Jump to content
Dogomania

Aśka Belkowska

Members
  • Content Count

    1071
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

36 Excellent

About Aśka Belkowska

  • Rank
    Advanced Member

Converted

  • Location
    Lublin

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. Mam wielką słabość do wątków o dzikuskach. Abi na szczęście trafiła do ludzi cierpliwych i ewidentnie robi postepy. Mój Fidel pierwszy raz przytulił głowe do mojej nogi po półtora roku. Cały czas zachowuje sie bardziej jak kot niż pies. Nawet gdy go wołamy, żeby mu założyc rano obróżke, to patrzy i czeka w miejscu. W 2019 roku minęło 7 lat, kiedy go adoptowalismy. Sunia, którą niedawno adoptowaliśmy, jest jego absolutnym przeciwieństwem, choc wyraźnie odpowiada mu obecność towarzysza niedoli, gdy Państwo wychodzą zarabiać na mięsko i masełko. To masełko to jakiś afrodyzjak? ;) Abi na
  2. Podobnie zachowywał się mój adopciak. Robił osiołka i "urwij głowę, ale się nie ruszę". Wtedy sposobem było na chwilę się zatrzymać, potem się odwracałam, głaskałam i mówiłam "idziemy". Było OK do następnego przystanka. :) Teraz też czasami się zapiera, ale hasło "idziemy na piłeczkę" pomaga. I co z tego, że już ma prawie 8 lat...... Cierpliwości i obserwacji, psy się uczą nas, ale i my wypracowujemy sobie nasz własny język komunikacji. Druga sunia jest zupełnie inna, jej wystarczy hasło "niuśśśśśśka" i już wie, że Pani wzywa. Psy są cudne.
  3. Być może tęskni za towarzystwem psów. Nasz Fidel, zżyty z nami bardzo, zmienił się po adopcji suni. A już zaczynał się robić zgredek, odludek, sorry odpsiaczek. :)
  4. Nasza sunia też, okazało się, boi się psów. Na zapoznaniu z rezydentem powąchała go i spokojnie poszliśmy na spacer. Fidel w ogóle jej "nie wzruszał". Dopiero kiedy przyjechaliśmy do domu, okazało się, że spacer po osiedlu to dla niej horror. Każdy pies czy duży czy mały wywoływał panikę. Bała się nawet stanąc bliżej, zachowywała bezpieczną odległość. :) Minęły dwa lata, teraz nie boi się już psów tak bardzo. Pokazuje zęby tylko tym bardziej wścibskim, ale inne mija bez problemu. Na pewno pomógł jej w pokonaniu strachu nasz pierwszy pies, który psy akurat uwielbia (gorzej z ludźmi).
  5. Gdyby nie to, że już adoptowaliśmy inną sunie, to kto wie, kto wie...... Ciągle wypominam swojej jędzuni, że miała szczęście. Z jej podejściem do psów to cud, że nie odgoniła z zębami na "spacerku zapoznawczym" naszego Fidelka. A szukałam właściwie cały czas pudliczki dla niego, bo i on lubi pudelkowate, i ja zawsze miałam pudelki. Kami jak Fidel - taka sznudlowata bardziej. :)
  6. Kami jest przepiękna. Pamiętam ją ze zdjęć w schronisku, już wtedy miała w sobie taką urokliwą delikatność. Uwielbiam takie futrzaczki-kudłaczki.
  7. Wprawdzie to wątek Fidelka, ale nie obrazi się pewnie, w końcu i tak zgaga się wszędzie wpycha. Tak wygladała NIkunia, gdy ją zabieraliśmy. I poniżej kilerka maskotek.
  8. Tak wygląda przywołanie psa "na miejsce", rano przed wyjściem do pracy. Nie muszę dodawać, że to zwyczajowe miejsce Fidelka.
  9. Dawno Fidel nie gościł w swojej galerii, bo i dogo nie to samo, zaglądam z doskoku. Fidelek nabrał manier statecznego pana, przecież musi dawać wzór dla postrzelonej smarkuli. Decyzja wzięcia drugiego psa, to strzał w "10". Może nie jest to najukochańsza istota w domu, lepszy na pewno byłby spory gnat wołowy do gryzienia na pół roku, ale relacje zbudować mus. :) Oba psiaki już się polubiły, nawet zdarza się, że ogonki chodzą na powitanie poranne. Wprawdzie zagrożenie miski cały czas trwa, ale zawsze po jedzeniu można sprawdzić czy w tej drugiej nie było czegoś lepszego. I ja mam spo
  10. Czytając wątek Kolii widze nasze początki z Fidelkiem. Jako dziki piesek nie znał w ogóle miejskiego życia, w dodatku w bloku. Trzeba było bardzo dużo cierpliwości i czasu, żeby te lęki powoli mijały. Dobrze że rodzina Kolii ma dla niej cierpliwość. Przy takim psiaczku największą satysfakcję i radość daje obserwowanie kolejnych postępów w jej socjalizacji. Tez musieliśmy Fidelka wynosić na rękach, tylko po to żeby go stawiać na trawie, bo znał tylko beton i klepisko. Cały miesiąc załatwiał się tylko w domu, pomimo że miał już pół roku. Szelek i obroży nie zdejmowaliśmy mu w ogóle. Ko
  11. Dogomaniaczki z dłuższym stażem wiedzą, że na wszystko potrzebny jest czas. Lubię zaglądać na Wasz wątek zamojski, bo mi bliski sercu. Sara nie czuje się pewnie na dworze, więc załatwia się w spokojnym, znanym miejscu. Moja sunia doskonale wie, że na dworze załatwia się potrzeby, ale gdy ją boli brzuch bez skrupułów włamuje się do dużego pokoju i brudzi na rogu dywanu tuż przy drzwiach balkonowych. I kropka. Właśnie mijają dwa lata od adopcji, a dopiero teraz w miarę spokojnie oddycha przy zasypianiu (wczesniej dyszała jakby miała gorączkę) i bez warczenia mija obce psy. Dopiero
  12. Ciekawa jestem porad, bo mam podobny problem z adoptowaną sunią. Nasz drugi piesek parę razy próbował ją zachęcić do zabaw, ale został obwarczany. Absolutnie nie umie się bawić, po roku u nas nauczyła się tolerowac psy pod warunkiem, że jej d...y nie zawracają.
  13. Oczywiście, że rozumie intonacje i gesty, i rozumie, że się złościsz na niego po przyjściu do domu. Psy nie pojmują konsekwencji swojego zachowania, jeżeli nie reagujemy natychmiast. Polecam robienie z siebie pajaca, gdy pies załatwi się na dworze. Radocha Wasza nie powinna mieć wtedy granic. :) Miałam ten sam problem po adopcji mojego drugiego pieska. Sunia, jeśli ją boli brzuszek, do tej pory potrafi załatwić się w domu. My jednak ucięliśmy problem u zarania, natychmiast pożyczyliśmy klatkę kennelową, a potem kupilismy własną. Skończyło sie "zwiedzanie" domu podczas naszej nieobecn
×
×
  • Create New...