eloise Posted January 16, 2007 Author Posted January 16, 2007 jak tylko Łatek przekroczy próg domu, zobaczymy fotorelację, to zajmujemy się Aresem :multi: Quote
pidzej Posted January 16, 2007 Posted January 16, 2007 czepnę sie jednego, 9-19, buuuu, wielkie buuu... Quote
eloise Posted January 16, 2007 Author Posted January 16, 2007 no ale, będzie w między czasie spacer... pidzej, nie generuj problemów:cool3: :lol: Quote
pidzej Posted January 16, 2007 Posted January 16, 2007 moim zdaniem ludzie pracujący cały dzień nie powinni mieć psa, tyle. 9-19 + Łatek, zamiast uszczęsliwić mnie to przeraziło. Quote
iza_szumielewicz Posted January 16, 2007 Posted January 16, 2007 Pidzej, powtórzę za eloise - nie generuj problemów. Nie znam osób, które nie pracują, no może poza staruszkami, a dla tych Latek zdecydowanie się nie nadaje. Ja wychodzę do pracy o 5 rano, a wracam ok. 14. To jest 9 godzin!! Tyle samo, ile Latek będzie sam w domu. Mój pies to zaakceptował, i to od razu. Pewnie, że fajnie byłoby być z psiakiem non stop, ale to NIEMOŻLIWE!!! Dla nikogo, kto jest młody i aktywny zawodowo!!! Kaśka przynajmniej w weekendy nie pracuje, a ja raz w miesiącu pracuję cały weekend, więc mój Malutki ma jeszcze gorzej, a nie narzeka. :evil_lol: :evil_lol: :evil_lol: Quote
pidzej Posted January 16, 2007 Posted January 16, 2007 9-14 i połowa dnia przed Tobą, kupe rzeczy można zrobić. ok, już sie zamykam, Łatkowi życzę szczęścia w siedzeniu samemu w domu przez cały dzień. a i w hotelu, bo przecież narty. beznadzieja. amen. Quote
iza_szumielewicz Posted January 16, 2007 Posted January 16, 2007 Pidzej, niestety, nie wytrzymałam. Jeśli masz lepszy dom dla Łatka, chętnie go weźmiemy. Naprawdę! odrzuciłam dwa domy: - pod Warszawą, bo nieogrodzona posesja - w Warszawie, bo za małe mieszkanie W obydwu przypadkach ludzie deklarowali się jako osoby pracujące, których nie ma w domu 9-10 godzin. NIKT, powtarzam NIKT INNY nawet nie zadzwonił i nie zainteresował się psem. I to mimo iż wypruwałysmy sobie z eloise i asiaf1 flaki. Pidzej, masz prawo - oczywiście - wyrazić swoje zdanie. I obyś nie była złym prorokiem! A narty? Czy to zbrodnia, ze kobieta chce wyjechać na narty? Ja, jak wyjeżdżam na spływ kajakowy, to tez oddaję Malutkiego pod opieke pani Hani. pewnie, ze mi przykro, a pies jest w stresie, ale przeciez po paru dnaich wszystko wraca do normy..... Quote
eloise Posted January 16, 2007 Author Posted January 16, 2007 no i do tego rodziny uznały nas za wariatki! :cool3: moje psy siedzą same "tylko" 8,5 bo pracuję koło domu!!! i co? żyją i nas kochają! kiedyś nie było nas do 10 godzin i też żyły. to już nie te czasy, kiedy wszyscy mieli czas na wszystko i wcześnie wracali do domów. gdyby tacy ludzie mieli nie mieć psów, to chyba na ulicach byłoby więcej psów niż ludzi!nie wspominając o schroniskach! które teraz też nie zieją pustkami. miłość potrafi wynagrodzić te samotnie spędzone godziny, ja to widzę u siebie. Quote
Dabrowka Posted January 16, 2007 Posted January 16, 2007 Pytanie, co jest lepsze - czy konanie z głodu na ulicy, czy siedzenie w swoim domu, na własnej kanapie ;), z własną - pełną - miską. Moje psy spędzają dużo czasu same. Nie są nieszczęśliwe. Cieszą się, kiedy wracam do domu, kiedy wyjeżdżam po prostu kładą się spać. Możliwe, że mogłyby być szczęśliwsze, ba, niektóre były, bo jeszcze 3 lata temu spędzałam w domu prawie cały czas. Ale jest jak jest. I nie wydaje mi się, żeby - siedząc w domu cały dzień i czekając na mój powrót - rozmyślały ze smutkiem "o ile byłbym szczęśliwszy, gdyby ona z nami była" :cool3: Poza tym jest tak jak pisała Iza - innych domów nie ma na horyzoncie. Na horyzoncie jest hotel. A jeżeli skończy się kasa (a przecież nigdy nie ma gwarancji, że się nie skończy) to co dalej? Schronisko? Co do hoteliku i wyjazdów na narty... Nie takie plany pies potrafi człowiekowi pozmieniać ;) Quote
iza_szumielewicz Posted January 16, 2007 Posted January 16, 2007 Kasa już się skończyła........ Ale w tej chwili to już nie aż tak ważne. Ważne, żeby Łatek trafił do sowjego STAŁEGO domu i oddanej pani. Znam tę kobietę z pracy (ale nie bardzo blisko) i widzę, że tych dwoje będize do siebie pasować. Zreszta, zobaczycie na fotach w piątek (mam nadzieję, oczywiście:cool3: ; ja uwierzę, jak zobaczę; na razie jeszcze się nie cieszę). Jeszcze raz do Pidzej - uwierz w moją intuicję, please!!!! Ona prawie nigdy mnie nie zawodzi. Owszem, będize problem, jesli pies w samotno.ści zacnzie niszczyć dom i wyć. O, wtedy to będzie problem! Ale ja osobiście jestem już tak tym tematem zestresowana, że chyba prędzej zacznę wyć i szarpać buty niż Łatek:diabloti: Quote
eloise Posted January 16, 2007 Author Posted January 16, 2007 moje też wyją, ale w ciągu dnia, mogą sobie wyć :) i tak wiem swoje- z nami im lepiej niż w schroniskach!! a buty... trzeba chować-ja muszę, bo kilka już straciłam :mad: Quote
Dabrowka Posted January 16, 2007 Posted January 16, 2007 [quote name='iza_szumielewicz']Kasa już się skończyła........ Wiem. Pisałam o sytuacji, gdyby Łatek trafił do hotelu - byłby znowu zryw, jakieś wpłaty... do czasu. Tak dużo jest psów tutaj, którym trzeba pomagać :( Owszem, będize problem, jesli pies w samotno.ści zacnzie niszczyć dom i wyć. Nooo, mam nadzieję, że Łatek zdaje sobie sprawę, o jaką stawkę gra :cool3: Trzymam kciuki, żeby się szybko dotarli :) Quote
zdrojka Posted January 16, 2007 Posted January 16, 2007 Moja mama mówi to samo: "lepiej, żeby pies siedział sam przez ten czas, jak jesteśmy w pracy, nawet, żeby to miało być 10 godzin dziennie, niż żeby siedział sam w schronisku..." I powoli zaczynam dochodzić do wniosku, że może jednak... Jak urobię TZ-ta... Kto wie... Quote
iza_szumielewicz Posted January 17, 2007 Posted January 17, 2007 Zdrojka:crazyeye::crazyeye::multi::loveu::loveu: Urabiaj! Urabiaj! Wy tam w waszej dzielnicy macie fasjne tereny na spacerki. Może Aresika bez nóżki, co???? TZ na pewno wymięknie, jak go zobaczy..... jest takim zrównoważonym przyjacielskim psem..... Quote
asiuniap Posted January 17, 2007 Posted January 17, 2007 pidzej napisał(a):9-14 i połowa dnia przed Tobą, kupe rzeczy można zrobić. ok, już sie zamykam, Łatkowi życzę szczęścia w siedzeniu samemu w domu przez cały dzień. a i w hotelu, bo przecież narty. beznadzieja. amen. Przesadzasz kobieto. Większość psów siedzi w domu tyle czasu. Pies, jak nie rozrabia i nie niszczy, tfu tfu, po prostu śpi. i nic złego się nie dzieje. Właściciel po powrocie jest witany z radością i wtedy zaczyna się właściwy psi dzień. Spacer, zabawy itd. A jak jest u Ciebie? Co ile godzin wychodzisz z psem na spacer i co pies robi w ciągu dnia? Pytam z czystej ciekawości. Quote
pidzej Posted January 17, 2007 Posted January 17, 2007 Przesadzasz kobieto. Większość psów siedzi w domu tyle czasu. nie znam żadnego psa który w godzinach 9-19, lub zbliżonych, siedzi sam w domu. Naprawdę nie widzicie różnicy między 6-14 a 9-19? i wtedy zaczyna się właściwy psi dzień 2-3 godziny dla młodego psa z mnóstwem energii? "lepiej, żeby pies siedział sam przez ten czas, jak jesteśmy w pracy, nawet, żeby to miało być 10 godzin dziennie, niż żeby siedział sam w schronisku..." oczywiście, bez porównania lepiej. jako dom tymczasowy, nie staly. A jak jest u Ciebie? Co ile godzin wychodzisz z psem na spacer i co pies robi w ciągu dnia? Pytam z czystej ciekawości. akurat mam komfortową sytuację, że jestem cały czas w domu (prócz wyjść co mniej więcej dwa tygodnie w godz 8-17 a czasem w tygodniu na 3 godziny). dziennie... ok. 6 spacerów, w tym jeden 1,5 h do lasu na wybieganie się. W ciagu dnia zabawy w mieszkaniu, spanie. Mieszkam w małej kawalerce. Wiem, że moja sytuacja jest wyjątkowa a "normalni" ludzie pracują. Jeszcze raz podkreślam, że to moje zdanie, osoba pracująca w takich godzinach nie powinna mieć psa. Pies sam w domu a Psy same w domu to też różnica. A narty? Czy to zbrodnia, ze kobieta chce wyjechać na narty? Ja, jak wyjeżdżam na spływ kajakowy, to tez oddaję Malutkiego pod opieke pani Hani. pewnie, ze mi przykro, a pies jest w stresie, ale przeciez po paru dnaich wszystko wraca do normy..... Tu też jestem inna...nie mogłabym spokojnie wypoczywać, z myślą że mój pies tęskni w hotelu, u obcych ludzi, nie daj Boże w boksie wśród innych psów. Quote
iza_szumielewicz Posted January 17, 2007 Posted January 17, 2007 Mam nadzieję, ze nie zakłócę nikomu tym opisem lunchu:razz: : Byłam przed chwilą z Łatusiem na spacerze (0,5 h). Bilans: cztery obszerne słomkowe sikania i 2 przepiękne ciemnobrązowe kupy. Do bilansu należałoby też dodac konfrontację z opasłym dalmatyńczykiem. rzeczywiście jest tak, ze Łatek radośnie podchodiz do psa, a jak stwierdza, ze to samiec, powarkuje (ale nie gryzie i nie rzuca się; łatwo jednakw takiej sytuacji o bójkę). Myślę, ze to dlateog, ze na osiedlu jest teraz suczka z cieczką (mój pies też wariuje:evil_lol: ), a Łatek to rasowy samiec. Po spacerku pobawiliśmy się gumową kością. Następny raz na spacer idę z nim ok 16.00. Quote
asiaf1 Posted January 17, 2007 Posted January 17, 2007 iza_szumielewicz napisał(a):Mam nadzieję, ze nie zakłócę nikomu tym opisem lunchu:razz: : Byłam przed chwilą z Łatusiem na spacerze (0,5 h). Bilans: cztery obszerne słomkowe sikania i 2 przepiękne ciemnobrązowe kupy. Do bilansu należałoby też dodac konfrontację z opasłym dalmatyńczykiem. rzeczywiście jest tak, ze Łatek radośnie podchodiz do psa, a jak stwierdza, ze to samiec, powarkuje (ale nie gryzie i nie rzuca się; łatwo jednakw takiej sytuacji o bójkę). Myślę, ze to dlateog, ze na osiedlu jest teraz suczka z cieczką (mój pies też wariuje:evil_lol: ), a Łatek to rasowy samiec. Po spacerku pobawiliśmy się gumową kością. Następny raz na spacer idę z nim ok 16.00. właśnie jadłam czekoladę:evil_lol: Quote
iza_szumielewicz Posted January 17, 2007 Posted January 17, 2007 :oops: Asiaf1 Asiu, a tak z drugiej mańki - pojedizesz może w weekend do Aresa? A doszystkich was prośba: dodajcie mi odwagi, zebym zatelefonowała do pana spod Warszawy i powiedizała mu, że nie dostanie Łatusia. nie moge się do teog zabrać. Wstyd mi, bo jak zadzwonił pierwszy raz powiedizałam, ze Łatek ma dom w Katowicach. potem zadzwoniłam, ze jednak nie ma tego domu. Potem on przyjechał oglądac psa i zadeklarował, ze w sobote go weźmie, a teraz ja mam mu powiedzioeć, ze jednak go nie dostanie:roll: :roll: :roll: . Zadzowniłam dziś do kasi, zeby sie upewnić, czy się nie rozmyśliła (wiecie, jak jest). Nie rozmyśliła się, więc telefon do Pana wisi nade mną jak miecz Damoklesa.:cool3: Quote
gamoń Posted January 17, 2007 Posted January 17, 2007 Odwagi ,odwagi i proponuj inna bide:lol: :cool3: Quote
iza_szumielewicz Posted January 17, 2007 Posted January 17, 2007 Dzięki, gamoń:loveu: Uff. Telefon do pana juz za mną:multi: . Zapewniłam pana, ze nie jestem nieodpowiedizlaną osobą i zaproponowałam, zeby wziął innego biedaka, który jest pod opieka kogos innego niż ja. on na to: "A jaką mam gwarancję, że i tej adopcji się pani nie wycofa?":roll: Przyjęłam na klatę te słowa. Rozumiem jego rozczarowanie. Odpowiedizał, że w takim razie weźmie psa sąsiada, który ma dwa zwierzaki.Weźmie jakiegoś półtorarocznego. O, Jezu... Ale mi głupio!!!!!!!!!!!:oops: :oops: :oops: :oops: :oops: :oops: O matko! Żeby juz nic złego się nie stało i Łatek trafił pojutrze do domu!! Błagam was, zaklinajcie los, żeby tak się stało, bo jeśli coś nie wypali, to jesteśmy w absolutnej kropce. Chyba spłonę ze wstydu! jak ja nie lubię takich akcji:angryy: :angryy: :angryy: . Ale wstyd!!!!:oops: :shake: :shake: Macie jakiś zaprzyjaźniony oddizal kardiologiczny na Kabatach, bo do piątku pewnie dostanę jakiegoś zawału? Quote
iza_szumielewicz Posted January 17, 2007 Posted January 17, 2007 O matko!!! Ale mi głupio!!!:oops: :oops: :oops: Raaatuuunkuuu!:cool1: :cool1: Quote
fona Posted January 17, 2007 Posted January 17, 2007 iza, a dlaczego pan go nie dostanie? strasznie przepraszam, ale przeczytalam chyba nieuwaznie, bo nie wiem, o co chodzi z panem... Quote
iza_szumielewicz Posted January 17, 2007 Posted January 17, 2007 Fona, z panem niby wszystko cacy. Ma dom pod warszawą i pies byłby w tym domu z 2 kotami, ale: POSESJA, NA KTÓREJ STOI DOM JEST NIEOGRODOZNA I PAN NIE MA ZAMIARU JEJ GRODIZĆ. w LIPCDU ZESZŁEGO ROKU UCIEKŁA MU SUNIA ONKA, DLATEGO TERAZ PAN SZUKA NOWEOG PSA. Rozumiesz już moje obawy? Ledwie Łatek uciekł kostusze spod kosy, a miałby zniknąć? Kto by go pod Tarczynem znalazł? Ja bym chyba nie mogła spać z nerwów. zreszta asiaf1 bardzo mi własnie z teog powodu tę adopcję odradzała. Jeśli nie doczytałaś, dokąd jedize Łatek, to informuję, że będzie mieszkał w dużym (90 metrów) mieszkaniu na 4 piętrze bez windy przy Polach Mokotowskich u pewnej pani. Największy minus tej adopcji to fakt, ze pani pracuje i nie ma jej od pn do pt. w domu od 9 do 19. ma jednak w ciągu dnia przyjeżdżać, zeby wyrpowadzić Łatka na spacer. Weekendy będą mieć tylko dla siebie:p . Quote
eloise Posted January 17, 2007 Author Posted January 17, 2007 a wiecie... z drugiej strony.. to poza tym, że pan zapewne na Izie i całej reszcie zaangażowanej w sprawę Łatka wiesza na nas.. no właśnie, psy.... to powinien dojść do wniosku, że naprawdę nam zależy na tym, żeby psy trafiały do jak najlepszych domów i że nie chcemy odhaczać kolejnych sztuk z listy i po sprawie. Iza, masz już tą rozmowę za sobą.. to najważniejsze. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.