Jump to content
Dogomania

Tyśka)

Members
  • Posts

    35751
  • Joined

  • Days Won

    144

Everything posted by Tyśka)

  1. Jakże wspaniałe wieści. Cieszę się, że Argo będzie u Murki, a funia będzie mogła odetchnąć :)
  2. Cuda, cuda, cuda... Niesamowita przemiana :) Ciekawe co to za czary-mary pani Weronika zastosowała na Zulce? :)
  3. Napisałam takiego długiego posta, odpowiadając na Wasze komentarze i fruuu! pofrunął w cyberprzestworza. Będzie więc w miarę możliwości krótko. Przepraszam, że nie cytuję. To, czy psiaki w ogóle wiedzą o istnieniu budy poddaję w wątpliwość. Psiaki tam, gdzie jest ta buda się nie zapuszczają, nigdy ich tu nie widziałam, a i pracownicy, którzy skonstruowali budę stwierdzili, że psiaki nigdy z niej nie skorzystały, choć buda stoi już tu parę dobrych lat. Do tej pory psiaki wybierały spanie pod przyczepą campingową osłoniętą deskami, ale jej już nie ma. Najprawdopodobniej teraz będą spały pod paletami.... bo kontener to jednak blacha = zimno. Właściciel i tak się nie zgodzi, buda jest na terenie tego pana, który robi problemy, że psy się karmi. Jemu to na rękę, że psy znikają. Martwi mnie jednak to, że psiaki będą musiały przetrwać zimę tutaj, a nie na podusi... Martwi mnie jeszcze jedno, bo wieści z frontu dzisiaj są bardzo smutne. Nie wiemy, co się wydarzyło, ale musiało wydarzyć się coś strasznego, bo psiaki dzisiaj były nieswoje: bardzo przerażone, alergicznie reagujące na człowieka. Ktoś musiał je wystraszyć. Na miejscu nie było Liska, poszłyśmy więc go szukać. We wczorajszej kryjówce go nie było, po naszych nawoływaniach zjawił się zza budynku, ale był cały spięty, trząsł się jak osika. Uszy przy sobie, ogon wciśnięty pod sobą i trzęsawka... W ogóle nie zwracał na nas uwagi, a był wpatrzony w Tinusię siedzącą po drugiej stronie ulicy (a on był za płotem) i coś w duchu przeżywał. My podeszłyśmy i próbowałyśmy go wyluzować (on zawsze przy nas ładnie wyluzowywał, zreszt,a wczorraj odważył się wyjść z kryjówki dopiero jak byłyśmy blisko), ale tym razem nadal był przestraszony. Nagle po drugiej stronie rewiru zza rogu wyłonił się rudy łeb - Lisek od razu w panice nagle łapy pod siebie i tył zwrot. Paniczna ucieczka... może myślał że to amstaff? Bo było pewne, że nie poznał kolegi. Rudy nigdy nie wyrządził mu krzywdy, zawsze Liska bronił, nie wierzę w teorię, że Rudy wyrządził mu krzywdę... Lisek po prostu zareagował jak reaguje zwierzę przestraszone całkowicie. :( Nigdy nie widziałam Liska w takim stanie :(. Poszłyśmy za nim, nawoływałyśmy, ale odpowiadała nam cisza. Tinusia na nasz widok dzisiaj zachowywała się dwojako. Nadstawiała uszy, widac było że poznaje... i coś rozeznaje w duchu, ale w ostatniej chwili doszła do wniosku, że wyrządzimy jej krzywdę i uciekła na drugą stronę ulicy. Prosto pod jadący samochód... mnie serce stanęło w gardle. Nigdy Tinusia się tak nie zachowywała, zawsze wycofywała się powoli, a nie tak nagle, jakby coś sobie przypominając... :( To było tak nagłe, że nie zdążyłam zareagować wycofaniem - ona po prostu nagle z ciekawskiego psa przeobraziła się w psa panikującego. Potem siedziała cała spięta i się przyglądała naszym poczynaniom. Jak krążyłyśmy za blisko (szukałyśmy Liska) to po prostu odchodziła kawałek. Po panicznej ucieczce Liska, poszła go szukać, ale i ona nie przyprowadziła młodszego brata. Rudy się nas bał, jak zawsze, ale to on towarzyszył nam w bezpiecznej odległości przy podawaniu jedzenia. Przyczajał się, uważnie przyglądał, był cały spięty, ale emanował też spokojem - po prostu nas obserwował i czekał na rozwój sytuacji. Kiedy odeszłyśmy mu z pola rażenia, on momentalnie wyluzował się i poszedł jeść. Elficzkowa przejeżdżała później obok psiaków, był Lisek, ale niestety nadal miał panikę w oczach, był czujny, cały spięty, ogon przy łapach... :( Boże, co się tutaj stało? Amstaff wrócił? Ale czy by tak reagowały na siebie? Wczoraj było całkiem inaczej. Lisek przy nas wyluzował, ba biegał wkoło nas, cieszył się jak szczenię. Nawet elficzkową obwąchał. Wczoraj również Rudy i Tinusia leżeli dość blisko, Tinusia nawet podchodziła z ciekawską miną. Psy były totalnie wyluzowane... a dzisiaj to jedna wielka panika. Najgorsze, że osobna, nie szukali w sobie oparcia :(. Aaa, ze względu na tą zbiorową panikę (zwłaszcza Liska:((( nadal nie mogę tego przeżyć, czego on musiał doświadczyć, że jest w TAKIM stanie?! jeśli wiedziałabym kto to zrobił to zabiłabym gołymi rękami) nie podałyśmy psiakom tabletki. One dzisiaj nei myślały o jedzeniu...widziałyśmy jedynie, już odjeżdżając, jak Rudy podszedł do jedzenia i się zajadał. Tinusi nie było, Lisek gdzieś całkiem przerażony siedział wciśnięty Bóg jeden wie gdzie. PS: Dziewczyny, nawet nie wiecie, jak mi się marzy takie wspólne, bezpieczne lokum dla wszystkich psiaków :(. Bardzo o tym marzę od czasu, gdy je poznałam.
  4. Ta Pani co dzwoniła w lipcu, drugi raz się nie odezwała.O innych tymczasach mi nie wiadomo :(. Pytam, ale na razie odpowiada mi cisza. Ja bardzo chciałabym dać mu BDT, ale na razie opcja ta nie wchodzi w rachubę. W okresie bożonarodzeniowym mogłabym coś więcej powiedzieć - czy mogłabym wziąć psiaka, czy nie, na razie odpada (nowe miejsce dla mnie, nowa sytuacja: studia, hospicjum, chorująca kotka - parę miesięcy potrwa nim spokojnie wejdę w rytm dobowy, nie miałabym tyle czasu dla Liska, ile potrzebuje) - staram się myśleć racjonalnie... Na razie szukam więc doświadczonego BDT dla Liska, a jak Murzynek pojedzie do siebie i się zaaklimatyzuje - będziemy mogli brać pod uwagę również PDT. Jest tam jedna spora buda - cała trójka spokojnie by się zmieściła i zdołała budę ogrzać. Do tego jest z przedsionkiem. Naprawdę full wypas. Jednak jest wciśnięta w takim miejscu, że nie chcą tam spać. To jest za krzakami, w miejscu, gdzie pachnie... no kanalizacją. Musimy dotrzeć do właściciela terenu i przekonać, by postawił budę, gdzie indziej - z drugiej strony, właścicielom pasuje jak jest - bo jak postawią budę na widoku, to tak, jakby dali przyzwolenie na mieszkanie tutaj psów, a tym samym braliby odpowiedzialność za psiaki... pewnie dlatego buda tu stoi od niechcenia. Jest, bo jest, ale schowana tak, że jej nie widać z ulicy, by nikt się nie czepiał, że ktoś tu ma psy. My z elficzkowa budę znalazłyśmy przypadkiem, gdy szukałyśmy po krzakach Rudego. Tinusia jest mocniejsza w budowie, ale troszkę mniejsza od Liska - niewiele, ale to ona tu jest najmniejsza. Lisek jest lżejszej budowy, dlatego odnosi się wrażenie, że jest najmniejszym członkiem stada. Uwielbiam na nie patrzeć :). A Lisek to takie dziecko, biega, skacze, szaleje. Jest bardzo pocieszny, wszędzie go pełno, zawsze zaraża tym swoim optymizmem :). Tak, ich relacje są niesamowite. Widać, jak mocno są ze sobą związane i jakim są dla siebie oparciem.
  5. O matko... i mnie mowę odjęło... Teraz już będzie dobrze, Marcelku.
  6. To trzymam kciuki i czekam na wieści.
  7. A jak ona reaguje na warczenie innych psów? ;)
  8. Nie ma za co :) Wczorajsze dzikuski. Przepraszam za skaczący obraz, ale nie wiem co mi jutub porobił za "ulepszenia"
  9. A jacie! Ale się dobrali :) Moje koty po pół roku od adopcji jeszcze się tak nie tulą, dopiero zaczynają obok siebie spać.
  10. No patrz, a ja to do tej pory nazywałam lenistwem :D
  11. kolejna kobietka, to Piracik. Kudlataja go ogłasza od dawna, ja jakiś czas temu robiłam i odświeżałam mu ogłoszenia. Na razie bez rezultatu, a to bardzo miły psiak. kudlataja, jak wygląda sprawa ze zdjęciami - coś udało Ci się zdziałać? :)
  12. Nawet nie zdajesz sobie sprawy, jak my się ucieszyłyśmy :) Lisek to taki cudowny psiaczek, że nie sposób go nie kochać. Jeśli wróci, będziemy o tym wiedzieć. Jedyne, co mi na ten moment przychodzi na myśl to to, że uciekł i zgarnęła go gmina (ew. ktoś obcy) - dzikuski mieszkają bardzo blisko od punktu przetrzymań psów (na równoległej ulicy). Rozejrzę się, popytam - ale jeśli nawet psiaka znajdę, to nie mam pomysłu, co z nim zrobić. Tak, ich przywiązanie do siebie jest ogromne. Rudy i tak obecnie wygląda lepiej niż wtedy, gdy przyszedł po 2tyg nieobecności. Widać, że nadrabia zaległości jedzeniowe, a odkąd nie ma tutaj Murzynka, jest szansa że uda się pozbyć wyglądu szkieletora. Mnie też zawsze zastanawia, jak one radzą sobie zimą. Nie umiem sobie tego wyobrazić. Z roku na rok na szczęście zimy są coraz łagodniejsze, ale mimo wszystko to przerażające, że te psy muszą być -30*C być w tym miejscu. Chciałabym im pomóc :(. Bardzo dziękujemy, elficzkowa właśnie kupiła psiakom Bravecto, dzisiaj im podamy. Dziękuję Ci za informację. Biedna szafirka, mam nadzieję że to nie jest nic poważnego :(. Dołączam się do życzen. Jest jeszcze Karmicielka - ona teraz przychodzi rzadziej, ale zawsze można na Nią liczyć. Mam nadzieję, że do wyjazdu Ją spotkam i poproszę, by w miarę możliwości przyjeżdżała jak najczęściej. Niestety, ja nie mogę zmienić swoich planów, nie mogę zostać tutaj dla psów. Dla mnie ta decyzja jest trudna, bo martwię się o psiaki, ale nie mogę nic z tym zrobić. Pociesza mnie to, że chociaż Murzynek nie musi przeżywać gehenny zimowej - on by mógł tego nie przetrwać... Dopóki jestem, postaramy się z elficzkowa by Rudy nadrobił braki i uzbierał tkankę tłuszczową, bo na razie to skóra i kości. Tinusia już wygląda ładnie, Lisek widzę że też szykuje się na zimę, ale Rudemu będzie ciężko, jeśli się nie poprawi...
  13. Sama szukam DT dla dzikusków (przynajmniej dla jednego, najbardziej osowjonego) i wiem, jakie to trudne :( Pomysł z Fundacją jest dobry, Dora, może napisz do Głodnego psa?
  14. Właśnie coś wydawało mi się, że ważył o wiele więcej :)
  15. I Tinusia przygląda się niepewnie, że jesteśmy na ich rewirze A Lisek już pewniejszy. Niestety, na takim terenie te psiaki żyją na co dzień :( I moc całusów od Liska dla Tinusi :)
  16. Pewnie koty się dziwią co to za dziwna rasa kota :)))) A Tycia to debeściak :)
  17. I ja się podpisuję po tym. Fafik to świetny psiak... Sto lat razem!
  18. Tak, dokładnie tak :) Ciocię elficzkową męczę w sprawach pieniężno-zakupowych i cierpliwie to znosi :) Dlatego, że szafirka zapracowana, nie chcę męczyć telefonami :). Szafirka ma telefon zarówno mój, jak i elficzkowa (obie też mamy namiary do szafirki), więc jakby coś się działo - to znamy swoje namiary. Jednak przedzwonię, jak dziś Ciocia szafirka nie wejdzie na dogo. Bardzo dziękjemy! :)) Moc uścisków!
×
×
  • Create New...