Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

dog193 napisał(a):
Ten czerwony pies jest mega :D


`aaaa UFO! UFO!.... a nie, to Ewka` :diabloti:



Asia&Luna - akurat tego jeszcze nie czytałam, ale na pewno do niego zajrzę. :D

Posted

To nie było tak :diabloti:

"Aaaaa, UFO!"
Wszyscy zaczęli się śmiać i krzyczeń na przemian, a biedna przerażona Klaudia: "Ale, ale tam jest Ewka!" :D

Posted

dog193 napisał(a):
To nie było tak :diabloti:

"Aaaaa, UFO!"
Wszyscy zaczęli się śmiać i krzyczeń na przemian, a biedna przerażona Klaudia: "Ale, ale tam jest Ewka!" :D

Ty to masz dopiero zdolności nadprzyrodzone, żeby straszyć ludzi w momencie gdy gadają o UFO to jednak trzeba być kimś z kosmosu. :evil_lol: wyczucie czasu masz idealne. :D

Posted

Poczytałam o tych przeklętych obrazach i rzeczywiście mają w sobie coś niepokojącego, a ta lalka z pustymi oczodołami jest przerażająca, ale to raczej tylko autosugestia ;)


Za tortury też się zaraz wezmę :D

Posted

Nie wiem jak toczy sie teraz ten temat bo przeczytalam tylko kilka pierwszysch stron ale i tak was lekko postrasze;)
1. Mieszkalam w malym miasteczku. W kilku miejscach sa jeszcze takie stare, wiszace mosty (tak z 50 lat to one na pewno maja). Przez cala noc bylam niespokojna. Nie moglam spac - czulam ze cos sie wydarzy. Pojechalam nawet na dzialke po psa (mieszkalam w bloku - uwazam ze to nie jest odpowiednie miejsce dla niego). Nastepnego dnia kiedy przechodzilam przez jeden z takich mostow, dotknelam barierki. Przed oczami stanela mi wizja mojej znajomej topiacej sie w rzece. Od razu pobieglam do domu. Znajoma ostrzeglam zeby czasem nie szla tamtedy. Nie posluchala. Most zawalil sie nastepnego dnia a cialo mojej znajomej znalazl jakis rybak tydzien pozniej.
2. Napewno kojarzycie slynne World Trade Center. Kiedy wierze zawalily sie bylam jeszcze malym szczylem. W pokoju mielismy kalendarz ze zdjeciami najslynniejszych miast USA, w tym Nowego Jorku. Mama powiedziala mi ze 11 wrzesnia (wtedy kiedy nastapil zamach) mowilam jej ze snily mi sie samoloty i dwa duze budynki a potem pokazalam jej na zdjeciu ze chodzi mi o 'wieze blizniaczki'. Przed katastrofa pod Smolenskiem i przed zawaleniem sie dachu w hali targowej w Katowicach bylo podobnie. W przypadku pierwszej widzialam samolot a drugiej martwego golebia i wlasnie ta hale (uratowalam wtedy zycie dziadkowi ktory byl tam, wyszedl kilka minut przed katastrofa). Bylo jeszcze kilka innych przypadkow ale nie chce mi sie juz opisywac.
3. A teraz cos a propo psow. Dwa lata temu zaszlam w ciaze. Kilka dni po ekhem... poczeciu moj pies wciaz lezal na moim brzuchu. Dodatkowo byl bardzo wesoly. Merdal ogonem, bawil sie i reagowal na wszystko entuzjastyczniej niz normalnie. Warczal tez na kazdego kto probowal sie do mnie zblizyc. Trzeba tu zaznaczyc ze Freddie (imie ku czci wielkiego Mercurego ;]) jest bardzo spokojnym pieskiem. Moja kotka (Queen) rowniez sie tak zachowywala jednak to mnie nie zdziwilo bo miala wtedy cztery miesiace i byla naprawde zwariowana. Dla swietego spokoju poszlam do lekarza (wiele sie slyszalo o nadprzyrodzonych zdolnosciach zwierzat). No i okazalo sie ze jestem w ciazy. Z kolei pod koniec ciazy Freddie i Queen zachowywali sie zupelnie inaczej niz na poczatku. Fred siedziel caly czas obok mnie na kanapie i patrzyl na moj (ogromny) brzuch a wybuchowy temperament kotki jakby przygasl. Zignorowalam to. Okazalo sie ze dziecko mialo problemy z przyjsciem na swiat. Odratowali je w ostatniej chwili. Ja sama bylam w nie lepszej sytuacji. Przez kilka dni prawie sie nie budzilam.
4. Po smierci mojego dziadka caly czas snil mi sie medalik (takie male serduszko z zdjeciem mojej babci w srodku, mama mi go dala kiedys). Nie wiedzialam kompletnie o co chodzi! Jakis miesiac po pogrzebie Freddie zaczal szczekac i lasic sie do powietrza. Zawsze tak reagowal kiedy dziadek przychodzil do mnie. Nastepnej nocy snil mi sie wlasnie dziadek. Byl blady i... jak to powiedziec... ni nie byl wyrazny tylko taka jakby mgielka. Kazal mi przyniesc medalion do niego. Od razu wsiadlam do auta (bylam jeszcze w pizamie) i pojechalam na cmentarz. Serduszko polozylam na grobie.

Kiedys przy kosciele spotkalam cyganke. Powiedziala mi ze mam dar, i musze z niego korzystac. Idac miastem czasami mam wrazenie ze ja widze. Takk jakby nademna czuwala.

Posted

No dajcie spokój, ludzie :D przerwałam na 3 stronie, a jutro na 10.30 jestem umówiona na agility z Happy, jak nie zasnę to będzie cienko :D

Mi Happy niczego takiego nie zrobiła, jedynie ostatnio ciąga mnie w jedno miejsce na każdym spacerze, ale tylko gdy znajdziemy się w pobliżu, tylko że zaciąga mnie do jakiejś dziury ze śmieciami gdzieś w krzakach, więc dalej już jej nie pozwalam wchodzić.

Posted

Mercury napisał(a):
Nie wiem jak toczy sie teraz ten temat bo przeczytalam tylko kilka pierwszysch stron ale i tak was lekko postrasze;)
1. Mieszkalam w malym miasteczku. W kilku miejscach sa jeszcze takie stare, wiszace mosty (tak z 50 lat to one na pewno maja). Przez cala noc bylam niespokojna. Nie moglam spac - czulam ze cos sie wydarzy. Pojechalam nawet na dzialke po psa (mieszkalam w bloku - uwazam ze to nie jest odpowiednie miejsce dla niego). Nastepnego dnia kiedy przechodzilam przez jeden z takich mostow, dotknelam barierki. Przed oczami stanela mi wizja mojej znajomej topiacej sie w rzece. Od razu pobieglam do domu. Znajoma ostrzeglam zeby czasem nie szla tamtedy. Nie posluchala. Most zawalil sie nastepnego dnia a cialo mojej znajomej znalazl jakis rybak tydzien pozniej.
2. Napewno kojarzycie slynne World Trade Center. Kiedy wierze zawalily sie bylam jeszcze malym szczylem. W pokoju mielismy kalendarz ze zdjeciami najslynniejszych miast USA, w tym Nowego Jorku. Mama powiedziala mi ze 11 wrzesnia (wtedy kiedy nastapil zamach) mowilam jej ze snily mi sie samoloty i dwa duze budynki a potem pokazalam jej na zdjeciu ze chodzi mi o 'wieze blizniaczki'. Przed katastrofa pod Smolenskiem i przed zawaleniem sie dachu w hali targowej w Katowicach bylo podobnie. W przypadku pierwszej widzialam samolot a drugiej martwego golebia i wlasnie ta hale (uratowalam wtedy zycie dziadkowi ktory byl tam, wyszedl kilka minut przed katastrofa). Bylo jeszcze kilka innych przypadkow ale nie chce mi sie juz opisywac.
3. A teraz cos a propo psow. Dwa lata temu zaszlam w ciaze. Kilka dni po ekhem... poczeciu moj pies wciaz lezal na moim brzuchu. Dodatkowo byl bardzo wesoly. Merdal ogonem, bawil sie i reagowal na wszystko entuzjastyczniej niz normalnie. Warczal tez na kazdego kto probowal sie do mnie zblizyc. Trzeba tu zaznaczyc ze Freddie (imie ku czci wielkiego Mercurego ;]) jest bardzo spokojnym pieskiem. Moja kotka (Queen) rowniez sie tak zachowywala jednak to mnie nie zdziwilo bo miala wtedy cztery miesiace i byla naprawde zwariowana. Dla swietego spokoju poszlam do lekarza (wiele sie slyszalo o nadprzyrodzonych zdolnosciach zwierzat). No i okazalo sie ze jestem w ciazy. Z kolei pod koniec ciazy Freddie i Queen zachowywali sie zupelnie inaczej niz na poczatku. Fred siedziel caly czas obok mnie na kanapie i patrzyl na moj (ogromny) brzuch a wybuchowy temperament kotki jakby przygasl. Zignorowalam to. Okazalo sie ze dziecko mialo problemy z przyjsciem na swiat. Odratowali je w ostatniej chwili. Ja sama bylam w nie lepszej sytuacji. Przez kilka dni prawie sie nie budzilam.
4. Po smierci mojego dziadka caly czas snil mi sie medalik (takie male serduszko z zdjeciem mojej babci w srodku, mama mi go dala kiedys). Nie wiedzialam kompletnie o co chodzi! Jakis miesiac po pogrzebie Freddie zaczal szczekac i lasic sie do powietrza. Zawsze tak reagowal kiedy dziadek przychodzil do mnie. Nastepnej nocy snil mi sie wlasnie dziadek. Byl blady i... jak to powiedziec... ni nie byl wyrazny tylko taka jakby mgielka. Kazal mi przyniesc medalion do niego. Od razu wsiadlam do auta (bylam jeszcze w pizamie) i pojechalam na cmentarz. Serduszko polozylam na grobie.

Kiedys przy kosciele spotkalam cyganke. Powiedziala mi ze mam dar, i musze z niego korzystac. Idac miastem czasami mam wrazenie ze ja widze. Takk jakby nademna czuwala.



Wiesz co ? ja też uważam że to ogromny dar, z jednej strony ciężko z takimi wizjami żyć a z drugiej mogłabyś to wykorzystać na plus oczywiście.Historie świadczące naprawdę coś wyjątkowego.

Posted

Oj tak, psy doskonale potrafią wyczuć różne rzeczy. Tak jak wspominaliście wcześniej - od powrótów poczynając. Nie wiem jak one to robią ale wspaniale wyczuwają, która jest godzina, kiedy kto wraca do domu, a nawet, że jest niedziela popołudnie i właśnie w ten dzień o danej porze trzeba iść z nim na spacer. Psy mają najwidoczniej wyostrzony zmysł, którego ludzie nie pojmują ;)

Posted

Ja z zasady nie wierzę w nadprzyrodzone historie, ale miewam, hmm... przeczucia i już sama nie wiem co o tym mysleć. Opiszę te najwyraźniejsze które sie sprawdziły.
1. Miałam dziwny sen. W pierwszej części śnił mi się duży grobowiec. Wiedziałam że skrywa straszną tajemnicę a ja muszę ją poznać chociaż bardzo tego nie chcę. Potem śniło mi się dziecko biegające po padoku. Sen urwał się w momencie kiedy na padok wpadł rozszalały koń a ja rzuciłam się w kierunku dziecka próbując je ratować. Sen był bardzo wyrazisty i dokładnie go zapamiętałam. Dzień czy dwa później dowiedziałam się że bliska mi osoba właśnie straciła ciążę, o której wcześniej mi nie mówiła.
2. Kiedyś moja mama leżała w szpitalu, a ja będąc w szkole w ten dzień na każdej przerwie biegłam do sklepiku i kupowałam butelkę wody, tak mi się koszmarnie pić chciało. Później rozmawiałm z mamą i okazało sie że przez kilka godzin nie wolno jej było nic wypić i dręczyło ją pragnienie.
3. Trzy lata temu śniła mi się trąba powietrzna niszcząca miasto. Następnego dnia rano słuchałam radia i aż mnie zatkało jak w wiadomościach zaczęli mówić o katastrofalnych skutkach trąb powietrznych które przeszły nad Polską.
4. Dwa razy byłam poważnie chora, bez odpowiednoio wczesnej diagnozy i leczenia mogłabym zostać na trwałe kaleką lub umrzeć. Problem w tym że nie miałam żadnych wyraźnych objawów, tylko sama byłam przekonana że jest coś nie tak. Dopiero jak pozawracałam głowę lekarzom, którzy myśleli że coś zmyślam i zrobili mi odpowiednie badania okazało się że naprawdę jestem poważnie chora. Dzięki szybkiej diagnozie ;) udałao mi się z obydwóch chorób wyjść tylko z bliznami pooperacyjnymi na pamiątkę.

Posted

To mi się przypomniało że parę lat temu, przez dobre pół roku śniły mi się zęby, nikomu tego nie mówiłam bo nawet nie wiedziałam że zęby wróżą śmierć, ot zwykłe sny. Męczyły mnie bardzo, bo pojawiały się co drugi dzień i były średnio przyjemne. Pokruszone albo w trakcie kruszenia, wypluwane często z krwią, no nic fajnego. Po śmierci dziadka jak ręką odjął...sny się skończyły. Dopiero wtedy z ciekawości zajrzałam do sennika i przyznałam się rodzicom. W tym roku też mi się śniły zęby, ale tylko raz i raczej niewyraźnie ale swoje żniwo zebrały, po dwóch tygodniach zmarła moja bratowa.

Posted

o tych snach z zębami też słyszałam wiele historii, często się to sprawdza.

Jeśli chodzi o sny to nie wiem na ile to `proroczy sen`, a na ile wmówienie sobie tego ale gdy zaginęła jakiś czas temu moja kotka i wszystkie ślady prowadziły do opuszczonego przedszkola (okienko do piwnicy było otwarte i mysleslimy ,ze tam weszła i nie może wyjść bo to ok 2m na ziemią było, no i pies też tam biegał ciagle gdy jej szukaliśmy) dzień przed odnalezieniem jej mojej mamie śniło się, że widzi ją przemykającą w jakiejś piwnicy, rano doszła do wniosku, ze musi się dostać do tego budynku i to sprawdzić, po awanturze w urzędzie udało nam się to otworzyć i koteczka była w środku, zakopana w jakieś stare pluszaki. Śmiałyśmy się potem, ze mama jest jak medium, ale w sumie myślę, że ten sen wyniknął z tego, że ciągle o tej piwnicy rozmawialiśmy itp. ;)

Posted

marra napisał(a):
To mi się przypomniało że parę lat temu, przez dobre pół roku śniły mi się zęby, nikomu tego nie mówiłam bo nawet nie wiedziałam że zęby wróżą śmierć, ot zwykłe sny. Męczyły mnie bardzo, bo pojawiały się co drugi dzień i były średnio przyjemne. Pokruszone albo w trakcie kruszenia, wypluwane często z krwią, no nic fajnego. Po śmierci dziadka jak ręką odjął...sny się skończyły. Dopiero wtedy z ciekawości zajrzałam do sennika i przyznałam się rodzicom. W tym roku też mi się śniły zęby, ale tylko raz i raczej niewyraźnie ale swoje żniwo zebrały, po dwóch tygodniach zmarła moja bratowa.

Zęby śnią mi się bardzo często (pewnie dlatego, że nie przepadam za dentystą ;) plus comiesięczne od dwóch lat wyskakiwanie z kasy w związku aparatem ort. córki) - gdyby to miało coś oznaczać, to już by chyba było po całej mojej rodzinie ;)

Posted

filodendron napisał(a):
Zęby śnią mi się bardzo często (pewnie dlatego, że nie przepadam za dentystą ;) plus comiesięczne od dwóch lat wyskakiwanie z kasy w związku aparatem ort. córki) - gdyby to miało coś oznaczać, to już by chyba było po całej mojej rodzinie ;)


To zależy jakie się śnią, podobno tylko pokruszone są na śmierć(ja tez nie lubię dentysty, ociągam się już 3 miesiąc;)). Uwierzyłam w to bo oprócz tych dwóch przypadków nigdy nie miałam podobnego snu i wszyscy na szczęście żyją.

  • 1 month later...
Posted

Beatrx napisał(a):
a to czasem nie dym z papierosa albo mgła? myślę, ze jakby coś było na rzeczy to pies by to wyczuł, a nie szedł spokojnie obok


Dym z papierosa na pewno to nie jest. A mgły tam nie było. zrobiłam później mnóstwo zdjęć i na nich nie ma nic takiego.
A może pies nie czuł zagrożenia....

dla nas to tak mniej więcej wygląda :

Posted

Anetka83 napisał(a):
Dym z papierosa na pewno to nie jest. A mgły tam nie było. zrobiłam później mnóstwo zdjęć i na nich nie ma nic takiego.
A może pies nie czuł zagrożenia....

nie o zagrożenie chodzi tylko o samo to, że coś koło niego by było. jak ja miałam ducha w domu to po zachowaniu psa widziałam, ze on też czuł, że coś jest nie tak.

Posted

Aż dreszcze mi przeszły jak zaczęłam czytać ten temat:smhair2: ja również spotkałam się z takimi sytuacjami

Bardzo bliska mojej mamy zmarła na ciężką chorobę (przed jej śmiercią moja mama była u niej w szpitalu w odwiedziny, ale niestety ta kobieta nie miała nawet sił rozmawiać). Po trzech dniach od jej śmierci w nocy tak około godziny 23.00, gdy wszyscy już leżeli w łóżkach moj pies zerwał się i zaczął straszliwie szczekać wpatrując się w stronę korytarza(za nic nie mogłam go uspokoić). Było to bardzo dziwne, ponieważ mój pies jest z natury mało szczekliwy.
Później dowiedziałam się, że zmarli po trzech dniach przychodzą pożegnać się z bliskimi, a więc sądzę ze wtedy była to właśnie kolezanka mojej mamy.
Wierzę, że zmarli przychodzą i psy ich wyczuwają, bo nie raz słyszałam od znajomych takie historie i dwa razy takich doświadczyłam

Posted

monika15 napisał(a):
Aż dreszcze mi przeszły jak zaczęłam czytać ten temat:smhair2: ja również spotkałam się z takimi sytuacjami

Bardzo bliska mojej mamy zmarła na ciężką chorobę (przed jej śmiercią moja mama była u niej w szpitalu w odwiedziny, ale niestety ta kobieta nie miała nawet sił rozmawiać). Po trzech dniach od jej śmierci w nocy tak około godziny 23.00, gdy wszyscy już leżeli w łóżkach moj pies zerwał się i zaczął straszliwie szczekać wpatrując się w stronę korytarza(za nic nie mogłam go uspokoić). Było to bardzo dziwne, ponieważ mój pies jest z natury mało szczekliwy.
Później dowiedziałam się, że zmarli po trzech dniach przychodzą pożegnać się z bliskimi, a więc sądzę ze wtedy była to właśnie kolezanka mojej mamy.
Wierzę, że zmarli przychodzą i psy ich wyczuwają, bo nie raz słyszałam od znajomych takie historie i dwa razy takich doświadczyłam


Mieliśmy dokładnie to samo, po śmierci Dziadka. Mój pies, spokojnie śpiący ze mną na łóżku zerwał się i zaczął przeraźliwie szczekać na kuchnię, aby uciec, przeczołgał się pod komodą. Szczekał na miejsce, gdzie dziadek zawsze siadał jak przychodził w nocy zjeść coś i godzina 3-4. O tej porze przychdził dziadek do kuchni. Przez 13 lat tylko jeden raz mój pies się tak zachował. I dokładnie to samo potem słyszałam jak opowiadałam, że zmarli przychodzą się pożegnać. I chociaż przestraszyłam się, to to samo przeszło mi przez myśl...że dziadek przyszedł się pożegnać:(

Posted

A w moim rodzinnym domu kiedyś w nocy zupełnie znienacka pękła szklanka - stała na półce i zupełnie nie dotykana po prostu pękła (i wtedy pies się rozszczekał) - niektórzy twierdzą, że tak się dzieje, gdy ktoś bliski umrze. Mama uznała, że trzeba sprawdzić, co z dziadkiem - wsiedliśmy w samochód i pojechaliśmy do niego - ale dziadek był cały i zdrowy, i nawet winko postawił, bo się rozczulił, że mama z powodu szklanki przyjechała :D
***
Anetka, spróbuj porządnie odpucować obiektyw - takie "fantomy" wychodzą czasem na zdjęciach, gdy jest nawet odrobinę czymś zasmużony i w momencie robienia zdjęcia w specyficzny sposób na obiektyw padnie światło z jakiegoś zewnętrznego źródła. Wychodzą w różnych miejscach - choć u mnie na ogół bardziej niebieskawe.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...