Jump to content
Dogomania

Nesiowata

Members
  • Posts

    26699
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    90

Everything posted by Nesiowata

  1. Życzenia zdrowia dla Grzesia i jego rodziny.
  2. Witam wszystkich, zdrowia życzę i jak najwięcej spokojnych chwil.Obudziłam się po 4 i już teraz żałuję, że nie poszłam w ślady psów i nie położyłam się jeszcze po wypuszczeniu ich na dwór, pewnie w ciągu dnia oczy będą mi się zamykać. Wrócę jeszcze do pracy urzędów skarbowych. Wczoraj odebrałam pisemko z informacją, że z powodu wysłania do mnie wezwania w sprawie uzupełnienia danych potrzebnych do wyceny - termin załatwienia sprawy przesuwają na 31.05.br. List polecony, za potwierdzeniem odbioru. Nie szło tego wysłać jedną przesyłką? Tak wydaje się pieniądze ludzi. A wystarczy choć trochę myśleć. Zwłaszcza, że sprawę załatwia jedna osoba. A może ja się tylko czepiam nie wiadomo czego?
  3. On jest ponad wszystko, świat obok to jakiś drobny dodatek, niekoniecznie potrzebny. Dziś szybciutko wymaszerował na dwór - zrobił parę kroków i lał bez opamiętania (jakim cudem trzymał to przez ca łą noc?), przeszedł parę kroków dalej, wypróżnił się i bez wahania wskoczył z powrotem do domu. Od razu posłanie i psa nie ma, śpi jak suseł. Wczoraj wieczorem obtańcowywał brata na wszystkie strony . I nawet szczekanie Lali nie robiło na nim wrażenia - on chciał być głaskany i to było najważniejsze. Wieczorem na spacerze na chwilę odpięłam mu smycz, chyba był zdziwiony. Poszedł za dziewczynami ale nie trwało to długo. Stwierdził, że on ma inne chęci i w tył zwrot, musiałam szybko przypiąć smycz. Na szczęście jest wolny i żadnych problemów z tym nie miałam. Ale udało mu się chociaż podreptać po zwałach ziemi, które tak lubi Lala. Ale najbardziej lubi wleźć w trawę i tam buszować. Zwłaszcza w taką wysoką. Nie kosili jeszcze rowów przy drodze i w niektórych miejscach ledwo mu grzbiet widać.
  4. Wolny, spokojny. Oby tylko zdrowie dopisywało jak najdłużej.
  5. Chcieliśmy przywitać przywitać się z samego rana ale nic tego nie wyszło - dogo nawaliło.Ares wymaszerował na dwór jeszcze przed 4 rano i mimo mokrej trawy - dzielnie po niej dreptał. Ale kiedy tylko wszedł do domu - od razu padł na nowo i błyskawicznie zasnął. Do tej pory jeszcze nie zjadł całego śniadania ale to właściwie u niego norma. Głodny robi się po południu. A wieczorem jest czyścicielem wszystkich misek, w których coś tam jeszcze zostało. Powoli widać coraz wyraźniej włoski na jego zadku. Pewnie długo jeszcze będą odrastały ale najważniejsze, że rosną. Tylko ten ogonek jeszcze dziwny - u nasady był częściowo wygolony i trochę głupio wygląda. Ale chłopak nie przejmuje się takimi sprawami.
  6. Trzymaj się mały, wreszcie nie będziesz musiał myśleć co zrobić aby przeżyć. Od tego są ludzie. A Ty tylko trzymaj się wszystkimi łapkami życia.
  7. Witamy wszystkich w wilgotny poranek.Coś tam leci z nieba. Trudno nazwać to deszczem ale mokre jest. Wczoraj wybrałam się do Urzędu Skarbowego. Przez większą część - czwartku i piątku dzwoniłam na podany w piśmie nr telefonu - nikt nie odbierał. A miałam 7 dniowy termin załatwienia sprawy przy groźbie kary w wysokości 2.800,00 zł. Nie miałam więc wyjścia - pojechałam osobiście. I na samym wejściu dostałam zdrowo "po łbie" - niema wejścia mimo wezwania. Trzeba umówić się na "wizytę". A jak to zrobić kiedy nie ma żadnego kontaktu? Miałam dzwonić z telefonu wewnętrznego. Efekt był ten sam, telefon wolny tylko nikt nie odbiera. Zapytałam więc cerbera z ochrony, który skutecznie broni przejścia czy osoba, która prowadzi sprawę i podaje swój nr telefonu w ogóle pracuje. Okazało się, że tak. Podał mi jeszcze nr telefonu do kierownika. W końcu akurat tam udało mi się dodzwonić. I miła pani wyjaśniła mi o co chodzi w piśmie. które dostałam i że wszystko mogę załatwić wysyłając pismo z odpowiedzią na pytania zawarte w piśmie. Gdyby ono było jednak napisane w sposób zrozumiały - nie byłoby żadnego problemu. Jestem przerażona formą załatwiania klientów. Dostać się do tej twierdzy to naprawdę problem. Wydawało mi się, że jeśli ktoś chce zapłacić podatek, wypełni prawidłowo zeznanie to wszystko jest w porządku. Naliczą podatek, zapłacę i problem z głowy. Nic bardziej błędnego.A może druk zeznania powinien być zmieniony aby nie doprowadzać do takich sytuacji? Kiedyś było to znacznie prostsze, nie pierwszy raz składam takie zeznanie. Ale pierwszy raz coś takiego mnie spotkało. Wszyscy wszystko tłumaczą pandemią ale to chyba nie tędy droga. Nie życzę nikomu załatwiania spraw w US. Ale koniec narzekania. Życzymy wszystkim udanego, spokojnego dnia.
  8. Dziś u nas też mokro za drzwiami. Ale to Aresowi nie przeszkadzało (o dziwo) w wyjściu z domu. Dzielnie wymaszerował (choć był nieprzytomny kiedy go budziłam), dreptał i dreptał z ogonkiem do góry. Nie miał zbytniej ochoty na powrót, potrzepał się i szedł dalej. Neska szybciutko zrobiła siusiu i już była w domu a on chodził. W końcu sam zdecydował się na powrót i od razu zasnął snem sprawiedliwego. Oczywiście Lala czuła "pismo nosem" - od razu kiedy wstałam skutecznie się schowała.
  9. Przecież on jest perfekcjonistą...
  10. Dziś przynajmniej słońca trochę było. Ares podreptał sobie bez konieczności moczenia łapek. Trzeba będzie niedługo wybrać się na spacer. Przynajmniej nie mam obaw, że znów zmoknę. A katar jeszcze mam więc wolałabym nie mieć takich przyjemności ponownie. Ares dużo śpi, podrepcze po domu, na podwórku, czasem podskakuje (najczęściej żebrząc o coś do jedzenia ewentualnie o głaskanie), wpycha pysk pod ręce (też z prośbą o głaskanie). Coraz bardziej oporny jest w przypadku podawania proszków, ale ogólnie to bardzo spokojny psiak. I najszczęśliwszy kiedy człowiek podrapie choć za uchem.
  11. I sobota minęła. Całe popołudnie praktycznie z deszczem, mniejszym lub większym. Nawet Ares miał opory przed wyjściem za drzwi domu. Dobrze, że przed wieczorem przestało padać - przynajmniej mnie udało się nie zmoknąć. Wystarczy, że przed południem przemokłam. I to na tyle mocno, że już mam katar. Miejmy nadzieję, ze szybko przejdzie. Trzymajcie się zdrowo.
  12. Dziś pogoda nas nie rozpieszcza, jak zaczęło mżyć to końca nie widać. Psy śpią i ja również pozwoliłam sobie położyć się choć nas parę minut. Zrobiło się z tego sporo więcej - zasnęłam snem kamiennym. Obudziłam się niezbyt przytomna i choć wstałam to nie wiem na jak długo. Ares śpi tak głęboko, że choć zawadziłam nogą o jego posłanie to nawet nie drgnął.n Neska tylko leciutko uniosła łepek i nawet oczu nie otworzyła. Jedynie Lala wystartowała do drzwi ale kiedy otworzyłam jej 0d razu w tył zwrot i na wszelki wypadek uciekła do brata bo, a nuż, chciałabym "pomóc" jej wyjściu na dwór? Tak więc - cisza jak makiem zasiał, nie ma nikogo chętnego do chodzenia. Może warto brać pprzykład ze zwierzaków?
  13. Lajków to ja nie mam ale napatrzeć się nie mogę na to stadko szczęśliwych, roześmianych psiaków.
×
×
  • Create New...