asiak Posted March 12, 2007 Posted March 12, 2007 Klusek jest pod stałą opieką wetów, od wczoraj wieczora jest w Klinice...po za tym u Madzi wymiotował robakami, koopa też z robalami.. Quote
Hakita Posted March 12, 2007 Posted March 12, 2007 :shake: :shake: :shake: Biedny Kluseczek...:-( Trzymamy za Ciebie kciuki Kochany, zdrowiej nam!!! Quote
Hakita Posted March 12, 2007 Posted March 12, 2007 Chciałam jeszcze dodać, że sobotę spędziliśmy w lesie. Niestety w lesie totalna cisza...:shake: ani widu, ani słychu... Nic...:-( Wcześniej udawało się chociaż usłyszeć Maluchy, a tym razem nic...:placz: Nie wiem już, co robić...co myśleć...:shake: A niedziela niestety w łóżku, bo się pochorowaliśmy...:roll: Quote
supergoga Posted March 12, 2007 Posted March 12, 2007 Niestety nie dałam rady się dołączyć - miałam koleżankę ze Śląska od soboty - teraz nie wiadomo co z psiakami.Jak nawet nie daly sie usłyszeć albo zostały wystraszone i wyniosły sie w inne spoojniejsze rejony, albo... nie,raczej to drugie nie. Biedny Klusek - mam nadzieję, że uda się malcowi powalczyć z choroba. Quote
Hakita Posted March 12, 2007 Posted March 12, 2007 Właśnie wróciłam z lecznicy... Klusek dziś czuje się trochę lepiej, ale nadal jest bardzo słaby i przygnębiony...:-( Zostanie tam przynajmniej do jutra, dostanie kroplówki i inne leki, a jutro Madzia zabierze Go do siebie. Jeszcze dziś po pracy pojadę do lecznicy, posiedzę z Nim trochę i pójdę na mały spacerek. Relacje z popłudniowej wizyty dopiero jutro rano, ponieważ po południu nie będę miała dostępu do kompa. :shake: Kluseczku kochany, trzymaj się!!! Zdrowiej nam szybko!!! Madziu, dziękujemy Tobie za opiekę nad Maluszkiem i za cudowne serduszko...za wszystko...:loveu: :Rose: Quote
dragoniasta Posted March 12, 2007 Posted March 12, 2007 najpierw się z Panią wet ucieszyłyśmy, że to tylko robale, ale sprawa wydała się znacznie poważniejsza.. Wczoraj Klusek był w strasznym stanie, bez opieki wetów pewnie by nocy nie przeżył :( Męczył się potwornie, aż ciężko było na to patrzeć. Hakita mówi, że dzisiaj był kiepski, ale z dniem wczorajszym w ogóle nie ma porównania.. Poprawa jest spora. Musimy wierzyć, że będzie dobrze :) Pozdrawiam Quote
Hakita Posted March 13, 2007 Posted March 13, 2007 Wczoraj wieczorem Klusek czuł się gorzej niż w południe...:-( Nie za bardzo chciał chodzić, w porównaniu do południowej wizyty, gdzie nawet się próbował przechadzać, była spora różnica... Niestety wieczorem wymiotował...był bardzo słaby...:-( Pozostawiliśmy Go z nadzieją, że jak dziś przyjadę będzie lepiej... Przed chwilką wróciłam z lecznicy. Niestety Maluszek jest w bardzo kiepskim stanie...:placz: Nie mogłam nawet wziąść Go na spacer, bo jest bardzo słaby...od rana wymiotuje...:placz: Dostaje masę leków, kroplówki. Jeżeli do popołudnia Jego stan się nie poprawi, to będzie miał zrobione dodatkowe prześwietlenia. Lekarze też nie wykluczają innych chorób, czy powikłań...ale nie wywołujmy wilka z lasu... Wierzę, że wszystko będzie dobrze, choć jestem bardzo zmartwiona...:-( Maluszku, wszyscy o Tobie myślimy...zdrowiej nam Kochany... Quote
makulka Posted March 13, 2007 Posted March 13, 2007 Biedny mały szkrabik ,tak cierpi :-( Trzymam kciuki za niego. Quote
GoniaP Posted March 13, 2007 Posted March 13, 2007 Hakita napisał(a):Wczoraj wieczorem Klusek czuł się gorzej niż w południe...:-( Nie za bardzo chciał chodzić, w porównaniu do południowej wizyty, gdzie nawet się próbował przechadzać, była spora różnica... Niestety wieczorem wymiotował...był bardzo słaby...:-( Pozostawiliśmy Go z nadzieją, że jak dziś przyjadę będzie lepiej... Przed chwilką wróciłam z lecznicy. Niestety Maluszek jest w bardzo kiepskim stanie...:placz: Nie mogłam nawet wziąść Go na spacer, bo jest bardzo słaby...od rana wymiotuje...:placz: Dostaje masę leków, kroplówki. Jeżeli do popołudnia Jego stan się nie poprawi, to będzie miał zrobione dodatkowe prześwietlenia. Lekarze też nie wykluczają innych chorób, czy powikłań...ale nie wywołujmy wilka z lasu... Wierzę, że wszystko będzie dobrze, choć jestem bardzo zmartwiona...:-( Maluszku, wszyscy o Tobie myślimy...zdrowiej nam Kochany... Trąbiłam o surowicy już dawno. Nie zaszkodziłaby przy pierwszych objawach, a na pewno uratowałaby życie, jeśli to wirusówka :-( Quote
Hakita Posted March 13, 2007 Posted March 13, 2007 GoniaP napisał(a):Trąbiłam o surowicy już dawno. Nie zaszkodziłaby przy pierwszych objawach, a na pewno uratowałaby życie, jeśli to wirusówka :-( Tak, mówiłam Madzi o tym, ale Maluszek wtedy czuł się dobrze... Pisałam Ci wtedy o wszystkim... Quote
GoniaP Posted March 13, 2007 Posted March 13, 2007 Hakita napisał(a):Tak, mówiłam Madzi o tym, ale Maluszek wtedy czuł się dobrze... Pisałam Ci wtedy o wszystkim... Aniu, on nie czuł sięm dobrze skoro był w klinice. A swoją drogą lekarze, skoro mieli taką możliwość, powinni byli dmuchać na zimne, no chyba, że magda nie powiedziala im o tej możliwości:-( Quote
ellfica Posted March 13, 2007 Posted March 13, 2007 Aniu, on nie czuł sięm dobrze skoro był w klinice. A swoją drogą lekarze, skoro mieli taką możliwość, powinni byli dmuchać na zimne, no chyba, że magda nie powiedziala im o tej możliwości:-([/quote] Ja myślę, że jednak lekarze wiedzą co robią i cokolwiek by im Madzia nie powiedziała, to i tak zrobiliby po swojemu.... Madziu wspaniale zaopiekowałaś się Kluskiem i tak od siebie, chciałam Ci bardzo za to podziękować. Musimy wierzyć , że Kluseczek wroci do siebie.... Quote
Hakita Posted March 13, 2007 Posted March 13, 2007 GoniaP napisał(a):Aniu, on nie czuł sięm dobrze skoro był w klinice. A swoją drogą lekarze, skoro mieli taką możliwość, powinni byli dmuchać na zimne, no chyba, że magda nie powiedziala im o tej możliwości:-( Gosiu, Magda była już po wizycie u lekarza, kiedy do niej dzwoniłam i mówiła, że Mały w danej chwili czuje się dobrze, to był piątek i tak było do niedzieli prawie. Pisałam Ci o tym i mówiłam, że ja się na tym nie znam, że jestem wygłupiona, pytałam też czy masz do Madzi telefon, żeby do niej zadzwonić i udzielić ewentualnych wskazówek... To wszystko nie ma teraz znaczenia, najważniejsze, żeby Mały wyzdrowiał... Najprawdopodobniej jest to silna robaczyca... Quote
GoniaP Posted March 13, 2007 Posted March 13, 2007 ellfica napisał(a):Ja myślę, że jednak lekarze wiedzą co robią i cokolwiek by im Madzia nie powiedziała, to i tak zrobiliby po swojemu.... Iwonko, niestety czasami nie wiedzą. Poza tym, surowica jest bardzo droga, i nie jest ogólnie dostępna :shake: Ja kiedyś na Mieszka uczyłam lekarza w jakiej dawce ją podawać i jak często :shake: ellfica napisał(a): Madziu wspaniale zaopiekowałaś się Kluskiem i tak od siebie, chciałam Ci bardzo za to podziękować. Musimy wierzyć , że Kluseczek wroci do siebie.... Ja też... Quote
dragoniasta Posted March 13, 2007 Posted March 13, 2007 Dziś również byliśmy u Kluseczka.. Diagnoza to niestety parwo :( Czy można było wcześniej podać surowicę.. Nie jestem wetem, więc się nie wypowiadam, zaufałam tym, którzy Maluszka leczą. W piątek Klusek wyglądal na psa, który wraca do zdrowia, widać było, że jest głodny, chciał się bawić i chodził sobie za mną po całym domu. W sobotę rano pił wodę, zjadł nawet trochę ryżu z kurczakiem (wg zaleceń weta) i tego nie zwrócił aż do niedzieli.. W niedz nastąpiło znaczne pogorszenie, jednak po południowej wizycie Pani dr pozwoliła mi wrócić z nim do domu, podać tam przygotowaną przez nich kroplówkę i zgłosić się następnego dnia przed 8 rano. Jednak Malec był w tak fatalnym stanie mimo podania kroplówki, że zawiozłam go do kliniki w nocy z niedz/pon i tam Klusek przebywa aż po chwilę obecną. Co do surowicy.. Dzisiaj miał przetoczoną krew od innego pieska, mamy nadzieję, że to pomoże. Ponadto, jak już wszyscy wiemy, męczyły go robaki, których, jak mi wczoraj powiedziano, już powinno nie być. Co jeszcze.. nie wiem co jeszcze Wam powiedzieć.. Staram się pomagać mu najlepiej jak potrafię, robię (tzn. robiłam, póki był u mnie..) wszystko wg zaleceń weterynarzy. Może można było coś zrobić lepiej, szybciej, ale naprawdę ufam Pani dr, która się nim zajmuje.. Dzisiaj powitała mnie mała, wychudzona kupka nieszczęścia, ale merdająca ogonkiem i stojąca na łapkach o własnych siłach.. :) Trzeba wierzyć, że będzie dobrze. A i jeszcze jedno. Gonia: "Aniu, on nie czuł sięm dobrze skoro był w klinice" - racja, nie czuł się w 100% dobrze, ale nawet gdyby tak się czuł, to do kliniki i tak bym pojechała na kontrolę, ze względu na wcześniejsze objawy. To chyba tyle, pozdrawiam :) Quote
GoniaP Posted March 13, 2007 Posted March 13, 2007 Escalade jedzie do lecznicy z Parwoglobuliną. Nie wiem czy w tym stadium pomoże, ale jeśli to parwo, to, to ostatnia deska ratunku dla Kluseczka. PARWOGLOBULINA GAMMA-GLOBULINA PRZECIW PARWOWIRUSOWEJ CHOROBIE PSÓW. Parwoglobulinę uzyskano w wyniku frakcjonowania surowicy koni hiperimmunizowanych wirusem parwowirusowej choroby psów. Preparat zawiera w swoim składzie ok. 4,5% białka, składającego się głównie z frakcji gammaglobulinowej z niewielką domieszką innych frakcji globulinowych. Preparat jest całkowicie wolny od albumin. DZIAŁANIE PARWOGLOBULINA zawiera zagęszczone białka immunologicznie czynne, neutralizujące wirus parwowirusowej choroby psów. Gamma-globulina chroni zwierzęta przed zachorowaniem, a w przypadku stwierdzenia choroby - przyspiesza proces wyleczenia. WSKAZANIA Zapobiegawczo - Preparat podaje się dla zabezpieczenia wrażliwych zwierząt na czas transportu, wystaw i innych przypadków narażenia na przejściowe zetknięcie ze zjadliwym wirusem. Leczniczo - Stosować w przypadkach stwierdzenia parwowirusowej choroby psów w okresie początkowym jako lek wspomagający. PRZYGOTOWANIE PREPARATU Do fiolki z liofilizatem wprowadzać powoli za pomocą strzykawki 5 ml rozpuszczalnika, odstawić na 2 minuty, a następnie delikatnie wymieszać zawartość fiolki (nie dopuścić do silnego spienienia). Rozpuszczony preparat zużyć w ciągu 24 godzin. DAWKOWANIE Profilaktycznie - 0.4 do 0,6 ml/kg masy ciała domięśniowo lub podskórnie (minimalna dawka 2 ml na psa) Leczniczo - 0,6 do 0,8 ml/kg masy ciała domięśniowo lub pod-skórnie. Celowym jest podanie powtórnie preparatu po 2-4 dniach od pierwszej iniekcji. ŚRODKI OSTROŻNOŚCI W przypadku uprzedniego stosowania surowicy lub gamma-globuliny końskiej wskazane jest wykonanie próby uczuleniowej. Podanie gamma-globuliny może spowodować w sporadycznych przypadkach wystąpienie wstrząsu anafilaktycznego lub objawów choroby posurowiczej. TERMIN WAŻNOŚCI Przy przechowywaniu w ciemnym i chłodnym miejscu w temp. +4°C, ważność preparatu wynosi, 3 lata. OPAKOWANIE Fiolki - liofillzat zawierający po rozpuszczeniu 5 ml gamma-globuliny Fiolki - rozpuszczalnik a 5 ml [SIZE=2] WYŁĄCZNIE DLA ZWIERZĄT WYDAJE SIĘ Z PRZEPISU LEKARZA WETERYNARII Quote
Hakita Posted March 14, 2007 Posted March 14, 2007 Rozmawialiśmy dzisiaj przez telefon z lekarzem. Klusio nie czuje się najgorzej, nie jest wspaniale, ale jego stan się nie pogorszył jak na razie i dlatego nie podali mu jeszcze surowicy. Malutki jest ponoć nawet dość kontaktowy, choć jego stan nadal określa się jako ciężki. Za chwilkę jadę do lecznicy zobaczyć się z Kluseczkiem.:loveu: Trzymajcie wszyscy mocno kciuki za naszą Kruszynkę!!! Quote
ellfica Posted March 14, 2007 Posted March 14, 2007 Trzymam kciuki kochana cały czas, cały czas myślę o Klusku... Musi wydobrzeć.... musi ! Aniu czekamy na wieści! Quote
Hakita Posted March 14, 2007 Posted March 14, 2007 Właśnie wróciłam z lecznicy, choć chyba sama powinnam tam zostać i poddać się kuracji razem z Kluskiem....:roll: Maluszek na mój widok zamerdał ogonkiem...:loveu:, w takich momentach serce się raduje...choć to i tak mało niestety... W porównaniu do dnia wczorajszego jest troszkę lepiej, mniej wymiotuje, biegunki nie ma i jest troszkę bardziej kontaktowy. Przez kilka minut miał siłę siedzieć, a później na leżąco badał otoczenie. Sprawiał wrażenie zaciekawionego, choć nadal bardzo słabego...pomijając chorobę, on nie je już kilka dni, więc to wszystko razem powoduje, że jest dość słaby. Lekarze w swoich wypowiedziach są ostrożni, choć uznali, że skoro nie jest gorzej, a nawet minimalnie lepiej, nie będą teraz podawać surowicy. Dostał już dużo przeciwciał w krwi, którą wczoraj mu przetoczyli. Na razie też nie mówią nic więcej, musimy czekać...i mieć nadzieję... Po południu jadę do Kluska ponownie, relacja z wizyty jutro, chyba że Madzia coś napisze, bo też ma przyjechać do Maluszka. To tyle na tą chwilę. Trzymajcie cały czas kciuki za naszego ukochanego Kluseczka...potrzebne mu to teraz... Quote
ellfica Posted March 14, 2007 Posted March 14, 2007 Kochana z Ciebie ciocia Aniu! Kluseczek na pewno się cieszy, że Go odwiedzasz. Nie martwię się tak o Niego, kiedy wiem, że tak często tam jesteś. Ja trzymam kciuki MOCNO cały czas i myślę o tym małym brzdącu. Zdrowiej nam Klusku kochany !! Quote
Hakita Posted March 14, 2007 Posted March 14, 2007 ellfica napisał(a):Kochana z Ciebie ciocia Aniu! Kluseczek na pewno się cieszy, że Go odwiedzasz. Nie martwię się tak o Niego, kiedy wiem, że tak często tam jesteś. Ja trzymam kciuki MOCNO cały czas i myślę o tym małym brzdącu. Zdrowiej nam Klusku kochany !! Dziękuję Kochana, ale nie zapominajmy o Madzi, która w każdej wolnej chwili opiekuje się Maleńkim. A ja gdybym tylko mogła, to cały dzień bym tam siedziała...i myślę, że nie tylko ja, tylko każdy z nas... Tak bardzo mi Go żal, On taki samotny tam...:-( Zdrowiej nam Psinko kochana, zdrowiej!!! Quote
ellfica Posted March 14, 2007 Posted March 14, 2007 Nie zapominam o Madzi ! Wiem jak bardzo pomaga Kluskowi i jaka jest kochana. Przecież Madzia już od pierwszego dnia, kiedy udało się złapać Malca była przy Nim dzień i noc... Trzymaj się dzielnie Klusku kochany ! Masz tyle kochających Cioteczek i wujków. Czekamy tu wszyscy na Ciebie ! Quote
MonikaP Posted March 14, 2007 Posted March 14, 2007 Słuchajcie, ja nie chciałabym się wtrącać, ale...surowicę podaje się nie aby leczyć chorobę, tylko aby jej zapobiec - albo gdy tylko objawy się pokażą, albo nawet jedynie gdy szczeniak jest tą chorobą zagrożony. Dlatego na Waszym miejscu domagałabym się od wetów natychmiastowego podania surowicy. Podając ją wczoraj Mikołajowi prosiłam, by przekazał, że ona musi być przechowywana w lodówce - czy lekarze o tym pamiętają? Quote
GoniaP Posted March 14, 2007 Posted March 14, 2007 MonikaP napisał(a):Słuchajcie, ja nie chciałabym się wtrącać, ale...surowicę podaje się nie aby leczyć chorobę, tylko aby jej zapobiec - albo gdy tylko objawy się pokażą, albo nawet jedynie gdy szczeniak jest tą chorobą zagrożony. Dlatego na Waszym miejscu domagałabym się od wetów natychmiastowego podania surowicy. Podając ją wczoraj Mikołajowi prosiłam, by przekazał, że ona musi być przechowywana w lodówce - czy lekarze o tym pamiętają? Surowica jest w lodówce, dzwoniłam do koleżanki z lecznicy. Co do powyższej wypowiedzi nie zgodzę się tylko ze stwierdzeniem, że surowicy nie podaje się by leczyć... Surowica to przeciwciała, podane leczą, jeśli organizm jeszcze walczy. Mogą oczywiście nie zadziałać, jeśli choroba jest bardzo zaawansowana. No ale wtedy, to już nic nie pomoże. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.