-
Posts
26838 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
90
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Nesiowata
-
grześ >>> Grześ po 3,5 roku znalazł w końcu swój dom...<<<
Nesiowata replied to Olena84's topic in Już w nowym domu
Witam Czarnulka z rana z życzeniami spokoju, zdrowia i mniejszej ilości wiatru (a nuż spełni się?). -
Wieczorem cała trójka zajęła miejsce na łóżku (na szczęście ja zdążyłam położyć się pierwsza i jako tako wygodnie ułożyć). Obyło się nawet bez specjalnego s czekania, Lala schowana pod kołdrą, Nesia za moimi plecami a Ptyś w nogach. Kiedy się przebudziłam to tylko Lala była na łóżku ni to już na wierzchu. Ale wystarczyło lekkie moje poruszenie aby chłopak z powrotem wylądował na pięterku (oczywiście Lala momentalnie u mojego boku, pod kołdrą). Po 4 obudziłam się ponownie i wtedy cała trójka zgodnie wymaszerowała za drzwi. Wieje jak diabli. ale Ptyś musiał odbyć swój codzienny rytuał a ja musiałam stać w drzwiach i przez cały czas gadać do niego. Dziewczyny już dawno były w domu amon krążył. Wiatr ma w nosie. Choć muszę przyznać, że dziś go nie w ciągałam, w końcu sam raczył wejść. Powoli czas ubrać się bo niedługo zacznie się psi koncert głodomorów.
-
grześ >>> Grześ po 3,5 roku znalazł w końcu swój dom...<<<
Nesiowata replied to Olena84's topic in Już w nowym domu
Raczej wcale. Witam Grzesia (znów w ciemnościach) i życzę słabszego wiatru niż ten, który hula u mnie. -
Wczoraj wieczorem hrabia wszedł sobie na wersalkę kiedy leżałam tam z Lalą. Od razu wrzask na dwa pyski,zaraz dołączyła do nich Nesia a ja zgłupiałam. Jedyne co,mogłam zrobić to schować Lalę koło siebie pod kołdrą. Dalej szczekała ale nie próbowała wystawiać nawet nosa.Ptyś przestała ujadać ale ani mu było we głowie zejść na parter. Zaczął sobie spacerować, nawet po mojej głowie. Lala leżała cichutko (przytrzymywana przeze mnie) a chłopak w końcu doszedł do wniosku, że taki spacer to żadna przyjemność i ułożył się w poprzek na moich nogach. Był spokój, bez żadnych hałasów.Na szczęście brat zaczął kręcić się w kuchni i to go zmotywowało do zmiany miejsca. Spał już na parterze. A teraz na nowo wmeldował się na wersalkę, ułożył na samym środku i śpi zwinięty w kłębek. Lala zajęła jego posłanie (również śpi) a Nesia (jak to często robi) wyciągnęła się obok wersalki. Tak jakoś wyszło, że ja muszę siedzieć na krześle. Ale spokój idealny.
-
Szybko minęła mi ta pochmurna,wietrzna niedziela. Już dość długo ciemność za oknem. Wybrałam się dziś na chwilę w pole przynieść choć trochę kukurydzy. Przyniosłam niewielką torbę ale przewiało mnie okrutnie. A jutro ma być zimno. Nieciekawie ale jakoś trzeba to przetrzymać. Życzę wszystkim zdrowia i jak najmniej zmartwień w nowym tygodniu.
-
grześ >>> Grześ po 3,5 roku znalazł w końcu swój dom...<<<
Nesiowata replied to Olena84's topic in Już w nowym domu
Niby to popołudnie ale już dawno ciemno za oknem.I znów piekielnie zimny wiatr. Szybko miną ten smutny niedzielny dzień. Trzymaj się ciepło i zdrowo księciuniu. -
grześ >>> Grześ po 3,5 roku znalazł w końcu swój dom...<<<
Nesiowata replied to Olena84's topic in Już w nowym domu
`Ale Radek pisał to dzień wcześniej! -
Nie, dzięki za troskę ale chłopak ma wszystko. A co najważniejsze - wszystko jest dobre. Często jedzą gotowane. A co najdziwniejsze - "głuchy" kiedy wołam go do domu słyszy najdrobniejszy szmer w kuchni i od razu stoi pod lodówką. Dziś rano też nastałam się w drzwiach kiedy on łaził i wołałam, wołałam a on w pędzie przebiegał obok mnie i dalej spacerował. O dziwo - w końcu zlitował się, nie musiałam po niego wychodzić - raczył przyjść sam. Ale rzadko to się zdarza. Lala u ciekła do brata, jeszcze nie ma ochoty na wyjście z domu. A ledwo weszłam do domu i zaczęłam szykować jedzenie kotom - Nesia się rozdarła bo przecież to ona jest głodna. O dziwo (jak nigdy) - tym razem Ptysiek ci cichutko czekał na jedzenie. Teraz obydwoje, najedzeni, śpią. Lala wcale się nie pokazuje, śniadanie będzie w południe albo i później.
-
Oby się udało!
-
Loluś - nie strasz!
-
Ptysiek pozdrawia wszystkich - tym razem śpi na własnym posłaniu. Muszę go pochwalić - ma coraz mniej wpadek w domu, w ciągu dnia również robi kupę na dworze. O ile oczywiście wypuszczę go w odpowiednim czasie. To jest największy problem - on nie sygnalizuje specjalnie potrzeb, po prostu trzeba uważać kiedy zaczyna się kręcić. A po jedzeniu trzeba g o wypuścić choć na chwilę bo od razu zadziera łapę do sikania. Jeśli zauważę i krzyknę - od razu przestaje. Dobrze wie o co chodzi.