Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

pytanie zadam tu, bo tu sporo osób zagląda, a historia ma z chamstwem coś wspólnego. wracam do domu, na podwórku pod bramą widzę jakąś reklamówkę, obok niej kości, sprawdzam co w reklamówce a tam jakieś mięso i kawałek mielonki/kiełbasy/czegoś takiego. i teraz pytanie: jak to ugryźć prawnie? i czy w ogóle się da? nie wiem, czy ktoś chciał mi psa otruć czy "dokarmić", ale niezależnie od intencji chciałabym tą osobę spotkać. z ustawy o ochronie zwierząt pewnie się tego nie ugryzie, jeśli nie ma tam trutki, ale coś o zaśmiecaniu? zawartość nie była za duża, więc serio nie wiem, czy to można pod coś podciągnąć. może ma ktoś jakieś doświadczenia/pomysły? 50 metrów od bramy mam kamerę monitoringu miejskiego, ale muszę mieć jakąś podstawę prawną żeby próbować te nagrania jakoś zdobyć.

  • Replies 32.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

Aby prawdzić czy nie ma trutki - musiałaby oddac do analizy.
Ale mozesz zwrócić się do własciwego organu (nie wiem jaki jest w takiej sytuacji własciwy) motywując tym, że KTOS Ci wywala swoje śmiecie pod drzwi i jak nie zareagujesz teraz (grzeczna rozmowa) to zaraz zastaniesz tam zużyte akumulatory czy kanapę... albo inny stos śmieci. Bo skoro raz się udało - można korzystać częściej.

Posted

tak szczerze to nie bardzo mam ochotę na wysyłanie tej padliny do analizy. raz, że zajmie to sporo czasu, dwa pieniędzy, a trzy... nie ma się co oszukiwać, ale sprawa próby otrucia psa zostałaby umorzona. a jakbym wysłała to do analizy i okazałoby się, ze tam trutki nie ma to dalej jestem w punkcie wyjścia. dlatego wolę to ugryźć z tej strony, co isabelle pisze i skierować to na ludzką stronę sprawy, bo wg mnie w tym kraju to będzie lepsza opcja.
wychodzi na to, ze najlepiej będzie pójść jutro na policję i tam zapytać, chociaż wolałabym mieć jakiś paragraf w ręku na wszelki wypadek.

Posted (edited)

Ten temat został już zakończony. O jakim ataku mówimy? powiedziałem o ataku postem Martens na moją osobę i psa. A nie o ataku przy staniu za drzwiami... Czytaj ze zrozumieniem a nie fragmentami... Ta sytuacja miała miejsce jak moja narzeczona była w domu, bo niestety miałem 2 zmianę. Nie kazałem jej otwierać nigdy nikomu jak jest sama, bo nie, po prostu... Zakończmy już tą dyskusję, bo ja już na prawdę nie mam ochoty jej kontynuować ani wykłócać z kimkolwiek w tym temacie. Forum trzyma poziom i niech tak zostanie. Dziękuję za uwagę :)

Edited by Losiek1990
Posted

Beatrx napisał(a):
tak szczerze to nie bardzo mam ochotę na wysyłanie tej padliny do analizy. raz, że zajmie to sporo czasu, dwa pieniędzy, a trzy... nie ma się co oszukiwać, ale sprawa próby otrucia psa zostałaby umorzona. a jakbym wysłała to do analizy i okazałoby się, ze tam trutki nie ma to dalej jestem w punkcie wyjścia. dlatego wolę to ugryźć z tej strony, co isabelle pisze i skierować to na ludzką stronę sprawy, bo wg mnie w tym kraju to będzie lepsza opcja.
wychodzi na to, ze najlepiej będzie pójść jutro na policję i tam zapytać, chociaż wolałabym mieć jakiś paragraf w ręku na wszelki wypadek.


Za śmiecenie komuś pod drzwiami/na terenie publicznym można beknąć... tak satnowi prawo. Niestety paragrafu Ci nie podam - trzeba poszperac i poszukac. Ale jest napewno.

Posted

Beatrx napisał(a):
tak szczerze to jedynie chciałabym nagrania z monitoringu, a nie "pomoc" policji czy zakładanie sprawy w sądzie;)


Jeśli mieszkasz w mieście, to na pewno Twoja okolica jest "pod opieką" jakiegoś dzielnicowego. Możliwe, że nigdy go nie widziałaś, tak jak ja swojego :evil_lol:, ale on jest właśnie od takich spraw. Warto by iść na policję, podać ulicę i zapytać, jakiemu dzielnicowemu podlega Twoje miejsce zamieszkania. I z nim załatwiać takie rzeczy, może się uda to nagranie zdobyć, choć oni chyba ich nie udostępniają nikomu, tylko sami je analizują w razie wszczęcia sprawy... Ale spróbuj, zadzwonić czy napisać nie zaszkodzi. W przypadku mojego miasta, na stronie internetowej są wypisani dzielnicowi i ulice im przypisane. Może u Ciebie też jest coś takiego...

Ja myślę, że to nie trutka, bo trutkę się podrzuca bardziej "subtelnie", jedna kość, kawałek mięsa. Raczej jakiś nawiedzony ktoś miał resztki po żarciu, pamiętał, że masz psa, więc je zostawił, żeby "się nie zmarnowało" :diabloti:

Posted

zmierzchnica napisał(a):

Ja myślę, że to nie trutka, bo trutkę się podrzuca bardziej "subtelnie", jedna kość, kawałek mięsa. Raczej jakiś nawiedzony ktoś miał resztki po żarciu, pamiętał, że masz psa, więc je zostawił, żeby "się nie zmarnowało" :diabloti:

tia, tylko na mojej ulicy jest co najmniej 5 psów i to takich, co na podwórku żyją stale, więc jakie licho kogoś przypałętało do mnie? chociaż kiedyś podrzucono mi psa, tylko wtedy dostałam liścik i tam było napisane, ze piesek wędruje do mnie, bo jego właścicielka nie może się nim zajmować, a widzi, ze ja kocham psy, więc może mam pecha do podrzucaczy:evil_lol:

Posted

Beatrx napisał(a):
tia, tylko na mojej ulicy jest co najmniej 5 psów i to takich, co na podwórku żyją stale, więc jakie licho kogoś przypałętało do mnie? chociaż kiedyś podrzucono mi psa, tylko wtedy dostałam liścik i tam było napisane, ze piesek wędruje do mnie, bo jego właścicielka nie może się nim zajmować, a widzi, ze ja kocham psy, więc może mam pecha do podrzucaczy:evil_lol:


Może ktoś chciał byś dyskretny? ;) Jakby podrzucił komuś innemu z psem na stałe na podwórku, to pies by ujadał i ktoś by wylazł zobaczyć :eviltong: Nie wiem, to faktycznie dziwne ;)

Posted

Moje bawią, piesek podbiega i 1 z moich go atakuje(uznał to prawdopodobnie jako zaburzenie porządku w Naszym trójkowym stadzie) złapał go za pysk i nie chciał puścić to baba się do mnie drze żebym zabrał psy bo po policję zadzwoni i że mam agresywne psy i ona tak tego nie zostawi....


no masakra jakaś. koleś chwali się że jego pies zaatakował innego i dziwi się właścicielce że miała do niego o to pretensje. i jeszcze "nie chciał puścić". jak ty facet te psy wychowujesz że one robią co chcą a jak nie chcą to nie?
ja to żyję chyba w jakimś "psim raju". psy w miejscach w które chodzę bawią się razem, podbiegają do siebie, obwąchują sie. jak ktoś ma psa agresywnego to albo go prowadzi na smyczy albo przynajmniej jest w kagańcu. jak jest jakaś "akcja" że jakiś pies na drugiego skoczy (zdarza się bardzo rzadko) to właściciele je rozdzielają i uspokajają bez jakichś wielkich pretensji do siebie, przecież wiadomo że to tylko psy i i czasami takie coś się może zdarzyć. ale takich "mądrych inaczej" którzy puszczają wolno agresywne psy i jeszcze nie widzą problemu gdy taki ugryzie po prostu tu nie ma.

Guest Parysek
Posted (edited)

Widzę spike że brakuje Ci obiektywizmu trochę i co Cię tak boli post tego gościa? W poście nie jest dokładnie napisane w jakich okolicznościach to się stało. Może drugi piesek był nachalny i jego psu to się nie spodobało. Więc może zastanów się czy Ty przypadkiem nie jesteś mądry inaczej.

Edited by Parysek
Posted

Nie wiem, czy to chamstwo czy głupota, czy co.

Sylwka spędzałam u lubego, postanowiliśmy wybrać się na rynek w Krakowie, no i oczywiście tramwaj.
To, że byłam ściśnięta nie przeszkadzało mi aż tak, jak to, że jakieś coś ruchliwe z dwa razy przeszło mi między nogami. Na początku myślałam, że to pijany ktoś. Raz udało mi się spojrzeć w dół. Co jak co, ale nie spodziewałam się psiny, która będzie chodzić między tymi tłumami. Nie mam kompletnie pojęcie, czy to jest czyjś pies, czy ktoś go wsadził do pojazdu w trakcie pijańskiego szału. Apogeum cierpień zwierzęcia nastąpiło jak podróżni zaczęli sobie śpiewać (lub jak kto woli, wydzierać się). Przez chwilę pomyślałam, że gdybym była po paru kieliszkach wódki, a nie dwóch lampkach wina, to pewnie bym się tam świetnie bawiła.

Pani z jakąś miniaturką w torebce też wyglądała uroczo.

Posted (edited)

jeżeli ktoś nie widzi problemu w tym że jego pies rzuca się na inne niezaatakowany bo ma jakieś urojone lęki to niech sobie idzie na rentgen mózgu, sprawdzić czy go w ogóle posiada. takie rzeczy się zdarzają, psy są różne, ale rozumny właściciel powinien takiego psa trzymać na uwięzi lub/i w kagańcu a już na pewno nie wydziwiać nad właścicielem którego psa jego złapał i "nie chciał puścić" tylko w miarę możliwości psy rozdzielić i przeprosić za zachowanie swojego oraz oczywiście coś z tym zrobić.
to dotyczy wszelkich ataków.
jeżeli ktoś chce swojego psa puszczać w przestrzeń publiczną bez smyczy i kagańca to nie może taki pies być agresywny. ja sądziłem że coś tak oczywistego nie podlega żadnym dyskusjom. jak pisałem wcześniej, może się zdarzyć że z pozoru spokojny pies coś "zaszura" do innego i zaatakuje. ale wtedy też nie wydziwiamy "po co go puszczała" tylko przepraszamy i przerywamy tę akcję. a jak ktoś chce puszczać luzem agresywnego psa to powinien zainwestować w dwa hektary działki i na prywatnej działce nie musi się liczyć z tym ze inny pies do niego podbiegnie. w miejscach publicznych to jak najbardziej.
a z tego co losiek pisze to z jego psami problem jest nie pierwszy raz. problem którego oczywiście on nie widzi bo to zawsze jest wina innych "bo podeszli" lub "bo się pojawili". tymczasem problem jest jednak z nimi bo są albo lękliwe i byle co wyzwala w nich poczucie zagrożenia albo jakieś pobudliwe i byle co wyzwala atak. trzeba by coś z tym zrobić.

a denerwuje mnie takie zachowanie bo przez takich nieodpowiedzialnych "lośków" uchwalane sa potem regulaminy zabraniające często w ogóle puszczać psa bez smyczy co uderza we mnie i mojego psa, który nigdy nikogo nie ugryzł. i w sumie nie ma się czemu dziwić bo park jest przecież dla wszystkich i nikt nie chce żeby biegały po nim luzem groźne zwierzęta które mogą zaatakować jak im się coś nie spodoba, a jak widać nie podoba im się dość często.

ale podchodził od tyłu.


to też jest dobre. w stosunku do ludzi też cierpisz na urojenia i jak "podchodzą z tyłu" to gotowy jesteś ich po łbach kijem walić? skoro wiedziałeś że "tak reaguje na psy" to znaczy że problem pojawił się już wcześniej z innymi psami i naprawdę nie ma co się usprawiedliwiać sytuacji "złymi zamiarami skundlonego owczarka" który jak zdajesz się sugerować, chciał cię pożreć bo był niedożywiony, tylko kupić długą linkę i ćwiczyć ze swoim psem na lince dopuszczając go do zabawy tylko z takimi psami które akceptuje.
oczywiście nie mam uwag do tego jak postąpiłeś bo skoro twój pies był w kagańcu i go odciągnąłeś jak się zaczęła "akcja" to trudno mieć pretensje, zrobiłeś bardzo dobrze, ale twoja filozofia jest jednak trochę dziwna.

Edited by spike1975
Guest Parysek
Posted

spike1975 napisał(a):
jeżeli ktoś nie widzi problemu w tym że jego pies rzuca się na inne niezaatakowany bo ma jakieś urojone lęki to niech sobie idzie na rentgen mózgu, sprawdzić czy go w ogóle posiada. takie rzeczy się zdarzają, psy są różne, ale rozumny właściciel powinien takiego psa trzymać na uwięzi lub/i w kagańcu a już na pewno nie wydziwiać nad właścicielem którego psa jego złapał i "nie chciał puścić" tylko w miarę możliwości psy rozdzielić i przeprosić za zachowanie swojego oraz oczywiście coś z tym zrobić.
to dotyczy wszelkich ataków.
jeżeli ktoś chce swojego psa puszczać w przestrzeń publiczną bez smyczy i kagańca to nie może taki pies być agresywny. ja sądziłem że coś tak oczywistego nie podlega żadnym dyskusjom. jak pisałem wcześniej, może się zdarzyć że z pozoru spokojny pies coś "zaszura" do innego i zaatakuje. ale wtedy też nie wydziwiamy "po co go puszczała" tylko przepraszamy i przerywamy tę akcję. a jak ktoś chce puszczać luzem agresywnego psa to powinien zainwestować w dwa hektary działki i na prywatnej działce nie musi się liczyć z tym ze inny pies do niego podbiegnie. w miejscach publicznych to jak najbardziej.
a z tego co losiek pisze to z jego psami problem jest nie pierwszy raz. problem którego oczywiście on nie widzi bo to zawsze jest wina innych "bo podeszli" lub "bo się pojawili". tymczasem problem jest jednak z nimi bo są albo lękliwe i byle co wyzwala w nich poczucie zagrożenia albo jakieś pobudliwe i byle co wyzwala atak. trzeba by coś z tym zrobić.

a denerwuje mnie takie zachowanie bo przez takich nieodpowiedzialnych "lośków" uchwalane sa potem regulaminy zabraniające często w ogóle puszczać psa bez smyczy co uderza we mnie i mojego psa, który nigdy nikogo nie ugryzł. i w sumie nie ma się czemu dziwić bo park jest przecież dla wszystkich i nikt nie chce żeby biegały po nim luzem groźne zwierzęta które mogą zaatakować jak im się coś nie spodoba, a jak widać nie podoba im się dość często.

Na łańcuch to się sam przypnij, klęknij do boga i pomódl o odrobinę mózgu dla Ciebie w ten nowy rok. Co Ty tutaj wypisujesz? psa na uwięzi trzymać? jeżeli biegały luzem bez kagańca to oznacza to że nie było potrzeby stosowania tych akcesoriów. A Ty dalej w swoje brniesz ślepo. Dalej twierdze że nie puściłbym żadnego ze swoich psów do nie znajomego psa ! A gdzie tam masz napisane że to miejsce publiczne? nie wszystkie miejsca są miejscami publicznymi tak dla Twojej wiadomości. To że pies wysyła pewne sygnały, My ich nie potrafimy odczytać to nie znaczy że piesek jest agresywny. Chociażby głupi przykład ale prawdziwy. W TD powalamy pieska na bok i dociskamy go do ziemi... okej ale stop... piesek się oblizuje, ziewa, czy tam mruga - wiele osób o tym nie wie ale to jedne z oznak niepewności i trzymają dalej a piesek zaczyna się potem bać niestety. Ja jakoś nie zauważyłem na tym forum problemów z psami lośka1990. Przez lośka nie możesz puszczać psa bez smyczy? weź Ty się zastanów. No i bardzo dobrze. W mieście pies ma mieć obowiązek prowadzenia go na smyczy. Nie zastanowiłeś się ile by było potrąceń psów, czy tez pogryzień gdyby taka w/w uchwała nie obowiązywała? Chcesz puszczać pieska to kup sobie 2 hektary działki, idź na jakieś błonie, do lasu i puszczaj do woli ale nie wiń chłopaka za wszystkie ustawy dot. psich wymogów. Po to jest ta ustawa bo może ktoś sobie nie życzy żeby biegały luzem jakiekolwiek pieski bez smyczy między ludźmi czy też między dziećmi. Zastanów się trochę a potem pisz.

Guest Parysek
Posted (edited)

spike1975 napisał(a):


to też jest dobre. w stosunku do ludzi też cierpisz na urojenia i jak "podchodzą z tyłu" to gotowy jesteś ich po łbach kijem walić? skoro wiedziałeś że "tak reaguje na psy" to znaczy że problem pojawił się już wcześniej z innymi psami i naprawdę nie ma co się usprawiedliwiać sytuacji "złymi zamiarami skundlonego owczarka" który jak zdajesz się sugerować, chciał cię pożreć bo był niedożywiony, tylko kupić długą linkę i ćwiczyć ze swoim psem na lince dopuszczając go do zabawy tylko z takimi psami które akceptuje.
oczywiście nie mam uwag do tego jak postąpiłeś bo skoro twój pies był w kagańcu i go odciągnąłeś jak się zaczęła "akcja" to trudno mieć pretensje, zrobiłeś bardzo dobrze, ale twoja filozofia jest jednak trochę dziwna.


To sytuacja normalna i codzienne. Ty na prawdę jesteś jakiś ograniczony. Zawsze tak reagowała na psy, przyjmowała swoją pozycję jak widziała psa i się skradała. Pies stawał zawsze lub podbiegał i się ganiały, czasami dobrą godzinę nawet trwała ich zabawa. To że przyjmowała pewną pozycję to znaczy że jest agresywna? hahhaa nie osłabiaj mnie człowieku. Twoja filozofia jest dla mnie kosmiczna bo mam wrażenie że się czepiasz każdego i źle interpretujesz pewne posty i piszesz żeby nabijać sobie ilość postów. Poczytaj, pomyśl i dopiero pisz - to nie boli. !

Edited by Parysek
Posted

Ja to chyba jestem jakas malo asertywna... gdzie nie pojde z psem do rodzinyy/znajomych to mi go chca nakarmic... "jaki ty chudy, nic Cie ta pani nie tuczy".
I na nic wyjasnienia ze on ma taka budowe. Na swieta dokarmmiali mi go pod stolem a potem nam przy obiedzie czeka i sie gapi jak jemy (wczesniej tego nie robil). Wyjde do wc a jak wracam to pies palaszuje kielbaske boczus wedlinke kabanosiki. Karme swoich psow daja- puffi z biedry...
Na nic prosby, zeby nie dawac. Ma ustalone pory do jedzenia i swoje zarelko ale uzalac sie musza... moja mama tylko wie ze marchewke psu moze dac a slonej wedzonki juz nie :D

Posted

Dyskusja o podbiegającym do stada psie nasunęła mi pewną myśl. Mamy przy osiedlu psią łąkę gdzie, o pewnych godzinach spotykają się znajome psy. Czasem jest ich kilka, czasem więcej. Jeśli do tego "stada" chce się przyłączyć obcy pies, musi przejść "rytuał" zaakceptowania przez stado. Zdarza się, że nie zostaje polubiony. Szczerze, to nie tylko mnie szlag trafia jak ktoś radośnie puszcza swojego między nasze rozbawione psy. Dla mnie to nieodpowiedzialność. Nasze, duże, są odwoływalne i zapinane na smycze, ale większość małych nie.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...