-
Posts
20363 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
59
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by mari23
-
DT ? Rzeczywiście to ich pierwszy tymczasowicz i od razu trafili na taki "trudny przypadek". Nie mają doświadczenia, za to maja wielkie serducha. Trzeba z nimi łagodnie porozmawiać, wytłumaczyć spokojnie, na czym polega funkcja domu tymczasowego żeby się nie zrazili, nie jest im łatwo ( pamiętam siebie sprzed wielu lat, kikou wyciągnęła mnie z załamania psychicznego po pierwszej wizycie na dogo, a z kolei Aśka z TOZ Wrocław zrobiła mi "pranie mózgu" gdy miałam problem z oddaniem do adopcji pierwszego psa. Łatwo nie było, do dzisiaj nie jest, ale kiedy jestem "w dołku", przypominam sobie słowa moich mentorek sprzed wielu lat. Znam osobę, która wzięła ode mnie psa na DT, był to jej pierwszy i jedyny raz, bo sunia do dziś mieszka z nią :) Być może i Milo zostanie tu, gdzie jest, a pani spod Olkusza poszukamy innego piesia ;)
-
Popieram :) myślę, że z adopcją nie trzeba się spieszyć, Milo ma DT i możliwość dalszej diagnostyki, ewentualnego leczenia. Myślę, że pani sama chętnie poczeka wiedząc, że dostanie psa "po liftingu" i bez konieczności częstych wizyt u weta, mam nadzieję, że tak będzie i to już niedługo. Na koncie SHA jest pierwsza wpłata dla Milo: 15,-zł Nesiowata ( wpłynęło 15.XII.)
-
też myślę, że będzie dobrze, Aria to mądra sunia :) a zakalce wg moich dzieci są najsmaczniejsze :)
-
Możemy się z panią umówić, że adoptuje Milo, ale będziemy pokrywać koszty leczenia. Najgorzej chyba jest z wątrobą, ale to może być spowodowane złym żywieniem...tu już musi weterynarz zadecydować, wydaje mi się, że zrobić też usg. Tabletka na pchły ( Simparica) raczej nie dla niego przy takich wynikach wątrobowych. Nerki też nieco gorzej pracują, ale mocznik nie jest tak drastycznie wysoki, jak wątrobowy ALP. Przy powiększonej prostacie kastracja chyba konieczna, Miluś mój stareńki 17-latek całkiem dobrze zniósł kastrację, prostata szybko się obkurczyła, a była tak duża, że kupki miał spłaszczone, jak wstążka. Nie wiem, na ile to serce jest chore, każdy staruszek ma trochę "zużyte" serducho, ale być może Milo bardziej, niż przeciętna. Są chyba jakieś inne narkozy dla takich pacjentów.
-
Jasne, że może tak być :) przelew pójdzie w poniedziałek, tylko poproszę nr konta. adres e-mail: [email protected]
-
W morfologii taka "minimalna" anemia, ale bardzo wysokie płytki :( W biochemii mocznik spory, ale nie dramatyczny, za to wątrobowe mnie przeraziły :( wszystkie, łącznie z GGT przekroczone, zwłaszcza ALP 1155 :(, myślałam, że cyfry źle widzę, niestety naprawdę aż tak wysokie:( :( Może karmę Hepatic mu kupić? Tarczyca za to ok. Czy on jest wykastrowany? Po kastracji prostata się obkurcza ( tak było u mojego ślepka Milusia zamojszczaka). Oczywiście to weterynarz zadecyduje i zinterpretuje wyniki, chyba usg zrobi, żeby zobaczyć, co z tą wątrobą.
-
Dzisiaj Ludwik ma swój dzień...oby wszystko poszło dobrze!
-
właśnie też nie mogę przestać o niej myśleć...i o tej, która tak długo siedzi w schronisku, bo podobno dzika jest :( Jak pomyślę, że Rabarbarek siedział 8 lat w schronisku to po prostu ryczę... 8 lat życia! :( :( a niektórym grozi "dożywocie"... za co ???? to podłych ludzi powinno się za kraty wsadzać !
-
Hotelik jest "skromny", nie luksusowy, od lat ulepszany, żeby psiakom było jak najlepiej, za to osoba właścicielki naprawdę jest dla Amika odpowiednia, ze spokojnym, ale stanowczym charakterem i ogromną wiedzą, doświadczeniem. Zmianę miejsca zaproponowała sama dotychczasowa opiekunka-trenerka Amika i to chyba było impulsem do poszukiwania innego hoteliku. Z tego hoteliku jest bardzo dużo adopcji do Wrocławia, często nie z ogłoszeń, a z polecenia znajomych. Dlatego zaproponowałam to miejsce, choć to nie musi być ten hotelik, może znajdzie się gdzieś bliżej inny. Znam jeszcze dogomaniacki u ZuziM, ale to dużo dalej, pod Zgorzelcem. A jak zmiana miejsca wpłynie na "skomplikowaną" osobowość Amika tego przewidzieć się nie da :(
-
zaciśnięte ! inaczej, niż dobrze po prostu być nie może :)
-
oj, to podstawa :) nawet o tym nie pisałam przekonana, że odrobaczony. Skoro nie odrobaczony, to może warto wziąć kupki do badania, bo np. na włosogłówkę "tradycyjne" jednorazowe odrobaczanie nie jest skuteczne ( najlepiej po trochę z 2-3 różnych kupek - tak zawsze prosi moja wetka, u niej praktycznie każde leczenie związane z układem pokarmowym zaczyna się od takiego badania)
-
no niestety, dość długo się błąkała, dzisiaj pojechałam z kierowcą gminnym busem i udało się ją odnaleźć na polach, ale blisko wsi. Łagodna, kochana bidulka. edit: Pani wet ze zdjęcia przypuszcza, że to 13-letnia Megi, ofiara rozwodu :( państwo się rozjechali w różne strony zostawiając na pastwę losu bezbronne psie stworzenie :(
-
Dzwoniłam żeby zapytać, mówi, że ewentualnie kołdry ze trzy, innych maneli ma pod dostatkiem :) I od razu dowiedziałam się, że wspomniany wyżej ostatni z wilkszyńskiej jedenastki staruszek Felek też znalazł dom :) :) to ten hotelik, do którego link wkleiłam, a właścicielka to akadiana z dogo ( i dogo, i strona hoteliku - sprzed kilku lat ;))
-
Tymczasy wcale nie tymczasowe czyli gromadka psiaków szuka domków
mari23 replied to mari23's topic in Psy do adopcji
Piątek: "Nowa" sunia bardzo spokojna, grzeczna. Pan kierowca z gminnego busa wysiadł ze mną, ale cofnął się widząc pręgowane umaszczenie ;) sunia bała się trochę, ale oczywiście zapach świeżo otwartej puszki przemógł strach :) Delikatnie założyłam jej pętlę ze smyczy, bałam się, że zakładanie obroży potrwa dłużej i sunia pójdzie w te pola ( zgłoszona jako pies ;)). Prawie ze mną wsiadła do tego busa, ale jednak się przestraszyła i cofnęła, odważny pan kierowca z tyłu ją po prostu wepchnął i zamknął drzwi. Jechała spokojnie, choć bała się, teraz odpoczywa, na zaczepnie szczekającego Pikusia nawet nie spojrzała. Przy okazji odwiedziłam chyba po 8 latach od adopcji) Oskara - ależ się postarzał, dziadziuś już, bo to jego pani zgłaszała, że do nich przychodzi wyrzucony pies. "Psa" nie było, ale staruszek Oskar ucieszył się z odwiedzin, choć raczej nie pamięta mnie już po tylu latach. Jadąc w te pola widziałam z daleka, jak się ta biedna sunia drapie, więc ją zakropiłam na pchły. Wyników Kazana nie poznałam dzisiaj, zajęta sunią nie zadzwoniłam do gabinetu, a i wetka miała dzisiaj dużo pacjentów i też nie zadzwoniła. Gdyby coś złego było - dzwoniłaby natychmiast, więc jestem spokojna, że raczej nic groźnego nie wyszło. Sobota: Sunia nie tylko piękna, ale bardzo kochana! Cieszy się na mój widok, jakby zobaczyła swoją dawno nie widzianą, ukochaną pańcię :) do psów przyjaźnie merda ogonem. Drapie się biedna, widać "pchlarnia" próbuje się ewakuować po wczorajszym zakropieniu. Dzisiaj odrobaczenie. Wizyta w gabinecie nie napawa optymizmem :( patrząc na zdjęciach pani wet przypuszcza, że sunia to 13-letnia Megi, ofiara rozwodu :( Nie wygląda na 13 lat, czy reaguje na imię, czy na moją obecność, to trudno wyczuć. Dzisiaj tłok w gabinecie, pójdziemy po niedzieli na spokojnie potwierdzić tożsamość. U Kazanka też niezbyt dobrze, wprawdzie szczawianów już nie ma i mogę stopniowo zmieniać karmę na normalną, ale są pojedyncze komórki najprawdopodobniej pochodzenia nowotworowego :( być może nowotwór jądra dał przerzut do pęcherza :( to na razie tylko podejrzenie... -
edytuję, nie zapeszam :)
-
oj, żeby więcej takich było....ale sklonować się nie uda ;)
-
była tam "moja" Dianka, więc bywałam często, potem ona znalazła dom, więc tylko czasem bywałam w psich sprawach, razem pomagałyśmy osieroconym psiakom, w Wilkszynie zmarł starszy, samotny pan zostawiając 11 półdzikich psiaków :( tylko jeden z nich nie znalazł domu, do dzisiaj mieszka u Elizy . https://www.google.com/maps/uv?pb=!1s0x470fbe0c28ae670f%3A0x46ef328ec04d64b3!3m1!7e115!4shttps%3A%2F%2Flh5.googleusercontent.com%2Fp%2FAF1QipPdXltJrOdcfQgjlesthk4ALYlHRyyo5j3X0ufr%3Dw213-h160-k-no!5shotel dla psów Lutynia - Szukaj w Google!15sCgIgAQ&imagekey=!1e10!2sAF1QipONt680T0S2T89U-6o73uiT4myElJXP3iR0XtIs&hl=pl&sa=X&ved=2ahUKEwjgg8X0ndjtAhXpoosKHU4-BIcQoiowCnoECBcQAw to link do hoteliku, są zdjęcia, na brązowej kanapie cztery psy, z prawej właśnie moja Dianusia kochana, na drewnianej podłodze przed kominkiem psy właścicielki razem z bezdomniakami. Ostatni raz byłam tam chyba latem ub. roku, spokojne miejsce i miła atmosfera :) To dość duża posesja na obrzeżach wsi, mnóstwo zieleni. Eliza była kiedyś na dogo jako akadiana. Wątek mojej Dianki wkleiłam w poście powyżej posta Tysi, tam można poczytać wypowiedzi akadiany - Elizy. Chciałabym, żeby wszystko było przejrzyste, jasne, dlatego wrzucam linki, można w wolnej chwili zajrzeć, poczytać.