Jump to content
Dogomania
Aarionne

Masz psa z pseudohodowli? Super!

Recommended Posts

Tytuł wątku jest trochę przewrotny, ale może w ten sposób trafię na odpowiednich ludzi. Szukam kogoś, kto ma psa z pseudohodowli i ma z nim teraz różne problemy (zdrowotne, behawioralne - obojętnie). Piszę artykuł na temat problemów psów z pseudo i poszukuję bohaterów.

Jeśli masz/miałeś takiego zwierzaka i chcesz się podzielić swoim doświadczeniem - odezwij się do mnie na priv :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Może w ogóle szukaj bohaterów też tych psów z rodowodowych hodowli i ze schronisk .Kłopoty można mieć z każdego rodzaju psem.Ja miałem psa z empotrium ,zarobaczonego z dysplazją i na koniec z rakiem kości pies był po championach mimo to nie biegałem za hodowcą bo w sumie co on winien rodzice badani ,championy ,a dziecko kaleka u ludzi też mimo zdrowia i troski rodziców często rodzą się dzieci chore.Temat tendencjonalny bo mam teraz dwa podrzutki rasowe bez rodowodów (bo facet wyjechał do Anglii i bez mojej zgody i wiedzy podrzucił mi je na podwórko ,a schronisko nie chciało przyjąć) i Ci powiem ,że to okazy zdrowia ,a kupił je w pseudohodowlach

Share this post


Link to post
Share on other sites
Ja mam 2 dostałam z pseudo jedna się znudziła 1szej właścicielce a druga z ulicy.
Zdrowe. Jednej nawet matkę widziałam były bardzo zadbane, druga ma problemy psychiczne lekkie bo była porzucona i biegała po ulicy.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Miałam bullterrierkę z metryką i ciągle chorowała- poddana eutanazji w wieku 5 lat. Mam papillona bez papierów i nie choruje tak jak bulinka. Chi z pseudo też tak nie chorują.

Dopóki hodowcy zrzeszeni w organizacjach, które wydają rodowody nie zaczną eliminować z hodowli osobników, które się do hodowli nie nadają - nie będzie dobrze. W ZK też są pseudo.
Ostatnio słyszałam, ze pani hodowała chihuahuy w kontenerkach, zgłoszono do ZK,oni często umywają ręce i koło się zamyka.

Share this post


Link to post
Share on other sites
moje psy były jedynie zniszczone na początku, kiedy je zakupiłam. Na dzień dzisiejszy wszystkie zdrowe z rodowodem i bez. koleżanka natomiast ma dwie suczki z bakaratu jedna z welniastym włosem a druga juz po operacji kolan czy stawów nie wiem jak to u psów, kulała i kuleje nadal nawet bardziej nie jestem pewna ale chyba druga tez ma coś z nogami.

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='ksenka1']Cóż za reklamy pseudo. Z tego wątku wynika ze w pseudo są zdowe, a w hodowli chore psy ;)[/QUOTE]

Z tego wątku wynika, że nie ma reguły czy chorujący pies ma metrykę,czy też jej nie ma. Chorują te z papierami i bez. Mit, który ktoś bezmyślnie rozpowszechnił brzmiał, że psy z rodowodem nie chorują i nie mają wad.

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='ksenka1']Cóż za reklamy pseudo. Z tego wątku wynika ze w pseudo są zdrowe, a w hodowli chore psy ;)[/QUOTE]

Może nie reklamy, a czysta biologia i genetyka....
W przypadku rasowych psów jest dość ograniczona pula genów, co przy bezmyślnym krzyżowaniu może doprowadzać do wielu chorób genetycznych. Przy ogromnej populacji kundelków takie mieszanie się (naturalne) jest praktycznie niemożliwe, chyba że np. żyjący na jednym podwórku brat pokryje siostrę, matkę, ciotkę itd., itp.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Znam wiele psów z pseudo, żyją, mają się dobrze, psychika niezła.
Znam owczarka z papierem, psycha zryta lekko a zdrowie chyba niezłe.
Jedyny przypadek chorego psa z pseudo znanego osobiście to gdzie osoba mająca pod nosem osobę sprzedającą pekińczyki zaoszczędziła parę złotych na zakupie (dojazd na giełdę ok.60km w obie strony) i kupiła chorego psa bez szczepień i odrobaczeń, żył trzy dni czy tydzień. A pod nosem były chyba ze wszystkim i to zdrowe.

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='ksenka1']Cóż za reklamy pseudo. Z tego wątku wynika ze w pseudo są zdowe, a w hodowli chore psy ;)[/QUOTE]


no ale nie można powiedzieć , że każdy pies z pseudo lub z hodowli jest w 100% zdrowy lub chory ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Ja mam suczkę z pseudohodowli, ma problemy ze wzrokiem, na jedno oko nie widzi wcale a na drugie słabo, zdaniem weterynarza to zaćma szczenięca powstała być może na skutek zbyt bliskiego krycia w rodzinie

Share this post


Link to post
Share on other sites
Też mam psa z pseudohodowli, "na szczęście" to przypadkowe krycie bo i hodowla była mało fachowa. To młodziutki sznudelek adoptowany poprzez fundację. Psiak po miesiącu się zaadaptował, pomimo ewidentnego leku wobec ludzi. Był przetrzymywany w ciemnej komórce z rodzeństwem, "hodowca" (czytaj ćwok ze wsi) wypuszczał wszystkie psiaki, gdy przychodził dawać im jesć. Po dwóch miesiącach pobytu u nas pojawiła się alergia na trawę. W porównaniu jednak z kłopotami zdrowotnymi mojego poprzedniego pudelka to pikuś. Poza tym jest kofany łobuziak.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Ja mam yoreczkę z pseudo.

Wzięłam dwuletnią po trzech ciążach, wyniszczoną, ważyła niecały kilogram, przełysienia etc. Nie wiem, kto robił cesarki (szczeniaczki nie przeżyły) ale w środku miala jeden wielki zrost, pęcherz owinięty wokół trzonu macicy, kilka godzin ją operowali moi lekarze. Teraz jest w normie, waży 2,2 mniej więcej, charakter świetny, bardzo mądra i dzielna, w tej chwili ma 4,5 roku.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Ja mam psiaka z pseudo... adoptowanego (czytj: uratowanego) Wspaniały właściciel pseudo stwierdził, że szczeniak jest ślepy (bo ma oczka w różnych kolorach) no i się nie sprzeda... przestał karnmić i sunia zaczeła mieć problemy z tylnymi łapkami (niedożywienie) więc stwierdził, że jest chora...:shake: trafił do nas szkielet dwumiesięcznego psa :-( Wet powiedział, że jeszcze pare dni i byłoby po niej:shake: U nas pojadła, popiła dostała witaminki i teraz nasza kochana łobuziara skończyła roczek i ma się wyśmienicie (tfu tfu). Nie reklamuje pseudo... a tylko chciałam przedstawić jedną z wielu przerażających historii z takich właśnie "hodowli".

Share this post


Link to post
Share on other sites
Ja Coco też mam przygarniętą z pseudohodowli. Wzięta z całą świadomością o miejscu z jakiego pochodzi. Fundacja "Niechciane i zapomniane" brała udział w likwidacji tej pseudo pod Sieradzem. Pies jest zdrowy. Sierść odzyskała jedwabistość, apetyt jej dopisuje. Jedyne czego się boi to ostatnich buz.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Mam westa z pseudohodowli pod Olkuszem. Kupiłam, bo byłam głupia, wyszliśmy z mężem z założenia, że nie potrzebujemy papierów, bo nie będziemy wystawiać, chcemy tylko przyjaciela dla dziecka i dla nas. Pierwszy pies, którego dostaliśmy, miał młodzieńczą niewydolność trzustki. Przeżyliśmy koszmar, zanim postawiono diagnozę, pies na naszych oczach załatwiał się żywą krwią, umierał. Chcieliśmy zwrotu pieniędzy za szczeniaka, po interwencji policji (po tym, jak chcieliśmy porozmawiać z panią, która sprzedała nam chorego psa, usłyszeliśmy komentarz: "skąd mam mieć pewność, że ten pies jest kupiony u mnie?" !!!)zaoferowano nam nowego psa. Azan został zabrany z tamtego miejsca zapchlony, miał podrażnioną skórę, świerzba w uszach, był niedożywiony, zjadał własne odchody i odchody innych psów na spacerach. Wet powiedział, że tak właśnie zachowują się psy, które muszą od małego walczyć o jedzenie. W tej chwili ma 3 lata, alergię, refluks, problemy pokarmowe, jest na weterynaryjnej karmie. Alergia powoduje osłabienie bariery skórnej, skutkiem czego przyplątał się gronkowiec. Przez cały rok musi być kąpany w specjalistycznych szamponach, w okresie nasilenia antybiotykoterapia, której staram się uniknąć, bo lek, który niszczy gronkowca, w efekcie działań ubocznych może powodować rozrost szpiku. Możecie sobie tylko wyobrazić, ile kosztuje mnie co miesiąc ratowanie naszego przyjaciela. Nie wiem, co będzie, jeśli nastąpi chwila, gdy nas na to nie będzie stać. Miało być taniej bo bez papierów, a w efekcie to taka wielka inwestycja na całe jego życie. Ale kochamy go bezgranicznie, a on odwdzięcza się nam każdego dnia, i nie wyobrażamy sobie naszego życia bez niego. ALE NIGDY WIĘCEJ NIE POPEŁNIĘ TEGO BŁĘDU I NIE WSPOMOGĘ PSEUDOHODOWLI. JEŚLI PIES BEZ PAPIERÓW, TO TYLKO ZE SCHRONISKA.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Ja mam jednego psa z tak zwanej pseudohodowli i jest zdrów jak ryba, do tego bardzo mądry i wyjątkowo kochany. Natomiast moja koleżanka kupiła chihuahua z hodowli FCI i niestety cały czas ma z nim problemy, a to jakaś alergia czy grzybica, co rusz rozwolnienia bo jej zjada wszystko na dworze i jakiś taki jakby miał coś nie tak z głową :shake: Edited by chiłka

Share this post


Link to post
Share on other sites
Czytam Wasze wypowiedzi i nic nie rozumiem .Uwazam ,ze slowo pseudohodowla jest tutaj naduzywane.Jesli ktos kupil psiaka z domowej hodowli, ktory byl zadbany ,odrobaczany i szczepiony ,socjalizowany i uczony pewnych zachowan to slowo pseudohodowla jest tutaj naduzyciem.Dla mnie pseudo to taka gdzie psy sa trzymane w klatkach w stodolach a takze w klatkach kenelowskich przez tych niby prawdziwych hodowcow.Ja nie wyobrazam sobie aby szczeniaki trzymac w klatce. Hodowca powinna byc osoba ,ktora ma serce dla psiakow i nie jest dla niej problemem,ze np. psiak siku zrobil.Ogladalam ostatnio reportaz o pani ,ktorej chluba byla jej medalowa suczka,a szczeniaki byly trzymane w klatce co prawda w domu ,ale w klatce .Dlaczego wiec nie powinnam tej pani nazywac pseudohodowca? Co czuja te jej przyszle czempiony patrzac zza krat? Jesli ktos pisze kupilem z pseudohodowli to prosze rozroznic czy byla to pseudohodowla czyt. fabryka czy hodowla domowa. Wedlug mnie cala ta ustawa miala na celu doprowadzic do tego aby psiaki juz nie byly takie tanie bo dzieki tej ustawie zostalyby te pieski z wyzszej polki i sprzedawane bylyby nie po 3tys. jak teraz tylko po 6tys. Niewiele osob byloby na takiego psiaka stac A co zlego jest w tym .ze przecietny Kowalski chce miec pieska w typie rasy , ktora mu sie podoba? Wychodzi na to ze jak malo zarabia to powinien miec kundelka,mieszkac w blokowisku,jezdzic trabantem i marzyc ,ze moze kiedys spelni marzenie swojego dziecka ,ktore jest alergiczne i chcialby kupic mu pieska,ktory nie uczula.Niestety tylko jesli nie byloby tych domowych hodowcow to taki Kowalski moglby dlugo marzyc.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Taki Kowalski mógłby trochę dłużej poczekać z kupnem, odkładając pieniądze na psa z rodowodem.
Dla mnie pseudohodowla to nie tylko taka, gdzie trzymane są psy w klatkach, ale taka, która nigdzie nie jest zapisana, nie odprowadza składek itp. itd. Wszystko robione na lewo.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Wedlug naszego prawa dzieki tej fajnej ustawie powstaly stowarzyszenia (czyli nastepne osoby ,ktore zarabiaja na psiakach) gdzie wystarczy zaplacic 50-60zl i jest zarejestrowana hodowla,wiec teraz pieski znowu wszystkie maja "rodowod" ,bo malo kto nie zapisuje sie do tych stowarzyszen i kolko sie zamyka.A wiec Ci niezarejestrowani sa nadal pseudohodowcami a Ci co zaplacili te kilka zloty juz nie? Bo wedlug prawa juz moga handelek rozkrecac? Pisalam wczesniej powinny byc sprawdzane warunki w jakich zyja pieski lacznie z tymi z FCI , bo i takich nalezy napietnowac jesli wychowuja maluchy w klatkach,i od takich ludzi nie powinno sie kupowac pieska.Z tego biora sie te wszystkie problemy psychiczne psiakow.Brak kontaktu z czlowiekiem i zycie za kratami.Pozatym uwazam ,ze potencjalny kupiec powinien przyjechac i sprawdzic warunki a sprzedawca powinien odwiezc pieska i tez sprawdzic warunki w jakich pies sie powinien wychowywac.Ja dopuscilam swoja suczke(westie) Sprzedalam szczeniaka za 250 zl. (koszty szczepien i wyzywienia),po trzech dniach poprzez moja kolezanke odkupilam ja ,bo pani wystawila ja na tablicy za 1000zl,wiec uwazam ,ze oddanie do adopcji nie wiadomo do kogo nigdy nie ma sie gwarancji ,ze piesek nie trafi na cwaniaka ,ktory to wykorzysta do zarobku.Jak czytam te teksty zaopiekuje sie pieskiem -westem to jestem juz uczulona. Malo osob z tego forum zna sie osobiscie i gwarantuje ,ze kilka osob tylko liczy na darmowego pieska a co z nim dalej?Pewnie kontakt sie urywa.Ja juz nie wierze w bezinteresownosc ludzi (sa wyjatki) i moge podac wiele przykladow.Opowiem cos . Kolezanka wprowadzila sie do domu .Na dole ona ,na gorze sasiad.Mial 5 psow.Awantury byly o to ze jak ta watacha zbiegala na podworko to trzeba sie chowac.Suma sumarum kolezanka zagrozila ,ze wezwie kogos ze schroniska.Facet-pijaczek o 3 nad ranem sciagal te psy na podworko,zabijal siekiera,byl straszny skowyt i wrzask,bo nastepne psy, ktore targal na dol pewnie juz wiedzialy co sie stanie.Nikt z sasiadow(lacznie z moja znajoma )nie zainterweniowal.Na drugi dzien jak sie dowiedzialam zadzwonilam do gazety(miasto ponad 20tys. ludnosci) i na Policje (znajoma zdecydowala sie jednak zaznawac).Co sie stalo :przepytali cala ulice(nawet tego goscia,ktory sie wyparl ,ze mial psy) nikt podkreslam nikt, mowili ,ze nic nie slyszeli,co jest niemozliwoscia: dom przy domu.Goscia przesluchali wszystkiego sie wyparl i na tym sprawa sie skonczyla.Zostawil sobie jednego psa ,ktorego ma do tej pory.I jak tu wierzyc w ludzi?(ludzie z gazety odkryli,ze do nieczynnej studzienki je powrzucal po wszystkim).Sprawa ucichla ,brak dowodow. Problemem sa dla Was hodowcy domowi a co z tymi fabrykami?Dlaczego tak malo zgloszen, gdzie te fabryki nadal funkcjonuja?Dlaczego "prawdziwi hodowcy" trzymaja pieski w klatkach??? Wszystko ok. bo zarejestrowani???

Share this post


Link to post
Share on other sites
Eee, ale ja nie sądzę, że wszystkie zarejestrowane hodowle są cacy, bo i zdarzają się wyjątki.
Te wszystkie nowo powstałe organizację też można nazwać pseudohodowlami, no bo co to za hodowla, która rozmnaża kundelki z rodowodem (paranoja). Najbardziej denerwują mnie ludzie, którzy mają takie hodowle i są tacy przeświadczeni, że mają rasowe psy, bo mają niby rodowód. Ja dziękuje, co to jest za rasowość, kiedy idę z kundelkiem w typie rasy i dostaję do niego papiery, co pozwala do udziału w wystawach, a potem ich rozmnażaniu i sprzedawaniu za 2000zł.
Ostatnio na pewnym forum, pewna kobieta należąca do bodajże SwkiPR chwaliła się jak to oczekuje miotów szczeniąt. Dodam, że wymieniła kilka ras (4-5?, a może i więcej). Dajmy na to urodzi się w każdym miocie po 5 szczeniąt, co daje nam liczbę 25 małych piesków. Jestem ciekawa, czy da radę wychować taką gromadkę i przeprowadzić odpowiednią socjalizację. Ale i tak powiedzą o sobie, że u nich warunki są lepsze niż u niektórych hodowli FCI :roll:

Share this post


Link to post
Share on other sites
a mi opadają ręce, jak przeglądam tablicę.pl czy inne portale, gdzie trąbią o rodowodowych szczeniakach, przy czym rodowód = świstek z "organizacji kynologicznej zarejestrowanej w KRS". w 5 minut wygrzebałam z tysiąc takich ofert, na m.in. takie rasy, jak "mini york", w ogłoszeniu jest świetna mądrość, że "pieski posiadają białe umaszczenie" i jest to "tak cenione wśród hodowców"...:shake:
jest też "takiego yorka nie zobaczysz u sąsiada"... strasznie się w3$%#%wiam jak to czytam...:shake:

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nic nie da się zrobić w kwestii pseudohodowli bez uświadamiania innych na każdym kroku, cierpliwie, bez emocji, bo okazuje się że ludzie zwyczajnie

nie zdają sobie sprawy czym jest pseudo. Nie mają świadomości że kupując takie psy zabiera się szanse na adopcję biedakom w schroniskach, a napycha się  kabzę różnej maści oszustom, którzy jeszcze uważają się za miłośników zwierząt. Wielu z tych problemów nie byłoby, gdyby nie ludzka chciwość i chęć szpanowania "rasowym"  psem, ale za małe pieniążki. Polecam szerzenie takich informacji w swoim środowisku.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Urodziłem się i wychowałem w hodowli psów. Moi rodzice mieli na początku same bedlingtony, ale później dostali yorka, a jeszcze później mój ojciec sprowadził spod Moskwy CTR (to były lata osiemdziesiąte). Hodowla nie była wielka, bo było w niej ok 17, może 20 psów maksymalnie, a i to przez krótki czas. Myk polegał na tym, że te zwierzaki miały do dyspozycji ok 4000 m2 terenu, często były zabierane w różne miejsca (w tym na wystawy, na których albo zgarniały wszystko albo były w ścisłej czołówce), a poza tym opiekę nad tą całą menażerią sprawowały jakieś 3-4 osoby.

Myślę, że różnica pomiędzy pseudo polega na tym, że hodowla moich rodziców była ich hobby, pasją, której świadomie się podjęli nie patrząc na psy jak na źródło dochodu, ale jako członków rodziny. Owszem, dzikiej, nieokrzesanej i lekko pie****lniętej (jak to bedlingtony), ale jednak.

Nie było niczym nadzwyczajnym, żeby zwierzaka zabrać na wystawę do Wiednia, czy innego Budapesztu, bo tak to chyba powinno funkcjonować.

Myślę, że hodowla psów powinna nadal pozostać takim "luksusowym towarem", który nie jest dostępny dla każdego.

Sorry, ale jak kogoś nie stać na "odrobaczywienie" u "weteryniarza" miotu, to niech zajmie się czym innym. Niestety zachłanność ludzka nie zna granic i stąd powstają "legalne pseudo". Iksiński widząc, że pies został sprzedany za 2000zł już liczy czego to on by za to nie kupił, a już jak będzie miał 6 takich szczeniaków, to w ogóle szaleństwo. W sumie to przecież suka ma dwa razy do roku cieczkę, więc pewnie będzie już ze 24 000pln. Czad. do tego można przyciąć w chu***a na "sczepieniach" i innych.  Już nie będę podgrzewał o sztucznym wywoływaniu cieczki, ale niestety tak to często wygląda.

W latach '90 jakoś nie pamiętam, żeby było tyle przypadków złego traktowania zwierząt co obecnie. Myślę nawet, że to z czym mamy dziś do czynienia, to jakiś hardcore.

Nie chcę bronić ZKwP, który uważam za mocno skostniały i na pewno przydałaby się jakaś sensowna organizacja, która zmobilizowałaby władze Związku do "równania w górę" na zasadzie konkurencji (tak jak jest np. w Niemczech). Jednak nie może tak być, że co miot to nowa organizacjia, żeby tylko puścić szczeniaki. Ile jest takich "legalnych pseudo" w Polsce? Kilkaset jak nie więcej.

W takich "legalnych pseudo" nikt nie wpadnie na to, żeby swojego psa gdziekolwiek pokazywać, żeby dobrać mu odpowiednią dietę, zapewnić ruch, social, zabawę, bo to kosztuje. Bo właśnie na to idzie ta "gigantyczna" kasa ze sprzedaży miotu ( w normalnej hodowli suka może mieć szczeniaki raz do roku). Na to idzie te 12 000 piniondzów, a i z tym bywa różnie, bo zdarza się oddać psa za krycie, zjawi się ktoś ogarnięty i zaproponujemy mu inne warunki etc, etc.

Wszystko dlatego, że kolejny debil z innym debilem wziął się za coś, czego ruszać nie powinien (jak z obecnie gorącym tematem aborcji) i zaczął majstrować przy ustawie, zamiast oddać głos zainteresowanym (którzy mieli własny projekt) i przekazać do prac specjalistom, a nie kolegom z klubu. Chodzi mi tu o prawdziwych specjalistów, którzy słono liczą za godzinę pracy, ale potrafią np. przeprowadzać symulacje.

Niestety, żyjemy tu gdzie żyjemy i pewnych rzeczy nie zmienimy

Jest jednak pewna alternatywa. Otóż, jeśli wiemy, że gdzieś się dzieje źle i nasi bracia mniejsi są bici, maltretowani, zostawiani przy drodze na pewną śmierć, to musimy działać.

Każdy kto czyta ten tekst może zrobić coś sensownego, coś dobrego, ale to kosztuje więcej niż puste kliknięcie "lubię to".

Obecnie, od ok 10 lat pomagamy z moją ukochaną odrzutowcom (psom z odzysku). Taką wybraliśmy drogę, do tego się (mam nadzieję) nadajemy i na tyle mamy możliwości, żeby podjąć się opieki nad dwoma psami.

Utrzymanie jednego z tych psów kosztuje nas ok 1000zł miesięcznie, a zwierzak ten ma przed sobą min. 15 lat życia. W skrócie jego, a właściwie jej historia jest taka, że jakieś dwa lata temu Diuna została wraz z resztą miotu odebrana interwencyjnie. Kiedy była u nas, to się okazało, że ma alergię na wszystko, co można sobie wymyślić. Powiem tak, byłem pewien, że konina jest tańsza, a jeleninę i tak będzie można kupić poza sezonem. Rozumiecie zatem sami, ze nie można było jej wydać do adopcji, bo zwrot byłby błyskawiczny. Mloda zjada ok 1kg-1,2kg dziennie. Ale za to jest śliczna, ma słodkie oczy i bardzo lubi się uczyć (ostatnio trochę zawaliliśmy przygotowanie do służby, ale o tym później, może na profilu).

Lemmy, z kolei jest "świadomym macierzyństwem" mojej ukochanej. Chciała dużego, czarnego psa, więc wzięliśmy 8- letniego owczarka z Palucha. Operacja usunięcia tłuszczaków, w żaden sposób nie wpłynęła na nasz budżet, a jego wyżywienie, to bajka. Bierzesz miskę, sypiesz żarcie, dajesz psu.

W każdym razie obecnie można ścigać pseudo, zbierać materiały i dowody i wszczynać sprawy. Można też mieć na uwadze, że Al Capone poszedł do paki za podatki, czyli, że osoba, która prowadzi pseudo i ma zaniedbane zwierzęta, do świętych raczej nie należy, wystarczy tylko sprawdzić. Ważne jednak, żeby działać z głową, dlatego, starajcie się zachować zimną krew i myśleć na spokojnie, bo wszczynanie awantur i wywoływanie "gó**o burzy" do niczego nie prowadzi.

Moim zdaniem należy dużą wagę przyłożyć do edukacji, ale nie tej "pseudo" (w tym jak np. mamusia tłumaczy, że suka musi mieć raz małe bo cośtam się stanie) ale takiej przemyślanej i rzetelnej. Przy tym też należy zachować dużą dawkę obiektywizmu.

Przepraszam, ale pomyliłem tematy. Poproszę o przeniesienie do ""Wiem co kupuje..." czyli projekt przeciw pseudo !"

Edited by helpet
zły temat

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


Announcements

×
×
  • Create New...