Jump to content
Dogomania

mari23

Members
  • Posts

    20356
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    59

Everything posted by mari23

  1. Bardzo chciałam nie oddawać Tulisia, bardzo.... ale przez swój egoizm nie mogę pozbawiać go szansy na bycie ukochanym jedynakiem. Przepłakałam wczoraj cały wieczór.... ale Tulis szczęśliwy.
  2. Tulisiek ma dom - pani z 20-letnim synem - studentem, obecnie oboje w domu "na zdalnym". Smutno mi, ale zdjęcie z domku jest z uśmiechem Tulisia, będzie u nich szczęśliwy...
  3. starał się, próbował, ale pomoc nadeszła za późno :( :( odszedł cichutko, w spokojnym snie... a był ze mną 23 dni.... w sercu został na zawsze !!! Cudowny pies, na samą myśl, że 13 lat na pomoc czekał, a kiedy przyszła - było za późno.... przepraszaqm,nie potrafie sie pozbierać
  4. Dlatego, że ta pomoc przyszła za późno, conajmniej o pół roku za późno....wcześniej może dałby radę, ale on już był wycieńczony bardzo :( :( :( Nie był sam, byłam przy nim, odszedł cichutko, myślałam, że śpi spokojnie, że nic go nie boli... decyzję podjęłam, że jeśli ból wróci, wezwę wetkę do domu i wróciliśmy z gabinetu. Nie chciał jeść, pić, ani nawet naleśnika, tylko smutno patrzył. On tylko głowę mógł podnieść...spał..... i w tym śnie odszedł tak cichutko.... On się cieszył, próbował żyć, mysle, że kiedy poczuł, że warto zyć, że ktoś go kocha i chce, żeby był zdrowy - starał sie bardzo, bardzo.... ale sił mu zabrakło, nie dał rady dłużej walczyć przepraszam, nie potrafię pisać Dziękuje Wam !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
  5. na smyczy ciągnie z powrotem "do siebie", jeszcze nie wie, że u siebie, to właśnie z tą panią będzie :) cudny psiak z Chesterka :)
  6. Kama to by chyba nam za złe miała, gdyby wiedziała, że życzymy jej opuszczenia malagosowego domku i pójścia do "obcych" ;)
  7. Tak naprawdę dopiero teraz widać jego lęki, bo swobodniej już biega, bawi się, można go obserwować "z boku", a nie wtulonego, obejmującego łapkami człowieka. Pytała o niego rodzina z 8-letnią dziewczynką, z Wrocławia. A ja wrzucam link do wątku zamojszczaka, który pilnie potrzebuje także Twojej rady - pomocy:
  8. Czy małżeństwo z 8-letnia dziewczynką i mieszkanie w bloku byłoby ok ? Na poprzedniej stronie u dołu Tuliś w gabinecie i prześliczny Tulis nad Odrą :) Poniżej Tuliś z Tiną....oni do adopcji powinni iść w dwupaku ;)
  9. oj, będą niestety :( on jest skrajnie wyczerpany i fizycznie, i psychicznie, na początku spał czuwając. Tyle lat w poczuciu zagrożenia, zapchlony, zarobaczony, ze świądem świerzbowca, głodny - łapiąc rzucane odpadki połykał nawet z folią.... latem upał na betonie, zimą "wschodni" mróz...na betonie także.... nie sposób chyba wymienić ogromu cierpienia, a to jeszcze przez 13 pomnożyć......
  10. to był naprawdę mały patyk, rzucony nie w jego kierunku, on tak bardzo się przestraszył :( Fotka z poczekalni weterynaryjnej - Tulis na chwile przed czipowaniem radośnie bawił się z yorkiem :)
  11. Żeby jedno, to łatwiej by było.... Dzisiaj Tuliś doprowadził mnie do płaczu, on jednak albo był skrzywdzony, albo jest bojaźliwy bardziej, niż nam sie wydaje. Smarkula Tina bawiła się z Tulisiem ( teraz też szaleją), nagle złapała mały patyk i mi przyniosła, więc jej rzuciłam...nie w Tulisia, nawet nie obok....a on strasznie się skulił i odskoczył będąc jakieś 2 metry od tego patyka :( bardzo się wystraszył :( :( a ja się popłakałam :(
  12. Przede wszystkim zjadały go pasożyty - i te wewnętrzne robale przeróżne z tasiemcem włącznie, i te zewnętrzne ( pchły, świerzbowiec), Ten tył to nie tylko wychudzenie, ale też zaniki mięśni :( Ale i wychudzony jest, na starość osłabł i pewnie do miski się nie dopchał :( złapał kawałek to jeszcze z folią :( :(
  13. To nie jest guz, to sterczące kości miednicy , pomiędzy nimi niżej jest kręgosłup, tam go nie boli, mogę dotykać. Już pierwszego dnia sprawdzałam, co to tak sterczy....on naprawdę jest szkieletem :( teraz troszeńkę przybrał. W tym miejscu sierść sterczy i wygląda to jak "pagórek", teraz i tak lepiej wygląda, jak wyskubałam martwą sierść, "guz" z tej sierści sterczał wyraźniej. Feniś dostaje mniejsze porcje, ale częściej, niezbyt jest zadowolony, że nie ma wielkiej michy, ale to dla jego dobra :)
  14. A to się Olisiowi trafiło, mało, że fajny domek, to jeszcze śliczna dziewczyna :) :) Mam nadzieje, że kilka dni wystarczy, by zaakceptowała Olisia w domu. Szczęścia, cudny psiaczku !!!!!
  15. Tak, walczy! Tak się w nocy umawialiśmy i słowa dotrzymuje Wojownik mój kochany <3 właśnie wróciliśmy z kroplówki, fotki pstrykałam, bo wiedziałam, że na TAKIE fotki czekacie. Po przyjeździe położyliśmy Fenisia na trawce, trochę poleżał ( sam zszedł z koca), a po chwili....sam poszedł pod schody, nawet przednie łapki na pierwszym schodku postawił.... no ale do siebie na kocu jednak wrócił, po czym wstał, bo zgłodniał chłopak.... skutkują dobre rady kikou <3 dziękuję, Kasiu !!!!!!! Będzie usg i powtórzone badania, a ja nabrałam nadziei, że to tylko wieloletnia "symbioza" z robalami i toksyny przy odrobaczaniu tak mu jelita uszkodziły, potem chyba za dużo suplementów "na wszystko"... więc może to tylko stan zapalny jelit - oby! To taka moja własna "teoria nadziei", wet jest bardzo ostrożna i diagnoz nie stawia. Robienie biochemii teraz w trakcie leczenia zafałszuje wyniki i nie ma sensu, trzeba odczekać.
  16. Tak naprawdę dopiero teraz to do mnie dociera.... ja miałam ogromna nadzieję, że ta poprawa będzie tak postępowała, aż Feniś może nie całkiem zdrowy, ale w dobrej formie będzie mógł sobie odebrać od życia nagrodę za 13 lat gehenny... Mam nadzieję, że watek kryminalny powróci tu razem z radością naszą i lepszym samopoczuciem Fenisia... Pięknie to napisałaś, Małgosiu ! Nawet Cię cytowałam przed chwilą w rozmowie z kikou - ona myśli tak samo. Jeżeli to stan zapalny - jest nawodniony, dostał antybiotyk i efekt powinien się pojawić jutro, może pojutrze....jeżeli to coś poważniejszego, nowotworowego..... możemy mu tylko pomóc żyć bez bólu... Kiedyś biochemię robiła wetka tu w gabinecie, nie wiem dlaczego wysyła teraz do LabVetu, na wyniki trzeba czekać. Morfologię robią na miejscu, dlatego jest wynik. Dokładnie tak - antybiotyk idzie w ciemno, bo nie sposób go zbadać nie robiąc mu krzywdy, nawet wkłucie wenflonu skończyło się ogromnym zmęczeniem i tak słabego, a jednak broniącego się przed dotykiem Fenisia :( Wczoraj i dzisiaj konsultowałam się telefonicznie z kikou, której doświadczenie mogłoby i weterynarzom służyć... stosuję się do rad, korzystam z Jej ogromnej wiedzy i jestem trochę spokojniejsza, czekam...jednak z nadzieją. Bardzo Was proszę o kciuki, o modlitwy....
  17. Oby Twoje słowa były prorocze, a kryzys - ostatni przed poprawą... z przewlekłym zapaleniem kłębuszków nerkowych sama żyję od dzieciństwa....oby i on długo z tym dał radę. Niestety jest źle :( Fekiks wczoraj wieczorem źle się poczuł, na materac musiałam go położyć, tył ma prawie bezwładny, rano nawet na przednie łapki nie chce wstawać, leży smutny, zrezygnowany :( :( nie chce jeść ani pić, liznął odrobinkę gotowanego chudego mięska, ugotowałam mu jeszcze, mam nadzieje, że chociaż to zje :( :( przepraszam, nie dam rady pisać, czekam na wetke, bedzie po 10-tej
  18. Dokładnie to pani powiedziałam, a ona przyznała, że tak małych dzieci nie będzie w stanie upilnować, żeby coś się nie wydarzyło. Tuliś na razie zostaje, a ja muszę się pozbierać jakoś...
  19. było wcześniej zdjęcie wyników, ale wypiszę te przekroczone parametry:wynik z dn. 10.03.2021 z nerkowych: kreatynina 134,4 ( norma 35-132),mocznik 19,5 ( norma 3,30 - 8,30), w moczu: nabłonki płaskie 0-3, nabłonki przejściowe 10-20, białko 0,530 g/l, kreatynina w moczu 2547,0 umol/l. Inne przekroczone: ( normy w nawiasie, wynik z LabVetu) albuminy 22,9 (25-44), ALT (GPT) 580,1 ( 1-80), AST (GOT) 183,4 (1-76), gldh 137,3 (0,010 - 10,6), GLUKOZA - nieoznaczalna, Fosfor 2,70 (0,7-1,6), Potas 6,88 (3,5 - 5,1), lipaza (DGGR) 241,7 (0,100 - 200,0), T4 0,704 (1,50-4,50) Faktury za badanie i leczenie wetka wystawiła na stowarzyszenie ( źle mnie zrozumiała), ale zapłaciłam z otrzymanych od agat21 pieniążków, przelewem z mojego prywatnego konta.
  20. Tak właśnie się staram, żeby mu pomagać jak najmniej szkodząc, ale zastrzyki przeciwbólowe dostaje systematycznie. Obiadek zjadł w całości, troszkę inaczej ugotowałam ryż - z odrobiną chudego mięska, smakowało ;) przy okazji tabletki też "wciągnął"
  21. Dziękuję Wam za wsparcie i rady, tez tak uważam, ale ja gdzieś głęboko w sercu mam wielki opór przed oddawaniem Tulisia do adopcji i trochę czułabym się "winna", że może z tego powodu ta adopcja nie doszła do skutku. Domek naprawdę fajny - ciepły, rozsądny, zwierzolubny, warunki bardzo dobre...te dzieci tam nie mieszkają, ale są codziennie przywożone - pewnie dziadkowie ich pilnują, gdy rodzice w pracy ( tak jest u mojej siostry). Pani powiedziała, że ich poprzedni pies (ten, za którym wciąż rozpaczają) w gabinecie weterynaryjnym musiał mieć kaganiec, że też się zębami bronił i w domu mu do końca nie ufali. Nie mam psa, którego mogłabym im "w zamian" zaproponować :( Tuliś u mnie nigdy nie okazał agresji, choć bojaźliwy jest, piątych pazurków nie dał sobie obciąć, ale kulił się i wyrywał, nie gryzł mnie... jednak do małych dzieci ryzykować nie można. Prawdopodobnie mamy odpowiedź, dlaczego trafił do schroniska :( Sowo, czy to jego ustawiczne tulenie, wtulanie się, nie może być szukaniem "obrony", poczucia bezpieczeństwa? Tak sobie teraz pomyślałam.
  22. upilnował, co za bardzo mnie nie cieszy... No własnie apetyt nieco zmalał, aktywność też :( ale nosek zimny i to chyba tylko "huśtawka w dole" chwilowo... ponieważ rano mało zjadł i Forthyron został w miseczce, nie miałam wyjścia - tabletka wylądowała w okruszku fileta z kurczaka (kawałeczek, chudy, oskubany z ciasta) - tylko temu, że z lewej strony nie ma zębów zawdzięczam fakt, że mam jeszcze 5 palców ;) ;) NIE JEST ŹLE :)
×
×
  • Create New...