Jump to content
Dogomania

mari23

Members
  • Posts

    20444
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    60

Everything posted by mari23

  1. Żeby jedno, to łatwiej by było.... Dzisiaj Tuliś doprowadził mnie do płaczu, on jednak albo był skrzywdzony, albo jest bojaźliwy bardziej, niż nam sie wydaje. Smarkula Tina bawiła się z Tulisiem ( teraz też szaleją), nagle złapała mały patyk i mi przyniosła, więc jej rzuciłam...nie w Tulisia, nawet nie obok....a on strasznie się skulił i odskoczył będąc jakieś 2 metry od tego patyka :( bardzo się wystraszył :( :( a ja się popłakałam :(
  2. Przede wszystkim zjadały go pasożyty - i te wewnętrzne robale przeróżne z tasiemcem włącznie, i te zewnętrzne ( pchły, świerzbowiec), Ten tył to nie tylko wychudzenie, ale też zaniki mięśni :( Ale i wychudzony jest, na starość osłabł i pewnie do miski się nie dopchał :( złapał kawałek to jeszcze z folią :( :(
  3. To nie jest guz, to sterczące kości miednicy , pomiędzy nimi niżej jest kręgosłup, tam go nie boli, mogę dotykać. Już pierwszego dnia sprawdzałam, co to tak sterczy....on naprawdę jest szkieletem :( teraz troszeńkę przybrał. W tym miejscu sierść sterczy i wygląda to jak "pagórek", teraz i tak lepiej wygląda, jak wyskubałam martwą sierść, "guz" z tej sierści sterczał wyraźniej. Feniś dostaje mniejsze porcje, ale częściej, niezbyt jest zadowolony, że nie ma wielkiej michy, ale to dla jego dobra :)
  4. A to się Olisiowi trafiło, mało, że fajny domek, to jeszcze śliczna dziewczyna :) :) Mam nadzieje, że kilka dni wystarczy, by zaakceptowała Olisia w domu. Szczęścia, cudny psiaczku !!!!!
  5. Tak, walczy! Tak się w nocy umawialiśmy i słowa dotrzymuje Wojownik mój kochany <3 właśnie wróciliśmy z kroplówki, fotki pstrykałam, bo wiedziałam, że na TAKIE fotki czekacie. Po przyjeździe położyliśmy Fenisia na trawce, trochę poleżał ( sam zszedł z koca), a po chwili....sam poszedł pod schody, nawet przednie łapki na pierwszym schodku postawił.... no ale do siebie na kocu jednak wrócił, po czym wstał, bo zgłodniał chłopak.... skutkują dobre rady kikou <3 dziękuję, Kasiu !!!!!!! Będzie usg i powtórzone badania, a ja nabrałam nadziei, że to tylko wieloletnia "symbioza" z robalami i toksyny przy odrobaczaniu tak mu jelita uszkodziły, potem chyba za dużo suplementów "na wszystko"... więc może to tylko stan zapalny jelit - oby! To taka moja własna "teoria nadziei", wet jest bardzo ostrożna i diagnoz nie stawia. Robienie biochemii teraz w trakcie leczenia zafałszuje wyniki i nie ma sensu, trzeba odczekać.
  6. Tak naprawdę dopiero teraz to do mnie dociera.... ja miałam ogromna nadzieję, że ta poprawa będzie tak postępowała, aż Feniś może nie całkiem zdrowy, ale w dobrej formie będzie mógł sobie odebrać od życia nagrodę za 13 lat gehenny... Mam nadzieję, że watek kryminalny powróci tu razem z radością naszą i lepszym samopoczuciem Fenisia... Pięknie to napisałaś, Małgosiu ! Nawet Cię cytowałam przed chwilą w rozmowie z kikou - ona myśli tak samo. Jeżeli to stan zapalny - jest nawodniony, dostał antybiotyk i efekt powinien się pojawić jutro, może pojutrze....jeżeli to coś poważniejszego, nowotworowego..... możemy mu tylko pomóc żyć bez bólu... Kiedyś biochemię robiła wetka tu w gabinecie, nie wiem dlaczego wysyła teraz do LabVetu, na wyniki trzeba czekać. Morfologię robią na miejscu, dlatego jest wynik. Dokładnie tak - antybiotyk idzie w ciemno, bo nie sposób go zbadać nie robiąc mu krzywdy, nawet wkłucie wenflonu skończyło się ogromnym zmęczeniem i tak słabego, a jednak broniącego się przed dotykiem Fenisia :( Wczoraj i dzisiaj konsultowałam się telefonicznie z kikou, której doświadczenie mogłoby i weterynarzom służyć... stosuję się do rad, korzystam z Jej ogromnej wiedzy i jestem trochę spokojniejsza, czekam...jednak z nadzieją. Bardzo Was proszę o kciuki, o modlitwy....
  7. Oby Twoje słowa były prorocze, a kryzys - ostatni przed poprawą... z przewlekłym zapaleniem kłębuszków nerkowych sama żyję od dzieciństwa....oby i on długo z tym dał radę. Niestety jest źle :( Fekiks wczoraj wieczorem źle się poczuł, na materac musiałam go położyć, tył ma prawie bezwładny, rano nawet na przednie łapki nie chce wstawać, leży smutny, zrezygnowany :( :( nie chce jeść ani pić, liznął odrobinkę gotowanego chudego mięska, ugotowałam mu jeszcze, mam nadzieje, że chociaż to zje :( :( przepraszam, nie dam rady pisać, czekam na wetke, bedzie po 10-tej
  8. Dokładnie to pani powiedziałam, a ona przyznała, że tak małych dzieci nie będzie w stanie upilnować, żeby coś się nie wydarzyło. Tuliś na razie zostaje, a ja muszę się pozbierać jakoś...
  9. było wcześniej zdjęcie wyników, ale wypiszę te przekroczone parametry:wynik z dn. 10.03.2021 z nerkowych: kreatynina 134,4 ( norma 35-132),mocznik 19,5 ( norma 3,30 - 8,30), w moczu: nabłonki płaskie 0-3, nabłonki przejściowe 10-20, białko 0,530 g/l, kreatynina w moczu 2547,0 umol/l. Inne przekroczone: ( normy w nawiasie, wynik z LabVetu) albuminy 22,9 (25-44), ALT (GPT) 580,1 ( 1-80), AST (GOT) 183,4 (1-76), gldh 137,3 (0,010 - 10,6), GLUKOZA - nieoznaczalna, Fosfor 2,70 (0,7-1,6), Potas 6,88 (3,5 - 5,1), lipaza (DGGR) 241,7 (0,100 - 200,0), T4 0,704 (1,50-4,50) Faktury za badanie i leczenie wetka wystawiła na stowarzyszenie ( źle mnie zrozumiała), ale zapłaciłam z otrzymanych od agat21 pieniążków, przelewem z mojego prywatnego konta.
  10. Tak właśnie się staram, żeby mu pomagać jak najmniej szkodząc, ale zastrzyki przeciwbólowe dostaje systematycznie. Obiadek zjadł w całości, troszkę inaczej ugotowałam ryż - z odrobiną chudego mięska, smakowało ;) przy okazji tabletki też "wciągnął"
  11. Dziękuję Wam za wsparcie i rady, tez tak uważam, ale ja gdzieś głęboko w sercu mam wielki opór przed oddawaniem Tulisia do adopcji i trochę czułabym się "winna", że może z tego powodu ta adopcja nie doszła do skutku. Domek naprawdę fajny - ciepły, rozsądny, zwierzolubny, warunki bardzo dobre...te dzieci tam nie mieszkają, ale są codziennie przywożone - pewnie dziadkowie ich pilnują, gdy rodzice w pracy ( tak jest u mojej siostry). Pani powiedziała, że ich poprzedni pies (ten, za którym wciąż rozpaczają) w gabinecie weterynaryjnym musiał mieć kaganiec, że też się zębami bronił i w domu mu do końca nie ufali. Nie mam psa, którego mogłabym im "w zamian" zaproponować :( Tuliś u mnie nigdy nie okazał agresji, choć bojaźliwy jest, piątych pazurków nie dał sobie obciąć, ale kulił się i wyrywał, nie gryzł mnie... jednak do małych dzieci ryzykować nie można. Prawdopodobnie mamy odpowiedź, dlaczego trafił do schroniska :( Sowo, czy to jego ustawiczne tulenie, wtulanie się, nie może być szukaniem "obrony", poczucia bezpieczeństwa? Tak sobie teraz pomyślałam.
  12. upilnował, co za bardzo mnie nie cieszy... No własnie apetyt nieco zmalał, aktywność też :( ale nosek zimny i to chyba tylko "huśtawka w dole" chwilowo... ponieważ rano mało zjadł i Forthyron został w miseczce, nie miałam wyjścia - tabletka wylądowała w okruszku fileta z kurczaka (kawałeczek, chudy, oskubany z ciasta) - tylko temu, że z lewej strony nie ma zębów zawdzięczam fakt, że mam jeszcze 5 palców ;) ;) NIE JEST ŹLE :)
  13. puszek jeszcze dużo, spora dostawa przyszła przecież :) a drapanie za uszkiem chyba już polubił :) pogoda u nas dzisiaj brzydka była, padało, chwilami to lało jak z cebra :( może się zmieni, ale mnie kości bolą, jak na deszcz :( :( może moje kości się mylą? oby! ;)
  14. Dlatego zadzwoniłam, powiedziałam o tej niespodziewanej sytuacji. Pani ma przemyśleć, porozmawiać z rodziną. Dzieci tam nie mieszkają, ale są codziennie. Ja skonsultuję się jeszcze z koleżanką, która jest behawiorystką ze sporym doświadczeniem w adopcjach i w szkoleniu psów. Nie narażę Tulisia na kolejny stres zmiany miejsca, jesli nie będzie 100% pewności, że to TA adopcja. Domek naprawdę super, ale może jemu dom z większymi dziećmi potrzebny po prostu.
  15. Zapłaciłam przelewem z mojego konta za badania ( 125zł) i leczenie (330 zł) Fenisia, mam nadzieje, że cel przelewu nie jest za bardzo "podejrzany" ;) może to jakiś spisek tych przestępców - antyFenisiowców - którzy dewastują mu posłanko ;) Na 1 stronie zrobiłam swój post rozliczeniowy, a bieżące rozliczenie tu wklejam. Otrzymałam: 1.000,-zł. 400,- przelew od agat21 600,- przelew od agat21 Wydałam: 828,- zł. 149,- Eukanuba Intestinal sucha karma 46,- Animonda Intestinal ( 2 x 23 zł) 2 małe op.700g 178,- Canivinton ( sklep zooexpress) 16.03. 455,- Mal-Vel przel.za badania i leczenie (23.03.) zostało 172,- zł. :) Fenisio wieczorem troszkę markotny, może pogoda, bo i mnie strasznie "łamie w kościach"...ale nosek zimny i jęzor schowany - micha wyczyszczona, więc chyba nie jest źle :)
  16. Dzisiaj w ramach przygotowań do adopcji Tuliś był czipowany i miał czyszczone uszy. Na poczekalni Tulisio pokazał całą swoja cudowność, natomiast z gabinetu wetka przyniosła mi go mówiąc, żebym przemyślała adopcję i poinformowała przyszłą rodzinę, że Tuliś jest bardzo lękliwy ( to wiedziałam) i ma agresję lękową, że w momencie, gdy czuje się zagrożony - gryzie (tego nie wiedziałam i przyjąć do wiadomości mi trudno). Mówiła to tonem tak poważnym, że nie wiem, co robić.... w tej rodzinie jest 2 dzieci w wieku 4 lata i 9-miesięczne. Tuliś kocha dzieci, ale jak zareaguje np. pociągnięty za ucho? Kiedy ja próbowałam mu wyczyścić to uszko - łapał mnie trochę za rękę zębami, ale delikatnie, jakby przytrzymywał, nie gryzł...nie wiem :( zadzwonię jutro do koleżanki - behawiorystki, poradzę się, bo nie chciałabym Tulisia narazić na kolejne życiowe problemy :( :(
  17. Dzisiaj Tuliś był czipowany i miał czyszczone uszy. Na poczekalni Tulis pokazał całą swoja cudowność, natomiast z gabinetu wetka przyniosła mi go mówiąc, żebym przemyślała adopcje i poinformowała przyszłą rodzinę, że Tuliś jest bardzo lękliwy ( to wiedziałam) i ma agresje lękową, że w momencie, gdy czuje się zagrożony - gryzie ( tego nie wiedziałam i przyjąć do wiadomości mi trudno). Mówiła to tonem tak poważnym, że nie wiem, co robić.... w tej rodzinie jest 2 dzieci w wieku 4 lata i 9-miesięczne. Tuliś kocha dzieci, ale jak zareaguję np. pociągnięty za ucho? Kiedy ja próbowałam mu wyczyścić to uszko - łapał mnie trochę za rękę zębami, ale delikatnie, jakby przytrzymywał, nie gryzł...nie wiem :( zadzwonię jutro do koleżanki - behawiorystki, poradzę się, bo nie chciałabym Tulisia narazić na kolejne życiowe problemy :( :(
  18. zbieram dość szybko, coby Feniś nie rozdeptał, ale nie rzuca się nic w oczy, być może jeszcze jakieś wylegające się malutkie, prawie niewidoczne, bo nie zauważam już. Są 2 faktury, niestety wetka zdążyła wystawić na "moje " stowarzyszenie" - refaktura za badania na 125 złotych i leczenie Fenisia na kwotę 330 złotych ( tak, jak pisałam - za leki, nie usługi;))
  19. właśnie dlatego zdjęcie zrobiłam! :) i dodam - rana na łapie nie czerwieni się z daleka, nie ropieje... :) jest jeszcze, ale coraz mniejsza, zarastająca powoli.
  20. Słuchajcie, jakaś nocna zmiana była jeszcze..... zostawiła wielką koopę, na której biedny Feniś się pośliznął.... nooo, niezły "armagedon" zrobiły - śledztwo rozpoczęte, wykonałam zdjęcie "przed", będzie "po" jako dowód oskarżenia ;) Jak widać - porządek jest i Fenisio grzecznie leży..... może nie będzie spał zbyt mocno i sam pogoni dywersantów ;) A teraz poważne sprawy finansowe: czy ta zbiórka ma jakiś termin wydatkowania? Bo moja wetka biedakom za wizyty nie liczy, za leki tylko, za badania, bo wysyła do LabVetu, więc nie będzie to wielka kwota. Poproszę dzisiaj o podsumowanie i fakturę, o szacunkowe przyszłe koszty, ale u mnie wielkie one nie będą. Podkłady koleżanka Asia przywiezie gratis, druga Asia wczoraj na zbiórkę wpłaciła, "anonimowa pomagaczka" 100 zł to pewnie ona. ... z finansami za czas pobytu u mnie nie będzie źle. Feniks ma już 3 wspaniałe Asie :) Koszt badań w LabVecie 125 złotych, poprosiłam o przefakturowanie na ZEA, wysłałam Toli wydruki z wizyt. Myślę, że kwotę zbiórki można podnieść do 2.000 zł, ewentualnie potem zrobić drugą zbiórkę, jak już tą rozliczymy. Bo na "zrzutce" to nawet pewna dogomanka ukradła Argusiowe pieniądze i wyegzekwować tego się nie da, a tu jednak rozliczenie być musi i to na organizację, nie rozliczenie zbiórki zablokuje Toli możliwość pomagania innym potrzebującym...
  21. Czy poprosić o fakturę na Fundację ZEA ? Bo można wykorzystać środki ze zbiorki na badania i leczenie, a te zebrane - na inny cel. Potrzeb na pewno będzie wiele, choć na razie trudno wszystko przewidzieć, będzie to zależało, jak Feniks zareaguje na leczenie - które parametry się poprawią, a które będą trudne do leczenia, wymagające karmy weterynaryjnej. Czy jest jakiś termin wykorzystania zebranych środków? Bo koszty na pewno będą rozłożone w czasie.
  22. ja nie dołączam, ja w tym gronie dawno jestem ;) cudny pies !!! wspaniały <3
×
×
  • Create New...