-
Posts
26697 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
90
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Nesiowata
-
Nareszcie piszę. Przy tej ilości kiepskich wieści bałam się nawet napisać, że razem z Aresem walczymy o dalsze życie. Chłopak znów przestał jeść, przewracał się chodząc przez własne łapki. Ale to chyba był efekt osłabienia. A do tego w ubiegłym tygodniu "nasz"weterynarz poszedł sobie na urlop - zastępował go kolega, który czasem jest przy operacjach. Czwartek, piątek i sobota - weterynarz, zastrzyki i niewielka poprawa. Karmiłam go właściwie na siłę.Dobrze, że sam pił. I do kompletu - czarna kupa. +Nawet nie brałam, paragonów, patrzyłam tylko co się z nim dzieje. Nieważne, zapłacone. Od wczoraj jest już "stary" lekarz - była kroplówka, cztery zastrzyki i po południu trochę się polepszyło. Wprawdzie sam nie je ale nie muszę już wpychać mu jedzenia tak głęboko do gardła, trochę mamle i łyka. No i wczorajsza kupa była już dużo jaśniejsza, podobnie dziś. Ale przy okazji okazało się, że jego serduszko jest słabe. Dziś dał mi jakieś 3 tabletki, które ma brać codziennie i na kontrolę w sobotę. Za tabletki nie wziął pieniędzy. Teraz sobie spaceruje, zaraz zgarnę go do domu. No i znów musi cokolwiek przegryźć. Na szczęście jest lepiej i oby tak zostało. Trzymajcie za niego kciuki!
-
Ja również poproszę o konto do wpłaty.
-
Bardzo potrzebuję pomocy dla suni po wypadku.
Nesiowata replied to WiosnaA's topic in Już w nowym domu
Też poproszę o nr konta. -
Wizyta za nami. Były 2 zastrzyki i nic więcej. Chłopak spokojny, spacerował po gabinecie. Wracamy do tabletek na "Żabę". Ares spokojny, roześmiany. Dziś naprawdę chłodno, chłopak spacerował sobie ponad godzinę na podwórku i nie był zachwycony, że zabieram go do domu. Wstawiam wreszcie wszystkie 3 paragony za ostatnie wizyty.
-
Kolejna wizyta za nami, Ares czuje się w gabinecie jak ryba w wodzie- nie wyraża ochoty na jej opuszczenie. Dziś znów zastrzyki (bez kroplówki)i jeszcze jutro mamy się pokazać. Ma t5o być koniec-zobaczymy. Rano chłopak nie chciał jeść,wciągnął tylko jajeczko. Niedawno raczył zjeść śniadanie. A teraz spaceruje sobie po kuchni (nie pozwoliłam mu zostać na dworze, ledwo się wysikał to zabrałam go do domu) - widać musi trochę rozprostować kości.
-
Wróciliśmy do domu - Ares podreptał po podwórku (pochmurno,chłodno)i" dorabia" km w domu. Dziś okazał w gabinecie swoje anielskie oblicze, nic go nie ruszało (dziś już bez kroplówki, tylko 3 zastrzyki,które nie zrobiły na nim żadnego wrażenia. Po zejściu do parteru -pełen luz, spacerował po całym gabinecie, nawet próbował zajrzeć co jest na sali operacyjne. Prawdę mówiąc - nie miał najmniejszej ochoty na wyjści4e. Przedtem jednak bardzo zadziwił dwie osoby, które były z nami w poczekalni. Oni byli z kotami w kontenerkach i nie mogli zrozumieć dlaczego chłopak absolutnie nie zwraca uwagi na kociarnię (wszystkie miauczały dość głośno). Już nawet nie mówiłam, że on kotom to z drogi schodzi. W piątek mamy pokazać się na kontrolę, jutro dzień wolny od wyjazdów. Później wstawię paragon.
-
I jeszcze muszę go dziś pochwalić - zjadł niemal całe śniadanie (częściowo na stojąco), nawet chrupki były zjadliwe, trochę podreptał po podwórku (dziś jest przyjemnie - po deszczu ochłodziło się, można normalnie oddychać) a teraz jeszcze "spaceruje" po kuchni. Na 9 pojedziemy do lecznicy, mam nadzieję ostatni raz.