Jump to content
Dogomania

Nesiowata

Members
  • Posts

    26699
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    90

Everything posted by Nesiowata

  1. Też się podepnę pod pytanie.
  2. On od początku brał Hepatil i tak jest cały czas. Mam nadzieję, że jednak będzie lepiej. Jest słaby ale chce żyć.
  3. Podobno wątroba. Ale już jest dużo lepiej.
  4. Nareszcie piszę. Przy tej ilości kiepskich wieści bałam się nawet napisać, że razem z Aresem walczymy o dalsze życie. Chłopak znów przestał jeść, przewracał się chodząc przez własne łapki. Ale to chyba był efekt osłabienia. A do tego w ubiegłym tygodniu "nasz"weterynarz poszedł sobie na urlop - zastępował go kolega, który czasem jest przy operacjach. Czwartek, piątek i sobota - weterynarz, zastrzyki i niewielka poprawa. Karmiłam go właściwie na siłę.Dobrze, że sam pił. I do kompletu - czarna kupa. +Nawet nie brałam, paragonów, patrzyłam tylko co się z nim dzieje. Nieważne, zapłacone. Od wczoraj jest już "stary" lekarz - była kroplówka, cztery zastrzyki i po południu trochę się polepszyło. Wprawdzie sam nie je ale nie muszę już wpychać mu jedzenia tak głęboko do gardła, trochę mamle i łyka. No i wczorajsza kupa była już dużo jaśniejsza, podobnie dziś. Ale przy okazji okazało się, że jego serduszko jest słabe. Dziś dał mi jakieś 3 tabletki, które ma brać codziennie i na kontrolę w sobotę. Za tabletki nie wziął pieniędzy. Teraz sobie spaceruje, zaraz zgarnę go do domu. No i znów musi cokolwiek przegryźć. Na szczęście jest lepiej i oby tak zostało. Trzymajcie za niego kciuki!
  5. Ja również poproszę o konto do wpłaty.
  6. Też poproszę o nr konta.
  7. Mówi,ą że kilka dni ma być chłodnych. Teraz rano to nawet jest zimno. Wczoraj wreszcie wszystko i wszyscy mogli odetchnąć pełną piersią.
  8. Na razie wszystko w porządku. Tylko łapki nie bardzo chcą go słuchać.Na dworze jest dobrze, a domu już różnie bywa.
  9. Wizyta za nami. Były 2 zastrzyki i nic więcej. Chłopak spokojny, spacerował po gabinecie. Wracamy do tabletek na "Żabę". Ares spokojny, roześmiany. Dziś naprawdę chłodno, chłopak spacerował sobie ponad godzinę na podwórku i nie był zachwycony, że zabieram go do domu. Wstawiam wreszcie wszystkie 3 paragony za ostatnie wizyty.
  10. Kolejna wizyta za nami, Ares czuje się w gabinecie jak ryba w wodzie- nie wyraża ochoty na jej opuszczenie. Dziś znów zastrzyki (bez kroplówki)i jeszcze jutro mamy się pokazać. Ma t5o być koniec-zobaczymy. Rano chłopak nie chciał jeść,wciągnął tylko jajeczko. Niedawno raczył zjeść śniadanie. A teraz spaceruje sobie po kuchni (nie pozwoliłam mu zostać na dworze, ledwo się wysikał to zabrałam go do domu) - widać musi trochę rozprostować kości.
  11. Dziś mija 14 m-cy od przyjazdu Aresa. Znów piekielny upał...
  12. Wróciliśmy do domu - Ares podreptał po podwórku (pochmurno,chłodno)i" dorabia" km w domu. Dziś okazał w gabinecie swoje anielskie oblicze, nic go nie ruszało (dziś już bez kroplówki, tylko 3 zastrzyki,które nie zrobiły na nim żadnego wrażenia. Po zejściu do parteru -pełen luz, spacerował po całym gabinecie, nawet próbował zajrzeć co jest na sali operacyjne. Prawdę mówiąc - nie miał najmniejszej ochoty na wyjści4e. Przedtem jednak bardzo zadziwił dwie osoby, które były z nami w poczekalni. Oni byli z kotami w kontenerkach i nie mogli zrozumieć dlaczego chłopak absolutnie nie zwraca uwagi na kociarnię (wszystkie miauczały dość głośno). Już nawet nie mówiłam, że on kotom to z drogi schodzi. W piątek mamy pokazać się na kontrolę, jutro dzień wolny od wyjazdów. Później wstawię paragon.
  13. I jeszcze muszę go dziś pochwalić - zjadł niemal całe śniadanie (częściowo na stojąco), nawet chrupki były zjadliwe, trochę podreptał po podwórku (dziś jest przyjemnie - po deszczu ochłodziło się, można normalnie oddychać) a teraz jeszcze "spaceruje" po kuchni. Na 9 pojedziemy do lecznicy, mam nadzieję ostatni raz.
×
×
  • Create New...