-
Posts
52252 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
381
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Tola
-
-
Dziękuję Kasiu za informację i rozliczenie, będę wdzięczna za nowe zdjęcia, może we wrześniu ruszą adopcje kotów. Koty pod naszą opieka oprócz braku nowych domów mają i inne problemy - Gutek wciąż w trakcie leczenia, jutro jedzie do dr Olender na badanie kontrolne; Hanka miała jakąś infekcję i była parę dni w lecznicy w Zamościu. Ale największe problemy są z Kawusią - nie ma apetytu, zupełnie nic nie je i też ma ślinotok, była parę dni na badaniach w Mysłowicach w lecznicy, ale weci poddali się, jutro tez jedzie do dr Olender.
-
To kolejne zamojskie psy, które Agnieszka bierze pod opiekę, teraz ma jeszcze zamojską Fiszkę. Mam taka nadzieję. Tylko wciąż myślę o jej siostrach, które zostały w schronisku:(
-
Tymczasy wcale nie tymczasowe czyli gromadka psiaków szuka domków
Tola replied to mari23's topic in Psy do adopcji
O tej wrażliwości to ja też często słyszę w odniesieniu do schroniska, że niby ta wrażliwość nie pozwala ludziom jeździć do takiego miejsca jak schronisko. Dziwne, egoistyczne podejście do świata. Mnie też zabrakło lajków, ale wrócę tutaj, bo dobrze piszecie. Marysi dużo zdrowia życzę. I dużo siły. -
Nie obyło się bez kłopotu - Zulce pękł nadziąślak, właśnie nad morzem! Dobrze, ze tamtejszy wet zgodził się przepisać lek, którego dawkowanie ustalaliśmy telefonicznie z wetem zamojskim. Zulcia straciła trochę krwi, bo to miejsce bardzo ukrwione, a my wiele nerwów.
-
-
Nadmorskie klimaty, kocham te chwile Mój wnuczek pierwszy raz widzi morze, może pokocha je tak jak babcia;)
-
Udało się nam wyrwać nad morze, ze smutkiem zdaję sobie sprawę, że to ostatni wyjazd Zulci... Ona bardzo lubiła te nasze wyjazdy, bardzo dobrze czuła się nad morzem, biegała, nosiła patyki, zawsze była taka radosna. To drugi wyjazd, kiedy morze ogląda na naszych rękach. I Florka
-
Najprzystojniejszy pies na Dogo Baj znalazł dom!!!
Tola replied to agusiazet's topic in Już w nowym domu
Zdjęcia bardzo urokliwe, a to jedno to takie zwiastujące już zbliżającą się jesień... Czas niestety płynie nieubłaganie, oby pozostawiał nas i nasze zwierzaki w dobrym zdrowiu. W poniedziałek życzę Bajutkowi jak najmniej stresu i jak najlepszych wyników. pozdrawiam Was cieplutko. -
Przerażające to wszystko, straszne; czytam i łzy mi ciekną, wiem już że te obrazy będą mnie prześladowały przez długi czas, a serce pękało ze smutku bólu. Tak, tylko człowiek jest zdolny do takiego okrucieństwa:(. Nie mam tez dobrych wieści dla Poker i dla siebie w sprawie ukraińskich szczeniaków - transport z psami nie przejechał granicy, były problemy, wezwano policję - tyle wiem. Prawdopodobnie przyjadą następnym transportem opłaconym przez Olę.
-
Dino już w swoim wspaniałym domciu, a Sali czeka na zabieg i być może na wyjazd do swojej rodziny, tylko trochę się wszystko pokomplikowało... Zgadzając się na odwiedziny rodziny z Głowna byłam pewna, że mamy wizytatora z tamtych stron. Niestety, pani na której wizytę liczyłyśmy nie jest zmotoryzowana i w tej sytuacji odmówiła. Szukamy więc kogoś do wizyty z okolic Głowna!
-
Cieszą te najnowsze wieści o Pixelku, wszystko idzie powoli, ale w dobrym kierunku, jest więc nadzieja, że i maluch znajdzie swój własny dom i swojego człowieka. Pani z Rzeszowa, która była zainteresowana adopcją (ta z Fb), adoptowała innego małego pieska, też wycofanego. Pixelkowi życzy kochającej rodziny.
-
Natomiast suczka, której Agnieszka dała na imię Hana, jest bardzo wychudzona, podobno skóra i kości. Jest bardzo uległą, cicha, musiała być bita, bo reaguje ogromnym strachem na różne przedmioty. Suczka ma sierść w strasznym stanie, nawet na brzuszku:( Nie da dotknąć okolic karku, być może dotychczasowe życie spędziła na łańcuchu. Do schroniska trafiła z 2 innymi suczkami, zostały zabrane z jednej posesji, więc prawdopodobnie zostały odebrane na gminy (śmierć właściciela? skrajnie złe warunki?)
-
Dyziek lekko kuleje, czego w schroniskowym boksie nie było widać; Agnieszka zauważyła też, że dziwnie biega - jak zając i ma nieproporcjonalną sylwetkę - od połowy w dół jest bardzo szczupły. Dziwnie też siada. Dzisiaj Dyziek był na kolejnych badaniach i konsultacji no i jednak operacja jest konieczna ze względu na ten kawałek kości pod miednicą - pies w każdej chwili może nie móc się wypróżniać:(. Gdyby nie to operacja byłaby wskazana. Na razie dieta lekkostrawna, żeby się nie przytkał, a więcej informacji będzie 02.09. po kolejnej konsultacji. Koszt operacji to ok. 4000 zł Zmartwiłyśmy się bardzo, bo to ogromny koszt, ale pies prawdopodobnie nie miał szans na przeżycie przy schroniskowej diecie. Obie jesteśmy zdania, że skoro to on wyjechał to widocznie tak miało być, teraz trzeba myśleć pozytywnie i wierzyć, że Dyziowi uda się pomóc.