Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Przypuszczam, że wypowiadający się i uznający Czarnego kapturka za oszołoma nie mają pojęcia jak jest to interpretowane.
 

Czyli uważasz, że ta babka prześladująca twojego znajomego z pieskiem nie była oszołomem?

 

Dyskusja na temat tego, że pies to tylko pies i się nie przewidzi blablabla też już była. Ja znam mojego psa, znam jego reakcje, wiem kiedy może chodzić luzem, a kiedy nie. Kropka.

  • Replies 32.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

Nie ważne co ja uważam bo to nie ma żadnego znaczenia dla interpretacji ustawy przez sąd i dla wyroku.
Już widzę te uśmieszki i kiwanie głowami z politowaniem na sali rozpraw gdy mówisz, że Twój pies bez smyczy na nieogrodzonym terenie jest zawsze pod Twoją kontrolą.

Posted

Isabelle, znam przypadek, że kask motocyklowy spowodował śmierć motocyklisty i nie zapięty pas uratował pasażera ale podawanie takich kuriozalnych przykładów to naprawdę dziecinada...

Posted

Nie ważne co ja uważam bo to nie ma żadnego znaczenia dla interpretacji ustawy przez sąd i dla wyroku.

Być może. Mnie chodzi tylko o moją subiektywną opinię na temat takich ludzi.

Posted

Isabelle, znam przypadek, że kask motocyklowy spowodował śmierć motocyklisty i nie zapięty pas uratował pasażera ale podawanie takich kuriozalnych przykładów to naprawdę dziecinada...

dokładnie taka sama dziecinada jak opowiadanie o szarpnięciu smyczą psa po to by go uratowac przed Tirem na środku lasu :-)

Posted

 

 

Spike podał tu punkt ustawy, który jest bardzo nieprecyzyjny więc od sądu tak naprawdę zależy jego interpretacja. 

 

Wcale nie jest nieprecyzyjny. Jest tak samo precyzyjny jak stwierdzenie że za zwierze odpowiada ten kto je chowa lub się nim posługuje. Oznacza właśnie to że pies ma być pod kontrolą, czyli wolno mu robić tylko to na co pozwala opiekun. Pies idący 2 metru ode mnie jest pod moją pełną kontrolą, robi tylko to na co mu pozwalam, w tym przypadku - idzie sobie.

Gdyby "bycie pod kontrolą" oznaczało trzymanie na uwięzi to było by napisane że ma być trzymany na uwięzi.

Ten przepis jest bardzo sensowny bo oznacza ni mniej ni więcej że zapięcie psa na smyczy nie zwalnia nas z odpowiedzialności gdyby ten pies np kogoś ugryzł bo pod kontrolą z pewnością nie był. A z kolei jeżeli pies jest dobrze wychowany, łagodny i posłuszny to wcale zapinanie go na smyczy nie jest przez przepisy wymagane i oszołomy które robią awanturę bo im się to nie podoba mogą mnie cmoknąć.

 

Dzisiaj na spacerze miałem taką sytuację że z naprzeciwka biegł facet. Mój pies szedł sobie po wąskiej ścieżce, za nim ja a z naprzeciwka biegnie gość. Facet miał do psa tak z 15 metrów i zobaczyłem że zaczyna skracać krok, zwalniać. No to zawołałem psa po imieniu, nawet nie kazałem mu przyjść do siebie bo facet jak zobaczył że pies na dźwięk swojego imienia przestaje iść w jego stronę tylko odwraca się do mnie to ruszył znowu w takim samym tempie jak poprzednio, przepiegł obok psa, potem obok mnie, powiedzieliśmy sobie dzień dobry i tyle.

Facet się przestraszył na początku jak biegł w stronę dużego, "ostrego" z wyglądu psa. Ale jak zobaczył że pies słucha na pierwsze wołanie i nie ma żadnego zamiaru rzucić mu się do łydki to zachował się normalnie i tyle.

A jak ktoś jest bałwanem któremu chodzi o to żeby zrobić komuś awanturę to ją zrobi nawet jak pies będzie szedł na smyczy i w kagańcu.

Niedawno szedłem sobie obok ryneczku i jakaś baba się przyczepiła że "nie mam gdzie z tym psem chodzić". Wtedy pies był na smyczy i normalnie szedł obok mnie.

Posted

Ostanio posłowie z parlamentarnego koła przyjaciół zwierząt pisali do wojewodów w sprawie zniesienia obowiązku prowadzenia psów na smyczach i w kagańcach jaki obowiązuje w wielu miastach. Oni też się "nie orientują w temacie"? Twierdzili to co ja tylko powtarzam, czyli że taki nakaz jest sprzeczny z ustawą o ochronie zwierząt. A było nie było oni tę ustawę uchwalali.

To że ty, czy kto inny "nie zna przypadku żeby sąd przyznał rację właścicielowi psa" to tak naprawdę nic nie oznacza bo jest wiele różnych czynników dla których tak się mogło stać.

Np taki że jeżeli w gminie regulamin utrzymania porządku mówi że pies ma być prowadzony na smyczy na wygraną w sądzie pierwszej instancji nie ma w ogóle szansy (tak jest o ile wiem w Gdańsku, Krakowie, Warszawie, Poznaniu, Wrocławiu). Bo jeżeli nawet te przepisy są sprzeczne z ustawą o ochronie zwierząt to musi się w tej sprawie wypowiedzieć zdaje się sąd najwyższy więc sąd pierwszej instancji NIE MOŻE tu przyznać racji właścicielowi psa bo uchwalony w gminie regulamin nakazuje smycz.

Ale jak już pisałem u mnie tak nie jest i regulamin utrzymania porządku w łodzi mówi wyraźnie ze pies pod "bezpośrednia kontrolą właściciela" i "gdy nie stwarza to zagrożenia" może być prowadzony bez smyczy i kagańca a to oznacza że w łodzi smycz i kaganiec są obowiązkowe tylko w przypadku psów z "listy ras niebezpiecznych i ich mieszańców".

Posted

A ja postawię Ci najlepsze wino jak ci wymienieni cokolwiek w tej kwestii wskórają.
Zdaje się, że pisaĺeś dziś jakoby bezprawne sà lokalne ustawy nakazujące prowadzenie na smyczy bowiem ustawa o ochronie zwierząt stanowi inaczej.
Otóż w świetle prawa lokalne ustawy doprecyzowujà zapis ustawy i tak są przez prawników interpretowane.
Zakładam, że doczytałeś o tym skoro zmieniłeś nieco zdanie.Szkoda, że z innymi kwestiami nie idzie Ci tak dobrze.
Tak potwornie byłeś zniesmaczony topikiem a teraz widzę, że brylujesz w temacie:-D

Posted

Nawet zakładając że "pies pod kontrolą" nie znaczy "pies na smyczy"... Oczywiście oznacza to, że pies może być pod kontrolą słowną. 

Z tym, że.. do sądu idą zazwyczaj sprawy w których coś się stało. Nie idzie się do sądu za to, że pies szedł luzem, a za to że ugryzł bądź spowodował wypadek.  Ugryzienie oznacza że pies nie był pod kontrolą, czy słowną czy jakąkolwiek. Dlatego w sądzie zawsze właściciel jest winny. 

Posted

Ciach


A jak ktoś jest bałwanem któremu chodzi o to żeby zrobić komuś awanturę to ją zrobi nawet jak pies będzie szedł na smyczy i w kagańcu.

Niedawno szedłem sobie obok ryneczku i jakaś baba się przyczepiła że "nie mam gdzie z tym psem chodzić". Wtedy pies był na smyczy i normalnie szedł obok mnie.

 

o! tu jest zasadnicza roznica, i wielka prawda, bo jesli nawet przestrzegamy przepisow prawnych (dla kazdego miasta dodatkowe, uzupelniajace), zawsze mozemy napotkac osobe, ktora i tak bedzie miala nam za zle... posiadanie psa.

 

Natomiast jeszcze wtrace sie w dyskusje o przepisach, i czy miasto moze dodawac swoje aneksy. Otoz tak. Aczkolwiek jesli NIE SA ZGODNE z obowiazujacym prawem w danym kraju, miasto moze "naskoczyc" lamiacemu owe dekrety. Np. kilka lat temu, ze cztery coby nie sklamac, wyszlo zarzadzenie, ze nie mozna dokarmiac kotow dzikich. Mandacik za taka samowolke to 300 euro. Na moje liczne listy i podania, jakoby to zarzadzenie jest sprzeczne z obowiazujacym prawem o ochronie zwierzat wolnobytujacych, jak i calkowicie sprzeczne z konwencja UNESCO, dostalam pismidlo, ze takie "prawo" zostalo ustalone i juz. Na szczescie ludzie glupi nie sa, i wlasnie przeczytalam artykul o tym , jak to wspolnota mieszkaniowa wygrala sprawe w sadzie przeciwko UM, ktore nie dosc ze ma oddac pieniadze (mandaty), zaplacic za koszty sadowe, to jeszcze bedzie musial zmienic ustawe, gdyz jest niezgodna z prawem ustanowionym w kraju. Czyli tak, jesli macie jakiekolwiek watpliwosci na temat ustaw w waszym miescie, wystarczy troszke pobuszowac w papierkach, Prawo dotyczace zwierzat i obowiazkow wlasciciela takiego zwierzecia jest jedno, na caly kraj. Jesli UM wprawadza zapis, ktory jest niezgodny, mozna taka ustawe zaskarzyc. Dodatkowo dochodzi prawo Unii Europejskiej, i jesli Polska podpisala ratyfikacje do jakiegos ustepu, musi jej przestrzegac.

Posted

Nawet zakładając że "pies pod kontrolą" nie znaczy "pies na smyczy"... Oczywiście oznacza to, że pies może być pod kontrolą słowną.
Z tym, że.. do sądu idą zazwyczaj sprawy w których coś się stało. Nie idzie się do sądu za to, że pies szedł luzem, a za to że ugryzł bądź spowodował wypadek. Ugryzienie oznacza że pies nie był pod kontrolą, czy słowną czy jakąkolwiek. Dlatego w sądzie zawsze właściciel jest winny.


Zazwyczaj- to słowo klucz w Twojej wypowiedzi;-)
Posted

Pewność, że pies zachowa się w określony- nie zagrażający nikomu i niczemu sposób
można mieć gdy zobaczymy na własne oczy choć raz każdą z nietypowych sytuacji i naszego psa w niej.Jednak i to gwarancji nie daje, że następnym razem pies zachowa się tak samo.
Człowiek sam nie wie jak się zachowa w jakiejś nietypowej sytuacji i dziwnym byłoby gdyby był przekonany, że doskonale wie jak zachowa się jego pies, który często działa instynktownie. Więc sobie może szanowne pañstwo dywagować jak to zna swego psa, najlepiej się to robi w domku przed komputerem :-)

Posted

A'propos takich osób czepiających się psa, że w ogóle idzie...

Ostatnio szliśmy z chłopakiem chodnikiem, ja z małą suczką a on ze swoim owczarkiem. Z naprzeciwka szła na nas trójka ludzi: dziecko, mama i mama mamy. Żeby się z nimi minąć oboje weszliśmy na ścieżkę rowerową. Widziałam już z daleka, że najstarsza pani bardzo mocno chciała się do Poczwara przyczepić, ale średnio miała za co, pies w kagańcu i na krótkiej smyczy. Co więc wymyśliła? Zaczęła się wydzierać, że rowerowerówka to dla rowerów jest a nie psów! Na moje pytanie, czy jest jakaś głupia, radośnie odpowiedziała "TAK" :grins:

Posted

Ciach

 

o! tu jest zasadnicza roznica, i wielka prawda, bo jesli nawet przestrzegamy przepisow prawnych (dla kazdego miasta dodatkowe, uzupelniajace), zawsze mozemy napotkac osobe, ktora i tak bedzie miala nam za zle... posiadanie psa.

 

Natomiast jeszcze wtrace sie w dyskusje o przepisach, i czy miasto moze dodawac swoje aneksy. Otoz tak. Aczkolwiek jesli NIE SA ZGODNE z obowiazujacym prawem w danym kraju, miasto moze "naskoczyc" lamiacemu owe dekrety. Np. kilka lat temu, ze cztery coby nie sklamac, wyszlo zarzadzenie, ze nie mozna dokarmiac kotow dzikich. Mandacik za taka samowolke to 300 euro. Na moje liczne listy i podania, jakoby to zarzadzenie jest sprzeczne z obowiazujacym prawem o ochronie zwierzat wolnobytujacych, jak i calkowicie sprzeczne z konwencja UNESCO, dostalam pismidlo, ze takie "prawo" zostalo ustalone i juz. Na szczescie ludzie glupi nie sa, i wlasnie przeczytalam artykul o tym , jak to wspolnota mieszkaniowa wygrala sprawe w sadzie przeciwko UM, ktore nie dosc ze ma oddac pieniadze (mandaty), zaplacic za koszty sadowe, to jeszcze bedzie musial zmienic ustawe, gdyz jest niezgodna z prawem ustanowionym w kraju. Czyli tak, jesli macie jakiekolwiek watpliwosci na temat ustaw w waszym miescie, wystarczy troszke pobuszowac w papierkach, Prawo dotyczace zwierzat i obowiazkow wlasciciela takiego zwierzecia jest jedno, na caly kraj. Jesli UM wprawadza zapis, ktory jest niezgodny, mozna taka ustawe zaskarzyc. Dodatkowo dochodzi prawo Unii Europejskiej, i jesli Polska podpisala ratyfikacje do jakiegos ustepu, musi jej przestrzegac.

Z tego cow iem w Polsce obowiązującą walutą jest złotówka i mandatów w Euro nie ma.... coś brylujesz pannico

Posted

A'propos takich osób czepiających się psa, że w ogóle idzie...
Ostatnio szliśmy z chłopakiem chodnikiem, ja z małą suczką a on ze swoim owczarkiem. Z naprzeciwka szła na nas trójka ludzi: dziecko, mama i mama mamy. Żeby się z nimi minąć oboje weszliśmy na ścieżkę rowerową. Widziałam już z daleka, że najstarsza pani bardzo mocno chciała się do Poczwara przyczepić, ale średnio miała za co, pies w kagańcu i na krótkiej smyczy. Co więc wymyśliła? Zaczęła się wydzierać, że rowerowerówka to dla rowerów jest a nie psów! Na moje pytanie, czy jest jakaś głupia, radośnie odpowiedziała "TAK" :grins:

Przynajmniej szczera :grins:



Edit: Isabelle z tego co wiem to czarnykapturek mieszka za granicą ;)
Posted

 

 

A ja postawię Ci najlepsze wino jak ci wymienieni cokolwiek w tej kwestii wskórają. 

 

no cóż, skoro padła już taka jednostronna deklaracja to nie omieszkam przypomnieć gdyby jednak coś wskórali. w końcu niczym nie ryzykuję :)

Posted

Pewność, że pies zachowa się w określony- nie zagrażający nikomu i niczemu sposób
można mieć gdy zobaczymy na własne oczy choć raz każdą z nietypowych sytuacji i naszego psa w niej.Jednak i to gwarancji nie daje, że następnym razem pies zachowa się tak samo.
Człowiek sam nie wie jak się zachowa w jakiejś nietypowej sytuacji i dziwnym byłoby gdyby był przekonany, że doskonale wie jak zachowa się jego pies, który często działa instynktownie. Więc sobie może szanowne pañstwo dywagować jak to zna swego psa, najlepiej się to robi w domku przed komputerem :smile:

 

o tym tez juz tu bylo do porzygu...

 

 

ja znam moje psy na wylot. poczawszy od tego, kto czego nie lubi, skonczywszy na tym jak kto sie kiedy zachowa.

 

wychowalam je od szczeniaka, wiem o wszystkich ich przygodach, "traumach", przykrych wspomnieniach z dziecinstwa itd. czytam z nich jak z otwartych ksiazek. one ze mnie tez.

 

i naprawde wiem, jak ktora sie kiedy zachowa.

bez przesady: w zyciu codziennym bardzo rzadko laduje obok nas ufo czy wylazi zza drzewa buka...

aby przewidziec zachowanie wlasnego psa, wytarczy dobrze go znac. nie trzeba byc wrozka.

Posted

No jasne Aniusia-przed każdym z Twoich psów wylądowała petarda, ktoś z okna rzucił workiem z woda metr od każdego z nich, jakiś człowiek zaczął krzyczeć i wymachiwać parasolem zamykając i otwierając go na zmianę, motocyklista zahamował z piskiem opon a potem gwałtownie ruszył z chodnika którym przechodziły psy, na ten sam chodnik pod dom zajechała karetka na sygnale i wyhamowała wprost przed Twymi psami, trójka dzieci biegła za nimi wyjąc i machając kijami.

To są sytuacje, które przeżył mój pies.Pamiętam jak się zachował ale nie mam pewnoßci jak byłoby następnym razem.
Najważniejsze jednak że Ty WIESZ.
Uśmiałam się jak norka:-D

Posted

jeśli chodzi o ludzi, którzy mają problem z samym istnieniem psów, to mam takiego sąsiada za płotem :loveu: szłam raz z dwoma psami, na smyczy, na jego widok zeszłam ze ścieżki w trawę i wzięłam suki na bardzo krótkie smycze obok siebie. pan jechał rowerem, a jedna z owych suk rzuca się na rowerzystów, poza tym, po co robić konflikty ;) niestety pan był innego zdania... zaczął zwalniać na nasz widok i spytał "i co teraz?", myślę sobie, nic? pan się chyba spodziewał że moje straszne psy się rzucą, a ja wątła kobieta nie dam rady ich utrzymać ;) oczywiście nic takiego się nie stało, ale facet chyba nie mógł znieść mojego totalnego zignorowania go i zaczął swoją gadkę... w stylu "kur... rodzina psiarzy" :loveu:

Posted

No jasne Aniusia-przed każdym z Twoich psów wylądowała petarda, ktoś z okna rzucił workiem z woda metr od każdego z nich, jakiś człowiek zaczął krzyczeć i wymachiwać parasolem zamykając i otwierając go na zmianę, motocyklista zahamował z piskiem opon a potem gwałtownie ruszył z chodnika którym przechodziły psy, na ten sam chodnik pod dom zajechała karetka na sygnale i wyhamowała wprost przed Twymi psami, trójka dzieci biegła za nimi wyjąc i machając kijami.

To są sytuacje, które przeżył mój pies.Pamiętam jak się zachował ale nie mam pewnoßci jak byłoby następnym razem.
Najważniejsze jednak że Ty WIESZ.
Uśmiałam się jak norka:-D

Dobrze, że ufo nie wylądowało. Pewnie oboje byście się wtedy przestraszyli.

Posted

Z tego cow iem w Polsce obowiązującą walutą jest złotówka i mandatów w Euro nie ma.... coś brylujesz pannico

 

Pannica? wow, dzieki! nie mieszkam w Pl, nie wazne miejsce zamieszkania, w kazdym kraju prawo dziala podobnie, czy raczej machina prawna,zadne brylowanie,  a oto artykul: http://www.eldiario.es/caballodenietzsche/Condenado-Ayuntamiento-Madrid-injusta-cuidadores_6_322027805.html

Posted

Dobrze, że ufo nie wylądowało. Pewnie oboje byście się wtedy przestraszyli.

Nie wydają mi się niesamowite sytuacje, które podaĺam.
Rzucanie workami z wodà przed katolickim świętem to norma na osiedlu moich rodzicow.Trochę potrwało gdy znalazłam psa bo z wrażenia puściłam smycz a sucz uciekła.
A gdy poszłam z policjà do tego mieszkania pani bardzo przrepraszała, zapłaciła za zniszczenie ubrania i powiedziała, że jej dzieci nigdy w ludzi nie rzucają bo wiedzą, że nie wolno.Chciały trafić w psa:'(
To, że karetka wjeżdża na chodnik z impetem, na sygnale-co w tym dziwnego, skoro nie ma innego dojazdu do wejścia bloku?
Chłopaczek jadący skuterem po chodniku zaskoczył moją córkę z psem.
Mnie w zasadzie w tym kraju to nie zdziwi-ja już widziałam auto zaparkowane na chodniku przed przejściem dla pieszych pewnego ranka.

Jeśli Ty i Aniusia pisałyście o sytuacjach spotkania z rowerzystą, dzieckiem, wózkiem czy samochodem na parkingu to tak-ja też znam swego psa:-)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...