Jump to content
Dogomania

mari23

Members
  • Posts

    20356
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    59

Everything posted by mari23

  1. puszek jeszcze dużo, spora dostawa przyszła przecież :) a drapanie za uszkiem chyba już polubił :) pogoda u nas dzisiaj brzydka była, padało, chwilami to lało jak z cebra :( może się zmieni, ale mnie kości bolą, jak na deszcz :( :( może moje kości się mylą? oby! ;)
  2. Dlatego zadzwoniłam, powiedziałam o tej niespodziewanej sytuacji. Pani ma przemyśleć, porozmawiać z rodziną. Dzieci tam nie mieszkają, ale są codziennie. Ja skonsultuję się jeszcze z koleżanką, która jest behawiorystką ze sporym doświadczeniem w adopcjach i w szkoleniu psów. Nie narażę Tulisia na kolejny stres zmiany miejsca, jesli nie będzie 100% pewności, że to TA adopcja. Domek naprawdę super, ale może jemu dom z większymi dziećmi potrzebny po prostu.
  3. Zapłaciłam przelewem z mojego konta za badania ( 125zł) i leczenie (330 zł) Fenisia, mam nadzieje, że cel przelewu nie jest za bardzo "podejrzany" ;) może to jakiś spisek tych przestępców - antyFenisiowców - którzy dewastują mu posłanko ;) Na 1 stronie zrobiłam swój post rozliczeniowy, a bieżące rozliczenie tu wklejam. Otrzymałam: 1.000,-zł. 400,- przelew od agat21 600,- przelew od agat21 Wydałam: 828,- zł. 149,- Eukanuba Intestinal sucha karma 46,- Animonda Intestinal ( 2 x 23 zł) 2 małe op.700g 178,- Canivinton ( sklep zooexpress) 16.03. 455,- Mal-Vel przel.za badania i leczenie (23.03.) zostało 172,- zł. :) Fenisio wieczorem troszkę markotny, może pogoda, bo i mnie strasznie "łamie w kościach"...ale nosek zimny i jęzor schowany - micha wyczyszczona, więc chyba nie jest źle :)
  4. Dzisiaj w ramach przygotowań do adopcji Tuliś był czipowany i miał czyszczone uszy. Na poczekalni Tulisio pokazał całą swoja cudowność, natomiast z gabinetu wetka przyniosła mi go mówiąc, żebym przemyślała adopcję i poinformowała przyszłą rodzinę, że Tuliś jest bardzo lękliwy ( to wiedziałam) i ma agresję lękową, że w momencie, gdy czuje się zagrożony - gryzie (tego nie wiedziałam i przyjąć do wiadomości mi trudno). Mówiła to tonem tak poważnym, że nie wiem, co robić.... w tej rodzinie jest 2 dzieci w wieku 4 lata i 9-miesięczne. Tuliś kocha dzieci, ale jak zareaguje np. pociągnięty za ucho? Kiedy ja próbowałam mu wyczyścić to uszko - łapał mnie trochę za rękę zębami, ale delikatnie, jakby przytrzymywał, nie gryzł...nie wiem :( zadzwonię jutro do koleżanki - behawiorystki, poradzę się, bo nie chciałabym Tulisia narazić na kolejne życiowe problemy :( :(
  5. Dzisiaj Tuliś był czipowany i miał czyszczone uszy. Na poczekalni Tulis pokazał całą swoja cudowność, natomiast z gabinetu wetka przyniosła mi go mówiąc, żebym przemyślała adopcje i poinformowała przyszłą rodzinę, że Tuliś jest bardzo lękliwy ( to wiedziałam) i ma agresje lękową, że w momencie, gdy czuje się zagrożony - gryzie ( tego nie wiedziałam i przyjąć do wiadomości mi trudno). Mówiła to tonem tak poważnym, że nie wiem, co robić.... w tej rodzinie jest 2 dzieci w wieku 4 lata i 9-miesięczne. Tuliś kocha dzieci, ale jak zareaguję np. pociągnięty za ucho? Kiedy ja próbowałam mu wyczyścić to uszko - łapał mnie trochę za rękę zębami, ale delikatnie, jakby przytrzymywał, nie gryzł...nie wiem :( zadzwonię jutro do koleżanki - behawiorystki, poradzę się, bo nie chciałabym Tulisia narazić na kolejne życiowe problemy :( :(
  6. zbieram dość szybko, coby Feniś nie rozdeptał, ale nie rzuca się nic w oczy, być może jeszcze jakieś wylegające się malutkie, prawie niewidoczne, bo nie zauważam już. Są 2 faktury, niestety wetka zdążyła wystawić na "moje " stowarzyszenie" - refaktura za badania na 125 złotych i leczenie Fenisia na kwotę 330 złotych ( tak, jak pisałam - za leki, nie usługi;))
  7. właśnie dlatego zdjęcie zrobiłam! :) i dodam - rana na łapie nie czerwieni się z daleka, nie ropieje... :) jest jeszcze, ale coraz mniejsza, zarastająca powoli.
  8. Słuchajcie, jakaś nocna zmiana była jeszcze..... zostawiła wielką koopę, na której biedny Feniś się pośliznął.... nooo, niezły "armagedon" zrobiły - śledztwo rozpoczęte, wykonałam zdjęcie "przed", będzie "po" jako dowód oskarżenia ;) Jak widać - porządek jest i Fenisio grzecznie leży..... może nie będzie spał zbyt mocno i sam pogoni dywersantów ;) A teraz poważne sprawy finansowe: czy ta zbiórka ma jakiś termin wydatkowania? Bo moja wetka biedakom za wizyty nie liczy, za leki tylko, za badania, bo wysyła do LabVetu, więc nie będzie to wielka kwota. Poproszę dzisiaj o podsumowanie i fakturę, o szacunkowe przyszłe koszty, ale u mnie wielkie one nie będą. Podkłady koleżanka Asia przywiezie gratis, druga Asia wczoraj na zbiórkę wpłaciła, "anonimowa pomagaczka" 100 zł to pewnie ona. ... z finansami za czas pobytu u mnie nie będzie źle. Feniks ma już 3 wspaniałe Asie :) Koszt badań w LabVecie 125 złotych, poprosiłam o przefakturowanie na ZEA, wysłałam Toli wydruki z wizyt. Myślę, że kwotę zbiórki można podnieść do 2.000 zł, ewentualnie potem zrobić drugą zbiórkę, jak już tą rozliczymy. Bo na "zrzutce" to nawet pewna dogomanka ukradła Argusiowe pieniądze i wyegzekwować tego się nie da, a tu jednak rozliczenie być musi i to na organizację, nie rozliczenie zbiórki zablokuje Toli możliwość pomagania innym potrzebującym...
  9. Czy poprosić o fakturę na Fundację ZEA ? Bo można wykorzystać środki ze zbiorki na badania i leczenie, a te zebrane - na inny cel. Potrzeb na pewno będzie wiele, choć na razie trudno wszystko przewidzieć, będzie to zależało, jak Feniks zareaguje na leczenie - które parametry się poprawią, a które będą trudne do leczenia, wymagające karmy weterynaryjnej. Czy jest jakiś termin wykorzystania zebranych środków? Bo koszty na pewno będą rozłożone w czasie.
  10. ja nie dołączam, ja w tym gronie dawno jestem ;) cudny pies !!! wspaniały <3
  11. słodko śpi, aż by się go ucałować i przytulić chciało....ale znów się obudzi, kreto-sroki się zakradną i zrobią bałagan ;) pojadł, podreptał, zmęczył się, niech smacznie śpi :)
  12. I ja się z Wami zgodzę - nie od religii, wykształcenia, zamożności itp. zależy to, jakim kto jest człowiekiem... powtórzę - dobro jest ciche, mało go widać, zło jest jaskrawe, krzykliwe, bardziej widoczne...i zdolne to dobro zadeptać :( :(
  13. Gniewać się na Fenisia???? hahaha :) Ależ to on pośrodku tego bałaganu gniewał się na mnie krzycząc: gdzie byłaś tak długo? obiad dawaj szybko! ;) ;) ;) więc ja zamiast sprzątać najpierw za michę...ale foty w międzyczasie pstryknęłam, bo mnie bardzo rozśmieszył - taki dumny, ważny, krzyczy pośrodku bałaganu :) Obiecuję wdrożyć prywatne śledztwo i sprawdzić, kto ustawicznie dokonuje sabotażu na niekorzyść kochanego Fenisia i bałagani mu perfidnie....
  14. cudowne jest jego towarzystwo przy stole, ale chyba schudnę....bo w gardle staje to, czym się z nim podzielić nie mogę :( :( cieniutki plasterek ogórka kiszonego go nie zainteresował, za to Kajtek chętnie skonsumował ;) Feniks i Kubuś są cały czas pod nadzorem weterynaryjnym, oprócz podawanych przeze mnie tabletek dostają też zastrzyki, których działanie widać "gołym okiem" na skórze, a zwłaszcza tej ranie na łapie Feniksa - jest coraz płytsza i mniejsza. A Feniks coraz bardziej kontaktowy i aktywny :) Dzisiaj koleżanka przywiezie do mnie pozostałe z budowy domu kawałki płyt osb - będzie materiał na pochylnię - zejście do ogrodu dla Fenisia, bo podobno jednak wiosna ma przyjść :) a na czwartek koleżanka obiecała dostawę podkładów 60x90 - dużo i gratis, jako pomoc dla niego :) Za poświęcenie i pomoc dziękuję bardzo maarit, która dzisiaj dla Was z misja specjalną musiała aż w WC się ukryć, żeby szefowa nie widziała, że na dogo siedzi i foty wrzuca ;)
  15. Witajcie, ciocie kochane :) poranne wieści są dobre - Feniks po śniadanku, uśmiechnął się delikatnie na pożegnanie, bo ja niestety do pracy..... "Pracuję, by mój pies miał godne życie" - taka tabliczka wisi w gabinecie mojej wetki, chyba sobie taką sprawię, tylko słowo "pies" w liczbie mnogiej....bardzo mnogiej ;) Foty maarit wrzuci, jak szefowa nie będzie patrzeć ;)
  16. chodzi o ten krzywy uśmiech ;) Ani Stallone, ani Redford nie umywa się do Kubusia !!!!
  17. obawiam się, że ci "normalni" nas wszystkie ( wszystkich, bo i mężczyźni tu są) uważają za nienormalnych, nawiedzonych, a nawet i bardziej "słone" określenia się trafiają, tak w życiu, "po sąsiedzku", bo na dogo na szczęście zajrzeć do głowy by im nie przyszło... kiedyś pewną panią szukającą pomocy dla kota przysłano do znajomej mówiąc "tam mieszka taka pop....na na punkcie kotów"... jestem pewna, że dokładnie tak jestem postrzegana ja - tyle, że "na punkcie psów".... ale i tak jestem przekonana, że w ludziach jest dużo dobra, tylko to zło - choć go mniej - jest niestety głośniejsze, bardziej rzucające się w oczy :( co do kar dla wyrzucających zwierzęta...jak ich namierzyć? jak udowodnić? już trzy miesiące czekam na odpowiedź z sądu, bo się odwołałam od decyzji prokuratora, który uznał, że naoczny świadek załadowania 3 psów do samochodu i odnalezienie tych wychudzonych psów po 2 tygodniach 30 km dalej to za mało, by zachodziło prawdopodobieństwo popełnienia przestępstwa... :(
  18. a ja miałam nadzieję, że może jednak nie pojedzie.... ja się na DT nie nadaję !!!! :( Wizyta wypadła bardzo dobrze, wizytatorka zachwycona ludźmi, a także domem i otoczeniem. To osoba z doświadczeniem w wizytach i interwencjach, przeszpiegowała każdy kąt w poszukiwaniu śladu po budzie poprzednika ;) ale nie! Tuliś zamieszka w domu, oni wciąż płaczą na wspomnienie swojego staruszka, który im odszedł ponad miesiąc temu...psa miało już nie być, ale tak pusto i smutno.... Tuliś otrzyma tam mnóstwo miłości.... no a ja... dla Tulisiowego szczęścia będę ryczeć po prostu, ale niech ten cudny piesio będzie szczęśliwy!!! A Tulisio to taki cudowny piesio, że jeszcze znalazł domek dla Niki - sunieczki oddanej przez moją sąsiadkę z powodu alergii u dziecka. Z jego ogłoszenia fajni ludzie się trafili i pojechała sunia
  19. Pojechała Nika do ludzi, którzy chcieli Tulisia, przekonałam ich, że dziewczynka jeszcze fajniejsza, niż Tulinek. Bardzo zależało i na jej szybkiej adopcji, ona bojaźliwa i delikatna, na dodatek blisko mojego domu, nie byłoby to dla niej dobre, żeby zamieszkała u mnie na dłużej, niż tą godzinkę. przyprowadziła sunię, dała jej zabawkę i odeszła. Płakała bardzo Nika....i ja.... ale jednak radośnie powitała nowych ludzi - poznała ich już wcześniej, jak byli poznać Tulisia...i ją ;) Tuliś też ma domek, dzisiaj była wizyta przedadopcyjna, wypadła wspaniale, Tulisio będzie tam kochany przez trzy pokolenia, od dziadków, po wnuki. Wciąż płaczą na wspomnienie staruszka, który im odszedł miesiąc temu, miało już nie być psa....no ale jak żyć bez psa...a Tuliś bardzo podobny..... będzie tam szczęśliwy na pewno i tym wciąż sie pocieszam, to nieustannie wbijam sobie do głupiej głowy..... i ryczę, patrząc na Tulisia. Na dodatek dzisiaj rano dzik zaatakował psa moich dawnych sąsiadów...nie na polu, nie w parku, nie pod lasem...na spacerze z panem w środku miejscowości, w biały dzień - godz. 8.15 ! Jego pan odpędził dzika i tylko dlatego Roki nie zginął na miejscu, ale w klinice okazało się (pomimo braku zewnętrznych ran) że ma połamane żebra i oberwane płuca.... Roki[*] był moim ulubieńcem, znałam go 12 lat, od szczeniaczka....przepłakana niedziela :( :(
  20. Język wywalony, bo szczekał i się zmęczył....nie na długo ;) rano wypiliśmy "razem" kawę, potem gotowaliśmy obiadek - Feniks pomimo pozostawania w domu z powodu przenikliwego zimna na dworze, ruchu ma całkiem sporo, jest aktywny, najbardziej wtedy, gdy szykuje się coś do jedzenia, nieważne, czy dla niego - kierownik kuchni wszystko sprawdza ;)) bardzo mnie cieszy to jego zaglądanie zza stołu, który jest niższy niż typowe stoły, drewniany, oczywiście z poobgryzanymi przez szczeniaki nogami :) w takich chwilach, kiedy ożywiony Feniks "sępi" przy stole cieszę się, że on radosny, zainteresowany, a łzy przełykam.... przez 13 lat nie miał takiej możliwości, a może i nigdy.....teraz, kiedy z wielką radością dałabym mu spróbować tego i owego.... trzustka, wątroba,nerki... :( :( :( wyć się chce, jak o tym myślę :( :(
×
×
  • Create New...