d_mich Posted February 10, 2013 Posted February 10, 2013 dog193 napisał(a):Tak jak nie uważam, że rodowód jest gwarancją zdrowia, tak samo nie uważam, że kundle są 'nieśmiertelne'. A z wypowiedzi d_mich właśnie tak można wnioskować. Przeprzam, w którym miejscu? "Psy chorowite, itd., idą na odstrzał - tzn. usypia się najczęściej, albo same padają." - może tutaj? A do tematu mądrości nawet słowem nie nawiązałam. A pies zawsze może zachorować, np. z przyczyn środowiskowych. Quote
dog193 Posted February 10, 2013 Posted February 10, 2013 A tutaj: d_mich napisał(a):Jak ktoś chce mieć okaz zdrowia, to niech sobie weźmie wiejskiego szczeniaka. ;) A o mądrości to sama dodałam, bo też często można o tym przeczytać. Nie miałam już na myśli twojej wypowiedzi. Quote
d_mich Posted February 10, 2013 Posted February 10, 2013 (edited) Tutaj chodziło mi tylko i wyłącznie o predyspozycje/choroby genetyczne (bo o chorobach genetycznych wcześniej była mowa). Nie twierdzę oczywiście, że każde szczenię jest "oczyszczone ze skazy", ale z powodu braku bądź niewielkiej ilości (która na wskutek np. braku leczenia pada) przedstawicieli z daną chorobą istnieje naprawdę (przynajmniej wg mnie) prawdopodobieństwo trafienia na szczenię z chorobą genetyczną. Edited February 10, 2013 by d_mich Quote
Szura Posted February 10, 2013 Posted February 10, 2013 Nie zgodzę się, to nie tak, że rodowodowe niosą różne recesywne świństwa, a kundle nie. Kudle niosą tyle samo albo i więcej, tylko u nich kompletnie nie możemy przewidzieć, co one niosą. Moim zdaniem wiejskie kundle wcale zdrowsze nie są, tylko cała masa chorób nawet nie jest zauważona czy rozpoznana, kolejna część chorób jest ignorowana, a następna nie ma czasu się ujawnić, zanim pies nie wpadnie pod samochód. Quote
PaulinaBemol Posted February 10, 2013 Posted February 10, 2013 (edited) kiedyś może i tak bylo teraz mimo że wieś nie świeci przykłądem to i tam kundla z prawdziwego zdarzenia wcale tak łatwo nie jest znaleźć. Mój Krystek jest od wiejskiej suczki ojciec nieznany suka latała luzem po wsi (gładkowłosa czarna suczka max 8kg) etc. oszczeniła się dobra dusza zajeła się nią i szczylem. Jak Krysko był już niezłym podrostkiem to go wzięłam. Dopiero wet i babka w zoologu zwróciły mi uwagę że przypomina bordera olałam sprawę ot przypadek toc to kundel z kundli na wsi. Tymczasem okazuje się że na wsi jest border i to czekoladowy i istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo że to on jest ojczulkiem Kryśka. Pewności nie mam nie znam się na borderze wiec i charakteru nie bardzo jak mam porównać choć do suchych opisów nawet pasuje. Oczywiście dalej jest kundlem ale może mieć w sobie coś od psa niby w typie... Większośc psów na podwórkach które widziałam też przypominały jakieś rasy rodowodów pewnie nie miały ale były rottki husky podhalany i standardowo wilczury...I jeśli to one się tam rozmnażają to juz nie jest że wsiowy burek z wsiowym burkiem tylko coś w typie jednej rasy z czymś w typie drugiej i w tedy dopiero mogą się dziwne geny uaktywnić...nie wspominając o zdrowotności takich niby rasowych popłuczyn... Edited February 10, 2013 by PaulinaBemol Quote
Szura Posted February 10, 2013 Posted February 10, 2013 No nie wiem, dla mnie przykład z Krystkiem to opis typowego kundla, który nie mamy fioletowego pojęcia, co może nieść dalej. Tym bardziej, ze nie wiadomo, czy na wsi jest border czy 'border'. Ale faktem jest, że najbardziej ryzykowne jest chyba branie psów 'w typie' rasy, bo to inbred inbredem pogania. Sam inbred nie jest zły, ale należy go przeprowadzać z głową i jednocześnie pilnować, czy nie jest za wysoki, bo to prowadzi do depresji inbredowej. Co oczywiste, u kundli w typie tej ostrożnej selekcji nie ma. Quote
PaulinaBemol Posted February 10, 2013 Posted February 10, 2013 (edited) ależ ja nie uważam że Krystek jest w typie czy coś,jest kundlem kundla brałam. Tylko że jak mowa o tej teorii o zdrowym kundlu to chyba nie chodzi o coś takiego... bo tak jak piszesz Szura jak dla mnie te z typu są najbardziej niebezpieczne zdrowotnie. I taki zdrowy kundel nie powinien mieć w bliskim pokrewieństwie psa w typie? zresztą z ta teoria jest tak samo jak z teoria mojego znajomego że jakby psa do kojca wsadzić to by zdrów był a nie jakieś alergie wymyśla (jego dziewczyna ma psa alergika) Edited February 10, 2013 by PaulinaBemol Quote
Diana S Posted February 10, 2013 Posted February 10, 2013 Cos sie komuś pomylilo, ze tu temat "Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy" a nie, ze pies bez rodowodu jest lepszy od rodowodowego ;) Quote
evel Posted February 10, 2013 Posted February 10, 2013 [quote name='d_mich']dog193, nie chcę osobiście tego stwierdzać, ale jakby nie patrzeć - wiejskie bestialstwo również nieco się do tego przyczynia (chociaż pewnie jak na Dogo, to to dość prowokacyjne stwierdzenie). Znam kundle, co chorowały na raka, jakieś guzy, itd., ale to w wieku 16-18 lat... Poniżej 10 tego roku życia przyczyną zgonu był samochód... Burki nawet nie wiedzą co to tabletki na robaki, bo dostają tylko szczepienia przeciw wściekliźnie. A w sklepie wiejskim na zapytanie o dysplazję pytają się skąd ta wódka pochodzi ;) [quote name='Litterka']Fakt, stwierdzenie o wiejskich burkach nie mieści się w jedynym słusznym poglądzie na Dogo, ale jeśli się zastanowić, to rzeczywiście wiejskie, latające luzem psy są najbardziej odporne, najsprytniejsze i ogólnie "niekłopotliwe". Poproszę adresy, wyślę którejś mojego wiejskiego kundla, niechorujący, żołądek z tytanu, niealergizujący się, serce spoko, bez przebytych chorób i w ogóle mniut. A tak serio - czas ostrej wiejskiej selekcji już minął, może czas się obudzić? A w temacie wątku - miałam dzisiaj sparing z panią od pudelka, która stwierdziła, że jestem głupsza od mojego psa, skoro go muszę szarpnąć, żeby nie zjadł jej pieseczka. Pani była chyba zdegustowana moją dość gwałtowną i równie chamską reakcją... Ale generalnie pewnie powinnam puścić wkur... ONka, coby sobie z pudelkiem poużywał, bo on chce :diabloti: Quote
zmierzchnica Posted February 10, 2013 Posted February 10, 2013 [quote name='evel']Poproszę adresy, wyślę którejś mojego wiejskiego kundla, niechorujący, żołądek z tytanu, niealergizujący się, serce spoko, bez przebytych chorób i w ogóle mniut. A tak serio - czas ostrej wiejskiej selekcji już minął, może czas się obudzić? A w temacie wątku - miałam dzisiaj sparing z panią od pudelka, która stwierdziła, że jestem głupsza od mojego psa, skoro go muszę szarpnąć, żeby nie zjadł jej pieseczka. Pani była chyba zdegustowana moją dość gwałtowną i równie chamską reakcją... Ale generalnie pewnie powinnam puścić wkur... ONka, coby sobie z pudelkiem poużywał, bo on chce :diabloti: Ja też już nie wierzę w wiejską selekcję, bo skończyły się dość dawno czasy, kiedy psy latały luzem. Teraz i na wsiach jest twardy wymóg pilnowania psów, więc większość wisi na łańcuchach lub w kojcach, a zapłodnią jakąś sukę jak im się zdarzy zwiać czy raz na czas "litościwy" pan wypuści. Często na wsi się ceni psy ujadające, szczekliwe, zapalczywe (znajomy opowiadał, jak to sąsiad uznał psa za nic nie wartego, bo za rzadko szczeka), więc nie wiem, czy ktoś marzy o szczylu po takich rodzicach. Już nie mówiąc o tym, że u mnie na okolicznych wsiach największy popyt jest na... husky. Co czwarte gospodarstwo ma popłuczynę po haszczaku na łańcuchu. Nie pytajcie czemu, skoro rzadko szczekają. I standardowo coś w typie ONa, ostatnio też sporo CAO się pojawiło. Wiele mieszczuchów wyprowadza się ostatnio na wieś, przywożąc (pseudo)rasowe psy. Dużo więc powstaje mixów, gdzie w pochodzeniu pojawia się jakaś rasa i jej cechy mogą się ujawnić. Mogą to nie być wcale te pozytywne cechy. A co do Twojej sytuacji, evel... Cóż, niczego tak nie kocham, jak ludzi, którzy wiedzą, jak wychować czyjegoś psa (zwykle z dziamającym agresorem na końcu swojej smyczy). Kiedyś mi suka zasadzała się na dwoje ludzi, miała takie odpały, dostała szarpnięcie... A na to facet "jeszcze raz szarpniesz tego psa a dostaniesz!!!". Ciekawe, czy dalej bawiłby się w obrońcę zwierząt, gdyby mi pies podleciał do niego, obszczekał lub chwycił? Co do tego ostatniego, to nie ma takich zapędów, ale on o tym nie może wiedzieć. Zwykle takim ludziom odpowiadam, że jak chcą ratować biedne pieski, to niech fruną do schroniska, tam potrzebujących jest na pęczki. Quote
badmasi Posted February 10, 2013 Posted February 10, 2013 Mnie wczoraj pan "osłabił". Idę a w zasadzie przedzieram się wzdłuż osiedlowej ulicy, chodnik zasypany śniegiem, dwa psy na smyczy. Nagle człowiek idący z naprzeciwka puszcza wielkie coś i to wielkie coś pędzi do moich psów. Włażę w zaspę, psy do siadu a pan w ostatniej chwili odwołuje coś olbrzymie i rzuca do mnie tekstem "puściłem bo myślałem, że się pobawią". Ja się tylko zastanawiam jeśli wogóle pobawią to przepraszam gdzie? Przy ulicy:crazyeye:? no i wogóle czy ja prowadząc dwa psy na smyczy w konkretnym kierunku wyglądam na kogoś kto idzie na zabawę? Dobrze, że pies mądrzejszy był od pana... A tak a propos Evel - ja kiedyś dostałam opieprz od człowieka bo ryknęłam na mojego szetlanda coby nie dziamgał na jego sznaucerka. Pan powiedział "Jak będziesz drzeć się gówniaro na psa to w ryj dostaniesz". Pomijając ten ryj to ja się zastanawiam jak długo jeszcze będę "gówniarą". Może jakieś zmarszczki powinnam sobie podoklejać, paltot założyć i jakiś zgrabny berecik:roll: Quote
Tree Posted February 10, 2013 Posted February 10, 2013 Może facet miał jakieś kompleksy związane z własnym przemijaniem ;) Ja ostatnio szłam ze swoim psem chodnikiem, w naszą stronę szła kobieta z agresywnym psem w typie sznaucera na flexi. Już przewidując co się wydarzy (i dobrze przewidziałam) najpierw się zatrzymałam, żeby ocenić, jak mogę ich ominąć. Postanowiłam ominąć ich dużym łukiem. Sznaucer najpierw przypadł do ziemi, że niby taki przyjazny. Jak zaczęłam ich okrążać, właścicielka nawet nie skróciła flexi, przez co musiałam przejść po starej zaspie na trawniku, żeby mój pies nie wkroczył w zasięg tamtego. A sznaucer oczywiście do nas wystartował. Dobrze, że miała na tyle rozumu, że go wstrzymała przynajmniej zanim do nas dosięgnął. A potem oczywiście zaczęła do niego coś w stylu "no i co się kładziesz? taaaaki jesteś?" tonem, który jak dla mnie był wręcz milutki. Quote
mańka_ Posted February 11, 2013 Posted February 11, 2013 No i my wczoraj bylismy w sytuacji chamstwa. A tak spokojnie się u nas wydawało... Idziemy na wieczorny spacer - ja z Zuzlem w ręku, TŻ z Bohunem. Ślisko jak jasna cholera (w dzien odwilż, w nocy przymarza, wiadomo, co się na polbruku dzieje). Z przeciwka idzie pan z długowłosym jamniczkiem (jak się okazało - jamniczką). W pewnym momencie suka strzała - i do nas. Ewidentnie nastawiona pozytywnie, zapraszała do zabawy, podbiegała.... no a nie oszukujmy się - w takiej sytuacji niewiele psów pozostanie obojętnymi. Nasze mocno zainteresowane - nie wyrywają się niby (bo jakby się wyrywały, to my bysmy zęby na tym lodzie pogubili), ale jednak zaczynają się nakręcać. I idzie pancio jamniczki i się śmieje. Pytam się faceta (taki pod 60tkę) - czy to serio takie śmieszne? Na co on zaczął nas objeżdżać, że jak się psów nie umie wychować, to się potem problemy ma (po czym chciał zademonstrowac, jaka to jego suka odwoływalna - miała go bardzo głęboko w doopce i zainteresowana była wszystkim tylko nie nim) i żebysmy zaczeli po psach sprzątać (nie muszę chyba dodawac, ze po psach sprzątamy...). Pomogło dopiero, jak TŻ zapytał, czy ma Bohuna puścić ze smyczy - niech się pobawią (bo Bohun był niezwykle przyjaźnie nastawiony). Wtedy jakos panu chęci do dyskusji przeszły. Quote
zmierzchnica Posted February 11, 2013 Posted February 11, 2013 mańka_ napisał(a):No i my wczoraj bylismy w sytuacji chamstwa. A tak spokojnie się u nas wydawało... Idziemy na wieczorny spacer - ja z Zuzlem w ręku, TŻ z Bohunem. Ślisko jak jasna cholera (w dzien odwilż, w nocy przymarza, wiadomo, co się na polbruku dzieje). Z przeciwka idzie pan z długowłosym jamniczkiem (jak się okazało - jamniczką). W pewnym momencie suka strzała - i do nas. Ewidentnie nastawiona pozytywnie, zapraszała do zabawy, podbiegała.... no a nie oszukujmy się - w takiej sytuacji niewiele psów pozostanie obojętnymi. Nasze mocno zainteresowane - nie wyrywają się niby (bo jakby się wyrywały, to my bysmy zęby na tym lodzie pogubili), ale jednak zaczynają się nakręcać. I idzie pancio jamniczki i się śmieje. Pytam się faceta (taki pod 60tkę) - czy to serio takie śmieszne? Na co on zaczął nas objeżdżać, że jak się psów nie umie wychować, to się potem problemy ma (po czym chciał zademonstrowac, jaka to jego suka odwoływalna - miała go bardzo głęboko w doopce i zainteresowana była wszystkim tylko nie nim) i żebysmy zaczeli po psach sprzątać (nie muszę chyba dodawac, ze po psach sprzątamy...). Pomogło dopiero, jak TŻ zapytał, czy ma Bohuna puścić ze smyczy - niech się pobawią (bo Bohun był niezwykle przyjaźnie nastawiony). Wtedy jakos panu chęci do dyskusji przeszły. Nie wiem, gdzie to było, ale ja bym chyba moje puściła :diabloti: Tyle, że one raczej by się nie bawiły z takim psem, powąchały i wróciły do mnie.. Mi się często zdarza na widok psa luzem z totalnie niefrasobliwym właścicielem puszczać moje. Ale proszę je, żeby szły przy mnie, nie wyrywają do psów. Wolę jednak w razie czego mieć je luzem (jeśli to bezpieczny teren). Mi właśnie ostatnio się taka paskudna sytuacja przydarzyła, musiałam kopnąć dwa razy przyjaznego psiaka :( Przyjazny, ale okropnie napalony. Byłam z czterema psami, piesek podbiegł do nas i zaczął naskakiwać na psy "w tym celu". Moje zaczęły na niego kłapać, on odskakiwał prosto na jedną z najbardziej ruchliwych ulic w mieście. Zdenerwowana, kazałam moim usiąść i chciałam tamtego odgonić, psy widząc moją irytację, siadły, uszy po sobie... A piesek dalej na nie, po kolei gwałci siedzące psy (Frotka też :roll:). Przeszłam przez ulicę na pasach, a on za nami i dalej to samo... Musiałam go kopnąć, i to raz nie wystarczył. Inaczej skończyłby jako placek na drodze :shake: Ale to paskudne uczucie... Hera była zszokowana, ma manię bronienia piesków (nawet przed ich właścicielami, jeśli się na swoje psy wkurzają :diabloti:), a tutaj pańcia coś takiego :roll: Oczywiście następnego dnia piesek do nas podbiegł luzem, był tym razem z właścicielem, który zaczął wrzeszczeć i tupać. Pies zwiał dalej, mówię kolesiowi, że wczoraj pobiegł kundel za mną i mało go nie rozjechało. Spojrzał na mnie jak na idiotkę, odwrócił się i sobie poszedł :roll: Quote
a_niusia Posted February 11, 2013 Posted February 11, 2013 jak dla mnie to "siad, czekaj" i tyle. nie ma zabawy jak moge pokazac numer butow, trudno. Quote
mańka_ Posted February 11, 2013 Posted February 11, 2013 Wewnątrz osiedla, nie przy jakiejś ruchliwej drodze czy coś... Ale ja wiem, że Bohun by się na 200% chciał bawić :diabloti: A zabawa 40-paro kilowego kloca (i to jeszcze mało delikatnego) z jamniczką nie mogłaby się skonczyc dobrze. Quote
zmierzchnica Posted February 11, 2013 Posted February 11, 2013 mańka_ napisał(a):Wewnątrz osiedla, nie przy jakiejś ruchliwej drodze czy coś... Ale ja wiem, że Bohun by się na 200% chciał bawić :diabloti: A zabawa 40-paro kilowego kloca (i to jeszcze mało delikatnego) z jamniczką nie mogłaby się skonczyc dobrze. No tak, to fakt ;) Quote
a_niusia Posted February 11, 2013 Posted February 11, 2013 w wiekszosci przypadkow psy radza sobie ze swoim rozmiarem lepiej niz sadza wlasciciele:) Quote
mańka_ Posted February 11, 2013 Posted February 11, 2013 a_niusia napisał(a):w wiekszosci przypadkow psy radza sobie ze swoim rozmiarem lepiej niz sadza wlasciciele:) W tym przypadku niestety wiem, jak Bohun sobie radzi ;-) i dlatego wolę takich sytuacji unikać. Bo o ile ma sporo kolegów niewielkich rozmiarów, to tamte pieski są przyzwyczajone do jego zabaw, same się w nie wciągają i nie ma problemu, to takie chuchro jak tamta jamniczka mogłaby mieć potem jakieś niemiłe doświadczenia - bo ok, zapewne by zwiać pod jakis samochód zdążyła. Ale po co mam jej cos takiego fundowac? Bo ma durnego własciciela? Quote
Rinuś Posted February 11, 2013 Posted February 11, 2013 [quote name='mańka_']No i my wczoraj bylismy w sytuacji chamstwa. A tak spokojnie się u nas wydawało... Idziemy na wieczorny spacer - ja z Zuzlem w ręku, TŻ z Bohunem. Ślisko jak jasna cholera (w dzien odwilż, w nocy przymarza, wiadomo, co się na polbruku dzieje). Z przeciwka idzie pan z długowłosym jamniczkiem (jak się okazało - jamniczką). W pewnym momencie suka strzała - i do nas. Ewidentnie nastawiona pozytywnie, zapraszała do zabawy, podbiegała.... no a nie oszukujmy się - w takiej sytuacji niewiele psów pozostanie obojętnymi. Nasze mocno zainteresowane - nie wyrywają się niby (bo jakby się wyrywały, to my bysmy zęby na tym lodzie pogubili), ale jednak zaczynają się nakręcać. I idzie pancio jamniczki i się śmieje. Pytam się faceta (taki pod 60tkę) - czy to serio takie śmieszne? Na co on zaczął nas objeżdżać, że jak się psów nie umie wychować, to się potem problemy ma (po czym chciał zademonstrowac, jaka to jego suka odwoływalna - miała go bardzo głęboko w doopce i zainteresowana była wszystkim tylko nie nim) i żebysmy zaczeli po psach sprzątać (nie muszę chyba dodawac, ze po psach sprzątamy...). Pomogło dopiero, jak TŻ zapytał, czy ma Bohuna puścić ze smyczy - niech się pobawią (bo Bohun był niezwykle przyjaźnie nastawiony). Wtedy jakos panu chęci do dyskusji przeszły. wczoraj stanęliśmy z Brutim w podobnej sytuacji, tylko że podlatywacze (było ich 2) nie byli przyjaźnie nastawieni...jakiś czas temu pisałam tutaj, że podbiegł do nas taki mały pikuś i biegał dookoła a ja miałam karuzelę....no to wczoraj się wydarłam do paniuś, że zaraz spuszczę swojego psa i się skończy zabawa dla tej dwójki małych gnojków....no to zabrały psy...nastepnym razem nie będzie zlituj i pozwole Brutusowi jednego z nich poszarpać. :diabloti: Quote
gops Posted February 11, 2013 Posted February 11, 2013 sąsiadka ma nowego chłopaka , chłopak przychodzi do niej z wielkim donem drącym ryja po klatce na każdego kto sie pojawi a moje psy chce zeżreć . klatka wąska, mało miejsca jakiś czas temu wychodzi z drzwi chłopak z tym donem ja szłam akurat z moim młodym i gdybym nie zasłoniła swojego psa sobą ryzykując oczywiście ugryzienie ale wtedy nie myślałam to by się to na lekkim złapaniu na pewno nie skończyło , na szczęście pies nie mogąc sięgnąć mojego (który zdziwiony tylko się zjeżył i sztywno stał ale nawet nie szarpnął do tamtego) nie złapał mnie tylko swojego właściela za buta.. ani przepraszam , ani nic innego nie usłyszałam a sytuacja miała miejsce tylko dlatego że pies ten wychodził na luźnej flexi z mieszkania pierwszy jakieś 50cm przed właścielem , wystarczyło mieć psa psy nodze wychodząc lub wyjść pierwszym wiedząc jakiego ma psa . nie omieszkałam pójść tego samego dnia do sąsiadki z prośbą by ten pies na klatce wychodził w kagańcu albo chociaż żeby bardziej uważali , usłyszałam przepraszam i mam nadzieję że więcej się to nie powtórzy . ale widok na oko 60kg(gigantyczny) psa szarpiącego się 50cm obok przerażający . Quote
zmierzchnica Posted February 11, 2013 Posted February 11, 2013 gops napisał(a):sąsiadka ma nowego chłopaka , chłopak przychodzi do niej z wielkim donem drącym ryja po klatce na każdego kto sie pojawi a moje psy chce zeżreć . klatka wąska, mało miejsca jakiś czas temu wychodzi z drzwi chłopak z tym donem ja szłam akurat z moim młodym i gdybym nie zasłoniła swojego psa sobą ryzykując oczywiście ugryzienie ale wtedy nie myślałam to by się to na lekkim złapaniu na pewno nie skończyło , na szczęście pies nie mogąc sięgnąć mojego (który zdziwiony tylko się zjeżył i sztywno stał ale nawet nie szarpnął do tamtego) nie złapał mnie tylko swojego właściela za buta.. ani przepraszam , ani nic innego nie usłyszałam a sytuacja miała miejsce tylko dlatego że pies ten wychodził na luźnej flexi z mieszkania pierwszy jakieś 50cm przed właścielem , wystarczyło mieć psa psy nodze wychodząc lub wyjść pierwszym wiedząc jakiego ma psa . nie omieszkałam pójść tego samego dnia do sąsiadki z prośbą by ten pies na klatce wychodził w kagańcu albo chociaż żeby bardziej uważali , usłyszałam przepraszam i mam nadzieję że więcej się to nie powtórzy . ale widok na oko 60kg(gigantyczny) psa szarpiącego się 50cm obok przerażający . Masakra :crazyeye: Niektórzy to już zupełnie nie mają wyobraźni... Dobrze, że jeszcze Ci nie zwymyślali za uwagę :shake: Quote
a_niusia Posted February 11, 2013 Posted February 11, 2013 zmierzchnica napisał(a):Masakra :crazyeye: Niektórzy to już zupełnie nie mają wyobraźni... Dobrze, że jeszcze Ci nie zwymyślali za uwagę :shake: najczesciej, jak sie jest dla kogos po prostu grzecznym, to mu glupio wymyslac. Quote
Diana S Posted February 11, 2013 Posted February 11, 2013 gops napisał(a):sąsiadka ma nowego chłopaka , chłopak przychodzi do niej z wielkim donem drącym ryja po klatce na każdego kto sie pojawi a moje psy chce zeżreć . klatka wąska, mało miejsca jakiś czas temu wychodzi z drzwi chłopak z tym donem ja szłam akurat z moim młodym i gdybym nie zasłoniła swojego psa sobą ryzykując oczywiście ugryzienie ale wtedy nie myślałam to by się to na lekkim złapaniu na pewno nie skończyło , na szczęście pies nie mogąc sięgnąć mojego (który zdziwiony tylko się zjeżył i sztywno stał ale nawet nie szarpnął do tamtego) nie złapał mnie tylko swojego właściela za buta.. ani przepraszam , ani nic innego nie usłyszałam a sytuacja miała miejsce tylko dlatego że pies ten wychodził na luźnej flexi z mieszkania pierwszy jakieś 50cm przed właścielem , wystarczyło mieć psa psy nodze wychodząc lub wyjść pierwszym wiedząc jakiego ma psa . nie omieszkałam pójść tego samego dnia do sąsiadki z prośbą by ten pies na klatce wychodził w kagańcu albo chociaż żeby bardziej uważali , usłyszałam przepraszam i mam nadzieję że więcej się to nie powtórzy . ale widok na oko 60kg(gigantyczny) psa szarpiącego się 50cm obok przerażający . Wspolczuje takiego sasiada.... Quote
asiak_kasia Posted February 12, 2013 Posted February 12, 2013 Watek nie ten, bo w zasadzie to nie był popis chamstwa, a niespotykanej uprzejmości ze strony psiarzy i nie psiarzy. Od kilku dni błąkała się do wsi suka, chuda, wystraszona, próbowałam ją namówić na grzanie zadka u nas w domku, ale nie przejawiała chęci współpracy. Chociaż korzystała z miski i otwartej stodoły. Okazało się, że to adoptowana kilka dni temu sunia, której nowy dom oddalony był od nas o 10km. Nowi właściciele przyjechali suki szukać, jak się okazało po rozmowach, że taka tutaj lata, to wspólnymi siłami, całej wsi, właścicieli i znajomych królika udało się sukę złapać. I bezpieczna wróciła do domu. Natomiast kooperacja była niesamowita, akcja odłowienia suńki szeroko zakrojona i kilkugodzinna. Skubana była cwana :evil_lol: Także podnosi na duchu fakt, ze jeszcze w ludziach jest jakaś empatia i chęć pomocy. Jestem w szoku pozytywnym bo tego akurat się po moich sąsiadach nie spodziewałam, a tu proszę ;) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.