Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 255
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Ewa Marta napisał(a):
Ojej, ale tu pusto:-( Jak się czuje Kiko? Chauwa, napiszesz dwa słowa?


Wyręczę Chauwę, ponieważ ma kolejne zmartwienie (my również)...
Kiko czuje się dobrze, ale dziś po południu nagle torsji dostał mały Tobiaszek :shake:. Mamy nadzieje, że to nie to, co przydarzyło się Kiko, ale jeśli do jutra mu nie przejdzie, będzie potrzebna konsultacja z wetem. Znów może się okazać, że żaden z nich nie posiada testów na parwo. Osobiście zamówiłem już kilka sztuk, żeby mieć właśnie na taką okazję. Moim zdaniem, każdy, kto ma utrudniony dostęp do błyskawicznej pomocy dobrego weta, powinien się zaopatrzyć we wspomniany test, aby w razie czego móc natychmiast potwierdzić lub wykluczyć tę okropną chorobę.
Tobiaszek był zaszczepiony ok. 3 tyg. temu, więc teoretycznie powinien być już uodporniony, ale to młody psiak, a w takim przypadku bywa różnie.

A teraz coś, co mnie dziś przybiło do ziemi...
Będac w Siedlcach natknąłem się na młodego psiaka, który był ewidentnie porzucony. Sprawiał wrażenie przerażonego nową sytuacją. Biegał po ulicy i tylko cudem udawało mu się uniknąć potrącenia przez samochód. Kiedy chciałem go zgarnąć, uciekł na bezpieczną odległość i w miarę mojego zbliżania, coraz bardziej się oddalał. W ten sposób "przegoniłem" go na bardziej bezpieczny teren, ale nie wiem na ile to się zdało...
Za kilkadziesiąt minut, w zupełnie innym miejscu, spotkałem drugiego. Ten również był ewidentnie porzucony, ponieważ biegał nieskładnie z jednej strony drogi na drugą, z nosem przy ziemi. Serce mi pękało, ale nie mogłem go zabrać, ponieważ dosłownie kilka minut wcześniej zadzwoniła do mnie dyrektorka szkoły z mojej okolicy, z prośbą o... zaopiekowanie się bezdomnym psiakiem, koczującym tam od miesiąca :shake:. Poczułem dojmującą bezsilność, ale zgodnie z obietnicą pojechałem tam. Młoda, szorstkowłosa suńka łasiła się do mnie. Miała ranę na szyi po wrośniętym sznurku, który z trudem usunęły nauczycielki. Nie miałem innego wyjścia jak zabrać ją do domu. Kiedy właśnie zapoznawała się z moimi dwoma psiakami, pod bramę podeszło dwoje dzieci, które powiedziały, że sunia ma maleńkiego szczeniaczka. Ponieważ o przygarnięciu malucha nie było mowy (miałem kontakt z parwo), więc byłem zmuszony odwieźć sunię na miejsce. Okazało się, że oszczeniła się w pobliskiej stodole, gdzie znaleźliśmy ok. 4-5-cio tyg. chłopczyka. Jutro porozmawiam z gospodarzem (dziś była tylko jego nieletnia córka) i postaram się wynegocjować "przechowanie" suni do czasu usamodzielnienia malucha (choć tydzień, dwa). Zostawienie jej tam na stałe jest niemożliwe, ponieważ na podwórku naliczyłem 4 psiaki - wszystkie na łańcuchach. Pozostawienie jej luzem może się skończyć tragicznie, ponieważ wciąż biega za dziećmi po ruchliwej drodze.
W takim dniu jak dzisiejszy tracę grunt pod nogami. Mam alternatywę - udawać, że nie widzę, albo zapsić się na amen :shake:...
Napiszcie proszę, co Wy byście zrobiły na moim miejscu, gdyby następny pies miał być Waszym dziesiątym z kolei...?

Posted

Gallegro, szukałabym miejsca dla mamy i maluszka. Rozpoczęłabym od zbierania funduszy, bo nikt z nas nie ma studni bez dna i tak Wasze, jak i wielu z nas możliwości finansowe kiedyś się w końcu kończą. Jesteście ludźmi, którzy zawsze pomagali psom bez zbierania deklaracji. Śledziłam historię Waszych psiaków od czasów Beni... W takiej chwili jednak warto złamać zasady i oprzeć się na pomocy innych. Może wspólnymi siłami uzbieramy jakieś fundusze na przechowanie ich w jakimś hoteliku? Tylko skąd wziąć miejsce dla tych dwóch psiaków?
Nie możecie brać do siebie nie tylko maluchow, ale też kolejnych psów, bo jest to zagrożenie dla Waszego stada. Zmiany w hierarchii mogą skończyć się za którymś razem tragicznie:-(
Ja dzisiaj też mam kiepski dzień. Zadzwoniła do mnie znajoma z płaczem niemal, że dowiedziała się o suni jakiejś znajomej, która po śmierci właścicielki ponad 2 tygodnie temu została oddana na Paluch. W tej chwili zakończyla kwarantannę i została wsadzona do ogólnego boksu. Stareńka, ok. 8 kilogramowa sunia, która całe życie przesiedziała na kolanach swojej Pani w takim miejscu:-( Nie mam nic, żadnego jej zdjęcia, dokładniejszych informacji. Może dowiem się czegoś jutro. Narazie pozostaje mi bezradnie czekać:-(

Trzymam kciuki za Tobiaszka, oby to nie była parwo:-(

Posted

Ewa Marta napisał(a):
(...)Nie możecie brać do siebie nie tylko maluchow, ale też kolejnych psów, bo jest to zagrożenie dla Waszego stada. Zmiany w hierarchii mogą skończyć się za którymś razem tragicznie:-((...)


Mamy tego świadomość. I tak cudem udało się nam "zgrać" ze sobą dziewiątkę psów, z czego każdy o innym usposobieniu. Nie powiem - wymagało to wielu kombinacji, cierpliwości i samozaparcia, ale efekt jest zadowalający. Ostatnio nawet Maks z Guciem nieco spuścili z tonu. W znacznym stopniu przyczyniła się do tego Benia, która bardzo ostro skarciła Maksa, kiedy ten wystartował do Gucia. Miało to miejsce kilka dni temu, a ten zakapior do tej chwili siedzi potulny jak baranek ;-)

Posted

gallegro napisał(a):
Ostatnio nawet Maks z Guciem nieco spuścili z tonu. W znacznym stopniu przyczyniła się do tego Benia, która bardzo ostro skarciła Maksa, kiedy ten wystartował do Gucia. Miało to miejsce kilka dni temu, a ten zakapior do tej chwili siedzi potulny jak baranek ;-)


Beniulek kochany! Najlepsza na świecie psia terapeutka:loveu: Bardzo chciałabym ją poznać, przytulić (jeśli na to pozwoli) i szepnąć jej do ucha, że od początku pobytu u Was bardzo jej kibicowałam...


Czy wiadomo co z Tobim?

Posted

Nic nie poradzę Tomku....
Wczoraj na spacerze o 4 rano "znalazłam" młodego amstaffa.
Moje psy wystraszone tym, że podbiega do mnie i na mnie skacze ( był bardzo, bardzo wystraszony i prosił żeby mu pomóc...:-( )miotały się i rzucały się na niego
a on się kładł na ziemi..:placz:
Straż miejska - NIC - pracują od dziewiątej.:angryy:
Policja - przyjechała po moim wykłocaniu się...spisali mnie i ...odjechali....:angryy:
Pobiegłam z psami do domu, wyszłam z jedzeniem, astka już nie było...

Popołudniu na spacerze spotkałam Pana z bloku obok.
Oszczenila mu się sunia...:-(
Dwa maluszki - "były słabe i zdechły" jak powiedział :placz: a jednego oddał jakiemuś dziecku :-( a jedną sunię miesięczną niósł na rękach i powiedział, że jutro pojedzie z nią na giełdę...powiedziałam, że dzisiaj po nią przyjdę - tylko co zn nią mam zrobić??
Z moimi agresorami na 34 metrach??

Zabrać? Zostawić i liczyć, że na giełdzie KUPI ją ktoś o dobrym sercu??
Świat jest do dupy....:placz::placz:

Posted

Ewa Marta napisał(a):
(...)Czy wiadomo co z Tobim?


Na szczęście wszystko wróciło do normy. Tobi z Kiko szaleją jak na początku ;-)

@Jasza, marne to pocieszenie, że ktoś ma równie mocno "pod góre", a być może jeszcze gorzej :shake:.

Dobra wiadomość jest taka, że gość, u którego oszczeniła się szorściaczka, obiecał przetrzymać jakiś czas oboje. Sunia i tak wędruje po całej okolicy, ale chodzi zwłaszcza o malucha. Miał go oddać do sąsiedniej wsi, ale kiedy okazało się, że sam nie jest tym pomysłem zachwycony (kiepskie warunki), zaproponowałem mu pomoc w wyadoptowaniu mamusi i synka.
Przy okazji też namówiłem go na bezpłatną sterylkę suni jego ojca (rodzi systematycznie), za co był mi wdzięczny.
Jutro zrobię zdjęcia psiakom i zaczniemy je ogłaszać. Może któraś z ciotek nam w tym pomoże :roll:.

Posted

[quote name='gallegro']Na szczęście wszystko wróciło do normy. Tobi z Kiko szaleją jak na początku ;-)

Jutro zrobię zdjęcia psiakom i zaczniemy je ogłaszać. Może któraś z ciotek nam w tym pomoże :roll:.

Super, że psiaki w lepszej kondycji:-)

Gallegro, bardzo Cię proszę o zdjęcia psiaków i jakiś tekst do ogłoszeń. Poszukam bazarku ogłoszeniowego i zamówię rodzince ze stodoły pakiet ogłoszeń. Mogą być razem, mogą mieć też osobne ogłoszenia, jak uznacie z Anią. Mój mail [email protected]

Posted

Dawno nie było tu chauwy, a ja bardzo chciałabym dowiedzieć się, jak się czuje Kiko? Czy ona ma swój własny wątek, czy ten wątek będzie dla niej? Pytam, bo Nutusia założyła Maszy oddzielny, a Kiko narazie chyba bez przydziału i nie wiadomo gdzie szukać informacji o niej:-(

Posted

czekamy na chauwę. Miala wczoraj założyć wątek. Na razie Kiko ma ten wątek, dopóki nie powstanie nowy. Poza tym od wczoraj nie możemy się dodzwonić do chauwy...

Posted

Aneta skontaktowała się ze mną. Wszystko ok i u Kiko i u Tobiaszka. Biegają, szaleją, i roznoszą jej domek na łapkach :-)
Obiecała, że pokaze się wreszcie na dogo, założy wątek Kiko i wstawi fotki.

Posted

Niestety, muszę napisać o czymś, co leży mi na sercu...
Mam pewne zastrzeżenia do Chauwy, która nie wiedzieć czemu, od tygodnia nie napisała słowa na wątku. Kilkakrotnie prosiliśmy ją o założenie osobnego wątku (sugerowałem, że mogę ją w tym wyręczyć), ale pomimo obietnic (ostatnia mówiła o założeniu wątku dzisiejszej nocy), nic się nie dzieje w tym względzie. Od kilku dni obiecywała zdjęcia, bez których nie możemy ruszyć z ogłoszeniami. Ciągłe trudności z dodzwonieniem się (wyłączony tel.) powodują, że za każdym razem zawracamy głowę jej mamie.
@Aneta, z całym szacunkiem, ale jeśli masz jakieś problemy o których nie wiemy - napisz wprost. Jedno jest pewne - tak dłużej być nie może. DT rządzi się swoimi prawami, a bieżące informowanie to podstawa.
Piszę o tym na wątku, ponieważ od kilku dni masz zapchaną skrzynkę...

Posted

Trudno się nie zgodzić z wpisem Gallegro:-( Nic nie wiemy o suni, nie ma jej zdjęć. Nawet najlepsze intencje muszą iść w parze z odpowiedzialnścią. Ta sunieczka nadal szuka domu, a bez bieżących informacji, bez zdjęć do ogłoszeń sprawa stoi w miejscu:-( Chauwa, odezwij się, bardzo prosimy!

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...