Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Ona jest pięknym mixem :lol: Jedyna taka, nadmorska... krakowianka.
Cieszę się, że u Was tak radośnie i rodzinnie. Tinka pewnie szczęśliwa jak nigdy dotąd!!!

Ech, pooglądałoby się...

  • Replies 1.2k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

  • 3 weeks later...
Posted

Tina miała dzisiaj wyciskane gruczoły okołoodbytowe. Przez trzy dni saneczkowała i widać było, że ją coś boli, swędzi. Po dzisiejszym zabiegu jest może odrobinę lepiej, ale dalej nie czuje się dobrze. W domu wykąpałam ją i wycięłam jej włosy wokół odbytu, żeby ją nic nie drażniło. Ale dalej jest apatyczna, chodzi skurczona i zaraz siada, a na spacerze albo ciągnie, jakby jej coś strasznie dokuczało i chciała od tego uciec jak najdalej, albo siada. Straciła też apetyt, rano nie ma ochoty na jedzenie, a wieczorem wprawdzie chętnie podchodzi do miski, ale jej nie kończy, co było dawniej nie do pomyślenia - wylizywała swoją miskę i czekała na wylizanie miski Vegi. Ale i tak w ciągu 5 miesięcy przytyła 5 kg - 1 kg na miesiąc. Waży teraz 16,5 kg, no może przez te ostatnie dni z pół kilo spadła. Co do higieny, to bardzo trudno utrzymać ją u psów długowłosych. Ja myłam Tinie pupę szmatką po każdej kupce, ale ona ma tak gęste włosy, że powinnam ją właściwie kąpać, no ale kąpiel 3 razy dziennie to raczej nie wchodzi w rachubę. Ciekawa jestem jak radzą sobie właściciele np. PON-ów, albo innych długowłosych owczarków. Martwię się, żeby nie zrobił się Tinie na tych gruczołach ropień. Dzisiaj zrobiłam wszystko co mogłam - wizyta u weta, kąpiel i wycięcie włosów na pupie. Poczekamy na efekt.

Posted

Na pewno jej to pomoze! Niech tylko minie podraznienie.
ja tak podejrzewam,ze właściciele długowlosych karmia sucha karma,wtedy łatwiej o czystosc.
1 kilo na miesiac??? O matko! :lol: :lol: :lol: hihihihihih,no nie-teraz to pewnie pulpet.Ja tam sie nie dziwie,ze w koncu powiedziała stop.

Isabel,dzieki wielkie za wiesci,napisz prosze,jak tylko bedzie efekt czyszczenia gruczołow.Serdecznie pozdrawiam.

Posted

witam- nasza tabi w tamtym roku też miała zapalenie tych grudzołow. Było to okropne. Ciągłe wyciskanie, antybiotyki w tabletkach , w czopkach. Leczenie trwało 2 miesiaca. U tabi wydzielała sie taka cuchnaca maź. Leczenie zakończyło sie pod koniec października i jest spokój. Gdy zmieniłam weterynarza to mi powiedział że przyczyną jest zła praca trzustki co rzutuje na złą pracę jelita grubego. Zmieniłam diete i jest dobrze. Tabi jest pieskiem o siersci krótkiej i na pewno nie miało to nic z higieną.

Posted

Isabel - to 3mam kciuki za zdrowie Tiny....no i jak się polepszy jej stan to wreszcie na spacerek może się umówimy...sesja skończona (choć teraz na tapecie pewnie będą przygotowania do ślubu), ale może znajdziemy jakieś wolne, słoneczne popołudnie....tylko niech Tinka wróci do zdrowia !!!! :)

Posted

Ja też walczę z tą przypadłością u mojej Belki. Dwa razy miała stan zapalny, zrobiły się ropienie. Uciążliwe to było, pies mocno podrażniony, swędzawka i ból. Jedyną radą jest systematyczne czyszczenie. Co 2 miesiące czyszczę.

Coś mi się wydaje, ze Tinka to pulpecik musi być :evil_lol: 5 kilo to niezły wynik!
Trzymam za Tinkę, niech wszystko co złe szybko minie!!!

Pozdrawiam Was Krakowianki nasze :loveu:

Posted

spotkamy się z Isabel to napewno zrobię jej jakieś foteczki :)

Isabel - ten weekend też mamy zajęcy więc będziemy w kontakcie jeśli chodzi o przyszły :)

Posted

Jak Tina przyjechała do mnie to ważyła 11,5 kg. Nawet nie było widać, że jest chuda, bo zakrywały to długie włosy. Dopiero jak się ją pogłaskało, to pod ręką można było wyczuć wszystkie kosteczki. Każdy, kto ją pogłaskał, mówił: "Ależ ona chuda!". Teraz pod ręką czuje się wałeczki tłuszczyku.
Co do zdrowia, jest zdecydowanie lepiej. Tinka już właściwie nie saneczkuje, wczoraj i dzisiaj z apetytem zjadła wieczorną miskę. Byłyśmy na długim spacerku, widać bardzo się zmęczyła, bo potem cały czas spała. Ona w ogóle prawie cały czas w domu śpi, albo leży. Jakoś mało w niej życia, mało radości, zero zainteresowania piłeczką czy innymi zabawkami (Vega otwiera sobie nosem pudełko z zabawkami, wyjmuje piłeczkę i turla po mieszkaniu). Wydaje mi się, że ona ma jakiś uraz psychiczny i to dalej w niej siedzi. Chyba rzeczywiście miała przechlapane życie i trudno jej teraz znaleźć choć trochę radości, no może z wyjątkiem jedzenia, bo to faktycznie sprawia jej przyjemność.

Posted

Isabel,ona gdy przybyla do schronu-wygladala piec razy gorzej niz gdy z niego wychodzila.I te pazury.I teraz tak sobie mysle-a moze ta wlascicielka ja gdzies zamykala,zeby miec swiety spokoj? i stad nikle zainteresowanie Tiny psimi radosciami?
A poza tym-ja wiem,ze Tina jest szczesliwa,wiem to-wystarczy,ze czytam Twoje posty Isabel i jest w nich tyle miłosci do zwierzat,ze kazde zwierze,jakie jest pod Twoja opieka-musi byc szczesliwe.

Posted

brazowa1 napisał(a):
A poza tym-ja wiem,ze Tina jest szczesliwa,wiem to-wystarczy,ze czytam Twoje posty Isabel i jest w nich tyle miłosci do zwierzat,ze kazde zwierze,jakie jest pod Twoja opieka-musi byc szczesliwe.


Tina jest szczęśliwa tak bardzo jak tylko potrafi....i jak pokazali jej to ludzie od małego....a to już nie jej wina, że nie miała od szczenięcych lat tyle miłości, ile dajesz jej teraz Ty Isabel !!!!

Posted

["Zadne "Haha" Mimiś-bo Tince wolno,ona dopiero teraz jest szczesliwa,a całe zycie miala przechlapane."]- Brązowa, to nie złosliwie, mój Rudi o 30% zwiekszył mase ciała i jest na diecie:shake:- a Isabel zagląda na nasz watek;). -kiedy te psiaki czuja sie juz bezpieczne nadrabiają braki- czasem ze sporym zapasem
Isabel, jedyną oznaka ze rudi się cieszy, jest łapanie za spodnie [w wersji light,bo latem gryzie po gołych nogach]- nie zna innej zabawy
a jak jest w kompletnej euforii-podskakuje i burczy a większość czasu przesypia-jak to starszy pan.

Posted

A nowe fotki sa???,,,,,oooo odezwla sie ta co chodzi po watkach i szuka zdjec!!:evil_lol:
A tina musi byc szczesliwa!!!!bo jak by tu nie byc w swoim wlasnym domku!!!!
A jak juz Brazowa mowila,,,,Ona jak do nas przyszla to wygladala przeokropnie,,,sam szkielet ,,,dlatego robilysmy zdjecie z gory,,,do tego te okropne pazury!!!!
Wierze ze teraz ma Raj ktorego nie miala przedtem!!!!

Posted

Ja, mimo wszystko, też myślę, że Tina jest na swój sposób szczęśliwa. Lubi ten dom, chętnie do niego ze spacerów wraca, ma chyba wszystko, czego jej potrzeba, nikt jej nie dokucza, wszystkie zwierzęta ją lubią, nie przeganiają. Tina zajęła drugie z kolei ulubione miejsce Vegi - w kuchni pod stołem. I Vega wcale nie protestuje, nieraz ma ochotę tam wejść, zagląda, widzi, że zajęte, i kładzie się gdzie indziej. Koty też Tinie w żadnym wypadku nie dokuczają, i ona je lubi. Nie ma naprawdę żadnego powodu, żeby nie była szczęśliwa. Zastanawiam się tylko dlaczego jest taka apatyczna. Ktoś mi kiedyś zasugerował, że może ona tęskni za swoją pierwszą panią, ostatecznie przeżyła u niej 10 lat. Nie wiem. Może ma jakieś swoje smuteczki, a może po prostu z natury jest taka przespokojna. Bo na nią złego słowa nie można powiedzieć - jest super grzeczna, czysta, niczego nie niszczy, zostaje sama w domu (no, nie całkiem sama, bo z innymi zwierzętami), jedyny minus to to, że nie pozwoli na żadne zabiegi kosmetyczne, no, ale jakoś dajemy sobie z tym radę.

Posted

A zatem przyjmijmy, że Tinkę wcale nic w duszy nie gryzie, tylko ma taki przespokojny charakter.

Co do zdjęć, to najprędej będą, jak Kasia zrobi na wspólnym spacerze. Może uda nam się w przyszłym tygodniu spotkać.

Posted

Isabel ty nie zwracaj uwagi na moje pytania w sprawie fotek,,,,w prawdzie pewnie juz chyba nikt sie nie dziwi ,,ze gdzie wiewiora tam i pytanie w formie,,,a gdzie zdjatka?????,,,,,,okropne dziewcze ze mnie:evil_lol:

Posted

Spokojna i grubiutka(nie da się ukryć) Tinusia miewa się dobrze, wszelkie dolegliwości minęły, apetycik dopisuje, oby tak dalej.
Tinka jest nie tylko spokojną, ale też bardzo delikatną i wrażliwą "osóbką". Wystarczy, że Vega albo ja nadepniemy jej przypadkiem na łapkę, a podnosi taki lament, jakby nie wiem co się jej działo. Tak samo nieraz bywa, jak pociągnę ją za smycz, a przecież nie ma kolczatki, tylko normalną obróżkę. Wydaje z siebie wtedy tak przeraźliwy pisk, że jakby kto nie widział, to pomyślałby sobie, że torturuję psa. Taka z niej delikatnisia!
Ale to bardzo kochana, zupełnie niekłopotliwa sunia. I ona tak się stara, żeby nikomu nie wadzić, aż dziwne. Tak sobie myślę, że może ona dlatego jest taka spokojna, bo czuje się już bezpieczna, już się zaaklimatyzowała, zaakceptowała wszystkie domowe zwyczaje i dobrze jej z tym.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...