-
Posts
26826 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
90
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Nesiowata
-
Pusto w domu, pierwszej nocy budziłam się nasłuchując czy on się gdzieś nie rusza, nie poszczekuje. Wyprałam legowisko,koc i nagle jakoś mam za dużo miejsca do chodzenia. Bardzo mi brakuje tego cichutkiego psiaka. Żyć trzeba ale nawet Lala jest dziwnie spokojna. i ten jego uśmiech, którego już nie ma. Ciężko, ale co można poradzić? Może za jakiś czas trafi się jakaś starsza bida, której nikt nie chce?
-
~ KOLEŚ - pojechał do swego nowego domku! Półroczny strachulec!
Nesiowata replied to malagos's topic in Już w nowym domu
To dopiero wieści! -
Mało mi walki o życie Aresa - wczoraj wieczorem Fuks dostał biegunki!. Tak więc dziś wyjazd do weterynarza z dwoma psami. Wieczorem dostał węgiel ale rano znów to samo. Zastrzyki, jakieś tabletki do domu i post (dla niego to chyba najgorsza kara). Jutro kolejny wyjazd do lecznicy. Na razie jest w porządku, choć z podaniem tabletek był problem. Może jutro chociaż z nim będzie spokój.
-
Niestety - jest coraz gorzej. Dziś weterynarz zdziwił się, że znów jesteśmy (prawdę mówiąc - wczoraj wieczorem też tak myślałam). Ale dwa razy w nocy obudziło mnie ciche szczekanie Ares- miał mokry podkład i dopominał się o wymianę. Dziś, cytując słowa weterynarza - ma agonalną temperaturę ciała i nawet cud niewiele może zdziałać. Ale na moją prośbę jeszcze raz dostał kroplówkę, jakąś inną niż poprzednie. Dotychczas były bezbarwne, dziś miała intensywny żółty kolor. Przez cały czas trząsł się. Teraz leży przykryty, trzęsie się mniej. Jest przytomny. Ale o chodzeniu nie ma mowy, 2 kroki i leży. Karmienie i picie strzykawką. Ale to żaden problem, oby tylko żył. Ciężko mi z tym wszystkim. Jakby było mało - wczoraj wieczorem Fuks dostał biegunki. Tak więc dziś - jeden pies pod pachą, drugi na smyczy. I jeden kierunek.. Akurat jestem sama, trochę mnie to kosztowało siły.
-
Już pół dnia zbieram się do pisania i ciągle nie mogę. Jest bardzo źle, mam być przygotowana na wszystko. Ares przestał zupełnie jeść. Od rana już było źle. Pogubiłam się już w liczeniu ilości zastrzyków, które dziś dostał, do tego kroplówka. Jego se=duszko jest bardzo słabe. Jeden zastrzyków był związany z sercem, jeden przeciwkrwotoczny. Reszta - nie wiem.Próbuję karmi go strzykawką ale ciężko jest. Do lekarza zaniosłam go, nawet nie próbowałam stawiać na nogi. I tym razem ludzie w przychodni mnie zaskoczyli. Byłam czwarta w kolejce i spokojnie siedziałam. Kiedy wyszła osoba, która była w gabinecie - kazali mi z nim iść. Nawet drzwi mi otwierali. Chyba widok chłopaka z opuszczoną głową bardzo ich poruszył. Jest słabiutki ale ja mam nadzieję, że jednak jeszcze raz zawalczy. Trzymajcie kciuki za nas!