Jump to content
Dogomania

Tyśka)

Members
  • Posts

    35751
  • Joined

  • Days Won

    144

Everything posted by Tyśka)

  1. Cisza... to prawda.... bo jestem zabiegana, martwię się... a i co można pisać? Nic się niestety nie zmienia. Chodzę do psiaków codziennie. Przeziębiłam się, po domu nawet poruszam się w polarze i w kocu, ale odwiedzam psiaki. Bo jak ja nie odwiedzę to nie dość, że będą zmarznięte, to i głodne... Karmicielka nie ma już sił, widziałam Ją wczoraj, ledwo jechała na swoim rowerku. Niestety, na moje wykrzyczane dzieńdobry i uśmiech nie odpowiedziała jak zawsze serdecznością, ale wsiadła ostatkiem sił na rower i pojechała... nim zdążyłam do Niej podbiec i zagaić. Zostawiła psiakom zaledwie po kosteczce surowej. Niewiele, ale widać, że jest schorowana. Może Ją nie stać? Chciałabym Jej pomóc, może nie ma pieniędzy na leki dla siebie? Ale czy Ją spotkam do wyjazdu? Tak mocno chciałabym Jej powiedzieć, by nie martwiła się o psiaki... by zadbała o Siebie... ale jak mam Jej powiedzieć, żeby się nie martwiła, jak ostatnio mnie unika, a psiaki mnie mocno męczą. Boli mnie, że muszę je zostawić. Jest zimno, Lisek nie zdążył się ofutrzyć. Rudy wygląda lepiej, ale nadal nie ma na sobie grama tłuszczu. Dzisiaj pomyślałam, by może skonstruować maluchom budkę styropianową wg instrukcji kociarzy - umieścić można byłoby ją pod ogromnym krzaczkiem tuż obok kontenera, bo tutaj zazwyczaj śpi Lisek. I budka byłaby schowana, mogłaby się uchować przez zimę. Chciałabym Wam napisać coś pozytywnego - że np. rodzina zgodziła się wziąć dzikuski do siebie.... ale nie mogę. Lisek bardzo cieszy się na mnie, pozytywnie reaguje na mojego psa (z wzajemnością), przychodzi na zawołanie, nawet jeśli idzie w przeciwnym kierunku to zawsze wróci na mój sygnał. Kocham tego psa... wiecie, że gdyby to ode mnie zależało, to bym go zgarnęła już teraz... To cud-miód psiaczek. Ale psiaków sytuacja się nie zmienia. Czeka ich kolejna zima w tym strasznym miejscu. Lubię jesień, ale lubiłabym bardziej, gdybym wiedziała, że psiaki mają ciepły, bezpieczny kącik. Albo chociaż ich ktoś codziennie dogląda. Nie mam kogo zaangażować, a chciałabym być pewna, że codziennie psiaki będą najedzone, że ktoś będzie codziennie do nich doglądał, z nimi rozmawiał, okazywał swoje serce... Szafirka obiecała zdjęcia jutro lub pojutrze. Cierpliwości :). Też chciałabym, by Murzynek miał dom, by na jego miejsce mógł wskoczyć Lisek... ale chyba trzeba być cierpliwym. Havanko, ślicznie dziękuję za ogłoszenia. Jesteś Aniołem. Oby Twoje ogłoszenia miały moc i przyniosły nam domek. wiolhelm170, napisałabym, że klatkę-łapkę, ale niestety w sobotę już będę we Wrocławiu. A elficzkowa sama nie da rady złapać suni :(. Smuci mnie to, że nie zdążyliśmy... ale pewnych rzeczy się nie przeskoczy... Więc dziękuję, ale nic nie musisz przewozić dla dzikusków.
  2. Czika jest cudowna, moja faworytka :) Od razu się w niej zakochałam, jak ją zobaczyłam. Też nie mogę zrozumieć, jak ktoś mógł się jej pozbyć... Mam nadzieję, że szybko pofrunie do swojego domku.
  3. Mam nadzieję, że nie odwzajemniacie szału radości na przywitanie, mnie uczono że nie wolno wzmacniać tego ;). I trzymam kciuki za Pesteczkę, jest tak piękna, że do pełni szczęścia brakuje jej własnego domku.
  4. Jeśli chodzi o zdjęcia, można przesłać do mnie, to dodam :)
  5. Dora, dobrze że jesteś tam na miejscu... Mało sie ostatnio odzywam, ale czas się kurczy :( Szukam transportu na trasie Lublin --> Zamość (docelowo: Tomaszów Lubelski) dla klatki łapki. Sprawa dość pilna.
  6. Bardzo dobry pomysł Poker, spróbujemy tak. Czy wszyscy Wpłacający zgadzają się na to, by kupić Rudemu Bravecto? Jako jedyny nie dostał tabletki, bo obawiałyśmy sie o podanie. A teraz naprawdę robi ładne postępy, ładne na mnie reaguje i podanie tabletki będzie łatwiejsze - nadal to loteria, ale jednak większa szansa na powodzenie. Ja osobiście bym spróbowała i uważam, że może mi się udać podać Rudemu tabletkę (niestety, na widok Cioci elficzkowej jeszcze się spina i odchodzi od nas, mnie już jakoś zna i go przestałam przerażać - jak mnie widzi to do mnie podchodzi.Trzyma dystans, ale mały i nie wygląda na wystraszonego). Dołączam się do podziękowań, zaraz zanotuję w rozliczeniu na pierwszej stronie. Jak na złość, nikt akurat nie jedzie z moich znajomych z Lublina do nas. Na zamojskiej grupie równiez cisza. Ale jeszcze popytam do czasu mojego wyjazdu... Myślałyśmy z elficzkowa o tym, że jak się nie uda załatwić klatki do czasu mojego wyjazdu to może kupić suni tabletki antykoncpecyjne i podać w jedzeniu? One może nie są 100% pewne, ale to lepsze niż czekanie z niczym aż wrócę na święta... nie wiem czy sama elficzkowa da radę złapać sunię do klatki-łapki - więc staram się myśleć realnie. Tylko nie wiem też, czy tabletki nie są czasem przeciwwskazaniem do rychłej sterylizacji - ale zapytam pani lek.wet. Ślicznie dziękuję :) I za jedzonko, i za potwierdzenie na wątku. Ależ mnie cieszą takie wieści! Szafirko, możemy prosić o śliczne zdjęcia do ogłoszeń? Trzeba Murzynka ogłaszać i fruuu! niech wyfruwa do domu :) Jak on zachowuje się przy psach? Nadal taki kozak? I bardzo dziękuję za faktury, umieszczę je przy rozliczeniu na pierwszej stronie. ARozumiem, że mamy do zapłacania 70zł za ostatnią wizytę? Tak, bardzo mnie cieszy, że ślicznota nie musi być już w tym okropnym miejscu. Tak, bardzo poproszę o informację ze strony szafirki, na jak długo starczy jeszcze sucha karma dla Murzynka. Dziękuję, że czuwasz, mnie wyleciało to totalnie z głowy. kiyoshi, Murzynkowy Aniele! Dziękujemy ślicznie! Witajcie Ciocie! To był szalony tydzień dla mnie. Pakuję się i pakuję, i nie widać końca... ale już jestem :) Do psiaków chodzę codziennie. Wszystkie bardzo cieszą się, jak przychodzę, pierwszy przylatuje do mnie Lisek, potem przybiega Rudy - i choć trzyma nadal dystans, to ten dystans jest coraz mniejszy. Obecnie potrafi przyjść metr przede mną i wygląda na bardzo wyluzowanego. W dodatku, proszę Ciocie (Wujkówtu chyba nie ma?) Rudy merda ogonem :). Zadziwia mnie to, jakie zrobił postępy, od czasu gdy Murzynka nie ma. To dopiero jest niesamowite. Rudy wygląda coraz lepiej, boki odstają już coraz mniej, ale i tak najbardziej ciesze się z tego, że tak ładnie staje się cywilizowanym psem. Nigdy nie spodziewałam się, że ten pies będzie reagował na mnie merdaniem ogonem i biegiem w moją stronę. Tinusia raz jest, raz jej nie ma. Jej człowiek do szczęścia nie jest potrzebny. Byleby mieć pełny brzuszek i psich kumpli obok. Jednak jak przyjdzie, to zawsze wita mnie merdaniem ogona i całusami w dłoń - bardzo nieśmiałymi, delikatnymi. Chyba, że akurat się czymś speszy to wtedy muszę się nacieszyć jedynie jej towarzystwem tuż obok i przyczajaniem się. Lisek obecnie wg mnie jest na takim etapie, że więcej tutaj nie osiągniemy. Musi zmienić lokum na domowe, ciepłe DT. Wita mnie, do rytuałów doszło neidawno dokładne obwąchanie mnie, mojego plecaka, roweru (albo psa, jeśli przychodzę ze swoim). Będzie podskakiwa do mnie, wąchał palce i rozśmieszać. Na Ciocie elficzkowa reaguje też ładnie (w przeciwieństwie niestety do pozostałego dwojga), coraz rzadziej ma te swoje odskakiwania w tył - raczej zawsze ma zaciekawiony wyraz pysia, uszka do przodu i wesołe, gotowe do łobuzowania oczka. Niezły z niego agent, klaun, robi wszystko, by się przypodobać. U moich cudownych Dziadków jest taki psi cudak - wszytcy go kochają, mocno by do siebie pasowali ;). A wiem, że takie psy to niezła pociecha, jak są niewielkie i skaczą do nosa, by tylko dać całusa. Chciałabym, by Lisek wkrótce zmienił to miejsce na poduchy i własne zabawki. Z niego jest niezły łobuz, podejrzewam, że będzie miał skłonności niszczycielskie, jest bardzo ciekawski, wszędobylski i wesoły, ale zaraża tak pozytywną energią, że nie da się go nie lubić. ;) Niestety, mam też smutne wieści. Karmicielka już do nich zagląda sporadycznie - od czasu wyjechania Murzynka widziałam po niej ślady zaledwie 3x. Jesteśmy tylko my, raz widziałyśmy, że ktoś psiakom dał pieerogi z kaszą... ale to raczej incydent.... Wczoraj spotkałam Karmicielkę, ale nie wstąpiła do psiaków. Nie zdołałam ją zatrzymać. To bardzo mnie martwi. Na miejscu zostaje tylko dojeżdżająca elficzkowa, nie wiem, jak psiaki dadzą sobie radę zimą... :(
  7. Alaskan, zaciskam kciuki za Twojego malamuta. I czekam na zdjęcia suni :)
  8. Mnie też cieszą postępy. :) Co do chipa, w obrębie 100km ode mnie schroniska i punkty przechowan psów nie sprawdzają chipów. U mnie weci nie sprawdzają też chipów, jak się przychodzi ze znalezionym psiakiem/kotem. Poza tym jest masa baz danych i pies może mieć chip, ale być zarejestrowany w innej bazie danych. Dlatego nie jest to taki skuteczny sposób identyfikacji, jakim się wydaje.
  9. Ja się melduję u psiaczków, bo i mnie ujęły za serce. Na razie mogę jedynie wspierać duchowo.
  10. Tak :) Mam nadzieję, że raz-dwa pojedzie do siebie. Tak btw. Mam wrażenie, że wczoraj znalazłam swojego mimronka, ale nie było nikogo w domu psiaka, więc nie zdołałam dopytać skąd go mają:) - ale był identyczny do tego od dzikusków. A tego psiaka w tym domu wcześniej nie było, przynajmniej nie przypominam sobie.
  11. edek, a czemu wcześniej nie napisałaś, że Ci się domek nie podoba, skoro po wizycie każdy mógł się wypowiedzieć? Baden Powell powiedział kiedyś, że Nie popełnia błędów ten, kto nic nie robi - więc nie skreślałabym tych Państwa z powodu ucieczki. Teraz będą pilnować. Mogą zakupić 15m linkę i przypiąć do palika, jeśli pies nie chce załatwiać się przy nich. A może jakoś uda im się coś wymyślić na tę dziurę w płocie - chociaż na czas aklimatyzacji... a może kupią dziecięcy kennel na ogród i tam zrobią psu toaletę? Nie wiem, ale wierzę, że będą już pilnować Filutka. Ty też, nie urodziłaś się alfą i omegą. Mój jeden DS dostał szczeniaka z zapisem o obowiązkowej kastracji, ale dostałam telefon, że chyba zaciążyła. Okazało się, że jednak to był błędny alarm, ale co się nażarłam stresów i nerwów to moje. Ale po tej akcji sunię ciachnęli we wskazanym przeze mnie terminie. Ale mogłam też im odebrać psa po tym alarmie od nich i powiedzieć, że się nie nadają. Dałam szansę, bo wiedziałam, że to trudny pies i to mimo wszystko dobry dom - i że sunia ich kocha obłędnie (a to był pies który nie ufał ludziom). A błędy zdarzają się każdemu.
  12. Tak... urzekło mnie to trącanie łapką :)
  13. Bardzo rozsądnie : Cieszy mnie ten stan rzeczy.
  14. Halinka jest prze... przepiękna. Kocham czarne psy! a jak są długowłose i mają uszy lekkie, ale klapnięte (jak Halinka) to totalnie jestem w nich zakochana :) Murka niedawno miała przypadek psa, który okazał się być głuchym - i z tego powodu wrócił z adopcji. Od tamtej pory, z tego co mi wiadomo, sprawdza u każdego podopiecznego to, czy pies słyszy. Także, spokojnie, na pewno się dowiemy. :)
  15. Przyszłam i ja do cudownej Olinki.
×
×
  • Create New...