Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Isabel napisał(a):
Tinka była z nami 2 lata, 3 miesiące i dwa tygodnie...

...miłości, zabaw, spokoju, bezpieczeństwa, syte ...ponad 27 miesięcy szczęścia ..pełnego
A ja dzisiaj odwoziłam Farciarz( wyrwany z podłego azylu) do hoteliku , do Morii- i widziałam i czułam fizyczny strach tego psa, jego przerazenie i samotność ...

  • Replies 1.2k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

nie jest,ale jezeli to cos powazniejszego,to trzeba...warto.
Ale nie martwmy sie na zapas-przeciez to moze byc niegrozny guzek,prawda?
Trzymaj sie Isabel.
Smierc Tinki bardzo nas przybila.Niby normalne wejscia na Dogo,ale podszyte takim smutkiem,jakby zakończyla sie cala epoka.

Posted

Dzisiaj minął tydzień, jak Tinki nie ma z nami...:-(
Ciagle o niej myślę...:-(

Jakby tego było mało, to wykryłam u Vegi guzek koło sutka. Ostatni miała wycinany 4 lata temu. Byłam z nią u weta, prawdopodobnie jest to gruczolak, ale do końca nie wiadomo. Kazał obserwować, gdyby guzek powiększał się, to trzeba będzie go usunąć. Nie chcę tej operacji, strasznie boję się o Vege, ona ma dobre 15 lat. U mnie jest prawie 13 lat, a wzięłam ją już dorosłą (określano ją na ponad 2 lata), więc teraz musi miec co najmniej 15 lat. To nie jest dobry wiek na zabiegi pod głęboką narkozą :shake:

Posted

No dobry nie jest, ale też nie ma co się martwić na zapas. Mój pies w wieku 18 lat przehcodził bardzo poważny zabieg pod pełną narkozą, gdzie usuwano mu większość zębów i czyszczono te, które zostały.
Drżeliśmy strasznie.
Tymczasem on niczym młodzieniaszek wybudził się i...nieprzytomny troche merdał sobie ogonkiem. Trzeba być dobrej myśli.
No i miejmy nadzieję, że się nie powiększy i nie trzeba będzie przy tym dłubać.

Posted

Teraz mi sie przypomniało,ze stuletni Ramol od Millarcki,przeszedl na ostatnie pol roku swojego stuletniego zycia,zabieg usuniecia jadra i wlasciciele mowili,ze bylo warto-wyraznie poprawil mu sie komfort zycia.A piesek procz tego,ze był starenki,to jeszcze mial bardzo chore nerki,chudziaczek z chorym sercem i padaczka.

Posted

Oczywiście, że jeśli operacja będzie konieczna, to innego wyjścia nie będzie. Mam jednak taką cichą nadzieję, że guzek nie będzie się powiększać. Zobaczymy, na razie mam obserwować.
Cały też czas staram się utrzymać nogi Vegi w jako takiej kondycji. Typowy problem u dużych psów. Wierzę, że spacery, czyli ćwiczenia fizyczne, są tutaj bardzo pomocne. Bo najtrudniej jest się jej ruszyć rano, po wielogodzinnym leżeniu. Jak się już rozrusza, to jest lepiej. Najważniejsze, że chodzi, powoli wprawdzie, ale chodzi.

Posted

dokładnie.I ma ciepło,sucho.Nie moge patrzec na to,jak siadaja stawy schroniskowym psom,a mimo to musza siedziec w zimie i wilgoci :( Lato,wiosna,to dla nich wybawienie.Łapy im odpoczywaja.

Posted

Vega była w schronisku 5 miesięcy, od kwietnia do września, a więc okres ten był, na szczęście, raczej przyjazny dla stawów. Ale ona ma uszkodzony mięsień na udzie - ma w tym miejscu, na całej szerokości uda, bliznę, nie wiadomo, czy to na skutek wypadku, czy może była uwiązana na drucie i ten drut wrósł jej w nogę. Dlatego też od początku ta noga była mniej sprawna.

Wątek Tinki kontynuuje teraz Vega:oops:, ale Tinka na pewno nie ma nic przeciwko temu, obie sunie żyły przecież w idealnej zgodzie.

Posted

jestem pewna,ze Tina merda do nas ogonem i wie,ze pozostaje w naszych sercach.Jakze mialaby sie gniewac o zainteresowanie swoja "siostrzyczka",zwlaszcza,ze tak pieknie zostala przez nia przyjeta do stada.Vega to musi byc cudowna psina.

Posted

Isabel napisał(a):
Vega była w schronisku 5 miesięcy, od kwietnia do września, a więc okres ten był, na szczęście, raczej przyjazny dla stawów. Ale ona ma uszkodzony mięsień na udzie - ma w tym miejscu, na całej szerokości uda, bliznę, nie wiadomo, czy to na skutek wypadku, czy może była uwiązana na drucie i ten drut wrósł jej w nogę. Dlatego też od początku ta noga była mniej sprawna.

Wątek Tinki kontynuuje teraz Vega:oops:, ale Tinka na pewno nie ma nic przeciwko temu, obie sunie żyły przecież w idealnej zgodzie.



Wiesz Isabel - jak odszedł mój Naj ...Zbój ...snił mi sie zawsze tyłem do mnie , taki pogniewany ( usypiałam go ) ...budzilam sie z płaczem ...kiedy dzieci przyprowadziły mi Antosia( też od Brazowj) po jakis czasie snił mi sie taki jak zawsze: z nochalem pod moją dłonią, z wywalonym jęzorem ...z Panem Bogiem jestem trochę pogniewana ale ....:oops:

Posted

Isabel - bardzo mi przykro....żałuje, ze tylko raz mialam okazje spotkac Tinke :( i mysle, ze Tinka jest szczesliwa, ze jej watek dalej zyje i napewno nie mialaby za złe Vedze !!!!

przytulam mocno !!!!!!!

Posted

wiec skoro Vega kontunuuje watek,to sie o nia wypytam,wiem,ze ona ze schroniska,przygarnieta.
A dlaczego wybrals wlasnie jak? jak to bylo,gdy stanelas przed wyborem psa sposrod wielu?

Posted

To nie ja wybrałam Vegę:oops: To mój starszy syn, Tomek. Spodobała mu się, bo duża, w typie ON-ka i ruda (w domu był już terier irlandzki, więc kolorystycznie pasowali do siebie;)). Vega (w schronisku Kama), mimo że już 5 miesięcy tam była, nie została jeszcze zaszczepiona na wściekliznę (nie wiem jak to się stało!), więc nie można jej było wziąć od razu. W tym momencie, ja chciałam wziąć jakąkolwiek inną sunię, ale Tomek się uparł. Mieliśmy przyjść za tydzień, ale okazało się, że jeszcze trwa kwarantanna. Chyba dopiero po dwóch tygodniach była do odbioru. Cały ten czas baliśmy się, że ktoś nas wyprzedzi, że przyjdziemy, a jej już nie będzie. Ale była:loveu:

Posted

Boże,5 miesiacy,a oni wymyslaja jakąś kwarantanne...musi czekac-jakis koszmar.Jako,ze to bylo pare dobrych lat temu,musialo juz sie zmienic na lepsze.
twardy chlopak z Tomka-ja tez bym wziela inna!byle szybko.

Posted

Tak, było to już dość dawno temu, dokładnie to 10 września minie 13 lat.
Dostała takie imię, bo Vega, to najjaśniejsza gwiazda w konstelacji Lutni, a ona była właśnie najjaśniejszą kolorystycznie sunią w boksach.

  • 3 weeks later...
Posted

popatrz, te nasze psiaczki[Tina i Rudi ]wziełysmy prawie w jednym czasie- i prawie równo odeszły...-jakoś watek Tiny mi "uciekł" i nawet nie wiedziałam ,że już jej nie ma - ale pamietam jej pierwsze zdjecia-takie chude coś, z potwornymi pazurami...to jednak pocieszające ,że przezyła piekne chwile dzieki Tobie - chyba to własnie sie liczy w ostatecznym rozrachunku

Posted

Ja zawsze sobie powtarzam, że w tym wszystkim dobre jest chyba to, że nasze psy odchodzą przed nami, bo co one by zrobiły bez nas.

A Tinkę będę pamiętać jako śliczną pannę z kitkami.

Posted

Zosia4 napisał(a):
Ja zawsze sobie powtarzam, że w tym wszystkim dobre jest chyba to, że nasze psy odchodzą przed nami, bo co one by zrobiły bez nas.


Ja tak samo uważam, Zosiu!

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...