Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Gucio dziękuje :)

 

Narzekam na Gucia, a sama mam sklerozę.  Wieczorem złapałyśmy  Guciowy mocz. Od rana chodziło za mną, że coś miałam zrobić -  już wiem co  to było - podrzucić go do laboratorium  :madgo:

Posted

To znaczy, że mocz nie trafił do lecznicy, tak ?

Został w domu ?

No cóż, mnie też się zdarzają takie epizodziki.

Dla mnie takie sytuacje są jak wisienka na torcie.

Działają na mnie rozśmieszająco, ot cały urok życia normalnego człowieka, taki urok najfajniejszy, bo z przymrużeniem oka.

Posted

To znaczy, że mocz nie trafił do lecznicy, tak ?

Został w domu ?

No cóż, mnie też się zdarzają takie epizodziki.

Dla mnie takie sytuacje są jak wisienka na torcie.

Działają na mnie rozśmieszająco, ot cały urok życia normalnego człowieka, taki urok najfajniejszy, bo z przymrużeniem oka.

 

 

Dokładnie - mocz nabiera  mocy w lodówce.  Wisienką na torcie bym go nie nazwała, ale reszta się zgadza :)

Posted

Dokładnie - mocz nabiera  mocy w lodówce.  Wisienką na torcie bym go nie nazwała, ale reszta się zgadza :)

 

Tak, lodówka to dobre miejsce, nie ma lepszego.

A odnośnie przechowywania różnych rzeczy w lodówce.

Ja jestem także fanką świnek morskich.

Na przestrzeni ostatnich 6 lat miałam trzy.

Została nam jedna, ale koty ją szykanowały i obecnie świnka jest u mojej Rodzinki.

Wszystkie zwierzaki chowamy na działce, jak przyjdzie kres ich życia.

Ale jedna ze świnek zmarła u mnie w domu.

I gdzie świnka leżała do momentu wyjazdu na działkę ?

Posted

Ja niestety nie mam działki. Jakby co, to dopiero będę się rozglądać za jakimś miejscem dla Gucia. A póki co,  w razie czego też chyba spocznie w zamrażalce :(

 

Takie chore egzemplarze często są niezniszczalne, więc bądźmy dobrej  myśli, że i Gucior zalicza się do kategorii niezniszczalnych.

Moja świnka żyła 7,5 roku, czyli jak na świnkę sporo.

Dostała wylewu i ją sparaliżowało.

Po wylewie żyła jeszcze pół roku, nie chodziła, ale wiadomo świnka mieszkała w klatce, więc sobie leżała raz na jednym, raz na drugim boku.

A kiedyś sobie po prostu usnęła...

Posted

E ,tam ,Gucio jeszcze ma pożyć dłuuuugo,bo jakby mogło być inaczej :kociak:

 

 

Różo, oby nam żył jak najdłużej Sonka twierdzi, że Guć jest nieśmiertelny:) Tylko Guciek ma już swoje latka :(

 

Asiu, to mialaś świnkę rekordzistkę :)

Posted

Muszę  odreagować - przedstawiam nasze stłamszone, pogryzione przez psy i rozjechane przez samochody koty.

 

Chciałam wczoraj wstawić fotki, ale zabrało   mi internet. Może teraz się uda?

 

Nasza księżniczka  na ziarnku grochu :)  -  Ciniuta

 

b0c8d26b527c.jpg

 

 

Światło świeci w oczy - znalazłam na to sposób.

 

812ea3b3ab7e.jpg

 

 

Warczy czy ziewa? - co do intencji Małej Koty zawsze mam wątpliwości :)

 

45abbf9ddd95.jpg

 

 

 

Te kawałki wystające spod łóżka, to Maruda.

 

be37a250fb81.jpg[/url]

 

 

Portret Lolka

 

e9541d077d84.jpg

Posted

A teraz Gucia -

 

tutaj  latem, wyglądał jeszcze nieźle

 

c682e965b514.jpg

 

 

Aktualne -  Guć zawsze godny. Wydawało mi się, że wygląda dużo gorzej, ale patrząc na zdjęcia nie jest żźe :)

 

e562512e2fa3.jpg

 

e0ccc1f0273a.jpg

 

Takie mam śliczne oczęta :)

 

b70a102e5140.jpg

 

 

 Kropa szykuje się do remontu

 

f6a322de5752.jpg

Posted

Zastanawiałam się dzisiaj nad naszymi kotami i chyba one nie są całkiem normalne ;)  Z siódemki kociatych cztery  nie tkną mięsa - surowego, czy to gotowanego, nic a nic.  

    Ciniuta  interesuje się głównie ciemną stroną rzeczywistości - nie lata  za zabawką na sznurku, tylko  za jej cieniem,  atakuje  poruszająy się cień  kota czy czlowieka.  Marudy nie  można wyprzedzić na schodach, bo siada i czeka żeby ją brać na ręce. Szeryf  leje każdego kota, który się przed niego wysforuje wracając po schodach, ale do bramy wbiega ostatni. I to muszę zamknąć drzwi i czekać kilkadziesiąt sekund na szanownego pana. 

  Czy to jest normalne? 

Posted

No, koty normalne nie są.

Każdy coś ma nie tak: albo jakąś  fobię, albo natręctwa,albo szajbiozę.

A już najlepsze jest to, co Ty też zaobserwowałaś.

Patrzysz, leci kot - no to otwierasz drzwi, żeby wszedł, a on się zatrzymuje...

Wołasz kici, kici - debil udaje, że człowieka nie zna i, że jakiś molestator go zaczepia...

Ale jak się schowasz za otwarte drzwi i udajesz, że Cię nie ma, to KOT LEZIE ...

No i wtedy wypadałoby mu tuż przed ryjem zamknąć drzwi.

Ale najczęściej człowiek zaczyna się obawiać, że jest obserwowany przez sąsiadów /sikających jak nic ze śmiechu/, no i wpuszcza palanta.

Oj muszę się pohamowywać, żeby nie złapać takiego złośliwca za ucho i mu go nie odgryźć.

  • Upvote 1
Posted

Asia :)  zacznij spisywać swoje wypowiedzi i wydaj to. Moja cała rodzina wyje ze śmiechu.  

 ( jak nie, to może ja się tym zajmę, a Ty mi potem odpalisz tak z 10 % ? )

 

Danusiu, opowieści o kotach i kocich głupotach, są najczęściej zrozumiałe przez grono osób posiadających zwierzęta, a  w szczególności posiadających koty.

W pewnym sensie posługujemy się naszym środowiskowym slangiem.

Więc najlepsze i najwdzięczniejsze grono odbiorców znajduje się chyba właśnie tu, na dogo.

No i pewnie na Miau, ale tam jakoś nie zakotwiczyłyśmy :).

Choć jest tam taki wątek, mojej koleżanki Anieli - "Rokokowe Kokoty idą na diety", co  to mnie rozwala śmiechem.

 

Dziękuje Kochane Dziewczyny za komplement, to bardzo miłe.

Jednak Wy też potraficie / Marudka i Sonek/ dać czadu i "do wiwatu" w  Waszych postach, więc może wydamy wspólnie: "Kocie opowieści i inne sprośne treści" ?

Posted

Zyski po połowie;) ?

 

Nasz Guciek jest po pobraniu krwi - wczoraj była z nim Sonka. Miałam dzwonić o wyniki, ale coś nasz wet chyba zajęty bo nie odbiera - myślę, że jakby było bardzo źle, dał by znać. Pobieranie wyglądało jak zwykle u Gucia ciekawie - wkłucie w pierwszą żyłkę, kap, kap,  tak co pół minuty. Guciek zasnął, Sonka też już przysypiała. Kolejna żyłka... i to samo. W końcu nałapali :) Igła z żyły i z Gucia trysnęło jak z fontanny  :niewiem:  Nie wiem, czy on ma te naczynia może już tak miażdżycowo zmienione,  trafia się w jakąś blaszkę? Czy koty miewają miażdżycę ?

Posted

Danusiu, ja nie mam pojęcia, czy koty miewają miażdżycę, ale pewnie może się zdarzyć, że miewają.

 

Dziewczyny, jak już te zyski będziemy miały, z tej książki i podzielimy je ładnie, to Guciowi wymienimy całą instalację krwionośną.

Fontannę też mu kupimy.

A za skorodowane blaszki kupimy se trzy  flaszki.

 

I wtedy napiszemy kolejną książkę...

Posted

Jak te flaszki obalimy, to i dwie książki stworzymy  :happy1:

 

  Znikam na kilka dni i chyba nie będę miała dostępu do kompa. Jadę na Śląsk - mijając Gliwice będę machać w kierunku Dąbrowy :)

Posted

Jak te flaszki obalimy, to i dwie książki stworzymy  :happy1:

 

  Znikam na kilka dni i chyba nie będę miała dostępu do kompa. Jadę na Śląsk - mijając Gliwice będę machać w kierunku Dąbrowy :)

Danusiu, trzeba było , nie machać, tylko zadzwonić i się zameldować :)

Posted

Eluś, to był taki  krótki wypad, jak to o tej porze roku bywa związany raczej z grobami .  

 

Muszę zrobić takie pozowane  boczne zdjęcie Szeryfa :) - bydle znów zaczęło łazić po samochodach. Na szczęście trafiło na sensownego sąsiada - Szeryf wychodzi od wczoraj  po zmroku , jak już maski samochodów  nie są nagrzane od słońca. A żona sąsiada określiła go krótko - ,, a to ten łapserdak z kołami na brzuchu" :) - Szercio ma na bokach takie śmieszne zawijasy.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...