Tyśka)
Members-
Posts
35751 -
Joined
-
Days Won
144
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Tyśka)
-
Czika-kolejna bida z Zamościa-MA CUDOWNY DOMEK!
Tyśka) replied to Bogusik's topic in Już w nowym domu
.... -
Czika-kolejna bida z Zamościa-MA CUDOWNY DOMEK!
Tyśka) replied to Bogusik's topic in Już w nowym domu
Wspaniale, że Czikunia już u siebie :) Czekam z niecierpliwością na pierwsze relacje! -
Elik, bardzo dziękuję za miłe słowa. Ty wiesz, co napisać, bym zrobiła się czerwona jak burak. Jednak wiele słów napisałaś na wyrost, coś tak czuję. Trochę mnie nie było, od wczoraj jestem już na nowych śmieciach. W trakcie podróży dostałam telefon z Katowic w sprawie chęci adopcji Murzynia. Domek brzmi nieźle, poprzedni pies, Gucio żył w tym domku przez 16lat, widać że był bardzo kochany przez bliską rodzinę. Kobieta jest starsza, ale codziennie odwiedzają ją córka z zięciem i to oni zajmą się psiakiem w razie choroby lub śmierci. I to oni wynaleźli Murzynka. Pani jest gotowa dołożyć się do transportu 200zł. Resztę pokryjemy z pieniędzy, które mamy. Jutro wizyta przed/a, którą wykona moja Znajoma z forum malamutów, doświadczona psiara i DT, więc wiem, że dobrze prześwietli dom. Dogo nie działało, więc szukaliśmy kogoś z poza dogo :). Kciuki mile widziane. Murzynio na zdjęciach jest totalnie nie do poznania, jest śliczny. Nowe ogłoszenia zauważył też zięć potencjalnego DSu i dzisiaj aż zadzwonił czy to na pewno ten sam pies, bo "wygląda inaczej", ale chwilę porozmawialiśmy i chodziło o to, że wolał się upewnić, że ciągle mówimy o tym samym psie, a nie dlatego, że rezygnują z adopcji.
-
Mortes, z jakim opisem ogłaszacie Norkę?
-
OLINKA mała dziewczynka z zamojskiego schroniska już w domku :)
Tyśka) replied to Anecik's topic in Już w nowym domu
I jak? i jak? :) -
Najdrożsi, internet znowu mi szwankuje. Nie mogę cytować i ciągle mnie wyrzuca z dogomanii. Internet też pojawia się i znika, piszę póki mogę. Wiem, że w ostatnich poście byłam niekonsekwentna i wiem, jak mogło zostać to odebrane. Mnie nie ma od soboty, więc nie mogę decydować o tym czy przywozić klatkę. Ktoś inny musi zająć się łapaniem suni, a że nikogo nie ma na miejscu - to zostałoby to na głowie elficzkowa, która jasno napisała: sama nie da rady. Ktoś musi zająć się psiakami pozostałymi, gdy inny ktoś zrobi Tinusi ścieżkę jedzeniową do klatki. Muszą być minimum dwie osoby, które przypilnują, by Lisek nie wszedł do klatki - a znając jego charakter, obstawiam że pierwszy się w nią wpakuje. A jak Tinusia usłyszy trzask, nie spróbuje do niej wejść. To ostrożna, mocno pamiętliwa sunia. Dlatego tak ważne jest, by przypilnować i Liska. A jedna osoba tego nie zrobi - zwłaszcza (przepraszam, Cię elficzkowa) niedoświadczona: ani ja, ani elficzkowa nigdy nie korzystałyśmy z klatki-łapki. Obie mamy szansę na powodzenie, w przypadku jednej osoby, 3 psów na tym miejscu i masy kryjówek niestety akcja może skończyć się niepowodzeniem. Zresztą, elficzkowa nie jest stąd, więc nie może postawić w nocy klatki i rano sprawdzić, czy się sunia złapała (a Tinusia uaktywnia się w nocy, w dzień się jej nie znajdzie). Klatkę można by przewieźć teraz, jasne... ale jeśli pojawię się dopiero na święta to przez te 3msc klatka będzie nieużywana. A jak komuś będzie akurat w tym czasie potrzebna? Staram się myśleć realnie, a nie egoistycznie. My tylko ją wypożyczamy, więc wolę jej tak długo nie przetrzymywać. Ot, taki ze mnie typ. Nie rozporządzam tym, co nie moje. Padła sugestia, że być może przyjadę wcześniej - i od razu piszę, że nie. Jeśli nie będę w domu potrzebna (czyt. nie będzie stanu wyższej konieczności, jak poważna choroba czy brrr... śmierć) to się nie pojawię w domu do świąt. Między Wrockiem a dzikuskowym miastem mam przeszło 700km, będę się tłuc przez 12h pociągiem (który nie dojeżdża bezpośrednio do miasta, ale w mieście oddalonych o 35km) wraz z kotem. Kotem stresogennym i chorującym - nie biorę go zresztą na studia wg własnego widzimisię, ale we Wrocku są lepiej wyposażone lecznice, a kotka jest do mnie przywiązana i wymaga odpowiedniej opieki (u nas weci powiedzieli jasno, że bez sprzętu wiele nie zdziałają i Wrocek to szansa dla kici). Dlatego więcej niż 2x do roku nie planuję jeździć, bo wiem, jak podróż znosi kot. A nawet jeśli się w domu pojawię (z powodu czyjejś śmierci/choroby) to tylko tyle, by załatwić, co trzeba i od razu wracam, wątpię bym miała głowę do tego, by jeszcze łapać psa. W związku z powyższym, decyzja o tym, czy przywieźć klatkę teraz, czy nie należy tyle do mnie (bo mnie tu nie będzie) a elficzkowa i właściciela klatki. Ja się upieram jednak na swoim i uważam, że nie ma sensu teraz organizować transportu, skoro elficzkowa byłaby do łapania sama, a sama nie da rady złapać suni. Możecie się ze mną nie zgadzać, ale jako osoba będąca na miejscu i widząca sytuację, jestem na nie. Zwłaszcza, że Tinka na widok elficzkowa i innych osób (z wyjątkiem wieloletniej karmicielki, na mnie też reaguje w miarę dobrze) od razu się chowa. Jeśli ktoś z Was byłby w stanie podjechać i pomóc elficzkowa w łapaniu suni, to wtedy można by wykorzystać transport na przewiezienie klatki-łapki. Inaczej, wg mnie - nawet nie ma co ściągać klatkę teraz, jeśli może okazać się potrzebna innemu psu 150km dalej... Mamy strasznie pod górę, ale naprawdę dobrze psiakom życzę. Staram sie niestety patrzeć na to wszystko chłodnym okiem: co faktycznie, realnie możemy zrobić, a co nie - i może teraz wygląda to nie na tak kolorowo, jakby się chciało, ale taka jest prawda i staram się być wobec szczera. Cicho wierzę, że sunia do świąt nie zaciąży, a my wspólnymi siłami ją złapiemy w okresie świątecznym. Padła też propozycja podania teraz tabletek antykoncepcyjnych - skuteczność jest wielką niewiadomą, ale jeśli zwiększyłoby to szansę na uchowanie suni przed niechcianą ciążą, to myślę, że jest warte do rozpatrzenia. Mogę przy tym napisać, że elficzkowa zgodziła się, by po złapaniu sunia przez czas posterylkowy, była u niej na ogrodzonym terenie. To ogromna pomoc, zważywszy że doba w lecznicy to koszt 25zł, a warunki klatkowe. Nie musielibyśmy wieźć wówczas suni aż do Zamościa, ale wysterylizowana byłaby na miejscu. Również, gdyby okazało się, że mamy tak kryzysową sytuację, że sunia tak się stresuje, że nic nie je od paru dni i się nie rusza z miejsca, byłoby bliżej (niż z Zamościa) sunię dostarczyć na jej rewir i wypuścić. W tej chwili rozmawiamy też z elficzkowa o wybudowanie budki styropianowej. Wg mnie może się to udać i schować w taki sposób, by nikt się o to nie czepiał. Zaraz przejrzę olx, czy czasem ktoś nie chce odsprzedać lub oddać odrobinę styropianu. Buda by się przydała, zwłaszcza że Rudy był dzisiaj mocno zziebnięty, trząsł się z zimna. Maluchom też było zimno, Lisek przyszedł na chwilę, obwąchał mnie i uciekł do norki. Nie chce sobie wyobrażać co to będzie, jak czegoś nie wykombinujemy i nadejdzie prawdziwa zima... szafirko, bardzo stresuję się kastracją i trzymam kciuki za Murzynia. Czekam też na zdjęcia. Jak już będzie po zabiegu to tylko potem dokładnie poogłaszać i wsioo do domu. Proszę Cię, napisz jaki Murzynio ma stosunek do psów - czy nadal się tak rządzi? :) Masz możliwość sprawdzić go do dzieci?
-
Miejmy nadzieję, żę do tego czasu uda nam się jej pomóc. Mam ciary na samą myśl, że możemy znowu nie zdążyć. Niestety, w łapaniu gmina nam nie pomoże... musimy sobie radzić same, a na razie nic nie zdziałamy bez klatki-łapki i mega planu. Jedynym problemem jest w tej chwili złapać. Tylko tyle i aż tyle... Mam filmik Tinusiowy - gdzieś mi się zawieruszył wcześniej. Obecnie większych postępów nie ma - cofka zrobiła swoje. Jest mi strasznie Tinusi żal. To bardzo dotknięta przez los sunia. Z najdłuższym stażem tu: może jest tu 6lat, może 7... nawet Karmicielka tego nie wie... ale jest bardzo, bardzo długo. Niestety, po witaniu mnie w podskokach nie ma śladu. Tinusia potrzebuje masę, masę czasu, by komuś zaufać i morze cierpliwości. A wystarczy chwila, jedna noc, jedna sytuacja, coś co ją wystraszy (niekoniecznie związanego z człowiekiem) i wracamy do punktu wyjścia - do dzikuski sprzed 2lat... Nie pomaga tutaj jej ogromna niezależność.... Boże, chciałabym, by kiedyś dostała szansę na poznanie miłości z ręki człowieka. Mnie serce pęka, jak pomyślę, co dzieje się w jej łebku... Patrzę też na jej dziecko - Czesio jest bardzo, bardzo do niej podobny, już widać u niego dominującą niezależność oraz upór. I jak tak patrzę na niego, to myślę czy kiedyś jego mama pozna, czym jest ludzki dotyk i ciepłe, suche miejsce...
-
Czika-kolejna bida z Zamościa-MA CUDOWNY DOMEK!
Tyśka) replied to Bogusik's topic in Już w nowym domu
To wspaniale, że tak do tego podchodzą. :) Wiem, że niektóre olbryzmy nie mają wyczucia, a tak to mnie uspokoiłyście. To pozostaje kciukować i cicho mieć nadzieję, że i Murzyniowi się niedługo poszczęści. -
Tora & Lumpek (oboje za Tęczowym Mostem), ich dwóch i Tajga :)
Tyśka) replied to *Magda*'s topic in Owczarek niemiecki
To prawda, ja w przedszkolu zawsze lałam się z chłopakami o auta i klocki. -
Magda, buhahahaha. Mnie serce często pobolewa... ale do lekarza nie pójdę, bo nie. Jak się nie badam, to jestem zdrowa. I tego się trzymam. A w badaniach zawsze coś wyjdzie xD
-
Nie mam prawa jazdy, nie mam samochodu, nie muszę go potem szukać :D
-
Hahahahaha, ale masz dwa psy, nie powinnas się bać :D Dobrze, że nie wpadłaś do rowu.
-
OLINKA mała dziewczynka z zamojskiego schroniska już w domku :)
Tyśka) replied to Anecik's topic in Już w nowym domu
Cuda, cuda się tu dzieją :) -
Bob- piękny collie zabrany z łańcucha już w swoim domku!!
Tyśka) replied to Agniesiulka K.'s topic in Już w nowym domu
Jaki on niesamowity! A uśmiech ma jak mój <3 :))) Co za zwierza trzymacie w klatce? :D (wybacz, spaczenie gryzoniowe) -
Czika-kolejna bida z Zamościa-MA CUDOWNY DOMEK!
Tyśka) replied to Bogusik's topic in Już w nowym domu
Łał, jaki express :) Tylko czy berneńczyk zna swoją siłę i masę, i nie wyrządzi krzywdy drobnej Czikuni, nawet przez przypadek?