Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Nasz Edmur,adoptowany ze schroniska postanowił przemycić się niezauważony przez drzwi ,kiedy ktoś wychodził,mieszkamy w budynku czteropętrowym na 1 piętrze zamykanym z domofonem.Na drugi dzień pojawiwił się na schodach , idąc za Beatką .Były już przygotowane ogłoszenia z listem gończym za uciekinierem i zaliczone własne poszukiwania i wiele nerwów:(.Teraz  obserwując go ,na razie odechciało mu się nawet wystawiać nosek za drzwi wyjściowe:) Kochany łobuz z naszego Emurka :loveu: .

Posted

Z kotami to tak  bywa :)  Nasza Maruda, kot wychodzący, osiedle zna jak własną kieszeń zniknęła nam kiedyś na pięć dni - po intensywnych poszukiwaniach znalazłam ją w okolicach mojej pracy ( jakieś 3 minuty  od domu) - zamieszkała komuś pod schodami. Do dzisiaj nie wiem, czy zabłądziła czy postanowiła się wyprowadzić  :evil_lol:

Posted

Byłyśmy wczoraj z Sonką w lesie - jako że pojechałyśmy  grubo po 12 to trudno powiedzieć, czy na grzyby, czy połazić, czy wyprowadzić Gucia na spacer. Po 15 minutach pałętania się po obrzeżu, walki z Guciem ( z zasady chciał iść w stronę przeciwną niż ja  :pissed: ) z gąszczu wyłania się moje dziecię i zadaje mi zasadnicze pytanie - ,, Masz może klucze od samochodu? "  Zostałyśmy 30 km od domu , bez grosza w  kieszeni, na szczerym pustkowiu, bez komórki ( Sonka z zasady komórkę bierze nawet do łazienki ale do lasu to nie łaska) i z kotem na smyczy.

   Więcej się nigdzie z moim dzieckiem nie wybieram !!!

Posted

Dużo nam nie brakowało  :madgo:   Tylko strach samochód zostawić - w tamtej okolicy często zdarza się ostatnio, że grzybiarzom ktoś wybija szyby. 

  Przeszłam się kawał drogą do pierwszych zabudowań, gdzie bardzo przyzwoity pan pozwolił mi skorzystać z telefonu. A potem czekałyśmy spacerując wzdłuż szosy z Guciem, który się wyrywał aby iść środkiem drogi w stronę Złotoryi. Krzysiek załatwił  kumpla z samochodem, który nam podwiózł zapasowe kluczyki. Ale trochę to wszystko trwało.  Guć po powrocie padł jak długi :)

Posted

Ale historia  :mdrmed: 

 

Dużo nam nie brakowało  :madgo:   Tylko strach samochód zostawić - w tamtej okolicy często zdarza się ostatnio, że grzybiarzom ktoś wybija szyby. 

Bo trzeba zostawiać samochód z opuszczonymi szybami to nie wybiją :evil_lol:

Posted

Ale historia  :mdrmed: 

 

Bo trzeba zostawiać samochód z opuszczonymi szybami to nie wybiją :evil_lol:

 

A przednią i tylną samemu wybić, żeby nie mieli satysfakcji  ;)  :klacz:

Posted

Z tymi szybami to zapamiętam :D

 

Kilka zdjęć z pamiętnego spaceru bez kluczy. Majuda szuka rozwiązania z tej wydawać by się mogło patowej sytuacji, a ja się wzięłam za zdjęcia bo przecież tak ślicznie, jesiennie wokół  :jumpie:

 

Tu se staniemy.

 

c381d15820a6.jpg

 

Medytujemy.

 

f7b310c16779.jpg

 

Maszerujemy :)

 

7e721cc48caa.jpg

 

 

I jeszcze na koniec Panna Młoda Ciniuta prosto z reklamówki  :loveu:

 

c70add77e1ec.jpg

 

 

 

Posted

Gucio jest dużym kotem, jeszcze w ubiegłym roku ważył prawie 7kg. Na  wiosnę zjechał nam do połowy - ma teraz około 4kg, jest chudzienki. Choruje na nerki,   traci z moczem masę białka ...i stąd tak wygląda :( 

   Był chyba kotem wolnożyjącym więc ciągnie go na dwór. Nie może sam wychodzić, bo  już trochę starość go dopadła - nie dosłyszy, chyba nie ma węchu i szybko się gubi w terenie. 

Posted

Gucio był na renalu. Potem przestudiowalam  wątki mocznicowe na miau i stwierdziłam, że renal nie ma sensu. Z tego co wyczytałam, to praktycznie w Polsce tylko kilku wetów wie jak prowadzić niewydolność nerek - renal  nie ma głębszego sensu. Pełnowartościowy pokarm i ewentualnie preparaty wiążące fosfor, płukanie w razie gdy mocznik, kreatynina rosną. Naszego Mańka prowadziłyśmy w zeszłym roku na renalu i trwało to tylko kilka tygodni :(

Po konsultacji z naszym wetem Guć je  głównie mięso - powinien otrzymywać pokarm bogato białkowy pod kontrolą parametrów nerkowych. On miał cały czas mocznik, kreatyninę i fosfor w normie, tylko ta utrata białka. Dając renal tylko pogłębiałyśmy mu niedobiałczenie :(

 

Trzymał się względnie od wiosny, to i tak dobry kawałek czasu w jego wieku. Dziś Gucio niestety od rana jest kiepściutki :( - w nocy jeszcze chodził za jedzeniem  a teraz od południa przestał jeść:(  dwa razy zwymiotował. Próbujemy łapać mocz i jutro pędzimy do weta.

Posted

Przecie Gucio tak ma :D On ma trochu już nie po kolei pod kopułką. Trzy dni pałaszuje wszystko ładnie i z apetytem, a później jakby zapomina po co przychodzi do kuchni i nie ogarnia. Taka sytuacja zdarza się już któryś raz. Fakt faktem ma chore nereczki, ale mózg jeszcze bardziej zaburzony   :evil_lol:

Właśnie spałaszował porządną porcję mięsa i zastanawia się co dalej  :mdrmed:

Posted

Może to przypadek kociego Alzheimera ?

Raz tryska energią i rozumkiem, a potem zapomina, że ma żołądek.

 

 

Alzheimera to on ma na pewno, bez dwóch zdań. Co do tryskania, to rozumkiem niestety nasz Guć nie tryska ;)

 

Jako że zaczął jeść, dziś wet go ominął. Ale i tak ten mocz trzeba złapać i pobranie krwi też go znowu czeka. 

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...