chauwa Posted November 12, 2011 Posted November 12, 2011 Nie ma zażółcenia w oczkach, w pyszczku nie widac bo całe podniebienie ma czarne. Quote
gallegro Posted November 12, 2011 Author Posted November 12, 2011 [quote name='chauwa']Nie ma zażółcenia w oczkach, w pyszczku nie widac bo całe podniebienie ma czarne. Nie chodzi o podniebienie, tylko górne dziąsła. Odsłoń wysoko fafle i zobacz, jakiego są koloru. Jesli są dobrze ukrwione to O.K. Jeśli zaś blado różowe, może to oznaczać początek babeszji. Temperatura zwykle skacze nieco później. a wtedy pod żadnym pozorem nie można czekać ani chwili dłużej. Niewykluczone też, że ma problemy żołądkowe (może się przeżarła), ale lepiej dmuchać na zimne. Quote
gallegro Posted November 13, 2011 Author Posted November 13, 2011 Okazało się, że Kiko zrobiła cuchnącą qpę, co w połączeniu z brakiem innych typowych objawów, raczej wyklucza bebeszję. Nie było w niej póki co krwi (również w wymiocinach), więc nie do końca wygląda to też na parwo. W okolicy żaden wet nie ma testu, aby wykluczyć to ostatnie. Z aktualnych ustaleń wynika, że Kiko pojedzie do takiego weta, u którego będzie mogła zostać do jutra, aby w razie czego na bieżąco wdrażać odpowiednie leczenie (leki przeciwwymiotne, antybiotyk i nawodnienie Ringerem). Tą drogą zwracam się do wszystkich, którzy byliby w stanie na cito zorganizować taki test i dostarczyć go do Anety (ok. 30 km od Wyszkowa). Koszty transportu biorę na siebie. Cały czas mamy nadzieję, że to nic groźnego (np. jakaś niestrawność związana ze zmianą sposobu żywienia), ale musimy brać pod uwagę każdą ewentualność. Quote
gallegro Posted November 13, 2011 Author Posted November 13, 2011 Rozpatrywany jest też wariant pojechania jeszcze dziś do kliniki w Wyszkowie, ponieważ padło też podejrzenie na skręt jelit. Niestety, Chauwa ma problemy z transportem. Jeśli ktoś z tych okolic byłby w stanie pomóc, bylibyśmy niezmiernie wdzięczni, a i potencjalne koszty zostałyby zwróccone w całości. Quote
Nutusia Posted November 13, 2011 Posted November 13, 2011 Trzeba działać szybko, bo Kiko już musi być bardzo odwodniona... 2 sunie, które miały dziś przyjechać do Chauwy z Łowicza nie pojadą - za duże ryzyko. Bo nawet jeśli to nie parwo (daj boże), to nadal nie wiemy co... Nie należy zapominać, że są choroby, w których liczą się godziny!!! Quote
gallegro Posted November 13, 2011 Author Posted November 13, 2011 Cały czas jest problem z transportem. Jeśli nic się nie znajdzie wcześniej, za ok. godzinę pojadę po sunię, żeby ją przetransportować do jakiejś całodobowej lecznicy, wyposażonej w odpowiedni sprzęt diagnostyczny. Quote
gallegro Posted November 13, 2011 Author Posted November 13, 2011 Kiko ma parwo. Tomek jest z nią w Warszawie w lecznicy na Bemowie. Pisze TZ-ka. Quote
edek Posted November 13, 2011 Posted November 13, 2011 gallegro napisał(a):Kiko ma parwo. Tomek jest z nią w Warszawie w lecznicy na Bemowie. Pisze TZ-ka. Bardzo mi przykro :( Quote
Ewa Marta Posted November 13, 2011 Posted November 13, 2011 Trzymam kciuki za sunię.... Jeśli to parwo, to trzeba zbadać wszystkie nieszczepione psy u Chauwy. Ostatnio dowiedziałam się, że ten wirus utrzymuje się w domu do pół roku i dokładnie tyle czasu chauwa nie może wziąć do domu żadnego nieszczepionego psiaka. A po zaszczepieniu pies nabywa odporność dopiero po 2 tygodniach. Quote
zula131 Posted November 14, 2011 Posted November 14, 2011 A co z Maszą? Oby (tfu tfu!) też nie była zarażona ... :( Quote
Jasza Posted November 14, 2011 Posted November 14, 2011 O mamo....a co z Fortuną i Lolą? Co z resztą psów u Anety? Quote
chauwa Posted November 14, 2011 Posted November 14, 2011 Witam wszystkich. Zacznę od tego, że wszystkie psy które u mnie są były szczepione na parwowirozę! Kiko właśnie leży z podłączoną kroplówką(glukoza). Jest grzeczna. Mam nadzieje, że uda się ją wyleczyć i już żadnych niespodzianek nie będzie. Zastanawiałam się nad tym czy przyjechała z parwo czy któryś pies ode mnie ma utajniona parwowirozę. Po przemyśleniu sytuacji stwierdzam, że przyjechała chora. Jej początkowe wymioty brałam za problemy związane z wcześniejsza dieta. Czyli popełniłam podstawowy błąd logiczny, zwiodła mnie czujność bo nie wymiotowała 2-3dni lub ominęłam to jak była na dworze. Była wesoła, radosna, nie było żadnych innych objawów. Wypuszczam je po śniadaniu na dwór i nie zawsze jestem w stanie obserwować wszystkie na raz :( Nawet ta parwo w jej przypadku przebiega bez krwi w kale i w wymiotowanych płynach. Inne psy nie maja i mam nadzieje ze ten stan pozostanie bez zmian żadnych wcześniejszych objawów jakie miała na początku Kiko. Edit: Tomku gdyby któreś zwierze miało utajniona parwo wszystkie by u mnie już ja miały. Były szczepione prawie w tym samym momencie. Czyli osobnik z parwo mógł śmiało zarazić Tobiego bo nie minął umowny okres 2 tyg.po szczepieniu. Quote
gallegro Posted November 14, 2011 Author Posted November 14, 2011 Przepraszam, że dopiero teraz, ale do domu wróciłem o 3-ciej w nocy, po przejechaniu 450 km :shake:. Pierwsze objawy, wskazujące na parwo pojawiły się w sobotę rano (silne torsje i biegunka. Nie wiedzieć czemu, kilku wetów wykluczyło tę chorobę na 100% ( konsultacje tel.), a jeden po badaniu zasugerował skręt jelit. Osobiście, po wykluczeniu babeszji, skłaniałem się jednak do tej pierwszej. W promieniu kilkudziesięciu km od chauwy, nikt z wetów nie miał testów na parwo (nie powinni brać się za leczenie psów), a to skutkowało tym, że straciłem kilkanaście godzin na pojechanie po Kiko (120 km), zawiezienie do kliniki całodobowej (100 km), a potem tyle samo w przeciwnym kierunku. W wyniku sugestii niedouczonych wetów, wykonane zostało RTG (podejrzenie skrętu jelit, zdiagnozowane osłuchowo) , co znacznie wpłynęło na i tak niemałe koszty. Wet, który badał Kiko, popełnił inny, kardynalny błąd - nie zaordynował kroplówki, co skutkowało silnym odwodnieniem Kiko. Jej stan jest poważny, a czekanie do dnia dzisiejszego (taka była jedna z wersji), skończyłaby się prawdopodobnie tragicznie. Obecnie Kiko będzie systematycznie nawadniana i podawane jej będą stosowne leki. Zaopatrzenie na najbliższe kilka dni zawiozłem razem z sunią do chauwy. Reszta w rękach najwyższego... W kwestii źródła choroby: Są dwie możliwości. Możliwe, ze Kiko przyjechała z wirusem, którego "zabrała z podwórka. Wtedy Masza i Hamlet byliby zagrożeni. Póki co, oba psiaki czują się świetnie Inny, moim zdaniem bardziej prawdopodobny powód, to załapanie tego od jednej z suń, które są u chauwy od niedawna na DT, a szczepione były ok. 2 tyg. temu. Jedna z nich potencjalnie może być bezobjawowym nosicielem parwo. Jeśli test byłby w takiej sytuacji miarodajny, można by się pokusić o ich przebadanie. Jeśli wyjdzie ujemny, każe domniemywać, że Kiko z tym przyjechała, a jeśli choć jeden będzie dodatni, sprawa się wyjaśni. EDIT: @chauwa, swój post pisałem zanim przeczytałem Twój. Tak jak Ci pisałem w sms-ie, jeśli wymioty w pierwszym dniu pobytu Kiko miałyby coś wspólnego z parwo, nieleczona do wczoraj sunia, odeszłaby już w potwornych cierpieniach. Quote
Ewa Marta Posted November 14, 2011 Posted November 14, 2011 Chauwa, dzięki za informacje! Najważniejsze, że psiaki są szczepione, nie powinno być w takim razie problemów. Dużo zdrowia dla suni, a dla Ciebie dużo siły do opieki nad nią:-) Będzie dobrze, musi być! Quote
gallegro Posted November 14, 2011 Author Posted November 14, 2011 @chauwa, włącz telefon, lub wejdź w zasięg. Odbierz sms-sa. Obawiam się, że Tobi nie jest właściwie zabezpieczony, bo miał tylko jedno szczepienie. Dowiedz się jak to wygląda u młodych psów, i jaka to była szczepionka. Nie można pozwolić sobie na cień ryzyka. Quote
chauwa Posted November 14, 2011 Posted November 14, 2011 Oczywiście stawiam swoja tezę na zasadzie terminów szczepień i przyjazdów psów do mnie. Sytuacja wyjaśni się po przebadaniu Loli i Fortuny. Tomku dziękuję za pomoc!!!! Ewa Marta dziękuje za słowa otuchy. Musi być dobrze! Quote
Nutusia Posted November 14, 2011 Posted November 14, 2011 Sądziłam, że Kiko została w lecznicy... No to się najeździłeś, Gallegro :( O wetach leczących telefonicznie nie będę się rozpisywać... Dobrze, że tylko tak to się skończyło. Masza czuje się wyśmienicie - biega, rozrabia, jest wesoła, ma apetyt, ale będziemy ją pilnie obserwować, rzecz jasna. Jutro jedziemy do Doktora - miała być szczepiona na wściekliznę. Nie wiem co w tej sytuacji Doktor zaleci. Wczoraj się z nim konsultowałam czy możemy bezpiecznie zawieźć do Chauwy Pixie i Dixie (szczepione). Powiedział, że teoretycznie nie powinny się zarazić, ale on niestety zna kilka przypadków, że szczepienia nie ochroniły przed zarażeniem :( Najmniejsze szanse na zarażenie mają starsze psy, które były regularnie co roku szczepione. Pixie i Dixie mają ok. 10 miesięcy i były szczepione tylko raz. Moja Kreska była szczepiona 2 razy (bo była znaleziona jako 8-tygodniowe szczenię), ale Lili już tylko raz, bo w momencie przyjęcia do schronu była dorosłym psem. Drugie szczepienie miała mieć pod koniec listopada. Teraz kompletnie nie wiem co robić, bo po szczepieniu odporność spada... No nie powiem, trudno o spokojny sen... Chauwa - trzymaj się! Pilnie obserwuj wszystkie swoje psiaki i w razie czego reaguj natychmiast! Kiko, będzie dobrze... Quote
gallegro Posted November 14, 2011 Author Posted November 14, 2011 Nutusia napisał(a):Sądziłam, że Kiko została w lecznicy...(...) Sami lekarze uznali, że nie ma takiej potrzeby, ponieważ zorientowali się, że jesteśmy w stanie zapewnić Kiko odpowiednie warunki w domu (kroplówki, zastrzyki itp). Byli bardzo mili i wyrozumiali - stawali na głowie, żeby nieco ulżyć mojemu portfelowi... Gdyby Kiko tam została przez kilka dni, rachunek byłby kosmiczny. Gdyby okazało się jednak, że jest to konieczne, bez wahania zdecydowałbym o tym. Na podejście lekarzy niebagatelny wpływ miała niedawna próba ratowania przez nich, Pepsi i Coli - naszych nieodżałowanych suniek :shake Podczas podawania kroplówki, sporo dyskutowaliśmy o diagnostyce i leczeniu parwo. Bardzo chętnie udzielali mi wyjaśnień i fachowych rad w tym względzie. Z ostatnich informacji uzyskanych od chauwy drogą tel. wynika, że Kiko czuje się dobrze. Przy kroplówce trudno ją utrzymać w pozycji leżącej. Od powrotu z kliniki nie miała torsji i biegunki. Trzymamy kciuki za maleńką. Jest strasznie kochaną sunią. Wtula się w człowieka całą sobą. Ma niesamowicie jedwabistą sierść. Niestety, obecnie jest mocno wychudzona, ale mamy nadzieję, że teraz już będzie lepiej. Quote
Ellig Posted November 14, 2011 Posted November 14, 2011 Kiko trzymaj sie, wygrasz, musisz wygrac z choroba! Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.