Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 558
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

No mamy jednego...eechchchch....widzieliśmy i Mame i Tate i reszte rodzeństwa...Jeśli chodzi o Małolatów to na 100% zostały jeszcze 4 Kluchy...Z resztą niech reszta łapaczy też się wypowie...co za dzień!!

Posted

Powiedzcie więcej! Jak to wszystko wyglądało. I gdzie teraz przebywa mały kluch? :cool3: Jak się czuje? Pewnie niezły z niego dzikus. Opowiadajcie...

Posted

Co za dzień........ Zakończony sukcesem, bo jeden Maluszek złapany, ale czuję niedosyt :shake:
Drugiego, jeden z łapaczy, prawie już miał, ale poślizgnął się i Klusek schował się do norki.... Zabrakło pół metra.... Nawoływania Malca zwabiły wielkego samca i trochę mniejszą samicę, które krążyły 10 metrów od wytrwałego łapacza. Nie było wyjścia, łapacz musiał się wycofać by nie kusić losu...
Trzeci natomiast, najczujniejszy, zarazem chyba najsłabszy, wyściubił nosek na krótko, ale spłoszony hałasem, nie chciał wyjść z kryjówki, jedynie szczekal i nawoływał Rodzeństwo i Rodziców... Na próżno, bo my byliśmy za blisko...
W oddali widzieliśmy też Mamę i Tatę, oraz kolejne 2 Malce... Będzie ciężko je zlapać, bo już są szybkie. To ostatni dzwonek.
A Rodzice.... Cóż, jeśli nie wysterylizujemy Matki, kolejny miot bedzie w drodze wkrótce. Ale jak ją złapać?

Na koniec mala dygresja, a zarazem próba wyartykułowania podziwu dla Panów łapaczy;) Powiem tak : jestem pod ogromnym wrażeniem wytrwałości, zaangażowania i poświęcenia dla sprawy;) Myślałam, że tylko kobiety maja to we krwi :lol: Jak dobrze sie mylić!!! Bez Panów nie dałybyśmy rady!!!

Posted

Kluch jest u MAgdy jednej z łapaczek.
Okazuje się, że norki są trzy. Dzisiaj zrobiliśmy obławe przeczesaliśmy cały teren, potem zasiedliśmy z samochodach i czekaliśmy. No i pojawiły się dwa Malce zza płotu z fermy ale zawinęły kitki i zbiegły, żeby za minut kilka wyjść inną dziurą, tym razem we trójkę. Ze spokojem poszły sobie do starej norki i tam się zaszyły. Nic innego tylko obróciliśmy auta, wystawiliśmy żarełko i czekanie. No i dwa wyszły na tyle daleko, że puściliśmy się za nimi, jedengo złapaliśmy a do drugiego zabrakło 0,5 metra i zwiał do nory, próbowalismy go wywabić, ale bez skutku. W dodatku pojawili się rodzice więc nastapił szybki odwrót...Próbowaliśmy jeszcze wywabić Kluchy, ale bez skutku. Jeden w jednej norze oszczekiwał sie i nie wychylił nosa, a drugi został z rodzicami w drugiej norze...To tyle w skrócie

Posted

No tak i jeszcze dodam, że w oddali w ciągu dnia w polu widzieliśmy Tate wedrującego z dwoma małymi i pędzącą za nimi MAtke..stąd wniosek, że z tym dziś złapanym jest ich 5 sztuk!!

Posted

Nie wiem co będzie jak ich nie złapiemy...tam będą krzyżówki ojca z córką, syna z matką, brata z siostrą itd itp..................................................O ile matka nie jest znowu w ciąży...

Posted

Teren jest niesamowicie trudny do tego typu zadań:-( Ale próbować trzeba...

Nie mogę przestać myśleć o tym malutkim Klusku, który sam został w norce... Póki miał ze sobą Rodzeństwo, pewnie nie było mu źle. Ale teraz, jeśli Rodzice po Niego nie przyszli, musi czuć się okropnie samotny:-(

Ciekawa jestem jak się ma Maluszek u Magdy. Ile będzie trwała faza przyzwyczajania się do człowieka?

Posted

Przed chwilką wrócił Mikołaj z Bartkiem z lasu i w lesie cisza...totalna...:-(
Mam nadzieję, że Klusek, który tam pozostał, znalazł swoją Rodzinkę i jest teraz z nimi...choć mam naprawdę coraz bardziej mieszane uczucia...czasem się zastanawiam, czy to dobrze, że jednego zabieramy, a inny pozostaje sam...co One czują...echhhh....:-( Wiem, że chcemy dla nich jak najlepiej...
Martwi mnie to, że tam jest tyle dorosłych psów...to, że złapiemy nawet wszystkie Maluchy, to tak naprawdę kropla w morzu... Priorytetem jest wyciągnięcie tych dorosłych Psów i zatrzymanie ich rozmanażania, ale dalej pytanie, "co dla nich lepsze?". Złapanie ich i skazanie na życie za kratkami z wieczną nadzieją na lepsze jutro??? Przecież nie wiadomo, jakie to psy, zakładamy że raczej totalnie dzikie, wtedy ich ewentualna adopcja jest raczej nierealna...:-( W tej sytuacji najlepszym rozwiązaniem pozostawałoby złapanie psów, ich kastracja bądź sterylizacja i oddanie im wolności, która myślę, jest dla nich w obecnej sytuacji szczęściem. Choć dokonanie tego, wymaga nie lada wyczynu, ale przecież cuda się zdarzają...;) Jedno jest pewne, że niedoświadczone osoby w tej sytuacji nic nie zrobią. Zastanawiam się, dokąd się udać z tym problemem z nadzieją, że to o czym piszę stanie się realne... Martwi mnie to bardzo, bo tak jak pisał wcześniej Mikołaj, może się okazać, że któryś z tych psów już nosi w sobie kolejne Maleństwa, albo wkrótce pojawią się kolejne, a dalej...może dojść do tragicznych w skutkach krzyżówek...:shake: Dlatego musimy się tym poważnie zająć.:cool1:

Jeżeli chodzi o Kluska dzisiaj uratowanego, to czuje się już znacznie lepiej.:multi: Rozmawiałam z Madzią kilkakrotnie i Maluch jeszcze jest przestraszony, ale coraz bardziej zainteresowany otoczeniem i psiakiem Magdy, który się w nim zakochał i cały czas go liże z wzajemnością...:lol:
Myślę, że po dzisiejszej nocce będzie o niebo lepiej... Śpij słodko nasz Maluszku...
A my...cóż...jutro wracamy po resztę...

Posted

Hakitko kochana! Mam nadzieję, że w przyszłym tgodniu dołączyy do nas spec... ale tak jak napisałam wcześniej, to strasznie trudny teren :shake: Musimy jednak próbować by nie dopuścić do całej populacji niechcianych i dzikich psów.
Cieszę się, że choć 1 Klusek dostał dziś szansę...
A czy jedzenie zniknęło?
Poza tym myślę sobie, że dzikie psy maja inny rytm.... Od wschodu do zachodu słońca. Pewnie Malec śpi i wyjdzie dopiero jutro o świcie. Czaty o 6 rano by się przydały:roll:

Posted

GoniaP napisał(a):
Hakitko kochana! Mam nadzieję, że w przyszłym tgodniu dołączyy do nas spec... ale tak jak napisałam wcześniej, to strasznie trudny teren :shake: Musimy jednak próbować by nie dopuścić do całej populacji niechcianych i dzikich psów.

Goniu kochana, byłoby wspaniale, właśnie Speców przez wielkie S nam w tej sytuacji brakuje...

Cieszę się, że choć 1 Klusek dostał dziś szansę...
A czy jedzenie zniknęło?

...no właśnie...i tu zadaję Mixiowi pytanie, a on...nie zwrócił niestety uwagi...zmęczenie dało o sobie znać...:sad:

Poza tym myślę sobie, że dzikie psy maja inny rytm.... Od wschodu do zachodu słońca. Pewnie Malec śpi i wyjdzie dopiero jutro o świcie. Czaty o 6 rano by się przydały:roll:


...:roll: ...przydałyby się...ale chyba się to nam nie uda...:shake: :roll:

Jeżeli dziś udało się za dnia, to wierzę, że i jutro się uda!!! :cool1: :shiny:

Posted

[quote name='GoniaP']Nie martw się!!! Umiemy czytać między wierszami;) Ja do was pewnie dojadę po Pikusiowej wizycie. A na dodatek będę miala od jutra nowego lokatora, a wlaściwie lokatorkę.... Nie mam jak się rozdwoić, no!!!!
http://dogomania.pl/forum/showthread.php?t=48307&page=4


Ok, będziemy czekać. Bardzo bym chciała spotkać się jutro z Wami i zobaczyć Księżniczkę...:loveu: , ale myślę, że teraz najważniejsze jest, żeby jak najwięcej złapać Maluchów i pewnie wszyscy jesteśmy tego zdania...
Dlatego my jutro jedziemy po Maluchy i nie wracamy bez nich!!!! :razz:

Przejrzę sobie ten wątek jutro, bo teraz oczka już mi się zamykają, więc znikam do krainy snów...;)
Dobrej nocki!!! Buziaki!!!

Posted

Wielkie gratulacje za wytrwałość.
Rozmawiałam z Gonią, niestety zmogła mnie totalna grypa z gorączką, jeszcze we wtorek była w schronisku i dołozyło mi. Bałam się jechać z Wami, żeby nie przegiąć.
Jest lepiej. W przyszłym tygodniu jestem gotowa, jak będziecie szykowali jakąś akcję, mogę wziąć udział.
Ja myśle że najlepiej byłoby spróbować wyłapać te malce, jak sie uda, a wtedy dorosłe na Sedalin - przynajmniej matkę. I sterylka. Może znajdzie sie ktoś, kto ją przetrzyma po sterylce choć 2-3 dni. Schroniska w ich wypadku nie widze. Można zobaczyć jak sie będzie zachowywać złapana i może cos jej poszukać.
Sterylka jest podstawą.

Macie mój telefon, dziś ostatni dzień kurowania - i włączę się w działanie. Może uda mi się w tygodniu ściągnąć koleżankę do pomocy. Tylko kiedy, w jaki dzień - w razie czego może wezmę jakiś urlop.

Posted

Rozmawiałam około 2 z escalade i mowił, że nastala totalna cisza.... Niestety słychać było też strzały w oddali i pisk :-(
Bardzo mi przykro, że nie mogłam dziś dotrzeć na miejsce, ale mała jamnisia jest chorutka...
Jeśli planujecie jakies akcje w tygodniu, chętnie dołączę.

Posted

Te strzały i piski nie wróżą nic dobrego. Nie znam się ale czy teraz nie jest jakiś sezon łowiecki (ochronny) - nie mam pojęcia.
Jesli w tygodniu będe potrzebna, i jeśli Gonia mnie zabierze, oprócz poniedziałku i wtorku - moge wziąć urlop i tez pojechać.

Posted

supergoga napisał(a):

Jesli w tygodniu będe potrzebna, i jeśli Gonia mnie zabierze, oprócz poniedziałku i wtorku - moge wziąć urlop i tez pojechać.
Ciebie gonia wezmę i na koniec świata, pod warunkiem, że będziesz zdrowa. Bo jak o siebie nie zadbasz, to Gonia przyjedzie, i zamiast zabrać do lasu, przykuje Cie do łóżka!!!

Posted

Gonia świetlane wizje roztaczasz - tak bym chciała poleżec przykuta przez Ciebie do łóżka, żadnych pretekstów do wstawania. A jakbyś jeszcze odłączyła mi kompa - oj super byłoby.
Ja nawet dziś nie leżę, mam prace a dorywczo dogo, psy, domy, igłoszenia itp.
Sajgon.

W każdym razie czekamy z niecierpliwością na wieści z frontu - oby nie były złe.

Posted

No cóż, dopiero teraz nasza "cudowna" neostrada zadziałała, więc spieszę pisać relację z lasu...:cool1:
W sumie byliśmy w lesie ok. 3 godzin i przez ten czas nie widzieliśmy żadnego Psiaka, ani małego, ani dużego...niestety...:shake: :-(
W pewnym momencie usłyszeliśmy z oddali 3 strzały, a po nich przez kilka minut głuchą ciszę, aż w końcu dobiegające z lasu przeraźliwe piszczenie Malucha uciekającego gdzieś w oddali...:-( potem znów głucha cisza...:-( Ruszyliśmy samochodem, przejechaliśmy spory kawałek lasu w obie strony, ale nic... :placz: Nie próbowaliśmy pieszo przeczesywać lasu, ponieważ...wiadomo, strach przed ewentualnymi myśliwymi, żeby nie stać się ich ofiarami oraz przed dorosłymi Psami, które wczoraj widzieliśmy...
Po tym wszystkim totalna cisza...nic, nawet żadnego szczekania znikąd...:placz:
Trudno stwierdzić, co było przyczyną tego przeraźliwego pisku...zbyt długa cisza po strzałach, żeby przypuszczać, że Malec został postrzelony (tak myślimy). Może wnyki, może skaleczył się czymś w lesie, który jest w opłakanym stanie - jedno wielkie śmietnisko... Możliwości jest wiele niestety...:shake:
Sądzę, że po wczorajszej obławie, Maluchy są już na tyle sprytne, że dziś słysząc silnik samochodu i ludzki zapach, dobrze się gdzieś skryły. Być może nawet po wczorajszym szumie, dziś nawet nie próbowały pojawić się w tych okolicach - wiemy przecież, że zwierzęta mają niesamowity instynkt i intelekt.
Najlepszym rozwiązaniem w obecnej sytuacji byłby spokój przez max 2-3 dni, a później kolejne próby... Trzeba to dobrze zorganizować.
Tymczasem niestety mój sen jest jeszcze bardziej niespokojny, niż dotąd...przeraża mnie to, co tam się dzieje...:shake: :-(
Mam nadzieję, że wspólnymi siłami będziemy w stanie coś tam zmienić...

Posted

Ja nawet dziś nie leżę, mam prace a dorywczo dogo, psy, domy, igłoszenia itp.
Sajgon.


Kochaniutka, do łóżeczka i szybciutko wyzdrowiej!!! Życzymy tego z całego serduszka!!!

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...