Witaj. Sama jestem młoda, mam prawie 7mio miesięcznego synka, męża i zwierzęta.
Dwa szczury - samiec i samica, żółwia, trzy psy(dwie suki i jednego samca).
Powiem Ci tak. Jeżeli faktycznie jest taka sytuacja to żaden behawiorysta Ci nie pomoże bo to nie tyle ze zwierzętami problem co z samą Tobą. Jeżeli przyznajesz się do tego, że nie radzisz sobie i po Twoim poście można odnieść wrażenie zatracenia, przygnębienia etc. Biorąc na siebie tyle zwierząt do niedużego mieszkania czego się spodziewałaś? Anielskiego spokoju!?
Teraz tak: samiec mieszka z jedną z suk u teściowej(oba APBT). Nie mogą sobie beztrosko pobiegać, o zabawie tym bardziej nie ma mowy. Suka nie toleruje innych zwierząt koniec kropka. Nie da się jej zsocjalizować z innymi psami(szczególnie), kotami, gryzoniami itp. Musi być oddzielona. Druga suka(AST) natomiast mieszka z żółwiem i szczurami. Jedyne zwierzęta, które w pełni toleruje. Czasami samca też jak przyjeżdżam z nim do rodziców. A jeżeli coś jej się nie spodoba a często tak ma to jest wojna. Mimo wszystko nie oddajemy swoich zwierząt(szwagier zostawił nam też myszoskoczka dzikusa:diabloti:
Będąc dzieckiem miałam chyba wszystkie"zachcianki"oprócz papug, kanarków, węża. Nigdy nie oddaliśmy od tak sobie zwierzęcia. Oddałam kiedyś rybki do zoologicznego jak mi się porozmnażały, oddałam chomika i myszki chińskie koleżance bo wtedy zdechł Jej własny i uciekła mysz. Było to bardziej tak z przyjaźni(?).
Decyzja należy do Ciebie.
Gryf ma racje.