pies od razu jedzie na Paluch

Share this post


Link to post
Share on other sites
to jest zastanawiające - skoro 9-go pies zginął i został odłowiony przez SM która go przekazała fundacji - a panienka podobno zgłaszała SM zaginięcie tego samego dnia - i co nie skojarzyli faktu - czy może za szukanie psa zabrała się po kilku dniach... skoro jak już wiedziała gdzie jest pies nie pognała pędem po niego tylko nazajutrz....

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

Announcements

×