Beat2010 Posted May 21, 2012 Posted May 21, 2012 To pogłaszcz Zoranka ode mnie po szyjce :) :) :) on jest smutny, gdy myśli ile lat zmarnował bez Kasi Quote
paula_t Posted May 22, 2012 Posted May 22, 2012 Zaglądam do Zoranka. Jak tam zniosi te upały biedaczek?:-( Quote
Kasia77 Posted May 22, 2012 Author Posted May 22, 2012 Te temperatury są dla niego mordercze,wczoraj było koszmarnie duszno, do 23ej krzyczał,chce sie podnieśc a nie może, więc krzyczy. Podnosiłam go co chwile i krążyliśmy w kółko, bo on tak chodzi właśnie jak go prowadzam - w kółko i w kółko,bez celu, jakby nie świadomy po co idzie i gdzie, a kiedy go puszczam, "pada". Rano pojechałam do weterynarza po jakąś pomoc, dostałam zastrzyki na trzy dni-trzy zestawy, w każdym zestawie jest steryd, jeśli to go "nie ruszy" , to juz raczej nie można liczyć, że cokolwiek pomoże (tak mówi weterynarka). Trzy dni zastrzyków - 60zł + 10zł autobus, tak wyszło, ze musiałam specjalnie jechać i to szybko w tą i z powrotem, bo go praktycznie w ogóle nie można samego zostawić, bo miske z wodą trzeba podstawiać pod pychol co chwile(nawet jak stoi obok to niedługo, bo zawsze przewraca) i podnosić jak chce wstać, albo przemiescić w inne miejsce jak słońce zaatakuje. W piątek wizyta u weterynarza, zobaczymy czy coś drgnie po tych zastrzykach i jak będziemy działać dalej. Dzisiejszy zakup: To niedziela, nieco chłodniejsza niż wczorajszy poniedziałek Quote
paula_t Posted May 22, 2012 Posted May 22, 2012 Zrobiłam bazarek pół na pół dla Zoranka i Marianka, więc zaglądajcie i podnoście:) http://www.dogomania.pl/forum/threads/227364-Dla-Maniusia-i-Zoranka-psich-emeryt%C3%B3w-%29?p=19128221#post19128221 Całuję Zoranku:loveu: Quote
Gruba Berta Posted May 22, 2012 Posted May 22, 2012 jak widze te zastrzyki ...:( biedaczysko :( Quote
paula_t Posted May 23, 2012 Posted May 23, 2012 A gdzie się ciocia Kasia podziała i o Zoranku nam nie opowiada? Quote
Kasia77 Posted May 24, 2012 Author Posted May 24, 2012 paula_t napisał(a):A gdzie się ciocia Kasia podziała i o Zoranku nam nie opowiada? ciocia z sił opadła i nie dotarła nawet na wątki ... :) Daje mi sie we znaki czasem ta banda... Juz po pierwszych zastrzykach było troche lepiej, co prawda nie podnosił sie po nich sam, ale jak go podniosłam to chodził!! , nawet nie wiecie jaka to była radość i ulga, zobaczyć, że idzie, SAM idzie:):):) Wczoraj wieczorem zastałam go pod domem, więc są momenty, że jest w stanie sam się podnieść:) , był jakby bardziej "przytomny", kontakt z otoczeniem nico lepszy, za to z sikaniem ......, jest naokrągło mokry, wczoraj to juz w ogóle, jakby ktos kranu z wodą nie dokręcił, leciało i leciało, co go umyje , wygląda tak samo. Czyszcze, smaruje, zasypuje, ale i tak boje sie o skóre, bo jednak jak lezy, to mocz leci pod niego non stop. Najważniejsze, ze temperatura spadła , na dziś ma ostatnie zastrzyki, jutro rano pojade do weterynarza i zobacze co dalej Quote
Kasia77 Posted May 24, 2012 Author Posted May 24, 2012 Gosiapk napisał(a):Oj ciężko ći musi być Kasiu. oj bywa..... Basieńko, on na szczęście nie reaguje na zastrzyki, przynajmniej na razie, jakbym ich nie robiła w ogóle. Paula, dziękuje za bazarek, jestem Wam ogromnie wdzięczna za pomoc, bo naprawdę jest ciężko Quote
paula_t Posted May 24, 2012 Posted May 24, 2012 Sama szukam gdzie popadnie, ale będę się starała pomóc jak mogę-bazarki pół na pół, chociaż tyle jestem w stanie zrobić:) Quote
keakea Posted May 24, 2012 Posted May 24, 2012 Ciociu Kasiu, trafiłam kiedyś na coś takiego, co się nazywa DryBed, znasz to? Może to by pomogło Zoranowi nie leżeć na mokrym, jak się posiusia? http://allegro.pl/technivet-drybed-brazowy-w-lapki-75x100-i2308428416.html Quote
keakea Posted May 24, 2012 Posted May 24, 2012 Isadora7 napisał(a):Kasiu szacun dla Ciebie To prawda, szacun i nisko czoło <3 Quote
yunona Posted May 24, 2012 Posted May 24, 2012 Zaglądam do Zoranka dzięki Boni-Bobo z wątku jamnisia Kacperka. Poczytałam, ogromne serducho masz Kasiu i ogrom pracy. Szacun wielki.:loveu: Pewnie o Cethylu M słyszałaś, stosowała go Deer u swojej suni i twierdziła, że rewelacyjne (zresztą opinia ogólna o tym też jest b. dobra). Jak zwykle jak coś dobrego to i koszt nie jest niski. Ja zamówiłam taki , ale ludzki , bo ze stawami kolanowymi u mnie nie najlepiej. Link:http://www.cetylm.pl/ i http://www.cetylm.pl/pagecd8d.html?pageID=10&catID=4 , a kupić mozna : http://zdrowypiesek.pl/category/dysplazja-zapalenie-stawow. Przykro mi, że nie mogę na razie wspomóc finansowo to chociaż duchowo:lol: Quote
anica Posted May 25, 2012 Posted May 25, 2012 Ja również witam Zorana z wątku Boni-Bobo .. podpisuję się pod słowami moich przedmówczyń SZACUN WIELKI :angel: w maju zaszalałam z kasą.. tyle mamy tych bid :shake: spróbuję wyskrobać.. może chociaż parę złotych w czerwcu.. w takich chwilach.. znowu żałuję , że nie urodziłam się Carringtonem :nonono2: Quote
Kasia77 Posted May 25, 2012 Author Posted May 25, 2012 (edited) Dziękuje serdecznie wszystkim za to że zajrzeliście do Nas:) , od razu Nam raźniej :):):) i głupio :oops: - tyle pochwał , Ja tylko robie, to co trzeba a i tak nie moge go uratować:-( yunona- o cetylu duzo czytałam, niestety i takie opinie, że nie zadziałał, ale wiadomo jak to jest, na jednego zadziała na drugiego wcale, dlatego na początek postawiłam na Corta-Vet Ha - ma największą ilość kwasu hialuronowego w kapsułce, czyli troche jakby taka alternatywa dla zastrzyków dostawowych ,też drogi bo 200zł bez paru groszy,ale....czasem chyba jest tak, ze żaden preparat juz nie pomaga...:-( Zoranek jest już teraz ciągnięty na sterydach,od trzech dni trzymają go jako tako na łapach, ale jak długo to potrwa, nie wiadomo...weterynarka mi dziś mówiła, żeby nie cieszyc sie poprawą,bo to może być bardzo krótkotrwała poprawa A ten Cetyl, to i tak bym kupiła, to zawsze nadzieja, mimo wszystko...tylko na razie nie mogę... To spanie o którym pisze keakea, widziałam kiedyś i....gdybym mogła...przydałoby sie wypróbować zwłaszcza na noc . Zoran ma w domku sporo miejsca, przemieszcza się to tu, to tam, a zeby "wykładał się" na miękkim a nie na podłodze, ma pościelone na noc trzy legowiska ( i wszystkie zazwyczaj rano zafajdolone w kupie i mokre) Dziś kupiłam zastrzyki na 5 kolejnych dni, kazdy dzień to 20zł, czyli z tymi dotychczasowymi- 8dni/160zł a to tylko 8dni.... (w piątym woreczku, strzykawki puste, bo zastrzyki już dziś zrobione) a tu coś przyjemniejszego- Zoranek odsypia, bez bólu, po pierwszych zastrzykach Edited May 25, 2012 by Kasia77 Quote
paula_t Posted May 25, 2012 Posted May 25, 2012 Kasiu, mi wcześniej doradzili i ta pomoc baaaaaaardzo się przydała, bo inaczej bylibyśmy teraz na minusie. Napisz tutaj, może oni udzielą Ci jakiegoś wsparcia na te leki, bo przecież on staruszek, bardzo dużo ich przyjmuje, szanse na adopcję są niewielkie, a Ty ze wszystkim sama: http://www.dogomania.pl/forum/threads/185536-Skarpeta-im-Talcott-dla-starszych-piesk%C3%B3w-w-potrzebie Jaki słodki Zoranek, nareszcie bez bólu odpoczywa:loveu: Quote
keakea Posted May 25, 2012 Posted May 25, 2012 Tyle tylko, że drybed na kupę nie pomoże, to tylko wchłania mocz i izoluje od mokrego :( Można by Zorana pakować w psie pampersy jeszcze, ale po pierwsze nie wiadomo, czy by ich nie zdejmował sobie, a po drugie z kupą ten sam problem, też będzie umazany, tyle, że może mniej, bo tylko na poopie. Nie wiem, co na to można jeszcze poradzić :( Quote
yunona Posted May 25, 2012 Posted May 25, 2012 Drybed znalazłam tutaj:http://www.futrzakowo.pl/kategoria52.html http://drybed.pl/ http://www.hauhau24.pl/?dry-bed,129&PHPSESSID=0984a225406f799d885b081b0cd7746f http://www.olino.com.pl/code/index.php?k1=2&k2=9&k3=0&s1=3&s2=1&add_link=0 i jeszcze wiele innych. Można to stosować pewnie z podkładami, które zatrzymają mocz i nie przemoczą właściwego materaca. Quote
Kasia77 Posted May 26, 2012 Author Posted May 26, 2012 Zoranek jest bardzo słaby, juz wczoraj po południu kiedy go podnosiłam, to robił kilka kroków i nie miał siły iść, prawie cały czas spał, wieczorem go wyczyściłam, umyłam z tyłu całe boczki, zapudrowałam, wyczesałam całego a on jak nigdy w ogóle nie protestował, że "szoruje" mu tył szczotką , przespał większą część tego co przy nim robiłam . Dziś od rana prawie cały czas śpi, łapy go nie chcą nieść, nie ma sił, po zastrzykach, jest chyba tak jak mówiła weterynarka - te pierwsze trzy dni, to była krótkotrwała poprawa:-(. Zoran miał zawsze ogromny apetyt, jedzenie to była jedyna rzecz która sprawiała mu przyjemnosć, ale wczoraj wieczorem nie bardzo chciał jeść, zachęcałam go do zjedzenia tak długo, aż troszke pojadł , dziś na razie tez nie chce , jeszcze nic nie zjadł. Wiem, że nie jest dobrze........:-( Strasznie mi źle, przykro, starałam się dać mu kawałek szcześliwego życia, robiłam co mogłam i .... nie ma szczęśliwego zakończenia:-(. On całe długie zycie spędził na pewno upalowany przy nędznej budzie, u jakiegoś dziada na wsi, i kiedy go zabrałam z tej ulicy i próbowałam pokazać lepsze zycie, to on już nie miał na nie sił, nie umiał sie cieszyć ,ktoś go okrutnie skrzywdził...:-( Nie umiałam sprawić, żeby choc raz, choć jedyny raz zamachał ogonem, żeby "się usmiechnął", nie udało się, strasznie mi przykro piesku :placz: Opieka nad Zoranem dała mi jedno - jeszcze większą wyniszczającą świadomość i wyobraźnie,w jakim cierpieniu umierają psy takie jak on - i na tej wsi z której go zabierałam i na innych nie jeden jest "Zoran" , który kona w bólu, oblepiony we własnej kupie, w odleżynach , na łańcuchu... Teraz śpi, nasza bieda :sad: Quote
paula_t Posted May 26, 2012 Posted May 26, 2012 Kasieńko, nie zadręczaj się tak, proszę! :(* Nie każdy psiak umie okazać radość, niektóre za dużo w życiu przeszły, ale nie wierzę w to, że Zoranek nie jest Ci wdzięczny, bo wiem, że w głębi serca dziękuje Ci jak tylko umie. Dałaś mu WSZYSTKO: jedzenie, miłość, opiekę, troskę, dach nad głową i ulgę w cierpieniu (leki, weterynarz) i jedyne osoby, które powinny się zadręczać to te sk*****y, które widząc go każdego dnia nie reagowały albo Ci, którzy do takiego stanu go doprowadzili. Ucałuj Zoranka ode mnie :) Quote
Wisełka Posted May 27, 2012 Posted May 27, 2012 :placz: :placz: :placz: :placz: :placz: :placz: Quote
Isadora7 Posted May 27, 2012 Posted May 27, 2012 Matko jedyna... Zoranku miałes choć kawałek prawdziwego domu u Kasi ['] Kasiu... przytulam. Quote
Kasia77 Posted May 27, 2012 Author Posted May 27, 2012 (edited) Wczoraj późnym popołudniem już nie miał siły iść, po paru krokach kładł sie na trawie, większośc dnia przespał, dwa razy zjadł ,ale tylko troszkę, jedzenie wymagało od niego wielkiego wysiłku, nie miał siły gryźć i przełykać , taka straszna bidulka nasza :(:(:(: http://youtu.be/cV3TUFafs0Y http://youtu.be/Y6q7r_LbbTs Za każdym razem jak byłam u niego na dworzu , to żegnałam się z nim wracając do domu..... wiedziałam że zbiżamy się do końca ...:(:( O 20.40 poszłam z jedzeniem, miałam nadzieje że coś jeszcze zje, z daleka zobaczyłam, jak nienaturalnie ma wygiętą głowe,odwróconą mocno w strone ogona, jakby chciał zobaczyc co pod nim ma. Chwile później, kiedy to naprężenie puściło leżał zupełnie na boku, tak jak nigdy sie nie kładł, oddychał niespokojnie, oczka miał otwarte, myślałam ze to już....:(:( ale jeszcze zebrał siły, chciał się podniesć, więc poszliśmy do domku, położył sie na materacu, siedziałam przy nim , głaskałam, głaskałam, głaskałam.... aż nie zasnął mocno. Przeżył noc, los nie pozwolił mu odejsć samemu , rano żył ale to juz w ogóle nie było zycie, męczył się. Kupa po nocy czarna , więc "wysiadało" wszystko w srodku. Zadzwoniłam po weterynarza... Zanim weterynarz przyjechał , cały czas siedziałam przy nim, głaskałam tak jak lubił , Za każdym razem jak wychodziłam z domku na sekunde spojrzec czy weterynarz nie wjechał na podwórze, Zoran podnosił głowe i szukał mnie oczami, a kiedy raz wyszłam na dłuzszą chwile, to strasznie zaczął zawodzić, wołał mnie z takim rozżaleniem, położył głowe spokojnie dopiero, kiedy wróciłam ,siadłam i zaczęłam miziać. Nie chciał byc sam, niby żył w swoim świecie, nie nawiązywał żadnych głębszych więzi, ale chciał mieć kogoś przy sobie... Weterynarz przyjechał dziś rano , około 9.15, kiedy zobaczył Zorana powiedział, ze rzeczywiscie jest źle i że w tej sytuacji to była słuszna decyzja. Podał pierwszy zastrzyk i zostawił nas samych, i miziałam Zorana dopóki nie zasnął i stracił zupełnie kontakt ze światem, zasypiał bardzo spokojnie, tylko kiedy juz spał, zaczął mocno wymiotować, okazało się że krwawi z żołądka , to już była niewydolność wielonarządowa ,sterydy pomogły na bardzo krótko, bo organizm był zbyt wyniszczony i schorowany żeby poprawa mogła trwać dłużej. Nie udało się, nie udało mi sie wyprowadzić go z tego stanu w którym żył, te kilka m-cy u mnie zył pogrążony w swoim świecie, kiedy mógł chodzic to krążył i krążył w kółko, bez celu, a może miał cel? może gdzieś chciał dojść, wrócić? Tak czy inaczej ktos go w życiu okrutnie skrzywdził. Zabrałam go z ulicy w lutym, był w stanie strasznym, jak długo musiał sie błąkać w mroźną zimę po tych wsiach? nigdy nie zapomne worków foliowych i gumowych rękawiczek którymi się załatwiał - tym co jadł żeby prztrwać :(:(:(. Życze włascicielom Zorana wszystkiego najgorszego, za jego krzywde, za to do jakiego stanu był doprowadzony, za ból, za głód , za to że był tak wyniszczony, że tak niewiele mogłam dla niego zrobić. Tak mi przykro piesiu, tak przykro, nienawidze ludzi. Gruba Berta i Paula - bardzo Wam dziękuje za pomoc, za bazarki dla Zoranka, i proszę aby pieniądze które miał dostać Zoran, przeznaczone zostały w całości dla psiaków z którymi miał sie tą zebraną kwotą podzielić. Dziękuje wszystkim za pomoc, za to że byliście u Zorana, myśleliście o nim, pamiętaliście, dziękuje. :-(:-(:-(:-(:-(:-(:-( Edited May 27, 2012 by Kasia77 Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.