Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

ceris napisał(a):
Byłam Beatko o szóstej rano w poszukiwaniu psów, nie było obu. Będę tam zaraz powtórnie. Dam znać co się dzieje późnym wieczorem.


Psiaki gdzie jesteście??? :( Dajcie sobie pomóc.....



iwonamaj napisał(a):
Oj, czułam, że tak będzie z chłopakami...Ciepło jest, nie głodują, więc wolą swobodę i wolność.

Dostałam odpowiedź w sprawie budy "Ogłoszenie wciąż jest aktualne, postaram się jutro zmierzyć, ale pies o wysokości ok 40cm w kłębie z łatwością się mieścił, więc mniejszy tym bardziej powinien." Czy jest sens to załatwiać? Chyba, że drugi piesek będzie spokojniejszy... No i koszty przesyłki :(...


Ciekawy czy Cypis też by uciekał :roll: Ciągle mam nadzieję,że jakoś się to wszystko ułoży..tylko jak? Psiaki o ile udałoby się znaleźć musiałyby być w DT tak żeby nigdzie nie ucieć i co teraz zrobić? :shake:

  • Replies 679
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Ja niestety nie pomoge bo jestem w Agnlii :(
Spróbuj uderzyć do Suwalkiego TOZu
jak chcesz to wysle ci na Pw numery do Zosi i Ewy moze one cos zorganizuja. Ewa napewno nie weźmie bo ma na chile obecna na dt psiaka z pod bloków i kotka którego ktos kopnął i teraz ma problemy z chodzeniem. Ale moze Zoska cos wymysli.
Daj znac jakby co to ci podesle numery. Jak jedna nie pomoze to spróbujesz u drugiej

Posted

emdziolek napisał(a):
Ja niestety nie pomoge bo jestem w Agnlii :(
Spróbuj uderzyć do Suwalkiego TOZu
jak chcesz to wysle ci na Pw numery do Zosi i Ewy moze one cos zorganizuja. Ewa napewno nie weźmie bo ma na chile obecna na dt psiaka z pod bloków i kotka którego ktos kopnął i teraz ma problemy z chodzeniem. Ale moze Zoska cos wymysli.
Daj znac jakby co to ci podesle numery. Jak jedna nie pomoze to spróbujesz u drugiej


emdziolek, fajnie że jesteś na wątku. Dzięki za wskazówki.
Mam nadzieję, że ceris skontaktuje się z paniami

Posted

Wróciłam ze spacero-obchodu. Moich podopiecznych nie ma teraz. Cypis był około południa. Nim wróciłam, żeby go zabrać poszedł dokądś. Musiałam najpierw swojego małego zaprowadzić do domu, bo z dwoma psami, które się nie lubią było by wesoło. Za pół godzinki wyruszę znowu. Nachodzę się za obcymi psami za wszystkie czasy. Jestem już tym umęczona. Najgorsze są te wyjścia nocne. Gdyby były już u mnie miałabym je stale na oku, skończyło by się moje wędrowanie... Alfika nie ma, ale na pewno za kilka dni znowu się pojawi. Charakterny pies, nie ma co :cool3:

Bardzo chętnie skontaktuję się z kimś z TOZu. Bardzo dziękuję emodziolku i czekam na namiary na pw :lol:.

Iwonamaj
namierzyła już budę, ale powiem, że na razie nie mogę jej przyjąć, bo skoro psy jeszcze na gigancie, to szkoda zachodu. Dziękuję serdecznie Iwonko :lol:

Proszę mi wybaczyć, że nie jestem na wątku całymi dniami. Zwyczajnie życie ma swoje wymagania.

Ps. doris coteczko droga, wyjęłaś mi z ust to, co napisałaś wcześniej (str. 17). Dziękuję Ci za to, bo miałam okropny poranek.

Posted

[quote name='ceris']Wróciłam ze spacero-obchodu. Moich podopiecznych nie ma teraz. Cypis był około południa. Nim wróciłam, żeby go zabrać poszedł dokądś. Musiałam najpierw swojego małego zaprowadzić do domu, bo z dwoma psami, które się nie lubią było by wesoło. Za pół godzinki wyruszę znowu. Nachodzę się za obcymi psami za wszystkie czasy. Jestem już tym umęczona. Najgorsze są te wyjścia nocne. Gdyby były już u mnie miałabym je stale na oku, skończyło by się moje wędrowanie... Alfika nie ma, ale na pewno za kilka dni znowu się pojawi. Charakterny pies, nie ma co :cool3:

Bardzo chętnie skontaktuję się z kimś z TOZu. Bardzo dziękuję emodziolku i czekam na namiary na pw :lol:.

Iwonamaj
namierzyła już budę, ale powiem, że na razie nie mogę jej przyjąć, bo skoro psy jeszcze na gigancie, to szkoda zachodu. Dziękuję serdecznie Iwonko :lol:

Proszę mi wybaczyć, że nie jestem na wątku całymi dniami. Zwyczajnie życie ma swoje wymagania.

Ps. doris coteczko droga, wyjęłaś mi z ust to, co napisałaś wcześniej (str. 17). Dziękuję Ci za to, bo miałam okropny poranek.
Tak myślę,że w tej sytuacji to propozycja emodziolku jest najlepsza z możliwych i skorzystaj z niej ceris.Myślę,że wiele osób,które pojawiły się na tym wątku /zresztą,dzięki naszej wspaniałej Gabi!:smile: /z chęcią jakiejkolwiek pomocy,zasługują na wieielkie PODZIĘKOWANIE!!!Ale myślę,że kochane ciocie trzeba trochę,zresztą na samą prośbę ceris /co wynika z Twoich wcześniejszych postów/ trochę odpuścić.ceris,jak będziesz miała chwilę czasu,to przemyśl to jeszcze raz wszystko i po prostu napisz jasno jakiej pomocy byś oczekiwała...!Bo w tej chwili jest tylko wielki "misz-masz" i chyba się nie mylę,ale żadna z nas nie wie jak w końcu pomóc...To tyle z mojej strony i mam nadzieję,że mój post przeczytasz ze zrozumieniem i bez obrazy.

Posted

Bardzo dziękuję wszystkim, którzy wyrazili jakąkolwiek chęć pomocy, za wszelkie propozycje, za rozsyłanie wątku po ludziach, za założenie wydarzenia na fb i za samo zaglądanie tutaj

Posted

iwonamaj napisał(a):
Będę zaglądać, bo te psiaki tak mi zapadły w serce...
Ceris, jak tylko będziesz mogła, pisz co u Was...


Iwonko, mnie też zapadły w serce, gdyby jeden z nich był suczką, nie zważając na przeciwności losu, na to, że mam koteczkę w dt, na ilość km wsiadła bym w pociąg i przywiozła do siebie. Niestety chłopaki są nieco większe od mojego Kajtunia. On suczki by się nie bał, ale z psem nie było by różowo.....

Posted

Czekamy cierpliwie na wieści....
i my ciociu ceris też Ci dziękujemy za to co dla nich robisz i za założenie tego wątku bez którego nie byłoby tego wszystkiego :)

Posted

Prawdopodobnie w niedzielę będe jechała w okolice Suwałk. Ceris - napisz pw jeśli sprawa z karmą jeszcze aktualna i ew. gdzie mieszkasz, to może uda się przywieźć.

Posted

Oj, uciekinierzy spędzają mi sen z powiek. Właśnie wróciłam z prawie godzinnego poszukiwania gagatków. Nie znalazłam dziś nawet Cypiska. W trakcie poszukiwań zastanawiałam się dlaczego na początku widziałam ich stale, teraz znikają. I mam jakąś odpowiedź, ale nie wiem, czy myślę poprawnie. Gdy psy zostały wywiezione i pozostawione nagle w obcym miejscu, doznały szoku. Początkowo były przygnębone, zdezorientowane, wystraszone. Z biegiem czasu przyzwyczaiły sie do mnie, czekały na jedzenie ciągle w tym samym miejscu. Z czasem wyruszyły na "zwiedzanie" okolicy. Na noc wracały na rynek. Najwyraźniej czują się na tyle dobrze, że nie trzymają sie kurczowo jednego nmiejsca. Może znalazły sobie innych "dokarmiaczy"? A może same organizują sobie żarełko? Gubię się w domysłach. Tak czy siak, tym razem nie ma obu.
Zuanno napisałam Ci pw.

Guest
This topic is now closed to further replies.

×
×
  • Create New...