Jump to content
Dogomania

mari23

Members
  • Posts

    20444
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    60

Everything posted by mari23

  1. Dlatego pomimo porannego pośpiechu staram się zawsze choć kilka zrobić i przesłać do maarit :) Feniś dzisiaj jakby lepiej się czuł, choć wczoraj wieczorem, a właściwie nocą do późna przy nim siedziałam, uparcie uciekał z materaca i kładł się na kaflach, próbowałam go cały czas przekonać do położenia się na materacu, bo obolałe stawy na podłodze....ale dałam w końcu za wygraną, zostawiłam go w spokoju na tych podkładach. Rano spał na materacyku, na boczku, o michę szczekał, ale smętny jest trochę (bierzcie na mnie poprawkę, mam wielokrotnie udowodnioną przez wetkę nadopiekuńczość ;)) Wieczorem do kolacji i rano do śniadania dostał Taninal, wprawdzie koopa lepsza, ale głośno mu jelita pracowały, rano już nie, ale jeszcze mu podałam. On chyba tak źle zareagował na ten czarci pazur albo wogóle na suplementy ( za dużo?)
  2. mnie z tych dziurawych oczu znowu woda leci....z radości, ze wzruszenia... ten uśmiech Rabarbarka - wystarczy za całą osłodę długiego czekania na wyniki i decyzję...to już nie ważne... psiak szczęśliwy - i to tylko się liczy!!!
  3. W Jaworznie moja kochana Ciocia Rozalia karmi wiele kotów, pewnie z pomocą tej fundacji, bo wiem, że karmę dla nich dostaje...choć i gotuje im jeszcze ;) ot, "rodzinne tradycje: ;) siostra cioci czyli moja mama tez karmi wszystkie - dzikie i domowe, pańskie i bezpańskie zwierzaki :) I mnie się marzy Kokos na kanapie, a obok niego kochająca rodzina.... i myślę, że nie tylko my dwie tak sobie wymarzyłyśmy....
  4. "TEN" domek zawsze zjawia się po dłuższym czekaniu.... za to będzie wspaniały - ja w to wierzę ! Andrea też znajdzie swojego kochającego człowieka - to wspaniała sunieczka, obie z Kamusią skradły mi serce....tylko nic im po moim serduchu.... chmurnie, deszczowi, listopadowo wręcz, straszny ziąb u nas :( tym cieplejsze , serdeczniejsze pozdrowienia i ja przesyłam :)
  5. Podglądam, co u Borysa, uczę się od Jaagi i cieszę się z jego metamorfozy :) Mam nadzieję, że Feniks choć trochę pójdzie w ślady Borysa i odzyska siły. Borys bez klejnotów to klejnot prawdziwy - piękny i kłopotu z cieczkami nie będzie :)
  6. oj, wyjątkowo fajni ludzie !!!!!! Taninal mam i często u psiaków stosuję, dopiero od niedawna daję węgiel. Bardzo ładnie na 1 tabletkę węgla zareagował Kubuś, dlatego dałam Feniksowi, drugą już dostał. To jeszcze nie biegunka, tylko mocno luźna qpa, mam nadzieje, że dwie tabletki poskutkują. A jaka głośna była "zapowiedź dźwiękowa" tej wielkiej qpy.... :) pocieszny on bardzo, kochany słodziak. Odwiedził nas dzisiaj pan kurier :) karmę zamówioną przez agat21 przywiózł - tym razem firma się spisała na medal :)
  7. "ruchomy" to za duże słowo na jego stan. Nie podnosi ogona do góry, ma zespół końskiego ogona, ale pobudzony mocniej troszkę go unosi ( kilka cm), leżąc "merda" nim lekko poruszając, ale ok. 1/4 ogona od nasady jest nieruchoma, reszta minimalnie się porusza, dzisiaj mocno spał, jak wróciłam z pracy i przez sen poruszał tym ogonem właśnie tak dziwnie. Nawet na zdjęciach, gdzie siedzi widać, że ta pierwsza, górna "ćwiartka" ogona jest jakby sztywna ( bezwładna? ) Ten stan to ogromna poprawa, on na początku wogóle nie poruszał tym ogonem, wisiał mu bezwładnie cały. Na tym zdjęciu widać ogon z boku, jak pies siada - ogon bezwładnie się podnosił do góry.
  8. Dziękuję Wam, kochane, czerwienię się aż.... to nie moja zasługa, a tych z "pierwszej linii frontu", które Feniksa wyciągnęły ze schroniska. Ja mu tylko dałam dach nad głową, a i to nie taki, jakiego by potrzebował, bo ze schodami, których on z bólu pokonywać nie potrafi. Pokochałam go bardzo i gdyby nie te schody - pewnie nie oddałabym go do kikou, ale dla niego lepszego miejsca nie ma, jak właśnie u kikou - wielki, wrażliwe serce, ogromne doświadczenie i płaskie wejście do domu - tego Feniksowi do pełnego szczęścia potrzeba.
  9. Jak są dwa domki - to prawie identyczna sunia w Zamościu siedzi, widziałam na zdjęciach, choć przez łzy niewyraźnie widziałam... Olisiu cudny - niech Ci się trafi najwspanialszy dom z kochającymi ludźmi !!!!
  10. Wydałam: 373,- zł, zostało 27 złotych :) 149,- Eukanuba Intestinal sucha karma 46,- Animonda Intestinal ( 2 x 23 zł) małe op. 178,- Canivinton ( sklep zooexpress) Fakturę wetka pewnie wystawi po dłuższym czasie, pytając wcześniej, czy mam pieniążki :) ale dzisiaj szefowa-wet zachorowała, odwołały USG mojego ślepcia Kazanka, jest tylko młodsza, z którą rozmawiałam o Fenisiu i jego łapach. Mój pierwszy post na 1 stronie wątku zrobię rozliczeniowy, żeby potem nie szukać po wielu stronach :) na razie pieniążków nie trzeba, wydałaś już naprawdę dużo. Fenisio mimo słabszej kondycji łapek aktywny w wąchaniu kuchennych zapachów, co mnie bardzo cieszy, nie zrobią mu się zaniki mięśni, siada, kręci się, kładzie - i tak na przemian. Niestety kondycja jelit też chyba nie najlepsza, prawdopodobnie na czarci pazur zareagował bardzo luźną (ogromną!) koopą, ledwie to w podkład zebrałam i udźwignęłam (bo podkład mokry wzięłam oszczędnościowo;)). Do obiadku dostał tabletkę - Węgiel. Kubusiowi bardzo pomógł, może i Fenisiowi zatrzyma nadciagąjącą "katastrofę". Advocate oprócz świerzbowca wciąż zwalcza pojawiające się pojedyncze, niewielkie pasożyty (chyba glisty). Łagodne, długotrwałe odrobaczanie było mu widać potrzewbne po 13 latach braku odrobaczania. Poczytałam wcześniejsze posty, odpowiem na to, co zapamiętałam: Feniks waży 25 kg... myślę, że może już nawet trochę więcej. Do wetki "schodziliśmy" przy pomocy ręcznika, ale z wielkim oporem Fenisia, potem siedział sobie przy schodach wygrzewając się w słoneczku i kiedy podchodziłam bliżej - natychmiast uciekał do domu, bał się, że znów każę mu schodzić. Natomiast wchodzi naprawdę ładnie. Jak się pogoda poprawi (listopad mamy za oknami) to zrobimy mu jak najbardziej spłaszczoną równię, myślałam też o "windzie" jakiejś, bo zdejmowanie go z podestu to nie do wykonania ani dla mnie, ani dla męża ( kręgosłup ma uszkodzony po wypadku w pracy). Przez te moje wstrętne schody Feniks jest jak uwięziony. Mięśnie miał słabe od początku, to się nawet poprawiło trochę, staram się żeby jak najwięcej się ruszał. Gdyby nie te schody - zostałby u mnie, ale byłby tu więźniem, a tego nie chcę dla niego, on potrzebuje wolności, której nie zaznał od 13 lat.
  11. Feniks dostaje przeciwbólowe, konsultowałam się i z wetką, i z kikou, która ma ogromne doświadczenie. Takie pogorszenia często są reakcją na pogodę ( ja dzisiaj akurat też ledwie chodzę przez kręgosłup), mogą i będą nawracać i tak naprawdę wiele tu zrobić się nie da. On rzeczywiście schodzić nie może, za to wchodził całkiem dobrze. Nie będę go na razie forsować po schodach, i tak pogoda fatalna. Wygrzewa kosteczki przy grzejniku, własnie mu w zooexpress zamówiłam Canivinton, będzie szybko, bo mam konto w tym samym banku. https://m.zooexpress.pl/caniviton-preparat-na-stawy-forte-plus-dla-psa-op-90-tabletek.html
  12. Witajcie, ciocie kochane! Feniks wczoraj późnym wieczorem trochę zaniemógł na tylne łapy, jakby tak nagle coś go zabolało, chodzi, ale dużo gorzej, powłóczy łapkami. Myślałam, że zmęczony swoją ożywioną aktywnością, że odpocznie i rano będzie dobrze, ale nie :( Oczywiście wstał, cieszył się, szczekał głośno, kiedy szykowałam michę (wyszłam ignorując, żeby swoją radością nie wzmacniać tego awanturnictwa). Śniadanie zjadł bardzo chętnie (z dodatkiem "Czarciego pazura" ), chodzi słabo, nawet widać na zdjęciu, jak przy wchodzeniu na materac pociągnął tylnymi łapkami podkład, zawsze wchodził sprawnie. Trochę "zbadałam" mu kręgosłup, wydaje mi się, że pomiędzy kręgami przy kości krzyżowej odległość jest nieco większa, niż pomiędzy innymi kręgami, ale może tak być powinno, nie znam się na tym. Mam nadzieję, że to przez pogodę tylko, mnie też strasznie boli kręgosłup. Jak widać na pierwszym zdjęciu - nastrój ma dobry, apetyt też, więc jest nadzieja, że to chwilowe "łamanie w kościach"
  13. oj, śliczny :) a jeszcze bardziej - kochany, przytulaśny! a najgorsze, że na zamojskim wątku wśród nowych zdjęć z boksu suń jest identyczna sunieczka, tylko przestraszona, wygląda biedna zza desek hangaru.... ja znów nie śpię po nocach :( :(
  14. stół kuchenny i tak tam stoi z braku miejsca. Żeby mniej hałasu było, tam teraz szykuję Feniksowi posiłki...i tam będę jadła to, czego jemu dać nie mogę :) moje żebraki patrzą, że w gardle staje, a ten krzyczy, że z gardła cofa ;) ;) ;) Gdzie on się tego nauczył???? Przecież nie w schronisku.... ma talent ;) jak popatrzy tymi oczętami, w których jeszcze przed tygodniem ledwie tliło się życie....no jak nie ryczeć... A jeśli chodzi o maty-podkłady, to najprostsze i najtańsze, mam nadzieje, że ciepło się wreszcie zrobi i Feniks na tyle nabierze sił, żeby trochę wychodzić na prawdziwą trawkę. Jeśli te specjalne sa droższe, to i te zwykłe podkłady niech zostaną, ja mu na materac daję czyste, a te zmoczone nie w 100% rozkładam na podłodze. Pomyślałam, że może te maty będą tańsze, niż podkłady. Nie warto "inwestować" w drogie maty, u kikou będzie mógł swobodnie wychodzić bez pomocy człowieka, u mnie jak będzie ciepło - będziemy próbować "spacerów" :)
  15. Cezar nie jest typem uciekiniera, trzyma się blisko człowieka, podkopów nie robi, on po prostu się zgubił, podreptał kawałek za daleko i chyba wydawało mu się, że wraca do domu, a szedł dalej w pola, dom jest na skraju wsi. Pani wyszła schować do garażu bratki w skrzynkach, żeby mróz nie zniszczył, Cezar wyszedł z nią i kręcił się po podwórku (tam z jednej strony nie było dokończone jeszcze ogrodzenie, brak kilku przęseł), jak pani wyszła z garażu, to go już nie było, wołała, ale on słuch i wzrok ma już nie najlepszy....do późnej nocy szukali i od świtu...a Cezar dreptał sobie przez pola....dwa dni odsypiał potem :). Jak dobrze, że się odnalazł ! A ileż ja usłyszałam, jaki on cudowny, kochany, grzeczny...oj, kochają dziadka Cezara :) A dziadek Feniks coraz młodszy ;) wracają mu powoli siły, a chęć do życia już chyba całkiem wróciła :) przed nim długie leczenie, ale on już zdecydowanie zawrócił sprzed Tęczowego Mostu. Dziękuję maarit za wstawianie zdjęć, mój telefon nie chce się dogadać z moim komputerem :( Wczoraj wracając od mojej mamy widziałam Isię - obecnie Misię, ona mnie nie zauważyła, to lepiej, bo ja i tak popłakałam się z tęsknoty, choć to tyle czasu minęło... prawie co niedzielę tamtędy przejeżdżam, po raz pierwszy ją widziałam na podwórku - stała przy zamkniętej furtce merdając w stronę nadjeżdżającego samochodu, pewnie myślała, że to córka państwa jedzie.Nic się nie zmieniła, radosna, szczęśliwa Isia - Misia. Dość długo u mnie była, dwa razy wracała z adopcji, a kiedy już postanowiłam, że zostanie - znalazł się wspaniały dom :) ona szczęśliwa i niech tak zostanie, ja z tęsknotą muszę sobie poradzić...żeby to tylko z jedną taką tęsknotą...
  16. Ja się zakochałam jeszcze w spojrzeniu zza schroniskowych krat....ale co jej po moim zakochaniu.... :( Mam nadzieje, że domek znajdzie tak cudny, jak ona sama cudna jest - tego jej życzę!!!! ( i nam wszystkim ;))
  17. Jeśli masz Forthyron, a jest lepszy, to oczywiście, że niech ma to, co lepsze :) Dawka na początek 200, po sprawdzeniu wyników zobaczymy, jak reaguje i czy zwiększać/zmniejszać. Adres do wysyłki już podaję :) Moja wetka przywykła do oszczędnego leczenia wszystkich moich podopiecznych, stad jej nacisk na cenę ;)
  18. Też mi się kolor szelek bardzo spodobał... bo sunieczka to od początku strasznie mi się podoba...obie!!! Szczęścia, ślicznoto!!!!
  19. Tak, zwłaszcza, że on ( widać to na zdjęciu: mokry podkład na materacu, drugi ściągnął wstając-też mokry) nie bardzo trzyma mocz,kiedy leży, śpi - jak wstaje - podkłady na materacyku są przemoczone. Kładę je jeszcze na podłodze obok, żeby wsiąkało, gdy nasika na podłogę, żeby maksymalnie wykorzystać. Z 6 paczek ( 5 od agat21 i 1jedna od Alaskan Malamutte) zostały już tylko 3. Tak pomyślałam, że są jakieś maty dla szczeniaków o zapachu trawy - droższe są od podkładów? Chodzi o stworzenie mu namiastki "trawy" do sikania. Chciałam z nim dzisiaj spróbować "wyjść", ale zanim zdążyłam się obrócić była już wielka kałuża i ogromna koopa :) i po co psa męczyć schodami? ;) uniemożliwił mi "dwukrotne" wykorzystanie podkładów, "załatwił" wszystkie za jednym wstaniem :) ;) i nie było sensu wystawiać go na zimny wiatr i zmuszać do pokonania schodów w dół. Myślałam o pieluszce, ale on chyba nie bardzo sobie na to pozwoli, a poza tym....wyobraźcie sobie wielkiego kupala w tej pieluszce ;)
  20. Feniks coraz mocniejszy, apetyt dopisuje, powoli nabiera sił i kolorów :) Dzisiaj odebrałam wyniki Kubusia i Milusia - w przeciwieństwie do Feniksa ich wyniki są dość dobre :) Kubusia jutro zabieram razem z Kazankiem do gabinetu, Kazan na usg, a Kubuś na dokładne osłuchanie serduszka, bo kastrować malucha trzeba, ma zmiany w jąderkach. Jednak najpierw trzeba sprawdzić, czy można mu podać narkozę. Kubunio słodziak jeszcze nie wie, że wkrótce pożegna "klejnoty rodowe" ;) Ale jego kupka jest jak Milusiowa - spłaszczona trochę, widać prostata już powiększona mocno.
  21. Jego książeczka ma pustą pierwszą stronę, żadnego imienia,wieku, nic :( nr chipa wpisany ręcznie, bez kodu kreskowego, szczepienia wewnątrz to wpięte zaświadczenia. Maarit ma rację - słodki "awanturnik" z niego :) ;)
×
×
  • Create New...