Jump to content
Dogomania

mari23

Members
  • Posts

    20444
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    60

Everything posted by mari23

  1. Kasa już jest ( no, prawie;) 300 od Anuli + 300 od Poker + 200 Skarpeta = 800 ! :) Do tego za badania zapłaci Stowarzyszenie :)
  2. Dobrze, że tylko co jakiś czas...u mnie to cały czas coś nawala... Zdrowia życzę serdecznie :) Tolu, jak Zulcia dzisiaj?
  3. Czy w sprawie adopcji Ludwika coś ruszyło? Ankietę państwo wypełnili?
  4. I ze Staruszkowej Skarpety przyznana pomoc 200 złotych. Trzeba zakupić wszystko czego Milo potrzebuje, może pieniążki przelać na konto osoby, która zrobi zakupy, zapłaci za weta itp. Bez sensu wpłacać na konto stowarzyszenia, potem przelewać "okrężną drogą - faktura-zwrot, te wydatki są dość pilne.
  5. Nie, Lilutosi ma hotel w okolicy Strzelina. Rozważamy hotel w Lutyni, gmina Miękinia, pod Wrocławiem od strony Legnicy. Współpracuje z wrocławską Ekostrażą, razem pomogłyśmy wielu psiakom.
  6. Zdjęcia cudowne, słodkie, rozczulające... I chyba domek dla Arii się szykuje. To będzie dla niej stres ogromny, tu już czuje się bezpieczna i jest jej dobrze, w nowym domu znów będzie potrzebowała czasu. Konfirm, ja od siebie ( i moich psiaków) już teraz Ci dziękuję za podpowiedź z melatoniną :)
  7. To też jest możliwe. Dlatego trzeba jak najszybciej zrobić "serwis" Milo, wet zrobi badania, przytnie pazury i będziemy wiedzieć, czy i gdzie jest jakiś problem. Bez czekania na pieniądze trzeba zabrać do do gabinetu weterynaryjnego ( tylko faktura na SHA) , na koszt stowarzyszenia ( prezent gwiazdkowy ;)) Jest TAK ze Skarpety Talcott na pomoc w wys. 200 złotych, dlatego dobrze by było wiedzieć, czy czasem nie potrzebuje karmy weterynaryjnej, leków, suplementów.
  8. To jest prawie Wrocław, przy granicy Wrocławia. Dziewczyny z Wrocławia na pewno znają właścicielkę ( była kiedyś na dogo), od lat pomaga psiakom, ma doświadczenie i wiedzę, dlatego o niej pomyślałam. Prześlę Ci nr telefonu :)
  9. To prawda, ale on jest niewidomy, może być też tak, że nie widząc tych schodów nagle "urywa się" mu grunt pod łapkami, idąc w górę nie ma tego odczucia ( u mnie tak było z Milusiem, on malutki i długo go nosiłam, po jednym schodku uczył się, robiąc postępy pokonywał coraz większą ilość schodków, teraz już tylko nadwaga utrudnia mu wchodzenie ;))
  10. i chyba nie poszarpane uszko...chociaż nie widać wyraźnie
  11. U mnie Kajtuś miał usuwanego nadziąślaka kilka lat temu i jest dobrze, łapinki go bolą, ale pycholek zdrowy. Oby i Zulcia wyzdrowiała. Za Zulcię i Amely kciuki mocno zaciskam!
  12. całym sercem wspieram i kciuki trzymam mocno!!! Musi być dobrze! Przyjechała tu po nowe, dobre życie i niech tak właśnie będzie. Biedna malutka cierpi i Jaaga przy niej :( :( Ale tyle naszych ciepłych myśli, kciuków, modlitw nie może się zmarnować, będzie dobrze...
  13. Dzikuska tak patrzy przez kraty? Może boi się pracowników po prostu. Tak długo już tam jest, serce pęka :( ta druga biedulka też tak patrzy, że łzy same kapią :(
  14. W stowarzyszeniu ja zajmuję się księgowością i nigdy żadne pieniądze nie przepadły, wręcz przeciwnie - gdy brakowało, były dokładane, żeby zapłacić zobowiązania. Nie pojmuję, jak można nie przekazać pieniędzy, na jakiej podstawie? Pieniądze mogą być wydane na cele statutowe bez względu na imię pieska. Ares[*] od Zosi123 kiedy odszedł zostawił ponad 2.100złotych i wszystkie pieniądze zostały wraz z rozliczeniem przekazane wg wskazania darczyńców na konto Watsona - przelewem na konto innej fundacji. Utrudnieniem jest konieczność brania faktur lub zwykłych rachunków, kiedy pieniążki są zbierane na konto prywatne - wystarczą paragony. Dlatego jeżeli znajdzie sie skarbnik, który podejmie się zbierania na konto prywatne, będzie łatwiej, gdyby był problem - mogę poprowadzić rozliczenia na podstawie podawanych na wątku wpłat ( czyli księgowość;)) A za badania zapłaci Stowarzyszenie Help Animals od razu, deklaracje zostaną na inne potrzeby, bez względu na to, czy wpłyną na konto prywatne, czy stowarzyszenia.
  15. jak najbardziej jest to możliwe, na odwrocie faktury gotówkowej wystarczy napisać: Zapłaciłam(em) ze środków własnych, proszę o zwrot na konto nr...... i przesłać fakturę, może być też rachunek, niekoniecznie Faktura Vat. Milusiowi trzeba zrobić badania, za które zapłacę z konta stowarzyszenia ( zwrot na konto osoby prywatnej). Nie trzeba czekać, aż się kasa uzbiera :) badamy już :)
  16. zapytałam, z uwagi na święta i ferie do 17.01. miejsc brak, po tym terminie byłoby to możliwe. Psy mieszkają w niedużych pokojach, w każdym okno i kanapa albo fotel. Spacery 3 razy dziennie, myślę, że uprosiłabym jakieś dodatkowe "zajęcia" dla Amika. Koszt 300zł/m-c plus karma. To taka oficjalna odpowiedź, wiele bezdomniaków mieszkało i mieszka z nią w domu, z jej psami, tylko Amiczek pewnie chciałby zaraz zagryźć ogromną staruszkę Larę ;) Mieszkam ok. 30 km dalej od Wrocławia, mogłabym do Amisia zaglądać. Ale koszt sporo wyższy. Miejscowość Lutynia, pod Wrocławiem. A co do "pana chama", to myślę, że najlepiej takich ignorować - brak zainteresowania jego osobą to będzie największa porażka, tacy ludzie piszą, żeby "zaistnieć". Nie przejmuj się tylko, tacy też na tym świecie są i musimy z tym jakoś żyć ;)
  17. Niestety potrzebna jest faktura lub rachunek, paragon nie może być dowodem księgowym, a stowarzyszenie obowiązuje pełna księgowość. Myślę, że Milusia powinien też obejrzeć wet i zrobić podstawowe badania. Zaraz w pierwszym poście rozliczeniowym podam pełne dane do faktury/rachunku. Proponuję, żeby te dane i konto do deklaracji umieścić w pierwszym poście, mój jest trzeci dopiero, a zazwyczaj w pierwszym są takie dane. Czytam o schodach...tego się właśnie obawiałam myśląc o wzięciu Milo na DT. Milo jest niewidomy, nie zna tych schodów ( jeśli wogóle kiedyś chodził po schodach), potrzebuje czasu, żeby zapamiętać "topografię"
  18. Sabusia piękna, młodziutka, zdrowa i szczęśliwa :) Za to biedny Kajtuś coraz bardziej cierpi na przednią lewą łapeczkę :( wetka już mu ją oglądała, od dawna na nią kulał, ale teraz bardzo się pogorszyło :( :( miał ja pogruchotaną, stan łapki jest niestety zły, ale przecież w tym wieku i z takimi starymi zmianami nie da się mu pomóc inaczej, jak tylko lekami. Dostałam wiadomość z domu Dropsika[*] odszedł w październiku. Od 20.04.2015 był w cudownym, kochającym domku. Adopcja niewidomego psiaka była dla mnie ogromną niespodzianką, przygotowana byłam, że Dropsio do końca zostanie u mnie. Fotki z czasu, kiedy miałam szczęście opiekować się tą kochaną kruszynką.
  19. I zimno się zrobiło :( :( głodny, zziębnięty....oby jak najszybciej się odnalazł.
×
×
  • Create New...