byl jeszcze jeden starszy Pan, ktory juz byl zdecydowny na 100%, (nawet wpychalam Axelka na sile do kolejki do kastracji w schronisku-teraz Panie ze schronu urwa mi glowe;)) ....niestety zadzwonil i z powodu jakis klopotow rodzinnych tez zrezygnowal.....
ale gdzies ten wymarzony domek musi przeciez byc...tylko jak odnalezc do niego droge?[/quote]
....................................................................
Szukam, szukam, szukam!!!
z panem nie wyszło, bo on naprawdę ma problem w domu,ale się nie poddam - wydrukowałam rozwiesiłam "plakaty" (już raz tak właśnie "udomowiłam" starego psiaka)
a gdyby była taka konieczność - to u mnie znajdzie dom (choć jedynakiem nie będzie - mam już pięcioro "dzieci ":))
Pozdrawiam wszystkich! (i podziwiam!!!!)